14 sierpnia 2021

Polski Ład. "Samorządy to temat załatwiony. O jakim kryzysie mowa?". Rząd znacząco mija się z prawdą

Samorządy obawiają się o autonomię i skutki wdrożenia Polskiego Ładu. Ale rząd uznał sprawę za zamkniętą. "Nie możemy ulegać bajaniom opozycji o rzekomej rzezi niewiniątek. Prezydenci miast snują katastroficzne wizje" - mówi wicerzecznik PiS. Czy na pewno?

Samorządy nadal obawiają się rozwiązań zawartych w Polskim Ładzie - podniesienie kwoty wolnej do 30 tys. zł uderzy w nie, bo mają procentowe udziały we wpływach z podatku dochodowego. Nie bez znaczenia będzie dla nich również nich inna obniżka podatku – przesunięcie progu podatkowego z 85 tys. do 120 tys. zł.

Planowana likwidacja odliczenia składki zdrowotnej od podatku nie zrównoważy tych strat: do samorządów będzie napływało o wiele mniej pieniędzy z PIT. Pewne jest też, że Polski Ład uderzy w autonomię samorządów.

Ale rząd uznał sprawę za zakończoną. Świadczą o tym słowa wicerzecznika PiS Radosława Fogla, który we wtorek 10 sierpnia 2021 roku w Polskim Radiu mówił:

„Podwaliny Polskiego Ładu tu się nie zmienią, to jest kompleksowy program, pod którym – przypominam – podpisał się Jarosław Gowin. Sprawa druga – samorządy. Też mam wrażenie, że jest to temat załatwiony” – mówił Fogiel.

Radosław Fogiel się myli. Sprawa samorządów i Polskiego Ładu to nie jest "załatwiony temat". Dlaczego?

  • Samorządy nadal nie wiedzą, na czym stoją, bo trudno ocenić skutki, które przyniosą konkretne rozwiązania ustawowe.
  • Lokalne władze nie chcą rządowego pomysłu na uzupełnienie strat.
  • Samorządom zabraknie pieniędzy na realizację usług publicznych i zostaną pozbawione autonomii.

I. Samorządy nie wiedzą na czym stoją

Wyrwa w budżetach samorządów będzie większa lub mniejsza w zależności od udział gmin w podatku PIT, czyli od tego, ile osób jest zatrudnionych w danej gminie i płaci w niej podatki. Pisaliśmy o tym tutaj:

Warunki działania prawie 3 000 gmin, powiatów i województw są zróżnicowane. Rząd nie przedstawił żadnych szacunków ani symulacji jak rozłoży się to w poszczególnych gminach. Nie zapowiedział też, że takie szacunki przygotuje.

Kluczowe jest to, że na zmianach w PIT mają zyskać głównie emeryci i najmniej zarabiający, a stracić ci z wyższymi uposażeniami. Oznacza to, że zupełnie inaczej będą rozkładać się skutki zmian Polskiego Ładu w gminach, w których mieszkają bogaci przedsiębiorcy i zamożni specjaliści, a inaczej w gminach, gdzie duży odsetek stanowią osoby w wieku emerytalnym. Im więcej zyskają mieszkańcy gmin, tym więcej straci budżet samorządów.

Jak wynika z publikacji Głównego Urzędu Statystycznego, która dotyczy zatrudnienia i wynagrodzenia w gospodarce narodowej w pierwszym kwartale 2021 roku, rozkład przeciętnego wynagrodzenia w różnych regionach Polski wygląda tak:

Najmniejsze przeciętne wynagrodzenie w 2021 roku miało województwo podkarpackie, warmińsko-mazurskie i lubuskie. Oznacza to, że zmiany wprowadzone przez Polski Ład mogą uderzyć w dochody właśnie tych regionów Polski - bo ich środki zależą od podatku PIT niezamożnych i średniozamożnych osób.

Największe przeciętne wynagrodzenia ma województwo małopolskie, dolnośląskie, mazowieckie i pomorskie, które mogą stracić najmniej. Tymczasem Polski Ład przykłada jedną miarę do całego kraju. Radosław Fogiel nie ma racji mówiąc, że sprawa jest "załatwiona" - gminy nie mają pojęcia, co się z nimi stanie.

II. Lokalne władze nie chcą rządowego pomysłu

Wiadomo, że samorządy stracą na zmianach podatkowych przewidzianych w Polskim Ładzie 13,5 mld zł rocznie (według projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw).

Dla porównania dochody budżetu państwa w wyniku zmian podatkowych w Polskim Ładzie zmniejsza się o ok. 7,2 mld rocznie. Oznacza to, że w ciągu dekady samorządy stracą około 132 mld zł, a budżet państwa o ponad połowę mniej - 60 mld zł.

„Zostaną wprowadzone regulacje, które obniżą dochody samorządu terytorialnego, ale ten będzie musiał wykonywać swoje zadania w takim samym zakresie jak wcześniej.

Konstytucja mówi, że samorządy mają określone zadania, na które muszą dostać określone dochody. Tymczasem samorządy nie dostaną żadnej rekompensaty. Rzecznik PiS znacząco mija się z prawdą” – mówi OKO.press Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.

Głównym problemem polskich samorządów są bieżące wydatki. Na rekompensatę tych ubytków rząd nie przedstawił sensownego rozwiązania. Samorządy mają – według zapowiedzi rządu – dostać rekompensatę strat w postaci subwencji inwestycyjnej. Ale rządowego pomysłu na uzupełnienie strat, które przyniosą obniżki PIT, władze lokalne nie chcą. Samorządy buntują się przeciwko pomysłowi subwencji rozdzielanej przez rząd.

Samorządy miały już złe doświadczenia z takimi subwencjami. Publiczne środki miały wyciągnąć je z kryzysu, ale okazało się, że Fundusz Inwestycji Lokalnych służy przede wszystkim tym, którzy układają się z obecną władzą. A dla PiS jest kolejnym narzędziem ograniczania autonomii samorządowców. Pisaliśmy o tym tutaj.

Przeciętna gmina, gdzie włodarz jest z PiS, otrzymuje ponad 10-krotnie większe dotacje od gmin rządzonych przez przedstawicieli opozycji. Tę świadomą i celową politykę rządu pokazuje raport ekspertów Fundacji Batorego o III transzy Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych.

Jeżeli sprawa miałaby być - jak twierdzi Fogiel - "załatwiona", to samorządy musiałyby otrzymać rekompensatę za utracone dochody, same nimi zarządzać i zachować autonomię.

Związek Miast Polskich oczekuje, że rząd zagwarantuje samorządom:

  • rekompensatę ubytków we wpływach samorządów z udziałów w podatku PIT;
  • zastąpienie odgórnie rozdawanych dotacji celowych na zadania własne (fundusz drogowy, fundusz inwestycji lokalnych) obiektywny mechanizmem wspierania rozwoju lokalnego, np. w postaci części rozwojowej subwencji ogólnej;
  • zwiększenie wydatków budżetu państwa na edukację i ochronę zdrowia (tak, aby zmniejszyć obciążenie społeczności lokalnych skutkami rosnącego niedoszacowania części oświatowej subwencji ogólnej oraz niedofinansowania ochrony zdrowia przez NFZ);
  • pełne pokrycie kosztów realizacji zadań zleconych z zakresu administracji rządowej.
Rząd nadal nie odniósł się do postulatów samorządów, mimo tego, że od ogłoszenia Polskiego Ładu mija czwarty miesiąc.

"Samorządy powinny mieć takie dochody własne, aby zbilansować je z bieżącymi wydatkami, chociażby na wynagrodzenia nauczycieli. Subwencja inwestycyjna powinna być dodatkiem do dochodów własnych" - mówi Wójcik. "Proponowaliśmy zwiększenie udziału samorządów w PIT albo w podatkach bezpośrednich. Bez skutku".

III. To nie "propagandowe bajania opozycji"

Rzecznik PiS mówił w Polskim Radiu: „Przypomnę – za rządów Prawa i Sprawiedliwości, Zjednoczonej Prawicy regularnie i co roku rosną dochody samorządów nie tylko z PIT i CIT, ale również subwencja samorządowa rośnie. Mam wrażenie, że nie możemy chyba tak bardzo łatwo ulegać czysto propagandowym bajaniom opozycji o rzekomej rzezi niewiniątek, jeśli chodzi o budżety samorządów”.

Radosław Fogiel ma po części rację – wielkość dochodów rosła. Ale przygotowane dla Fundacji Batorego raporty wskazują, że faktyczna sytuacja finansowa samorządów nie była tak dobra, jak mogłoby się wydawać. Kiedy rosły dochody samorządów, rosły też koszty zadań, które musiały wykonywać. Jednym z nich są dopłaty do subwencji oświatowej, która z roku na rok starcza na coraz mniej.

Budżety samorządów borykają się zresztą z bieżącymi wydatkami, a opisywanie ich sytuacji jako "propagandowego bajania opozycji o rzekomej rzezi niewiniątek" to arogancja.

„Luka finansowa oświaty (rozumiana jako dopłata z własnych środków do kosztów bieżących edukacji) stanowi już blisko 60 proc. W 2020 roku różnica między tym, co otrzymujemy i wydajemy na zadania oświatowe to 26 mld zł. Do każdej złotówki, jaką otrzymujemy w subwencji oświatowej, dokładamy 60 groszy.

Minimum, które powinny otrzymać samorządy, to przynajmniej zagwarantowanie wysokości subwencji oświatowej, tak aby pokrywała 100 proc. wynagrodzeń nauczycielskich. Tylko w tym roku brakuje do tego poziomu 3 mld zł” – mówił OKO.press Marek Wójcik.

Nie można zapomnieć o tym, że samorządy już straciły na zmianach podatkowych, które wprowadził rząd. „W 2019 roku dochody samorządów z PIT i CIT wyniosły 67 mld zł. Po zmianach podatkowych wprowadzonych przez rząd, w 2020 było to już tylko 60,6 mld zł, czyli o blisko 7 mld zł mniej. Jeżeli od tych dochodów odpadnie 13,5 mld zł, to cofniemy się w dochodach z PIT i CIT do roku 2015, które wtedy wynosiły nieco ponad 45 mld zł. Skala strat jest duża, samorządom zostanie odebrane blisko 1/4 dochodu z PIT i CIT”.

Według wyliczeń ZMP zmniejszają się dochody własne samorządów. W 2015 roku wynosiły 50,7 proc. udziału w dochodach, w 2017 49,3 proc. a w 2020 roku już tylko 48 proc.

W wielu samorządach (przede wszystkim w dużych miastach) dramatycznie spadała w ostatnich latach wielkość nadwyżki operacyjnej, która jest dużo lepszym od wielkości dochodów wskaźnikiem faktycznej sytuacji finansowej.

To wszystko powodowało, że przewijającą się w wypowiedziach przedstawicieli rządu tezę o poprawie w ostatnich latach stanu finansów samorządowych można co najmniej opatrzyć dużym znakiem zapytania.

IV. Samorządom może zabraknąć na usługi publiczne

„Prezydenci dużych miast wyszli i zaczęli snuć katastroficzne wizje, a my jako zjednoczona prawica musimy być bardziej odporni na taką propagandę. Samorządy mają się coraz lepiej, nie mają kryzysu” - mówił Radosław Fogiel.

To nie żadne „katastroficzne wizje samorządów”. Po wdrożeniu rozwiązań zawartych w Polskim Ładzie samorządom zabraknie na usługi publiczne. Będą zmuszone wstrzymać inwestycje, bo nie mogą ograniczyć pieniędzy na oświatę czy komunikację publiczną, niektóre z nich będą zmuszone ciąć zatrudnienie. Negatywne konsekwencje zmian podatkowych planowanych przez PiS odczują też duże miasta. Samorządy nie będą mogły budować nowych dróg i chodników, ucierpią szkoły – w konsekwencji będą musiały przestać płacić za coś, co jest ponad minimalny standard usług publicznych.

Oznacza to, że samorządy będą zmuszone:

  • realizować mniej inwestycji,
  • likwidować zajęcia pozalekcyjne,
  • ograniczać organizację wydarzeń kulturalnych czy sportowych,
  • przestaną dopłacać do przedsięwzięć społecznych,
  • nie będą mogły przekazywać pieniędzy organizacjom pozarządowym.

Wielu samorządów nie będzie stać na linie autobusowe czy wprowadzenie darmowej komunikacji miejskiej, będą musiały wcześniej wyłączać prąd. Pisaliśmy o tym tutaj:

"Mamy lawinę obniżania dochodów strukturalnych, które są fundamentem funkcjonowania samorządów, to olbrzymie środki, które kształtowały samorządy. Nie ma zapowiedzi żadnej rekompensaty dochodów utraconych po stronie dochodów jednostkach samorządu terytorialnego" - mówił OKO.press pod koniec lipca 2021 roku Leszek Świętalski, sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich RP.

Odbieram to jako przekształcenie samorządów w jednostki terenowej administracji państwowej - tak, jak było kiedyś.

Zamiast dochodów własnych, te jednostki będą żyły na garnuszku państwa, korzystając z systemu dotacji, subwencji i pojedynczych (politycznych) kierunków wsparcia".

Udostępnij:

Julia Theus

Dziennikarka, pracowała w „Gazecie Wyborczej” i Wirtualnej Polsce. W OKO.press od 2021 roku, absolwentka Filologii Polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, stypendystka nauk humanistycznych i społecznych na Sorbonie IV w Paryżu (Université Paris Sorbonne IV).

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne