0:00
0:00

0:00

28 lipca w nocy na kilku warszawskich pomnikach zawisły tęczowe flagi. Zostawiono przy nich manifest, który wyjaśniał, że celem akcji jest walka z homofobią:

„Nie będziemy prosić o litość, błagać o szacunek i zrozumienie. Jesteśmy głosem za małych na to, by ich słuchano, za małych, by coś powiedzieć. Uciszanych przez rodziców. Zmęczonych codzienną batalią ze światem. Oduczyliśmy się grzeczności i narzuconej gry w normalność”.

Zdjęcia z akcji wieszania flag opublikowaliśmy na naszym profilu facebookowym.

Premierowi wieszanie flag skojarzyło się z „hitlerowskim barbarzyństwem”. Wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta uznał, że „grupa bojówkarzy LGBT sprofanowała szereg pomników” i że „środowiska LGBT prezentują pewną ideologię, która za cel obrała sobie wartości patriotyczne i chrześcijańskie”.

Przeczytaj także:

Kaleta złożył zawiadomienie do prokuratury okręgowej w Warszawie o możliwości popełnienia przestępstwa: obrażenia uczuć religijnych i znieważenie pomników. Zatrzymano cztery aktywistki. Margot zgarnięto z ulicy do nieoznakowanego samochodu, Łanię wyprowadzono z mieszkania znajomych, które policja wcześniej przeszukała. Po jedną z aktywistek warszawska policja wybrała się aż w Bieszczady.

„Zatrzymanie pozostałych to jedynie kwestia czasu” – chwaliła się dumna z siebie warszawska policja na Twitterze. Ostatecznie jednak kwestią czasu było jedynie wykazanie, że to wszystko bez sensu. Zarzuty i postępowanie zostały umorzone na etapie dochodzenia w prokuraturze.

Efekt mrożący

Mec. dr Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska dowiedziała się o umorzeniu sprawy z odpowiedzi na wniosek złożony w imieniu dwóch zatrzymanych w związku z flagami klientek. Prawniczka wskazywała w nim na brak znamion czynu zabronionego i podważała możliwość uznania tęczowej flagi za znieważającą pomniki historyczne.

Postanowienie o umorzeniu wydano 7 grudnia 2020 r. "Wynika z niego, że zarzuty wobec zatrzymanych umorzono wobec stwierdzenia, że podejrzani czynu nie popełnili. Dochodzenie umorzono zatem z powodu niewykrycia sprawców" - mówi mec. dr Gajowniczek-Pruszyńska.

Decyzja nie zawiera uzasadnienia - w przypadku umorzenia dochodzenia kodeks postępowania karnego zwalnia z tego obowiązku. Z samych podstaw umorzenia wynika jednak, że zawieszenie tęczowej flagi dalej uważane jest za przestępstwo, nie znaleziono jedynie winnych.

"To kolejny dowód na to, że zatrzymania tego typu to są czyste represje, a nie uzasadnione działania służb" - napisał kolektyw Antyrepresyjny SZPILA.

"Takie działanie wpisuje się w szerszą działalność organów państwa, które egzekwuje siłę i władzę rękoma funkcjonariuszy policji" - komentuje mec. dr Gajowniczek-Pruszyńska.

Czy ktokolwiek za zatrzymania odpowie?

Państwo nie ściga nadużyć

Mec. dr Gajowniczek-Pruszyńska wystąpi do Sądu Okręgowego w Warszawie o zadośćuczynienie w związku z niezasadnym zatrzymaniem klientek.

"To instytucja dochodzenia odszkodowania w procesie karnym, która ma w sprawach zatrzymań charakter symboliczny. Skarb państwa nie ponosi wielkich kosztów po przegraniu sprawy, ale teoretycznie może mieć roszczenia regresowe do konkretnych funkcjonariuszy, którzy bezprawnym działaniem spowodowali niesłuszne zatrzymania" - tłumaczy prawniczka.

Sąd Rejonowy w Warszawie, orzekł jesienią, że zatrzymania były niezasadne. Zawiadomił o tym również prokuraturę.

"Normalnie w takich wypadkach uruchomione powinno być postępowanie wyjaśniające, żeby sprawdzić, gdzie popełniono błąd, dlaczego doszło do naruszenia i czy nie popełniono w związku z tym przestępstwa. Nie mamy żadnych informacji, żeby takie postępowania wyjaśniające się toczyły” - mówi Gajowniczek-Pruszyńska.

"Pomimo rozstrzygnięć sądów, państwo nie jest zainteresowane dochodzeniem, czy działania policjantów były prawidłowe. To błędne koło i ograniczanie kolejnych gwarancji obywatelskich, co idzie w parze z planowanymi zmianami w obszarze nakazu przyjmowania mandatów".

;

Udostępnij:

Marta K. Nowak

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).

Komentarze