Polityczne trzęsienie ziemi w Serbii. Lista Studencka pokonuje Vučicia [KORESPONDENCJA Z BELGRADU]
Wynik serbskich wyborów to polityczne trzęsienie ziemi w Belgradzie. Po zliczeniu niemal 97 proc. głosów opozycyjna Lista Studencka zdobywa 53,3 proc. głosów, a SNS byłego prezydenta Vučicia – 39,7 proc. SNS do ostatniej chwili próbowało korumpować swoich wyborców.
Jeszcze przed godziną 20 w niedzielę 26 października plac przed serbskim parlamentem był pełen policji w kaskach, z pałkami, tarczami i bronią. Samochody zaparkowane w okolicy były pełne postawnych mężczyzn – tzw. ćaci, bojówek złożonych z byłych kryminalistów, którzy okupowali park pomiędzy parlamentem a pałacem prezydenckim. Właściwie większość miejsc, gdzie mogłoby dojść do zgromadzenia, była zamknięta. Ulice były puste, studenci gromadzili się grupami po 30–40 osób wokół lokali wyborczych, aby móc szybko reagować na prawdopodobne fałszerstwa podczas liczenia głosów. Każda droga do Slavii, miejsca, gdzie odbywają się rekordowo frekwencyjne demonstracje, była zamknięta i obstawiona przez służby.
Vojin, student filmówki, który czekał ze studentami wydziału rolnictwa na zliczenie głosów w dzielnicy Zemun, mówił, że podczas przekazywania list głosów z lokalu do transportu, który miał zawieźć je do urzędu w centrum, policja może rzucić w nich bombą z gazem łzawiącym. Ich obecność nie była formalna, byli tam w charakterze obywatelskich obserwatorów.
Przez dwa lata protestów agresja policji wobec protestujących studentów rosła. Dlatego w wyborczy wieczór dało się odczuć napięcie.

Komentarze