Pierwszeństwo dla pieszych przed wejściem na pasy, wyższe mandaty, restrykcyjne limity prędkości i lepsze egzekwowanie przepisów - to postulaty koalicji "Chodzi o życie", którą utworzyli aktywiści z kilkunastu miast. "Będziemy apelować do wszystkich instancji władz o zajęcie się problemem bezpieczeństwa na drogach, zwłaszcza w kampanii wyborczej"

„Znamy przyczynę choroby, która zabija 3000 Polek i Polaków rocznie. Wiemy, jak jej zaradzić. […] Mówimy o chorobie, którą jest nadmierna prędkość polskich kierowców. To ona odpowiada za większość wypadków z udziałem pieszych w Polsce, także na pasach” – mówił na konferencji prasowej w poniedziałek 16 września Jan Mencwel, prezes warszawskiego stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

MJN w porozumieniu z kilkunastoma organizacjami społecznymi i ruchami miejskimi z całej Polski utworzyło koalicję „Chodzi o Życie”, by lobbować za poprawą bezpieczeństwa na polskich drogach. Konferencje prasowe członków koalicji odbyły się w większości miast wojewódzkich.

Policyjne statystyki wskazują jednoznacznie, że polskie drogi są jedynymi z najmniej bezpiecznych w Europie.

A z raportu Instytutu Transportu Samochodowego, przygotowanego na zamówienie ministerstwa infrastruktury, wynika, że przyczyną jest nadmierna prędkość kierowców.

Ministerstwo umywa jednak ręce i zrzuca z siebie odpowiedzialność, a kolejne próby zmiany przepisów napotykają na opór polskich parlamentarzystów. Bez względu na przynależność polityczną.

„Bo w Polsce jest jedna partia, która działa ponad podziałami – partia piratów drogowych” – tłumaczył Mencwel w rozmowie z OKO.press w czerwcu.

Niechlubne statystyki

„W Polsce mamy jedne z najniebezpieczniejszych dróg w UE. Co roku w Unii na drogach ginie przeciętnie 49 osób na milion mieszkańców. W Polsce jest to 74, co daje nam czwartą pozycję od końca w tej niechlubnej tabeli” – przypomniała w poniedziałek Melania Łuczak, warszawska radna z Mokotowa i członkini MJN.

Aktywiści wskazali także, że choć ogólna liczba wypadków drogowych spada, to

liczba wypadków śmiertelnych w 2018 roku zwiększyła się o 12 proc. Najwięcej, bo aż 28 proc. wypadków z udziałem pieszych ma miejsce na przejściach.

„Niestety te dane, znane od kilku miesięcy, nie zrobiły wrażenia na politykach. Żaden przedstawiciel władz nie odpowiedział na nasz apel i nasze postulaty, co należy zrobić, by poprawić te statystyki” – ubolewał Jan Mencwel.

Do ministerstwa infrastruktury apelował w tym roku także Rzecznik Praw Obywatelskich. Bezskutecznie. Wiceminister Rafał Weber w odpowiedzi do RPO powoływał się m.in. na argumenty „kulturowe”.

„Każde społeczeństwo europejskie posiada inne uwarunkowania kulturowe, prawne, inżynieryjne, edukacyjne, czy też podejście do poszanowania prawa. Dlatego też, mając na względzie przywołane wyżej uwarunkowania – specyficzne dla danego państwa – nie wydaje się właściwym bezpośrednie przeniesienie do polskiego systemu prawnego rozwiązań funkcjonujących w innych państwach europejskich” – napisał.

Cztery postulaty

Podczas poniedziałkowych konferencji pod urzędami wojewódzkimi ruchy wchodzące w skład koalicji „Chodzi o Życie” przedstawiły cztery postulaty.

„To propozycje zmian przepisów, na takie, które od dawna obowiązują w Europie Zachodniej. Dzięki temu tam wypadkowość jest dużo mniejsza niż w Polsce. Wprowadzenie tych przepisów powinno pomóc szybko ograniczyć liczbę wypadków” – mówił pod urzędem w Warszawie Paweł Przewłocki z MJN.

  • Pierwszeństwo dla pieszych wchodzących na przejście, a nie, tak jak jest obecnie, tylko dla tych znajdujących się na przejściu.

„Piesi wchodzący na pasy najbardziej boją się tego, że samochód się nie zatrzyma. To sytuacja niespotykana w innych krajach Unii Europejskiej. Pieszy jest tam święty, a każdy kierowca zatrzymuje się przed przejściem. W Polsce kierowcy nie mają takiego obowiązku. Efekty widać w statystykach” – tłumaczyli aktywiści.

  • Obniżenie limitów prędkości w nocy w obszarze zabudowanym z 60 km/h do 50 km/h.

„Piesi, którzy chodzą po ulicy w nocy, nie różnią się niczym od tych, którzy chodzą w dzień. Nie są bardziej odporni na wypadki. Postulujemy ujednolicenie tego limitu” – mówił Przewłocki.

  • Wzrost mandatów oraz powiązanie OC z liczbą i rodzajem wykroczeń drogowych.

„Od 1997 roku maksymalny mandat wynosi 500 zł – wtedy średnia pensja wynosiła 1100 zł, a teraz to ponad 5000 zł. Oznacza to, że wysokość mandatów de facto spadła w ciągu ostatnich 20 lat. Chcemy, by mandaty były waloryzowane wraz ze średnią płacą” – podkreślają aktywiści.

  • Prawdziwa egzekucja przepisów drogowych.

„Postulujemy zwiększenie liczby radarów do dwóch tysięcy – obecnie mamy ich 400. Chcemy też zwiększenia liczby punktów odcinkowego pomiaru prędkości do 300 – teraz jest ich kilkadziesiąt. Żądamy też walki z prawdziwym problemem polskich miast – nielegalnym parkowaniem. Zakazy parkowania nie są egzekwowane, co także rodzi zagrożenia dla pieszych” – mówili członkowie MJN.

NIK kontroluje i krytykuje

Kolejne ekspertyzy potwierdzają, że w Polsce problem bezpieczeństwa ruchu drogowego – a zwłaszcza egzekucji istniejących już przepisów – ma charakter systemowy.

W piątek 13 września 2019 ukazał się raport Najwyższej Izby Kontroli pt. „Jak działa odcinkowy pomiar prędkości?”. Eksperci NIK zbadali w nim funkcjonowanie odcinkowych pomiarów prędkości. To system, który w przeciwieństwie do fotoradaru nie mierzy prędkości w kontrolowanym punkcie, ale sprawdza średnią prędkość na wyznaczonym odcinku.

Wyniki raportu są szokujące.

„W przypadku całego systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym [w latach 2015-2017 – red.] przedawniło się aż 1,6 mln wykroczeń, o wartości kar wynoszącej ok. 371 mln zł”

– czytamy w podsumowaniu badania.

„Przyczyną tego były wadliwe regulacje prawne w zakresie możliwości ustalania i karania sprawców wykroczeń, a przede wszystkim niewystarczająca obsada kadrowa Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego” – tłumaczą eksperci NIK.

W badaniu ujawniono także, że GITD ograniczał rejestrację wykroczeń, poprzez programowanie urządzeń nawet o 30 km/h powyżej prędkości dozwolonej na danym odcinku drogi. Znacznie powyżej wartości określonej w Prawie o ruchu drogowym (kodeks dopuszcza 10 km/h).

„Tym samym Inspektorat kreował nowe ograniczenia prędkości na odcinkach dróg objętych automatycznym nadzorem, co nie znajdowało podstawy prawnej i szacunkowo ośmiokrotnie zmniejszyło liczbę procedowanych spraw. Oraz uniemożliwiło nałożenie kar za przekroczenie prędkości, wynoszących w latach 2015-2018 co najmniej 2,8 mld zł, w tym 410 mln zł na odcinkowych pomiarach prędkości” – piszą badacze.

Do raportu odnieśli się w poniedziałek członkowie koalicji „Chodzi o Życie”.

„To niepokojące dane zwłaszcza w kraju, w którym mamy jeden z najwyższych wskaźników śmiertelności w wypadkach drogowych” – mówiła Melania Łuczak z MJN.

Prawa pieszych

„Z naszymi postulatami będziemy zwracać się po kolei do wszystkich szczebli władzy. Apelowaliśmy już do premiera, ale bez skutku. Teraz zwracamy się do wojewodów w całej Polsce. Kolejny szczebel to będą parlamentarzyści oraz kandydaci do Sejmu i Senatu” – zapowiada Jan Mencwel.

Aktywiści podkreślają, że zależy im na nagłośnieniu postulatów zwłaszcza teraz – gdy trwa kampania przed wyborami parlamentarnymi.

„Jak dotąd nikt nie podniósł jeszcze tematu tragicznych statystyk wypadków na Polskich drogach. Będziemy apelować do komitetów oraz do wyborców, dla których ważne jest ludzkie życie, by sami pytali polityków o zmiany w przepisach” – dodał prezes MJN.

Postulaty koalicji będą też jednym z motywów przewodnich trzeciej warszawskiej „Pieszej Masy Krytycznej”, która odbędzie się w najbliższą sobotę, 21 września.

„To demonstracja pieszych, która ma na celu uświadamianie władz i walkę o prawa pieszych. Domagamy się uwzględnienia praw pieszych w polityce miasta, większej liczby przejść dla pieszych na poziomie ulicy – a nie kładek i przejść podziemnych. Oraz uwolnienia chodników od samochodów” – mówił Przewłocki.

Kandydaci obiecują. OKO.press rozlicza.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Absolwentka ILS UW oraz College of Europe. Zdobywała doświadczenie m.in. w Komisji Europejskiej i na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio, a wcześniej w Polskim Instytucie Dyplomacji. W OKO.press pisze o prawie, Unii Europejskiej i polityce zagranicznej.


Komentarze

  1. Empereur de Pologne

    Brednie. Jeżeli ktoś przyjmuje, że przyczyną wypadków na pasach jest brak pierwszeństwa pieszych przed wejściem na pasy, to powinien również zgodzić się, że przyczyną wypadków na przejazdach kolejowych jest brak pierwszeństwa kierowców. I domagać się przyznania kierowcom bezwzględnego pierwszeństwa przed pociągami. Oczywiście jest to bzdura. Kierowcy mają obowiązek zachowania ostrożności przy wjeździe na przejazd, podobnie piesi mają obowiązek zachowania ostrożności wchodząc na pasy, a postulat przyznania im bezwzględnego pierwszeństwa i tym samym zwolnienia z jakiejkolwiek odpowiedzialności, jest nie do pogodzenia z elementarnymi wymogami sprawiedliwości.

    Nie bardzo widzę, w jaki sposób nieegzekwowanie zakazów parkowania "rodzi zagrożenie dla pieszych" (pieszego potrąci stojący samochód?), ale podstawową przyczyną nielegalnego parkowania jest brak legalnych miejsc parkingowych, które się notorycznie, a nieraz też bez żadnej sensownej przyczyny, likwiduje, nie dając żadnych w zamian (nie mówiąc już o stałym rozszerzaniu stref płatnego parkowania). Czemu jednak podejrzewam, że ci chodnikowi fundamentaliści niespecjalnie by się pod postulatem zwiększenia liczby miejsc parkingowych podpisali?

    • Krzysztof Zawadzki

      To oczywista nieprawda. W krajach, w których obowiązuje pierwszeństwo pieszych na przejściach kierowcy jeżdżą wolniej i uważniej. I to o to tutaj chodzi. Przestrzeganie innych przepisów drogowych to druga strona medalu.
      Proponuję mniej opierać się na intuicji polskiego kierowcy, a zapoznać się z badaniami. Statystyki są nieubłagane. W krajach, w których egzekwuje się przestrzegania wszystkich przepisów, w tym parkowania, śmiertelność jest najniższa. Rusz myszką i w ciągu 5 minut znajdziesz odpowiednie programy, które wdrażano w różnych krajach w jednym celem: zlikwidowania śmiertelności na drogach, w wyniku wypadków drogowych. To jest sprawiedliwy cel. Nie zaś sprawiedliwe umożliwienie łamania przepisów, nawet dość liberalnych, jak na standardy europejskiej. Zachęcam do zapoznania się z karami w Szwajcarii i w krajach skandynawskich…
      Być może piszesz to bo nie miałeś kontaktu z innymi rozwiązaniami, ale warto się przejechać po ulicach Wiednia, miast niemieckich, Szwarcjarii czy właśnie Skandynawii by zobaczyć jak ruch uliczny może koegzystować z ruchem pieszym. Warto. Przede wszystko ze względu na nasze dzieci. Czy to jest sprawiedliwe postawienie sprawy?

      • Empereur de Pologne

        Konkretnie co jest "oczywistą nieprawdą"?

        "W krajach, w których egzekwuje się przestrzegania wszystkich przepisów, w tym parkowania, śmiertelność jest najniższa". W tych krajach (skandynawskie, Szwajcaria) występują też liczne inne różnice między nimi, a Polską, np. wyższa średnia wysokość nad poziomem morza. Bez sensu? Owszem, przykład skrajny. Idzie o to, że fakt, iż dwa fakty występują równocześnie, nie dowodzi tego, że mają ze sobą jakikolwiek związek. A związek między surową egzekucją przepisów o prawidłowym parkowaniu, a liczbą ofiar w wypadkach na przejściach dla pieszych wydaje się raczej wątpliwy. Co do prędkości, czy pierwszeństwa – to owszem. Ale co ma parkowanie wspólnego z bezpieczeństwem pieszych?

        Nie sądzę również by to, jak jest w tej kwestii w krajach skandynawskich czy w Szwajcarii miało jakiekolwiek znaczenie. Istotne jest pytanie, czy są to rozwiązania sprawiedliwe i racjonalne. Jeżeli nie są, a w moim przekonaniu – nie są, to nie powinno się ich kopiować. Cel też nie uświęca środków. W państwie praworządnym, rozstrzyganie konfliktów interesów, a przepisy ruchu drogowego do tego się sprowadzają, musi się odbywać z uwzględnieniem praw i interesów obu stron – a nie poprzez przyznanie jednej strony statusu "świętej", jak by chcieli fundamentaliści. To ostatnie jest po prostu samo w sobie niesprawiedliwe.

        Co do kar to oczywistością winno być, że powinny być proporcjonalne do czynu i winy sprawcy. Jeżeli kierowca ze swojej winy potrąci pieszego, powinien zostać ukarany. Jeżeli pieszy wbiegnie mu przed maskę – niekoniecznie i żadne bezwzględne pierwszeństwo nie powinno tu stanowić usprawiedliwienia. Podobnież przekroczenie prędkości na pustej drodze jest błahym wykroczeniem i stosownie do tej błahości powinno być traktowane.

        • Krzysztof Zawadzki

          Chętnie Cię będę przekonywał. Czy mi się uda nie wiem ale spróbuję>
          I. Piszesz w gruncie rzeczy o równości uczestników i uważasz, że byłoby sprawiedliwe i racjonalne aby dotyczyła wszystkich równo. Ale tej "równości" i tak nie ma w bezwzględnej postaci. Kierowcy samochodów muszą czynić sobie różne ustępstwa, które spowalniają, utrudniają, a nawet (o zgrozo) zatrzymują ich ruch. Pomijam światła, ale weźmy te związane z analizowaniem znaków i sytuacji na drodze: znak STOP lub pierwszeństwo jadącego z prawej na równorzędnej. Czy to ma coś wspólnego z ze "sprawiedliwością" lub "racjonalnością"? Jeśli tak to dlaczego w prawie polskim więcej uprawnień mają kierowcy zbliżający się na równorzędnych z prawej strony, niż zbliżający się do przejścia na pieszych ludzie z prawej strony? Co jest takiego szczególnego w kierowcach samochodów, że pieszy ma czekać na przejściu, wiele minut, a kierowca z prawej ma być od razu przepuszczony (powinien w każdym razie). Waga spraw? Pilne sprawunki kierowców? Może pozycja społeczna? Czy jedno jest "racjonalne i sprawiedliwe" a drugie nie?

          • Krzysztof Zawadzki

            II. Wydaje mi się, zatem że tu nie "o sprawiedliwość" w prawach do działania chodzi, a tym bardziej tej związanej z wymierzaniem sprawiedliwością po wypadku, ale raczej o tym co do wypadku nie prowadzi i pozwala zachować np. życie, czyli o uwzględnienie tego, że kierowca (samochodu, roweru, hulajnogi) kieruje czymś co jest szybsze i bardziej niebezpieczne niż człowiek poruszający się pieszo po pasach, więc byłoby, moim skromnym zdaniem, wskazane, aby ów kierowca poskromił swój pęd i dał pieszemu spokojnie wejść na i o opuścić przejście dla pieszych, tak samo jakby to musiał zrobić względem kierowcy zbliżającego się do skrzyżowania z prawej strony.
            Zważ ponownie proszę, przepisy przewidują, także "usprawiedliwienie" tego zjawiska już teraz. Tam gdzie jest duży ruch wprowadza się światła dla pieszych (na żądanie, albo automatyczne), jednym przyciskiem (o zgrozo) kierowcy są zatrzymywani przez jakiegoś pieszego! Ale nie zawsze jest to konieczne (racjonalne i sprawiedliwe…?) po prostu zamiast robić na każdym przejściu światła z guziczkiem, można też się po prostu ..zatrzymać?

          • Empereur de Pologne

            1. Zasady pierwszeństwa takie jak zasada prawej strony, znak stop czy inne determinujące pierwszeństwo lub jego brak, mają bardzo wiele wspólnego z racjonalnością. Krzyżują się dwie ścieżki ruchu, co do zasady, równych sobie uczestników ruchu – kierowców. Żeby zapewnić jego przepustowość, którejś z nich trzeba przyznać pierwszeństwo. Wybór, któremu, jest mocno arbitralny, ale któremuś trzeba, bo inaczej będą się wzajemnie blokować.

            2. Proponuję sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego na przejeździe kolejowym nie wymagamy, żeby ten, kto kieruje czymś, co jest szybsze i bardziej niebezpieczne niż samochód, poskromił swój pęd i dał samochodom spokojnie przejechać i opuścić przejazd. Gdyż jest wprost przeciwnie. Właśnie dlatego pociągi mają na przejazdach pierwszeństwo, że są szybsze, cięższe i bardziej niebezpieczne od samochodów. A przecież między pieszym, a samochodem, zachodzi bardzo podobna relacja, ale przyjęta zasada jest, z jakiegoś powodu, dokładnie odwrotna. Pieszemu jest się nieporównywalnie łatwiej zatrzymać od samochodu i tym samym nieporównywalnie łatwiej jest mu uniknąć kolizji z pędzącym samochodem, niż kierowcy uniknąć kolizji z nieuważnym pieszym. Ale to pieszych chce się czynić świętymi. Gdzie tu logika?

      • daniel sadowski

        "Nie sądzę również by to, jak jest w tej kwestii w krajach skandynawskich czy w Szwajcarii miało jakiekolwiek znaczenie. Istotne jest pytanie, czy są to rozwiązania sprawiedliwe i racjonalne. Jeżeli nie są, a w moim przekonaniu – nie są, to nie powinno się ich kopiować."

        A mi się wydaje, ze jednak są. W krajach skandynawskich NIKT nie przekracza prędkości. Dzieje się tak z powodu kar ustalanych według dochodów kierowcy. Można zaplacic 120.000 euro za przekroczenie prędkości o 40km/h. Dlatego wszyscy jeżdżą według przepisów.
        https://www.polsatsport.pl/wiadomoa­sc/2019-07-06/120-tysiecy-euro-za-p­rzekroczenie-predkosci-drakonska-ka­ra-dla-slynnego-hokeisty/

  2. Krzysztof Zawadzki

    III. Jeśli cię to nie przekonało, to jeszcze raz odsyłam do badań i polityki ww. państw. To się sprawdza w krajach, o których pisałem wyżej. Tu nie ma żadnej iracjonalnej niesprawiedliwej despotii lub magii, tu jest właśnie może ….racjonalność polegająca na tym, że uczula się kierowcy na drugiego człowieka na pieszych? Legalizuje i penalizuje kurtuazję? Sądzisz, że u nas się nie sprawdzi?
    Niech będzie, może są wady tego rozwiązania. Minusem dla kierowcy jest to, że przyjedzie do domu być może 2-10 minut później (ale i w to można wątpić. jazda po porównywalnym jeśli chodzi o mieszkańców Wiedniu, mającym takie udogodnienia dla pieszych i "co gorsza" przy ograniczeniach do 30 jest przyjemnością i zaskakująco płynna. Jakoś to nie wpływa na czas dojazdu jakbyśmy się mogli spodziewać.
    A teraz pytanie> Czy życie ludzkie jest dla Ciebie tak mało warte, że nie możesz wyjść z domu 10 minut wcześniej? Może jednak warto dla tego aby czyjeś dziecko, ojciec matka, etc dotarła do domu bezpiecznie. "Tylko nie mówcie mi, że nie macie matki…." 😉

  3. Marcin JL

    (I) Trudno się nie zgodzić (w większości) z argumentami przedstawianymi przez MJN. Szkoda jedynie, że jest to podawane w takiej formie. Najbardziej uderza mnie tytuł "Piraci samochodowi zabili 3000 osób". To dość ciekawe stwierdzenie w obliczu twardych liczb. W 2018 roku zginęło na polskich drogach 2838 osób, więc autorka "dobiła" dodatkowo 162 osoby. W końcu to tylko statystyka, a 3000 wygląda lepiej. Niestety wbrew sugestii zawartej w tytule nie wszystkie ofiary zginęły przez brawurę, czy "piracenie" kierowców. Ale o tym już ani słowa, bo i po co. Trzeba by przejrzeć policyjne statystyki, najpierw je znaleźć – to dużo pracy. Zresztą jak się uśmierciło 162 osoby, to po co się przejmować kwestią winy. Winny jest przecież zły kierowca, a nigdy ktoś inny. A przecież każdy aktywista wie, że każdy kierowca jest piratem, ignorantem, agresorem, mordercą.

    Co do samych postulatów, to moim zdaniem akcent położono w niewłaściwym miejscu. To radykalne ograniczenie prędkości powinno być na pierwszym miejscu. Nie chodzi oczywiście o dalsze zaostrzanie przepisów, tylko ich skuteczne i bezwzględne egzekwowanie. Chcąc zaś wprowadzić bezwzględne pierwszeństwo pieszych, trzeba by połączyć to z innymi rozwiązaniami prawnymi, choćby surowszym karaniem za potrącenia, w tym śmiertelne.

  4. Marcin JL

    (II) Za to kompletnie nie zgodzę się, że "na zachodzie", na tym mitycznym zachodzie, to pieszy święta krowa i basta. Piesi mają tam generalnie więcej praw, ale jak aktywiści MJN są tacy pewni swego pierwszeństwa zawsze i wszędzie na tym zachodzie, to ja ich mogę zawieźć na ten zachód wskazać skrzyżowania bez sygnalizacji poza strefami Tempo 30 (w Szwecji, Niemczech, we Francji, w Hiszpanii) i patrzeć jak oni wchodzą na ślepo i są zawsze i wszędzie przepuszczani. Niestety w praktyce skończyło by się to ich niechybnym potrąceniem, choć przez mniejszą prędkość tamtejszych kierowców zapewne by przeżyli. Nie rozumiem podejścia MJN. Kłamiąc ludziom w oczy tylko do siebie zniechęcają, choć postulaty w tym wypadku mają słuszne.

    No i jeszcze jedno. Hasło "nie świruj" podobno obraża i stygmatyzuje. No dobra, przyjmuję że może to pewne osoby obrażać. A co z kierowcami, którzy np. śmiertelnie potrącili pieszego który wbiegł im pod koła na czerwonym świetle? Są piratami? No Ci nie bardzo, ale reszta już chyba tak. A przecież wiadomo, że piratów, w przeciwieństwie do wszystkich innych grup społecznych, można lżyć do woli. Przynajmniej przyjmując pewną doktrynę, czyli skoro złamali prawo, to możemy odmówić im wszelkich praw i godności ludzkiej nazywając złodziejami i mordercami (czyli piratami). Tylko czy OKO.press naprawdę chce promować taką doktrynę?

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press