0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: 10.10.2025 Warszawa , ulica Wiejska , Sejm . Marszalek Sejmu Szymon Holownia podczas konferencji prasowej . Marszalek Holownia zostal przesluchany w Prokuraturze Okregowej w Warszawie ws. jego slow z lipca br., gdy stwierdzil, ze wielokrotnie sugerowano mu, aby opoznil zaprzysiezenie Karola Nawrockiego na prezydenta RP i dokonal w ten sposob „zamachu stanu” . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl10.10.2025 Warszawa ...

„Gdy nie ma widzów, to program się zdejmuje [z anteny]” – komentował niedawno sytuację w Polsce 2050 prof. Jacek Wasilewski, ekspert od politycznych narracji, z którym rozmawiałam w radiu TOK FM. „Hołownia jako gwiazda nie lubi być w programie niszowym, więc nic dziwnego, że się wycofuje”. Było to tydzień temu, dzień przed drugą turą głosowania na przewodniczącą partii. Później Hołownia napisał do działaczy partii noszącej jego nazwisko: „Zapewniam: nie pozbędziecie się mnie chyba tak łatwo”.

W ciągu kilkudziesięciu godzin sytuacja się zmieniła: widzowie znów się pojawili i z rozbawieniem oglądają serial pod tytułem: „Wybory na szefa/szefową Polski 2050”. Tytuł alternatywny: „Powrót Szymona Hołowni z politycznych zaświatów”.

Wielu moich rozmówców z Polski 2050 w weekend w ogóle nie chciało rozmawiać. „Szkoda, że to tak wygląda” – pisze jedna z osób niegdyś należąca do najbliższego kręgu współpracowników Hołowni. Inny polityk: „Jest po partii”.

Polska 2050 wróciła do prime time’u, zapewniając publiczności rozrywkę na kilka dni. Dla partii politycznej bycie produktem komediowym to jedna z najgorszych rzeczy, jaka może ją spotkać. W tym przypadku chodzi o partię współtworzącą koalicję rządzącą, partię, która ma 31 posłów i zależy od niej większość rządząca. Kilka lat temu z podobnym rozbawieniem polityczna publiczność śledziła losy Porozumienia Jarosława Gowina.

Jakie są możliwe scenariusze dalszego rozwoju wydarzeń?

  • Czy Polska 2050 się rozpadnie?
  • Wyjdzie z rządu?
  • Co zmienia rezygnacja Hołowni ze startu?

Skrót wydarzeń

Krótkie streszczenie najważniejszych wydarzeń z poprzednich odcinków (możecie pominąć i czytać dalej):

  • Sobota 10 stycznia 2026. Odbyła się pierwsza tura wyborów na przewodniczącego Polski 2020. Do drugiej tury weszły: Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska.
  • Osoby, które weszły do drugiej tury lub wycofały się wcześniej z wyborów (Joanna Mucha, Ryszard Petru, Michał Kobosko), zadeklarowały poparcie Hennig-Kloski.
  • Poniedziałek 12 stycznia 2026. Druga tura wyborów. Została ona unieważniona przez Krajową Komisję Wyborczą. Partia złożyła zawiadomienie do prokuratury w sprawie rzekomych nieprawidłowości. Firma obsługująca wybory oświadczyła, że żadnych nieprawidłowości nie odnotowała. Do dymisji podał się szef krajowej komisji wyborczej Polski 2050 Maurycy Przyrowski.
  • Wtorek 13 stycznia 2026. Szymon Hołownia zwołuje Radę Krajową na piątek. Nie wyklucza startu w wyborach. Rada Krajowa ma zdecydować, czy powtórzyć całe wybory (co umożliwiłoby Hołowni start), czy tylko drugą turę, czy może przedłużyć kadencję obecnego zarządu i przewodniczącego (do momentu, aż partia się uporządkuje).
  • Piątek 16 stycznia 2026. Rada Krajowa Polski 2050. Hołownia przegrywa kilka proceduralnych głosowań, po czym około 23:00 wylogowuje się z obrad. Przewodnicząca Agnieszka Buczyńska przerywa posiedzenie. Nie ma formalnych decyzji o dalszych losach partii.
  • Poniedziałek 19 stycznia 2026. Obrady Rady Krajowej mają być kontynuowane i zacząć się o 18:00 Wcześniej Hołownia wykluczył kandydowanie na przewodniczącego.

Jakie scenariusze są na stole w przeddzień kluczowych decyzji? Rozrysujmy „drzewko wyborów”, jakie stoją przed bohaterami tej opowieści.

Hołownia wraca do gry [Scenariusz 1 – nieaktualny]

To w zasadzie dopiero połowa scenariusza, bo nawet gdyby założyciel Polski 2050 odnowił liderski mandat, przed partią wciąż stałyby możliwości opisane w kolejnych scenariuszach. Spekulacje co do tego scenariusza Hołownia przeciął w poniedziałek koło południa, pisząc kolejny raz do członków partii:

„Przekazałem dziś członkom Rady Krajowej w serdecznej wiadomości, że decyzje Kandydatek walczących o fotel Przewodniczącej, skłaniają mnie do oddania w ich ręce pełnej odpowiedzialności za kolejne decyzje dotyczące partii”.

Chodzi o propozycję Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, by podzielić się współrządzeniem partią z Pauliną Hennig-Kloską.

View post on Twitter

„Postać w serialu musi wiedzieć, do czego dąży i musi kierować się tam z mniejszą lub większą determinacją” – referuje dość oczywiste założenie narracji powieściowej czy serialowej prof. Wasilewski, odnosząc się do politycznej przygody Szymona Hołowni.

A wyborcy stracili poczucie, że Hołownia wie, do czego dąży.

W 2020 roku było jasne: były prezenter telewizyjny i autor popularnych książek chce zastąpić stary układ polityczny nowym – lepszym. Pogonić Tuska i Kaczyńskiego. Więcej o tym pomyśle i wynikającym z niej strategii opowiadałyśmy z Dominiką Sitnicką w „elegii dla Hołowni” (ciąg dalszy tekstu pod wideo):

„Cel dramatyczny się rozsypał. A jak postać nie ma co, robić, to robi się nudno” – komentuje prof. Wasilewski. Co więcej: antysystemowy Hołownia stał się elementem systemu (zostając marszałkiem i członkiem koalicji rządzącej). To powody odpływu poparcia: bohater się miota, trudno zrozumieć, o co mu chodzi, więc widzowie kierują uwagę ku lepiej zdefiniowanym pojedynkom (Tusk kontra Nawrocki, Czarzasty kontra Nawrocki).

Jednak Hołownia nagle zaczął się dobijać do drzwi, które wcześniej sam zamknął: we wtorek w rozmowie z dziennikarzami nie wykluczył, że będzie kandydował. A w piątek podgrzał atmosferę. „Jeżeli się okaże, że to będzie rozwiązanie, które ma pomóc Polsce 2050, to ja się od żadnego rozwiązania uchylał nie będę” – powiedział.

Tyle że zdaje się, że Hołownia stracił czucie pulsu własnej partii.

W październiku, gdy Polska 2050 miała zarekomendować osobę na stanowisko wicepremiera, słyszałam od jednego z najważniejszych polityków tej partii: „Była jazda! Było grubo!”. A chodziło o to, że Hołownia próbował ponad głowami członków partii przepchnąć kandydaturę Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Być może nie zdawał sobie sprawy, jak duża jest wewnętrzna opozycja wobec ministry funduszy. W tamtym głosowaniu (którego początkowo Hołownia wcale nie planował) Pełczyńska-Nałęcz ostatecznie zwyciężyła, ale był to pierwszy wyraźny sygnał, że oczekiwania lidera i partyjnej bazy się rozjeżdżają.

Ostatnio Hołownia skonfliktował się z jednym ze swoich niegdyś najbliższych współpracowników – Michałem Koboską, co opisała Iwona Szpala z „Gazety Wyborczej”. Zarzucił mu zdradę, bo Kobosko spotkał się z Donaldem Tuskiem bez wiedzy zarządu. Awantura toczyła się na partyjnej grupie na Signalu. Gdy Kobosko odpowiedział Hołowni, że ten spotkał się z Jarosławem Kaczyńskim w domu Adama Bielana, przeczytał w odpowiedzi: „Co wolno liderowi, to nie tobie europosłowi”. Bon moty są znakiem firmowym Hołowni, ale to pierwszy raz, gdy opinia publiczna dowiedziała się, że Hołownia używa ich jako broni przeciwko swoim ludziom.

Nie jest tajemnicą, że Kobosko jest jednym z najgorętszych oponentów Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.

Jeszcze bardziej komediowym elementem tamtej sytuacji jest to, że Hołownia i kilkoro jego zwolenników opuścili tę grupę na Signalu.

Trudno ocenić motywacje Hołowni na tamtym etapie: być może nie pogodził się z marginalizacją polityczną. Być może wierzył, że jest jedyną osobą, która jest w stanie skleić skłóconą partię. Nie widać było jednak, by jego motywacją był jakiś nowy pomysł polityczny – idea, którą mógłby zaproponować wyborcom. Coś, co wykroczy poza bazowy program Donalda Tuska (będziemy rozdawać pieniądze z KPO).

„Jeżeli jestem zuchwałym twardzielem broniącym ludzi przed skorumpowanymi elitami, to musisz cały czas wiedzieć, komu służysz i przynosić ludziom jakieś odzyskane skarby” – przypominał w naszej rozmowie prof. Wasilewski. Badacz odwoływał się do obrazu, który starał się stworzyć Hołownia: walczy ze skompromitowanym duopolem w imię prawdziwych problemów realnych ludzi. „Nie było sprawczości bohatera” – zaznacza profesor. Nawet jeśli Hołownia miał jakieś dokonania (np. wiele niewątpliwych usprawnień w Sejmie), to nie odbiły się szerokim echem i daleko im było do wysoko ustawionej poprzeczki.

W kampanii prezydenckiej zaś trudno było powiedzieć, kto właściwie jest jego przeciwnikiem (Trzaskowski? Nawrocki? Mentzen?) – a zasada „dobrze wybierz sobie wroga” to przecież polityczny elementarz. „Jego ciosy były chaotyczne, a kiedy postać jest niewyraźna, ludzie głupieją” – to znów głos prof. Wasilewskiego.

Czy w styczniu 2026 Hołownia znowu wie, z kim się bić i o co? Być może to pytania na później, bo na razie widać było jedno: we własnej partii popiera go mniejszość. Nawet jeśli to mniejszość tak entuzjastyczna, jak Michał Gramatyka, który przekonywał kilka dni temu: „To najlepszy pomysł, żeby Szymon Hołownia wystartował na przewodniczącego”.

Nie da się w tej chwili przeprowadzić w Polsce 2050 sondażu o jakiejkolwiek reprezentatywności, ale wśród moich rozmówców zdanie podobne do posła Gramatyki ma mniejszość. Większość uważa, że Hołownia to obciążenie, a nie zasób Polski 2050. „Był nieobecny przez cztery miesiące”. Porzucenie przez lidera – nawet jeśli czasowe – to jedno z najgorszych doświadczeń dla partii. Przekonała się o tym Platforma Obywatelska po wyjeździe Donalda Tuska do Brukseli i Wiosna Roberta Biedronia, gdy (też, choć inaczej) wybrał Brukselę.

Jego decyzja o tym, by ostatecznie nie kandydować, nie unieważnia innych pytań stojących przed nowymi władzami partii: jak zatrzymać tych, którzy już stoją w drzwiach wyjściowych? Czy pozostać w rządzie, czy go opuścić?

Partia się rozpada [Scenariusz 2]

Może do tego dojść bez względu na to, kto ostatecznie wygra: Pełczyńska-Nałęcz, czy Hennig-Kloska. Ostatnie dni to zarzuty, wyrzuty, buzujące emocje, krążące wśród dziennikarzy skriny wiadomości z partyjnych forów. W takiej atmosferze ludzie podejmują mniej lub bardziej przemyślane decyzje o opuszczeniu statku, który definiują jako tonący.

Dla części polityków, którzy już od jakiegoś czasu rozglądali się za inną polityczną ofertą, obecne wydarzenia to jedynie potwierdzenie, że Polska 2050 zmierza donikąd. Inni w trakcie trwającej od kilku tygodni bijatyki spalili za sobą mosty. Oczywiście w polityce nie jest tak łatwo mosty spalić, nawet Jacek Kurski raz po raz wraca na swej partii łono (PiS), jednak Polska 2050 to partia stosunkowo młoda i tolerancja na podkopywanie się, obrzucanie epitetami, może być niższa.

Może – bo o tym zarówno opinia publiczna, jak i uczestnicy tej awantury dopiero się przekonują.

W przypadku wygranej Pełczyńskiej-Nałęcz z partii mogą odejść: Ryszard Petru, Joanna Mucha, Ewa Szymanowska, Michał Kobosko.

W szeregach partii jest wiele osób, które nie mają długiego politycznego doświadczenia. Tutaj poprzeczka ustawiona jest wyżej – mają moralno-estetyczne oczekiwania wobec liderów i wizerunku własnej partii. Miało być inaczej, nie tak jak w tych „starych partiach”. A okazuje się, że jest podobnie.

Nie da się wykluczyć, że działacze i działaczki właśnie przechodzą chrzest bojowy, zdobywają odporność i ostatecznie postawią na jedność. To scenariusz raczej teoretyczny o niskim prawdopodobieństwie, ale istnieje.

Wyjście z rządu [Scenariusz 3]

Do tego scenariusza może dojść, gdy przewodniczącą zostanie Pełczyńska-Nałęcz. Paulina Hennig-Kloska to kurs na dogadanie się w ramach rządzącej koalicji.

Scenariusz wyjścia nazywany „razemowaniem Polski 2050” istnieje też jako wariacja: „Pełczyńska-Nałęcz tworzy partię z Mateuszem Morawieckim”.

Tu warto przypomnieć, że „wyjście z rządu” to nie jest abstrakcja. A także, że czym innym jest niewejście do rządu (Razem), a czym innym jego opuszczenie. Gdy ludzie posmakowali już tego, czym jest realny wpływ na rzeczywistość, odebrali ministerialną pensję i zaznali jeżdżenia służbowym samochodem, nie tak łatwo jest z tego zrezygnować.

Jeden z moich rozmówców (polityk doświadczony w kilku rządach) głośno zgłasza wątpliwości: „Nie mogą głosować z drugą stroną”, czyli z PiS-em. To miałoby ograniczać pole działania tym, którzy by z rządu wyszli – może i mogą być przeciwko Tuskowi, ale nie mogą być z Kaczyńskim. Tyle że to się już zdarzało.

Politycznym uzasadnieniem takiego wyjścia byłby powrót do korzeni: Polska 2050 jako alternatywa dla duopolu. Nie widać też na razie, by materializowały się pogłoski o powstaniu nowej partii, która mogłaby być ofertą dla przynajmniej części wyborców odpływających do Grzegorza Brauna. I to miałaby być rola pozarządowej Polski 2050.

W liście do działaczy Polski 2050 sprzed tygodnia Hołownia pisał:

„Polska 2050 nie może też więc być kolejną inkarnacją projektów, które zdecydowały roztopić się w projektach większych. Polska 2050 ma swoją drogę. Swoje DNA. Swoją wizję”. I dalej: „Oni, próbując zniszczyć Polskę 2050, szykują nam przecież tragedię za dwa lata, bo niszcząc koalicjantów, tworzą przestrzeń dla innej koalicji, tej ultraprawicowej, z Braunem”.

Na razie jednak trudno wyobrazić sobie, by tych, którzy spoglądają dziś w stronę Brauna, skusiła partia rozchwiana, nieumiejąca korzystać z elektronicznych narzędzi, budząca śmiech.

;
Na zdjęciu Agata Szczęśniak
Agata Szczęśniak

Dziennikarka polityczna OKO.press. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!“, a w OKO.press podcast „Program Polityczny”.

Komentarze