Wicemarszałek Stanisław Tyszka z klubu Kukiz’15 stwierdził, że należy zlikwidować PIT, żeby „nie karać ludzi za pracę”. Ale takie rozwiązanie to domena krajów, których gospodarki opierają się na eksporcie surowców. Albo rajów podatkowych

Ugrupowanie Pawła Kukiza nie lubi podatków. Ostatnio poseł Stanisław Tyszka stwierdził:


Należy podnieść kwotę wolną od podatku. Do jakiej wysokości? Docelowo aż do całkowitej likwidacji PIT. Dopiero wtedy przestaniemy karać ludzi za pracę i doprowadzimy do prawdziwej rewolucji gospodarczej

Stanisław Tyszka, Kwadrans polityczny, TVP1 - 02/10/2017

04.01.2017 Warszawa , Sejm . Stanislaw Tyszka Kukiz `15 . Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


Zbity fałszomierz. Takie rzeczy tylko w rajach podatkowych.


Ten sam postulat możemy znaleźć w Strategii Zmiany Kukiz’15 – dokumencie programowym ugrupowania. Możemy tam również przeczytać: „Jak na społeczeństwo na dorobku, mamy zdecydowanie zbyt wysokie opodatkowanie pracy”. Według PwC Polska jest na 9. miejscu od końca w Unii Europejskiej jeśli chodzi o procentowy udział wpływu z podatków w PKB państwa. Za nami uplasowały się: Estonia, Portugalia, Irlandia, Słowacja, Rumunia, Łotwa, Bułgaria i Litwa. Poza dwoma wyjątkami na „niskość” podatków ścigamy się raczej z biednymi krajami europejskimi.

„W rankingu kosztów pracy (czyli składki odprowadzanej do budżetu przez pracodawcę), Polska zajmuje 14. pozycję na 28 państw UE, licząc od kosztów najniższych” – piszą autorzy PwC.

Tyszka proponuje zniesienie podatku PIT. W Polsce pracownicy rozliczają się w dwóch progach podatkowych. Pierwszy wynosi 18 proc. i dotyczy podatników, których roczne dochody nie przekraczają 85 tys. 528 zł. Od pieniędzy zarobionych powyżej tej kwoty podatnicy płacą podatek w wysokości 32 proc. Według informacji Ministerstwa Finansów za rok 2015 na drugi próg łapało się zaledwie 2,89 proc. podatników. W pierwszym progu mieściło się 97,11 proc. pracujących.

To nie znaczy, że jedynie niecałe 3 proc. pracujących Polaków zarabia powyżej 85 tys. rocznie. Istnieje jeszcze możliwość liniowego opodatkowania w wysokości 19 proc. na pozarolniczej działalności gospodarczej. I właśnie tutaj „ucieka” bardzo duża część osób zarabiających większe pieniądze.

Według Ministerstwa Finansów te niecałe 3 proc. osób, które łapią się na drugi próg, osiągały 14 proc. ogółu dochodów, z których był odprowadzany podatek. Jednocześnie w strukturze należnego państwu podatku od dochodów osoby z drugiego progu płaciły aż 25,9 proc. daniny, która wpłynęła do budżetu.

Skąd ta dysproporcja? Osoby biedniejsze zapewne częściej korzystały z ulg rehabilitacyjnych albo ulg na dzieci (im jest się mniej zamożnym, tym statystycznie ma się więcej dzieci). Efektywne opodatkowanie, czyli realna wysokość podatku, jaką płacimy uwzględniając wszystkie ulgi, jest o wiele niższa niż nominalne stawki. I tak, według Ministerstwa Finansów efektywne opodatkowanie przy pierwszym progu wynosi 7,35 proc., a przy drugim – 15,55 proc.

Według danych YE dochody z PIT stanowią około 15-17 proc. dochodów podatkowych w ogóle. W 2017 roku do budżetu z podatku od osób fizycznych ma wpłynąć 51 mld złotych. To sześciokrotność budżetu polskiej policji, ponad dwukrotność programu 500 plus, ponad 65 proc. środków, które były przeznaczane na edukację w 2015 roku.

Gdybyśmy znieśli PIT, faktycznie skończyłoby się to „rewolucją gospodarczą”, ale niekoniecznie taką, o jaką chodzi posłowi Tyszce.

Sprawdziliśmy co Kukiz’15 proponuje zamiast PIT. Pomysły reformy podatków w „Strategii zmiany” nie wychodzą poza ogólniki: „Wprowadzenie liniowego 0% VAT na produkty pierwszej potrzeby. Uproszczenie VAT na wzór brytyjski (uproszczenie lub likwidacja zbędnych formularzy, ułatwienia dla importerów, uproszczenie fundamentalnych elementów VAT). Uszczelnienie VAT poprzez wprowadzenie rozwiązań chroniących przed wyłudzaniem VAT na wzór Portugalii i Słowacji”.

Do tego dochodzi „Zastąpienie skomplikowanego podatku CIT prostym 1% podatkiem przychodowym. Wprowadzenie opłaty solidarnościowej od banków od wypłaty zysków i transakcji”. Nie ma żadnych wyliczeń, które pokazałyby, że partia Kukiza pomyślała, skąd wziąć pieniądze na szkoły czy policję.

Czy są kraje, w których osoby fizyczne nie płacą podatków? Tak. Są to: Anguilla, Bahamy, Bermudy, Kajmany, Bahrajn, Kuwejt, Katar, Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie. Wniosek jest prosty: podatki od osób fizycznych nie istnieją albo w rajach podatkowych, albo w niektórych krajach bogatych w surowce. Wydaje się, że Polska nie dysponuje aż takimi zasobami, żeby móc pozwolić sobie na tego typu ekstrawagancję.

„Potężne korporacje międzynarodowe, które zarabiają u nas mnóstwo pieniędzy, prawie nie płacą w Polsce podatków” – można przeczytać w dokumencie programowym Kukiz’15. Wielkie korporacje nie płacą danin, bo obchodzenie reżimów podatkowych umożliwiają im raje podatkowe – niewielkie wysepki, terytoria zależne, które dzięki temu mogą sobie pozwolić na niepobieranie podatków od osób fizycznych.

Abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym