Komisja Jakiego zbadała zaledwie 0,5 proc. decyzji reprywatyzacyjnych, a odszkodowania dla lokatorów okazały się wielkim niewypałem. Polityków obu opcji – tak PiS, jak i opozycji – nie obchodzi to, czy lokatorom wynagrodzi się krzywdy. Interesuje ich wojna polityczna i wynik zbliżających się wyborów. O dzisiejszej sytuacji lokatorów pisze Beata Siemieniako

Komisja Weryfikacyjna wydała już co najmniej kilkadziesiąt decyzji przyznających odszkodowania lokatorom pokrzywdzonym przez reprywatyzację warszawskich kamienic. Ale póki co, nikomu nie wypłacono ani złotówki.

Dlaczego? Ponieważ warszawski Ratusz od każdej decyzji odszkodowawczej złożył sprzeciw.

To oznacza, że decyzje odszkodowawcze wydane przez Komisję straciły moc i teraz to sąd rozstrzygnie, czy przyznać odszkodowanie, a jeśli tak, to w jakiej wysokości. To oznacza, że lokatorzy będą się procesować o odszkodowania długie lata, a do tego są narażeni na poniesienie wysokich kosztów procesu.

Kto jest temu wszystkiemu winien? Czy faktycznie całkowitą odpowiedzialność ponosi Hanna Gronkiewicz-Waltz? Tak, obecna prezydent ponosi odpowiedzialność za ten stan rzeczy, ale nie tylko ani nawet nie przede wszystkim  ona.

Winę ponoszą politycy obu stron, którzy na krzywdzie lokatorów prowadzą swoje polityczne wojenki. Los lokatorów dalej nie obchodzi absolutnie nikogo.

Zadośćuczynić za lata krzywd

Wypłata odszkodowań dla lokatorów reprywatyzowanych kamienic to postulat ruchu lokatorskiego stawiany od lat.

Chodzi zarówno o szkodę majątkową, czyli np. wydatki na wolnorynkowy czynsz wprowadzany przez nowych właścicieli, jak i krzywdę moralną, spowodowaną nękaniem psychicznym, nachodzeniem przez nowych właścicieli, strachem przed bezdomnością, utratą zdrowia, koniecznością ciągłego procesowania się z nowymi właścicielami.

Żądanie zadośćuczynienia krzywdom lokatorskim było na przykład jednym z siedmiu postulatów przedstawionych podczas tzw. ludowej sesji rady miasta w maju 2016 roku, tuż po wybuchu afery reprywatyzacyjnej. Przeszła do historii ruchu lokatorskiego jako ludowa, ponieważ postulaty ogłoszono po tym, kiedy radni miejscy opuścili salę obrad, nie chcąc zająć się tematem reprywatyzacji, a ich puste krzesła zajęli mieszkańcy.

  • Przeczytaj postulaty tzw. ludowej sesji Rady Warszawy

    1. Natychmiastowa dymisja osób odpowiedzialnych za reprywatyzację i politykę lokalową w Warszawie;
    2. Powołanie społecznego, niezależnego komitetu ds. warszawskiej reprywatyzacji i polityki mieszkaniowej;
    3. Natychmiastowe wstrzymanie zwrotów w toku reprywatyzacji i wprowadzenie moratorium na eksmisje do czasu wdrożenia programu antykryzysowego;
    4. Weryfikacja wszystkich dotychczasowych zwrotów z nieograniczoną możliwością uczestnictwa  przedstawicieli niezależnego komitetu społecznego, w razie potrzeby rekomunalizacja gruntów i ukaranie winnych;
    5. Sprawiedliwe zadośćuczynienie za wszystkie krzywdy wyrządzone lokatorom w czasie reprywatyzacji;
    6. Wycofanie się ze wszystkich podwyżek czynszów komunalnych od 2008 roku i anulowanie długów spowodowanych tymi podwyżkami;
    7. Godne upamiętnienie zamordowanej działaczki lokatorskiej Jolanty Brzeskiej.

Wszystkie obawy się sprawdzają

Wydawałoby się, że postulat systemowego zadośćuczynienia lokatorów został wysłuchany. W 2017 roku Prawo i Sprawiedliwość wprowadziło uproszczony tryb przyznawania odszkodowań przez Komisję Weryfikacyjną. Od początku było jednak wiadomo, że ten system ma poważne wady i będzie źródłem problemów dla samych lokatorów.

Jeszcze przed rozpoczęciem prac przez Komisję ostrzegał przed tym Rzecznik Praw Obywatelskich, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, a także ja na łamach OKO.Press.

Wszystkie obawy się sprawdziły, a odszkodowania dla lokatorów przyznane przez Komisję okazały się jednym wielkim niewypałem. Zanim omówimy aktualną sytuację lokatorów, powtórzmy przed czym głośno przestrzegaliśmy od samego początku.

Po pierwsze, zgodnie z ustawą o Komisji Weryfikacyjnej prawo do odszkodowania przysługuje promilowi osób poszkodowanych przez reprywatyzację. Dlaczego? Ponieważ o odszkodowanie mogą ubiegać się tylko ci, których kamienicami Komisja się zajęła, i co do których wydała decyzję o nieprawidłowości reprywatyzacji.

Tymczasem Komisja po ponad roku działania zbadała ok. 0,5 proc. wszystkich decyzji reprywatyzacyjnych z ponad 4.000 decyzji wydanych od 1990 roku. Co zatem z pozostałymi 99 proc.?

Po drugie, prawo do ubiegania się o odszkodowanie mają tylko warszawiacy i warszawianki. Tymczasem reprywatyzowana jest cała Polska – zarówno duże ośrodki miejskie, takie jak Kraków, Poznań, Łódź, Trójmiasto, jak i tereny wiejskie, np. wieś Żegocina w Małopolsce. Komisja działa tylko na terenie Warszawy, a władza pozostaje całkowicie głucha na problemy z reprywatyzacją dziesiątek tysięcy, jeśli nie setek tysięcy osób w całym kraju. Te osoby nie mają cienia szansy.

Wreszcie, od samego początku było wiadomo, że od decyzji administracyjnej można złożyć sprzeciw i wówczas sprawa będzie się toczyć przed sądem powszechnym. To oznacza serię utrudnień oraz koszty:

  • trzeba zapłacić 5 proc. żądanej kwoty jako opłatę sądową,
  • następnie zapłacić zaliczki na biegłych,
  • a w razie przegranej pokryć koszty zastępstwa procesowego dla strony przeciwnej, czyli nawet kilka tysięcy złotych.

Do tego wszystkiego procedura cywilna jest bardzo zawiła, często postępowanie przed sądem wymaga pomocy profesjonalnego pełnomocnika, a sądy nie zawsze są skore do tego, by pełnomocników przyznawać z urzędu.

Słowem, od początku było wiadomo, że nie po to tworzy się uproszczony tryb, żeby koniec końców zostawić lokatorów na pastwę losu przed sądem.

Sprzeciw od każdej decyzji

Komisja Weryfikacyjna wydała dotychczas kilkadziesiąt decyzji przyznających odszkodowanie lub zadośćuczynienie lokatorom. Nie są to wielkie sumy – najwyższa, 100 tys. zł, została przyznana Magdzie Brzeskiej, córce zamordowanej działaczki lokatorskiej Jolanty Brzeskiej, a często to kilka lub kilkanaście tysięcy złotych, czyli wyrównanie czynszu płaconego po reprywatyzacji kamienicy.

System wypłaty odszkodowań przez Komisję Weryfikacyjną polega na tym, że choć Komisja formalnie przyznaje odszkodowanie, to wypłaca je Miasto Stołeczne Warszawa. Czyli poniekąd Komisja nakłada na Miasto obowiązek zapłaty lokatorom konkretnej sumy.

Od wydanej decyzji odszkodowawczej Miasto może złożyć sprzeciw. I z tej możliwości skwapliwie korzysta, bo złożyło sprzeciw od każdej decyzji odszkodowawczej wydanej przez Komisję Weryfikacyjną.

Dlaczego Miasto nie chce wypłacać odszkodowań dla lokatorów i lokatorek? Z jednej strony nie chce, a z drugiej strony zasłania się niezgodnością z prawem. Skoro zaś Miasto może powołać się na jakąkolwiek niezgodność z prawem, to się powołuje, bo polityczna wojna pomiędzy Miastem a Komisją trwa od samego początku i żadna ze stron nie chce dać za wygraną. A już na pewno nie przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi.

Miasto tłumaczy się ze swoich sprzeciwów przekonując, że Komisja nie bada skrupulatnie sytuacji lokatorów i przyznaje odszkodowania np. tym, którzy, owszem, mieszkali w mieszkaniach zreprywatyzowanych, ale mają bardzo dobrą sytuację majątkową. Mało wiarygodny argument, bo przecież Miasto złożyło sprzeciw od każdej decyzji.

Trudno uwierzyć, że wszyscy lokatorzy dotknięci reprywatyzacją znajdują się w świetnej sytuacji finansowej, a emerytka z emeryturą 1 500 złotych bez szwanku mogła zapłacić narzucony jej wolnorynkowy czynsz.

Poza tym, Miasto twierdzi, że w aktualnej sytuacji nie można wypłacać odszkodowań, ponieważ decyzje odszkodowawcze są oparte na decyzjach Komisji dotyczących prawidłowości reprywatyzacji kamienic (Komisja wydaje dwa rodzaje decyzji). Tymczasem żadna decyzja Komisji dotycząca reprywatyzacji nieruchomości jeszcze nie jest prawomocna, ponieważ wszystkie zostały zaskarżone do sądu administracyjnego.

Postępowanie przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym, a potem Naczelnym Sądem Administracyjnym może potrwać nawet kilka lat. Jak argumentuje Miasto, jeśli WSA lub NSA uchyli decyzję Komisji dotyczącą reprywatyzacji nieruchomości, wówczas zniknie podstawa do wypłaty odszkodowania dla lokatorów.

Miasto w odpowiedzi zaproponowało swój projekt ustawy wypłaty odszkodowań lokatorom. Projekt również przewiduje bardzo ograniczoną pomoc bardzo ograniczonej grupie lokatorów. Ale oczywiście nigdy nie doczeka się choćby dyskusji, a tym bardziej uchwalenia, bo jego autorem jest PO, a w parlamencie rządzi PiS. Projekt został przedstawiony dopiero w lipcu 2018 roku, kiedy Miasto miało wypłacić pierwsze odszkodowania.

Politykom zależy, żeby konflikt trwał

O co więc w tym wszystkim chodzi? Tylko i wyłącznie o polityczną wojenkę. Nie jest prawdą, że za brak wypłat odszkodowań odpowiada wyłącznie Prezydent Gronkiewicz-Waltz. Za niewypłacone odszkodowania dla lokatorów odpowiada także PiS. Dlaczego? Bo stworzył w pośpiechu taką ustawę, która jest obliczona na niekończący się konflikt pomiędzy dwoma organami – Komisją Weryfikacyjną i warszawskim Ratuszem.

Komisji zależy, żeby ten konflikt trwał, bo wygodnie jest bić w Hannę Gronkiewicz-Waltz i w PO. Z kolei Ratusz, nie bacząc na los lokatorów, składa na oślep sprzeciwy od decyzji i broni się wszelkimi możliwymi narzędziami.

Do tego wszystkiego obie strony instrumentalnie wykorzystują sądy: Nie wiemy, jak rozwiązać problem? Niech zajmą się tym sądy. Jak coś pójdzie nie tak, winę można zrzucić na nie.

Jeśli bowiem PiS-owi naprawdę zależałoby na dobru lokatorów, to należy zadać następujące pytania odnośnie ustawy o Komisji Weryfikacyjnej:

  • dlaczego PiS uznał, że to warszawski Ratusz ma wypłacać odszkodowania, a nie sama Komisja? W końcu środki na ten cel pochodzą z pieniędzy ściągniętych od beneficjentów reprywatyzacji. Wówczas nie byłoby problemu z wypłatą środków.
  • dlaczego ustawa o Komisji przewiduje możliwość złożenia sprzeciwu od decyzji odszkodowawczej przez Miasto?
  • a jeśli już przewidziano sądowy tryb rozstrzygania o odszkodowaniu, to dlaczego PiS nie zwolnił ustawowo wszystkich lokatorów z ponoszenia kosztów procesu w tego typu sprawach?
  • dlaczego PiS oparł decyzję odszkodowawczą o decyzję dot. reprywatyzacji?
  • dlaczego o odszkodowania może ubiegać się tylko promil pokrzywdzonych przez reprywatyzację?

PiS chciał wojny z warszawskim Ratuszem i ją ma. Nie oszukujmy się. Polityków obu opcji – zarówno PiS, jak i opozycji – nie obchodzi to, czy lokatorom wynagrodzi się krzywdy, których doznali przez reprywatyzację. Obchodzi ich wojna polityczna i wynik zbliżających się wyborów samorządowych.


Beata Siemieniako jest działaczką społeczną, publicystką, laureatką wyróżnienia w konkursie Prawnik Pro Bono, autorką książki "Reprywatyzując Polskę. Historia wielkiego przekrętu" (Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2017).


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!