Prawa autorskie: Tomasz Markowski / Agencja GazetaTomasz Markowski / A...
11 lipca 2021

Policja zablokowała miejsce pamięci w Jedwabnem. Dopiero po interwencji wpuściła uczestników

Uroczystości upamiętnienia ofiar mordu dokonanego na żydowskich mieszkańcach Jedwabnego 80 lat temu przez ich polskich sąsiadów zostały opóźnione. Policja przez kilkadziesiąt minut nie dopuszczała przybyłych na uroczystości do miejsca pamięci

Interweniował obecny na miejscu RPO Adam Bodnar i rabin Polski Michael Schudrich. Wejścia i wjazdu na polną drogę pod jedwabieński pomnik pilnowała liczna grupa policjantów. Legitymowali każdego z osobna. Utworzyła się wielometrowa kolejka, w której stało blisko sto osób, w tym przedstawiciele społeczności żydowskiej, a także m.in. rzymsko-katolicki biskup pomocniczy diecezji warszawskiej Rafał Markowski.

Policjanci twierdzili, że icch „celem zapewnienia bezpieczeństwa". Przepuszczono wszystkich dopiero po interwencji obecnych już pod pomnikiem naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha i rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara. Stało się to po oświadczeniu wyraźnie zdenerwowanego rabina Schudricha: "Żyjmy w wolnym kraju, każdy może wejść".

Blokadę policyjną na żywo relacjonował na swoim FB Marek Kossakowski z Zielonych:

Według Kossakowskiego, policja zablokowała ponad setkę osób.

Adam Bodnar powiedział później OKO.press, że nie rozumie motywacji policji. "Policja nie może powiedzieć ludziom, że gdzieś nie wejdą. To nie jest organizowana oficjalnie uroczystość, nie ma tutaj barierek, dlatego musiałem zainterweniować. Potem policja odstąpiła od tego pomysłu" - mówił RPO.

Zapytany o powód przyjazdu na uroczystości powiedział: "Znajomość historii Jedwabnego jest niezbędna dla zrozumienia historii Polski. Uważam, że historia Jedwabnego jest ważna z punktu widzenia myślenia o prawach człowieka. Pokazuje, do czego może doprowadzić nacjonalizm. Nawet jeżeli mamy trudną historię to powinniśmy się z nią zmierzyć. Będziemy dzięki temu lepszym społeczeństwem"

Nasza relacja z Jedwabnego wkrótce.

Przypomnijmy, 80 lat temu, 10 lipca 1941 mieszkańcy Jedwabnego zamordowali kilkuset swoich żydowskich sąsiadów. Od 20 lat toczy się wielka dyskusja o współudziale części Polaków w Zagładzie, dokonanej przez hitlerowskie Niemcy na narodzie żydowskim. Od przejęcia władzy przez PiS nasilają głosy podważające ustalenia prokuratury i historyków.

Piszemy o tym w OKO.press.

W sobotę 10 lipca relacjonowaliśmy skandaliczne akcje nacjonalistów w Jedwabnem. Flagę Izraela nazwano „błazeńczą szmatą”, szydzono z księdza Wojciecha Lemańskiego nazywając go przebierańcem. „Jakby mój dziadek wiedział, co jesteście za rasa, to by was nie ratował, szmaciarze" - krzyczał jeden z demonstrujących narodowców. Na krótko pojawił się Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”. Otaczało go co najmniej 6 ochroniarzy. "Nie przepraszamy za Jedwabne", "Polska to nie Polin" - takie widać hasła. „Chcemy prawdy, śledztwa i ekshumacji” - powiedział Bąkiewicz tuż po złożeniu wieńca przy pomniku spalonych jedwabieńskich Żydów.

Piszemy też o reakcjach ludzi, którzy chcą zadośćuczynić ofiarom mordu.

A także o historii sporu Jedwabne:

Udostępnij:

Edward Krzemień

Redaktor w OKO.press. Inżynier elektronik, który lubi redagować. Kiedyś konstruował układy scalone (cztery patenty), w 1989 roku zajął się pisaniem i redagowaniem tekstów w „Gazecie Wyborczej”. W latach 80. pomagał w produkcji i dystrybucji „Tygodnika Mazowsze” i w prowadzeniu podziemnej Wszechnicy „Solidarności”. Biegle zna pięć języków, trzy – biernie. Kolekcjonuje wiedzę na każdy temat. Jego tekst „Zabić żubra” rozpoczął jeden z najgłośniejszych cykli w OKO.press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne