Posłowie z PiS, Konfederacji i PSL-Kukiz'15 chcą odebrać animalsom prawo do interwencyjnego odbioru zwierząt, których zdrowie i życie są zagrożone. Uzasadnieniem proponowanych zmian jest chęć ukrócenia rzekomych nadużyć, jakich dopuszczają się organizacje prozwierzęce. To jednak margines - fakty są takie, że to głównie NGO ratują zwierzęta

„Projekt tych przepisów to kpina z konających zwierząt, ludzi niosących im ratunek, a także samej ustawy o ochronie zwierząt” – tak mec. Karolina Kuszlewicz, Rzeczniczka ds. Ochrony Praw Zwierząt przy Polskim Towarzystwie Etycznym reaguje na projekt zmiany ustawy o ochronie zwierząt przygotowany przez posłów PiS, Konfederacji i PSL-Kukiz’15.

Projekt, o którym jako pierwsza poinformowała Fundacja Viva!, zaprezentowano go 10 stycznia 2020 na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Zwierząt, Praw Właścicieli Zwierząt oraz Rozwoju Polskiego Rolnictwa, któremu przewodzi Jarosław Sachajko z PSL-Kukiz’15. Od jego nazwiska zaczęto już ten projekt nazywać „lex Sachajko”. Pomysł popierają niektóre organizacje rolnicze i futerkowcy.

Najbardziej kontrowersyjna z proponowanych zmian zakłada odebranie organizacjom prozwierzęcym prawa do samodzielnego interwencyjnego odbioru zwierząt.

„Interwencyjne odebranie zwierząt to aktualnie najważniejsze narzędzie wyciągania z opresji cierpiących zwierząt: psów, kotów, ale i koni, krów i innych, które wskutek działań lub zaniedbań człowieka wymagają pilnej pomocy” – mówi mec. Kuszlewicz.

Projekt nowelizacji, póki co, nie trafił pod obrady Sejmu. Organizacja zapowiadają protesty, jeśli tak się stanie.

Tylko za zgodą powiatowego lekarza weterynarii

Organizacje, których statutowym celem jest ochrona zwierząt, mają obecnie prawo do ich interwencyjnego odbioru, jeśli zdrowie lub życie zwierząt są zagrożone. Mogą je – czasowo lub na zawsze – zabrać zarówno osobom prywatnym, jak i firmom, np. cyrkom, czy instytucjom publicznym.

O wszystkim, jak mówi ustawa o ochronie zwierząt w art. 7.3, powinny niezwłocznie poinformować lokalne władze, które w późniejszym czasie ostatecznie tę decyzję zatwierdzają lub nie.

Zaproponowane przez posłów Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Zwierząt, Praw Właścicieli Zwierząt oraz Rozwoju Polskiego Rolnictwa przepisy wprowadzają radykalne zmiany w tym artykule.

Co prawda, prawo do odbioru zostaje – obok animalsów ma je również straż miejska i policja – ale można zabrać zwierzęta tylko, jak czytamy w projekcie, „po uzyskaniu opinii […] powiatowego lekarza weterynarii potwierdzającej faktyczne istnienie zagrożenia”.

W ten sposób organizacje tracą prawo do działania w oparciu o samodzielną ocenę sytuacji zwierzęcia. Nawet jeśli znajduje się ono w tak złym stanie, że jest to widoczne nawet dla niespecjalisty, np. jest skrajnie zagłodzone.

Proponowane w nowelizacji przepisy uniemożliwiają animalsom interwencyjny odbiór zwierząt z  prywatnych rąk. W tym przypadku może to zrobić tylko policja lub straż miejska (gminna). Również tylko za zgodą powiatowego lekarza weterynarii, który będzie musiał przyjechać na miejsce.

Inna zmiana nakazuje przewiezienie odebranego podczas interwencji zwierzęcia do schroniska, a nie – jak dotąd – do weterynarza, z którym współpracuje dana organizacja. Również w przypadkach, w których zwierzę będzie potrzebowało specjalistycznego sprzętu weterynaryjnego, by przeżyć.

„Czasem życie zwierzęcia dogasa i liczy się każda godzina”

„O zwierzętach trzeba myśleć jako o ofiarach przemocy. Krytycznie ważne jest wówczas oddzielenie sprawcy od ofiary, umieszczenie tej ostatniej w bezpiecznych, godnych warunkach, udzielnie pomocy weterynaryjnej” – mówi OKO.press pani mec. Kuszlewicz.

„To są sytuacje dramatyczne i drastyczne, gdzie czasem życie zwierzęcia już dosłownie dogasa i liczy się każda godzina, zaś sprawcą jest najczęściej właściciel, zatem pomoc musi przyjść z zewnątrz. Nie można im odbierać prawa do jej otrzymania, a do tego zmierza w praktyce projekt” – dodaje.

Tymczasem, jak mówił Onetowi Konrad Kuźmiński z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt, powiatowe inspektoraty weterynarii mają ograniczone godziny funkcjonowania – ich pracownicy wieczorami, weekendami i w święta są nieosiągalni. A interwencje animalsów odbywają się w różnych porach dnia, a niekiedy nawet nocy.

„Żeby na naszą interwencję przyjechała Inspekcja Weterynaryjna, my już teraz czekamy po tydzień albo dwa” – dodał aktywista.

„Istotą tych przepisów w obecnym kształcie jest prosta zasada: w sytuacji, gdy zwierzę jest w bardzo złym stanie, najpierw się reaguje, a potem załatwia formalności. Projekt chce od formalności zaczynać, co w ogóle wypacza sens interwencji” – komentuje mec. Kuszlewicz.

Podkreśla, że urzędowy protokół i pieczątka nie są potrzebne, by stwierdzić, że „zamarzającemu psu, skatowanemu kotu, czy zagłodzonemu koniowi potrzebna jest pomoc”. A jeśli dojdzie do pomyłki, to jest przecież procedura odwoławcza.

Nadużycia to margines

W uzasadnieniu do projektu ustawy czytamy, że zmiany są konieczne, ponieważ „odbiory zwierząt […] nader często prowadzone są w warunkach łamania praw człowieka oraz praw obywatelskich właścicieli i opiekunów zwierząt”.

„Przypominam, że każde odebranie zwierzęcia w trybie interwencyjnym podlega następnie procedurze zatwierdzenia przez wójta, burmistrza lub prezydenta miasta – jest więc weryfikowane przez organ administracji” – wyjaśnia mec. Kuszlewicz.

To, jak wygląda sprawa zasadności odbiorów w świetle ostatecznych decyzji administracyjnych, sprawdziły Fundacja „Czarna Owca Pana Kota” i Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt „Ekostraż”. Wyniki opublikowano w raporcie „Filantropi czy złodzieje”, będącym raportem z monitoringu interwencyjnego odbioru zwierząt w Polsce.

„Gminy co do zasady potwierdzały decyzją administracyjną zasadność dokonanego przez organizację pozarządową odbioru zwierząt (86,6% w 2018 r.)” – czytamy.

Powstaje więc pytanie, czy jest sens de facto likwidować praktykę, która działa dobrze

Ratują przede wszystkim organizacje

„Jeśli ta ustawa przejdzie, to w ogóle skończy się ochrona zwierząt w Polsce” – powiedział Onetowi Kuźmiński. I nie ma tym wiele przesady, ponieważ, jak pokazuje wspomniany raport „Filantropi czy złodzieje”,

większość postępowań administracyjnych o czasowe odbieranie zwierząt inicjują właśnie organizacja pozarządowe.

Za to inspekcja weterynaryjna odpowiada za zaledwie 11 proc. tego rodzaju spraw.

„Nasze państwo jest wciąż opieszałe, jeśli chodzi o ratowanie zwierząt. Gdyby nie organizacje, tysiące zwierząt nie miałoby szans wydostania się z warunków, w których traktowane są jak śmieci” – mówi OKO.press mec. Kuszlewicz.

OKO.press sprawdza, czy politycy ratują świat przed katastrofą klimatyczną.
Wesprzyj nas, też chcemy przeżyć.

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Komentarze

    • Marek Jarczewski

      Okopress jak zwykle pomija całkowicie istotne fakty i argumenty.
      A fakty sa takie że pojawiła się cała masa nieuczciwych "niby obrońców zwierząt" którzy wykorzystując lukę w prawie z odbierania zwierząt zrobili sobie brudny biznes w którym dobro zwierząt jest nieistotne.
      Jest mnóstwo przypadków ewidentnych nadużyć, najazdów na prawidłowo prowadzone hodowle i odbieranie zwierząt pomimo braku ku temu faktycznych podstaw. Najczęściej odebrane zwierzęta trafiają w miejsca do tego nieprzygotowane. Złe warunki, żywienie i niewłaściwa obsługa wtedy powodują u zwierząt stres i choroby a wina za taki stan obarcza się rzekome zaniedbania poprzedniego właściciela. Fundacje zajmujące sie tym procederem manipuluja faktami, rabia fejkowe zdjęcia i filmy aby tylko przedstawić sytuację tak jak chca by to wyglądalo. Następnie czerpią niemałe korzyści finansowe zarówno od władz lokalnych niby to na utrzymanie zwierzat (choć faktycznie na ogół za darmo lub za niewielka opłata są utrzymywane) jak tez z datków wpłacanych przez wprowadzanych w błąd miłośników zwierzat.
      Apeluję do Okopress a zwłaszcza Pana Jurszko o zajęcie się tym problemem gdyż przysparza to cierpienia zwierzętom oraz ich prawowitym właścicielom. Ja wiem że wymaga to zachodu bo trzeba ruszyć tyłek w teren ale nie można pozwolić by ci którzy deklarują się jako przyjaciele zwierząt torturowali je w majestacie prawa dla brudnych osobistych korzyści.

      • Paweł Hajduk

        Marek Jarczewski święta racja. Pan autor artykułu pokazał że nie ma żadnej wiedzy w temacieo którym pisze!
        Jakim prawem jakakolwiek organizacja może wejść na czyjś prywatny teren i zabrać z niego zwierzę?!
        Autor artykułu nie ma też pojęcia o tym że większość z tych niby insoektowow nie ma żadnego wykształcenia w kierunku oceny stanu zwierzęcia!
        Zabierają Zazwyczaj rasowe psy , które później można dalej po kryjomu sprzedac. Kundelkami się nie interesują.

        • Paweł Hajduk – ciekawe stanowisko, bliskie filozofii Kukiz 15,PSL -również. Każda pro-zwierzęca organizacja jak również osoba prywatna MA prawo interweniować w sytuacji maltretowania, znęcania się nad zwierzętami i powinna mieć możliwość WEJŚCIA na tzw., teren prywatny, szczególnie w państwie takim jakim jest Polska , gdzie prawa zwierząt ,ich ochrona i dbałość o nie praktycznie nie istnieje. I ten argument o "zabieraniu i sprzedaży po kryjomu(ha,ha!) psów" rasowych świadczy o kompletnej nieznajomości tematu. Najłatwiej jest zawsze wszystko obrzucić inwektywami, obrazić i spakować do jednego worka jako szkodliwe, źle działające, żerujące na ludzkiej naiwności i głupocie. Proszę włączyć SAMODZIELNE MYŚLENIE i przyjrzeć się faktom!

          • Andrzej Maciejewicz

            Jakie samodzielne myślenie? To osobnicy wychowani przez TV, gry komputerowe, 1/2 litra, proboszcza i propagandę PiS. Okradani przez władze i Krk, nie rozumiejący sytuacji i nie potrafiący na to zareagowac. Nie rozumiejący dlaczego muszą żyć w kraju nędzy, kłamstwa i idiotow u steru. Rozładowujący stress na członkach rodziny i zwierzętach.

          • Marek Jarczewski

            A w którym zdaniu obrzuciłem kogoś inwektywami czy obraziłem? Jeśli mowa o samodzielnym myśleniu to prosze pomyśleć i odpowiedzieć co Pani sądzi o przypadku zabrania z gospodarstwa 200 krów wartości około 1mln zł na podstawie zmanipulowanych i oderwanych od rzeczywistości insynuacji. Do dziś ta sprawa toczy się sądzie, zwierzęta już w większosci pojechały do rzeźni, ktoś ogarnąl niemałe pieniądze a rolnik został z niczym. Nawet jak wygra w sądzie to i tak nie odzyska pieniędzy od fundacji która poprostu zniknie.

          • Mirosław Paprotny

            Prawo powinno odróżniać zwierzęta hodowlane od zwierząt trzymanych dla towarzystwa. W wypadku tych pierwszych sprawa jest zapewne skomplikowana i nie mam wiedzy, by się wypowiadać. Ale w wypadku trzymanych dla towarzystwa, na przykład psów, ta planowana ustawa jest niedobra.

          • Paweł Hajduk

            Ewa Osa o czym z Tobą dyskutować? Trzeba mieć ilość szarych komórek bliską średniej żeby pojmować pewne rzeczy. Nie masz pojęcia o tym jak to działa w praktyce to się nie odzywaj , proszę Cię…

        • Mirosław Paprotny

          @Paweł Hajduk
          Masz jakieś dane, dowody, linki, że organizacje pozarządowe w Polsce dopuszczały się odbierania rasowych psów właścicielom, żeby je potem sprzedać? Nie zakładam z góry, że nie masz racji – ale podaj konkretne przykłady.

    • Paweł Hajduk

      Proszę nie osmieszajcie się z tą petycją, zobaczcie kto ją podpisuje. Głównie organizacje chroniące, przepraszam niby chroniące. Przyjeżdża jakaś pancia i wg własnego widzi mi się zabiera psa bo ten np wg niej powinien spać w pościeli.a nie np w kojcu.
      To oczywiście przerysowany trochę przykład ale tak to działa.
      Bardzo dobrze wg mnie że jest projekt takiej nowelizacji bo ukroci to wolną amerykanka w wykonaniu organizacji.
      Jakim prawem samozwanczy inspektor ds ochrony zwierząt( swoją drogą nie istnieje chyba taki ktoś wg prawa) wchodzi na czyjś prywatny teren i zabiera zwierzę?
      Często przy biernej obecności policji- czasami nawet bez jej obecności. Litości.
      A co do dochodowości tego " biznesu- tak to jest właśnie biznes-proszę zobaczyć sprawozdania finansowe większych organizacji…

  1. Mateusz Głazowski

    Co to za pomysły żeby przejmować się dobrostanem zwierząt. Wierzący w Boga Jedynego polscy katolicy nie widzą niczego złego w dręczeniu zwierząt, hodowli przemysłowej. Zadając ból słabszym doznają pewnie jakiejś przyjemności. Patrząc na te maltretowane na różne sposoby zwierzęta myślą – widzisz, twoje życie zależy od moich decyzji.

  2. Anna Tuszyński

    OKO.press traci wiarygodność? Może by tak sie przyjrzeć tym "dobrotliwym" fundacjom.Szczególnie Viva i jej najazdowi na legalną hodowlę egzotyków. Ile z tych zwierząt żyje? W jaki sposób zostały zabezpieczone jako dowód w sprawie? Jak działa fundacja Mondo Cane? Dlaczego ludzie którzy ujawniają przekręty są ścigani?
    Jak działają pogotowia dla zwierząt?
    Dlaczego tyle fundacyjnych zwierząt ucieka…rzekomo?
    Ile razy zbiera sie na jedno zwierzę,notabene dawno wyadoptowane?
    Przeciwko prawom zwierząt są własnie te fundacje a lobby futrzarskie wykorzystało patologię "Animalsów" …zwyczajnie ich ograli a cierpią zwierzęta …Szkoda ze Oko.press nie uczyni wysiłku by poznać sprawę dogłębnie tylko gra do bramki mafijnych fundacji które te sytuację wygenerowały …Proponuję zapoznać sie z raportami fundacji Argos,chyba jednej z niewielu która ujawnia patologię środowisk animalsów.
    Fundacje nie walczą o prawa zwierząt …ale własne interesy.

    • Mieczysław Grygier

      Towarzyszka jak domniemam to jeden z tych "ekspertów" (skazanych prawomocnym wyrokiem sądu za znęcanie się nad zwiezętami) "doradzających" "światłej" przewodnicce narodu.

      • Anna Tuszyński

        Mieczysław Grygier…Proponuję powrót do szkoły podstawowej w celu edukacji-czytanie ze zrozumieniem.
        Powyższym komentarzem niejako oświadczyłeś…jestem idiotą i jestem z tego dumny.
        Typowy wyznawco -wyborca.
        Otóż,łopatologicznie tłumacząc, gdyż wzniesienie się na wyżyny wydolności logiczno poznawczej,sprawia problem…
        Fundacje rzekomo prozwierzęce działają kolizyjnie do preambuły UoOZ traktując zwierzęta przedmiotowo,w tle robienie kasy na pożytecznych idiotach-darczyńcach.Proponuję zapoznanie się z raportami fundacji Argos na temat patologizacji środowisk fundacyjnych.Prym wiodą Mondo Cane,OTZ Animals,VIVA i im podobne.Proponuję zapoznać sie z raportami np. ZKwP o zaborze mienia w postaci rzadkich ras psów. Najazd na hodowle.Zdjęcia zmanipulowane obliczone na ugranie potencjału medialnego.
        Zbiórki na rzecz psów których juz nie ma.Współpraca z laboratoriami farmaceutycznymi i kosmetycznymi …wszak dostarczycielami "towaru" są fundacje. Działają ponad prawem i w kolizji do dobrostanu zwierząt.
        O co chodzi drugiej stronie ? O odebranie wpływów i kasy a przy okazji ochronę ferm futrzarskich.Wykorzystując patologiczne działanie fundacji prozwierzęcych. Każda strona manipuluje…Spec ustawa jest potrzebna by wyeliminować zarabiane na zwierzętach. Tak naprawdę te potrzebujące są olewane przez w/w.
        Owa spec ustawa,może też wyeliminować lobby futrzarskie…
        Temat trzeba poznać empirycznie …ładowanie swojego ego za pomocą zmanipulowanych przekazów …czyni ,pożytecznego idiotę …

  3. Andrzej Maciejewicz

    Zbydlęcenie władzy objawia się na każdym kroku. Umowy śmieciowe – kto jest śmieciem? Złodziejski system emerytalny – zdychacie z głodu, to pracujcie do 80 roku życia, jak kilkuset Polaków. Rozszerzająca się bieda – g… prawda, daliśmy 500+. Kolejki do lekarzy – ja nie czekam, skracamy z roku na rok. Skracanie się długości życia – milczenie. Same sukcesy: samochody elektryczne, powrót emigrantów, głosowania w UE, waloryzacja emerytur z winy rządu (bo inflacja), przedłużanie się postępowań sądowych itp. Można tak długo.

  4. Andrzej Rokosz

    Proponuję aby w przypadku skatowania członka PiS, PSL czy podobnej nacji, przed udzieleniem pomocy trzeba było uzyskać pozytywną decyzję Powiatowej Inspekcji Sanitarnej. Może się przecież zdarzyć, że skatowany nie ma opłaconych składek ZUS lub pomagający będzie chciał liczyć na odwdzięczenie się rodziny poszkodowanego.

  5. Paweł Hajduk

    Anna Tuszyński chociaż jeden głos rozsądku.
    Niestety komentarze tutaj jak wszędzie indziej pokazują pustostan umyslowy części komentujących.
    Kto z Was przeczytał projekt tej ustawy ?
    Wypadało by to zrobić zanim zacznie się komentować…
    W jaki niby sposób ten projekt ogranicza ochronę zwierząt? W jaki sposób w niej przeszkadza? Zasadnicza zmiana to wprowadzenie cywilozanej metody zabrania zwierzęcia. Nie tylko wg uznania kogoś kto się niby zna …

    • Anna Tuszyński

      Paweł Hajduk,ze środowiskiem zwierząt jestem związana empirycznie od strony zawodowej i hobby wiec znam mechanizmy.Od dawna śledzę patologizację środowisk fundacyjnych.
      Nie mam wątpliwości ze spec ustawa tez chce chronić lobby futrzarskie …choć Animalsi nie kwapią sie z interwencjami…wszak lisów hodowlanych nie sprzedadzą z zyskiem. Zmanipulowane filmy gdzie faktycznymi oprawcami są owi inspektorzy…jako ze zajmuję sie behawiorem zwierząt,wiec "czytam" sygnalizację werbano-niewrbalną …Zaskoczona i zniesmaczona jestem przekazem medialnym OKO …Gdzie podziała się rzetelność dziennikarska?
      Polskie społeczeństwo zatraciło zdolność czytania miedzy wierszami…weryfikacji materiałów…dlatego jesteśmy tak podatni na inżynierię społeczną .

      • Paweł Hajduk

        Anna Tyszynski na własnej skórze przekonałem się jak działa w praktyce Pogotowie dla Zwierzat pana Grzegorza B…
        Takze wiem jak to wygląda. Szkoda czasu na dyskusję tutaj z kimś kto nie ma pojęcia

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!