Polska i Ukraina uszczelniają granicę, by ukrócić manipulacje pomocą humanitarną. Sporo zamieszania wprowadziły zmiany w SENT, systemie monitoringowym Krajowej Administracji Skarbowej. Problemy wykorzystuje rosyjska dezinformacja. Pokazujemy, jak jest naprawdę
Przypomnijmy. SENT (System Elektronicznego Nadzoru Transportu) to działający w Polsce od 2017 roku teleinformatyczny system Krajowej Administracji Skarbowej służący do monitorowania drogowego i kolejowego przewozu „towarów wrażliwych”, takich jak paliwa, alkohol, tytoń, odpady. Celem systemu jest ograniczenie szarej strefy, przemytu, walka z wyłudzeniami VAT i akcyzy. Przewoźnicy i odbiorcy muszą zgłaszać transporty regulowanych towarów na platformie PUESC i generować numer SENT.
We wrześniu 2025 ukazało się rozporządzenie, które obejmuje systemem też przewóz obuwia i odzieży (także używanej), nawet w niewielkich ilościach, czyli 20 sztuk obuwia i 10 kg ubrań. Weszło ono w życie 17 marca 2026.
Organizacje pomocowe nie zostały należycie poinformowane o zmianach. Sprawiły im one wiele kłopotów. W marcu opisywaliśmy zatrzymanie na polskiej granicy czterech ciężarówek z pomocą humanitarną. Przewoziły ją międzynarodowe organizacje. Nie dopełniły wówczas formalności systemu SENT, bo o nich nie wiedziały.
Na szczęście problem udało się rozwiązać.
– Bardzo się z tego cieszę – mówi nam dziś Bertil Sjöström z organizacji Filippus. – Od 1992 roku pomagamy Ukrainie, jesteśmy poważną, sprawdzoną organizacją, która przewiozła setki ciężarówek z pomocą. To pierwszy raz, kiedy zdarzyła się taka sytuacja. Pięciu kierowców czekało 60 godzin, każdy samochód został obłożony 6 tysiącami euro kary – tłumaczy szwedzki pomocowiec.
– Nie zarabiamy na tej pomocy, dokładamy do niej. Mamy zweryfikowanych współpracowników, wiadomo, że ani nie wieziemy, ani oni nie przyjmują tych ubrań, żeby je sprzedać. W tym wypadku głównym zasobem, który transportowaliśmy, były drogie generatory. Ubrania dla osób w potrzebie dołożyliśmy, aby wykorzystać przestrzeń. To one były powodem nałożenia kary. Nie wiedzieliśmy, że wprowadzono obowiązek rejestrowania przewozu powyżej 10 kg ubrań w systemie SENT.
Polski rząd i administracja były bardzo życzliwe i pomocne. Pomogli rozwiązać ten problem: po przedstawieniu odpowiednich dokumentów uchylono grzywnę i pozwolono nam dostarczyć transport. Jednak zarówno ja, jak i inni pracownicy zastanawiamy się, co dalej. Jak mamy dokonywać kolejnych transportów? Próbujemy opanować system SENT, jednak mamy wrażenie, że nie jest on zaprojektowany do rejestracji pomocy humanitarnej – kończy Sjöström.
Doświadczenie szwedzkich pomocowców jest jednak tylko częścią szerszego zjawiska. W marcu i kwietniu na granicy zostało zatrzymanych wiele transportów z różnymi formami pomocy humanitarnej. Zatrzymywali je zarówno polscy, jak i ukraińscy celnicy.
Poprosiliśmy o komentarz Ministerstwo Finansów i Krajową Administrację Skarbową. Pytaliśmy m.in. o powód wprowadzenia takich regulacji, o to, czy pomoc humanitarna powinna być z nich zwolniona. Oraz o to, czy odpowiednio nagłośniono wprowadzone zmiany.
– W nowych regulacjach chodzi o przeciwdziałanie nieprawidłowościom w obrocie i oszustwom podatkowym. Kluczowe jest jednak zwalczanie zorganizowanych grup przestępczych. Za wprowadzeniem zmian przemawia nie tylko interes Skarbu Państwa, ale chęć ochrony rynku krajowego przed nieuczciwą konkurencją, towarami niebezpiecznymi, w tym głównie napływem odzieży i obuwia niskiej jakości z krajów spoza Unii Europejskiej – wyjaśnia rzecznik Ministra Finansów.
W korespondencji rzecznik tłumaczy, że rozporządzenie Ministra Finansów i Gospodarki z rozszerzające system SENT o przewóz odzieży i obuwia z 16 września 2025 r. miało sześciomiesięczny okres przejściowy, aby umożliwić dostosowanie się do przepisów. W grudniu 2025 r. Ministerstwo Finansów zorganizowało spotkanie informacyjne z przedstawicielami biznesu (rzecznik nie wspomina o organizacjach pomocowych).
Ministerstwo podkreśla, że choć pomoc humanitarna nie będzie z nowego obowiązku zwolniona, system SENT ma szereg wyjątków, które mogą tu być użyteczne:
Problemem jest jednak to, że te wyłączenia nie przystają do rzeczywistości pomocy humanitarnej. Zazwyczaj zarówno nadawcą, jak i odbiorcą jest osoba prawna – firma, fundacja czy inne NGO, często prowadzące działalność gospodarczą. Ukraiński rząd zaleca przewożenie pomocy do centrów logistycznych i hubów, które zazwyczaj prowadzone są przez NGO-sy. Przekazywanie, szczególnie drogiego wyposażenia, przez osoby fizyczne często zmniejszałoby transparentność i wiarygodność pomocy oraz zwiększało ryzyko defraudacji.
O komentarz na temat problemów z systemem poprosiliśmy też ukraińską ambasadę w Warszawie, która odpowiedziała nam pod koniec marca:
„Nie stwierdzamy systemowych problemów z dostarczaniem pomocy humanitarnej na Ukrainę. W pojedynczych przypadkach mogą wystąpić pewne trudności. Zazwyczaj wynikają one z nieprzestrzegania lub nieuwzględnienia zmian w przepisach prawa państw tranzytowych”.
Ambasada Ukrainy w Polsce poinformowała swoje placówki o nowych zasadach systemu SENT. Zaapelowała o przekazanie tych informacji organizacjom wolontariackim i charytatywnym, aby zapobiec naruszeniom wynikającym z braku wiedzy o nowych przepisach.
„W przypadku transportu ładunku humanitarnego przez fundację szwedzką, sprawa została szybko rozwiązana dzięki konstruktywnej współpracy pomiędzy fundacją, Ambasadą Ukrainy w Polsce oraz polskimi organami kontrolnymi” – dodaje ambasada.
Od kilku miesięcy coraz częściej pojawiają się doniesienia wolontariuszy, że oprócz problemów z SENT trafiają na bariery po stronie ukraińskiej, która ma zakazywać wwozu niektórych towarów do Ukrainy.
W marcu i kwietniu pojawiły się m.in. informacje o zatrzymaniu dziesiątek tysięcy porcji gotowej żywności, którą polscy wolontariusze chcieli wwieźć do Ukrainy. Miały to być dania instant, które miała przekazać Fundacja Trzy Trąby. Transporty zostały zatrzymane. Dania miały być tuż przed datą „najlepiej spożyć przed” lub krótko po niej, jednak przewoźnicy otrzymali od firmy zaświadczenia, że są zdatne do spożycia przez kolejne pół roku.
W marcu podobne doniesienia dotyczyły transportów Fundacji Wiktoria i innych organizacji. Donosiła o nich też na swoim profilu FB i kanale YT dziennikarka Karolina Kuzema. Tego typu pomoc ma trafiać do ludności cywilnej, szkół czy jednostek wojskowych.
W tej sprawie ambasada Ukrainy odpowiedziała nam tak:
„Ukraina konsekwentnie przestrzega ustalonych międzynarodowych standardów jakości. Ładunki humanitarne, w tym produkty spożywcze, leki oraz środki higieniczne, powinny posiadać odpowiedni okres przydatności do użycia. Zazwyczaj okres ten wynosi co najmniej sześć miesięcy lub przynajmniej jedną trzecią całkowitego okresu przydatności w momencie wwozu. Wwożenie towarów przeterminowanych lub niespełniających określonych wymogów jest zabronione”.
Ukraina stosuje tu zasady wypracowane m.in. przez agendy ONZ czy Międzynarodowy Czerwony Krzyż. Pomoc humanitarna – w szczególności żywność, leki i środki higieniczne – musi spełniać wymagania jakościowe. Kluczowym jest odpowiedni termin przydatności do użycia. Zazwyczaj to co najmniej 6 miesięcy lub minimum 1/3 całkowitego okresu trwałości w momencie wwozu. Ma to zapewnić bezpieczeństwo odbiorców oraz uniknięcie sytuacji, w której pomoc humanitarna staje się problemem logistycznym lub odpadowym.
Podstawą prawną jest ukraińska ustawa „O pomocy humanitarnej” z 1999, która była wielokrotnie nowelizowana i dostosowana do realiów wojny. Obecnie w dużej mierze pozwala na wprowadzanie doraźnych regulacji w formie rozporządzeń czy decyzji administracyjnych. Po to, by dostosować się do zmieniającej okoliczności.
Wygląda więc na to, że Ukraina po prostu zaczęła przestrzegać regulacji, od których odstąpiła w pierwszych latach wojny. Zaakceptowała wwóz towarów z krótkimi terminami przydatności lub przeterminowanych, ale zachowujących właściwości użytkowe.
Pomoc humanitarna czasami spędza w magazynach miesiące. Media ukraińskie donoszą, że towary z krótkim terminem popsuły się w magazynie, czy o utylizacji np. przeterminowanych leków.
Chociaż regulacje typu SENT czy zmiany w polityce wwozu towarów przez Ukrainę wyglądać mogą na blokowanie pomocy humanitarnej, wyjaśnienia przedstawicieli obu rządów brzmią przekonywująco. Chodzi o niedopuszczenie do zarzucenia Ukrainy odpadami i niskiej jakości towarami, które często są oddawane organizacjom pomocowym jako „pomoc humanitarna”. Już w 2025 roku min. Rzeczpospolita pisała o oddawaniu zniszczonych ubrań jako pomocy humanitarnej, co dodatkowo nasiliły wprowadzone przepisy zakazujące wyrzucaniu starych ubrań do śmierci. Większość oddawanych ubrań ma być nienadająca się do użycia.
Nowe regulacje mają na celu uszczelnienie systemu gospodarowania odpadami i zapobieganie nielegalnemu przewozowi towarów niebezpiecznych. Od 12 stycznia 2024 roku transport odpadów zawierających farby, lakiery, rozpuszczalniki oraz kleje został objęty obowiązkowym systemem monitorowania przewozu SENT. Wcześniej wiele z takich produktów po terminie daty ważności, była przewożona na Ukrainę jako pomoc humanitarna. Takie środki w pierwszym roku czy dwóch wojny oddawano m.in. cywilom, których domy zostały uszkodzone, czy np. obronie terytorialnej do umocnienia punktów kontrolnych (blokpostów).
Tworzyło to trudną sytuację.
Z perspektywy obrotu rynkowego w Polsce taka rzecz przestawała być produktem i nie można było jej sprzedać. Utylizacja byłaby kosztowna. Oddanie tych produktów organizacjom pomocowym wtedy mogło wydawać się rozwiązaniem, w którym każdy wygrywa. Z czasem jednak przewożone masowo, niepotrzebne i niepełnowartościowe produkty stały się dla Ukraińców problemem.
W ciągu ostatnich miesięcy wzburzeni aktywiści w postach w social mediach zarzucali rządom i pogranicznikom korupcje, wstrzymywanie pomocy czy działanie na korzyść Rosji. Regulacje zakazujące wwozu towarów przeterminowanych czy o krótkim terminie ważności służyły tworzeniu narracji o „niewdzięcznych Ukraińcach”. Słychać też głosy o zepsutym rządzie, który odrzuca darmową pomoc.
Ukraiński portal śledczy Bihus udokumentował m.in. fakt, że lutowe protesty przeciwko korupcji w Ukrainie, współorganizowane w Polsce przez środowiska pomocowe, były – prawdopodobnie bez ich świadomości – napędzane przez rosyjskie służby i wykorzystane w propagandzie antyukraińskiej. Te same kanały miały potem pokazywać zatrzymaną pomoc na polsko-ukraińskiej granicy jako przejaw korupcji, a nie wynik zmiany przepisów dla ochrony Ukrainy.
Analityk Fundacji Kaleckiego, absolwent MISH, realizował projekty badawcze m.in. związane z Partnerstwem Wschodnim
Analityk Fundacji Kaleckiego, absolwent MISH, realizował projekty badawcze m.in. związane z Partnerstwem Wschodnim
Komentarze