Pracowników socjalnych jest zbyt mało, są przeciążeni, pracują w stresie i pod groźbą agresji, a często zarabiają mniej niż świadczenia, które przyznają - wynika z raportu NIK. Szczególnie rażący jest problem bezpieczeństwa, ataków jest coraz więcej. „Nie jesteśmy zainteresowani pośmiertnym oznaczeniem” – mówią pracownicy. Chcą podwyżek i ustawy

Najwyższa Izba Kontroli w porozumieniu z Generalnym Inspektorem Pracy skontrolował warunki zatrudnienia pracowników socjalnych.

Diagnoza jest druzgocąca:

pracownicy żyją w ciągłym stresie, padają ofiarą agresji, mobbingu, są przepracowani, zdemotywowani, ich miejsca pracy przypominają często rudery, a świadczenia, które przyznają są czasem wyższe niż ich pensja.

Wniosek NIK: organizacja i warunki pracy nie pozwalają pracownikom socjalnym na skuteczną pomoc.

Coraz gorzej jest też z bezpieczeństwem. „W ciągu ostatniego półrocza liczba ataków bardzo wzrosła” – przyznaje w rozmowie z OKO.press Paweł Maczyński, przewodniczący Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej, która walczy o zmiany w ustawie o pomocy społecznej.

„Mamy propozycje rozwiązań, postulaty, ale w negocjacjach z rządem wciąż tkwimy w martwym punkcie”.

Zawód wysokiego ryzyka

Tym razem G. nie przyszedł do Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej ubiegać się o przyjęcie do domu opieki społecznej. W wielkiej torbie podróżnej miał kanister. Zanim wyszedł, przytrzymał drzwi, żeby pracownice pomocy społecznej nie uciekły z płonącego pokoju.

Renata zmarła tego samego dnia, a Małgorzata trzy dni później, osierociły czwórkę dzieci. Kilka dni temu minęła piąta rocznica morderstwa w Makowie.

Raport NIK: „praca pracownika socjalnego, zarówno w biurze, jak i w terenie wiąże się z wieloma zagrożeniami”. Przytacza też badania z Wielkiej Brytanii, które dowodzą, że pracownik socjalny może być jednym z najbardziej stresujących zawodów świata.

  • Pracownik socjalny, czyli kto? Kliknij, by przeczytać więcej

    Pracownik socjalny to jeden z zawodów zgrupowanych w kategorii pracowników pomocy społecznej (obok asystentów rodziny, opiekunów całodobowej opieki społecznej, pracowników obsługujących świadczenia – więcej o ich pracy pisaliśmy tutaj).

    Pracownicy socjalni zajmują się pracą w terenie, chodzą do domów, pomagają na miejscu. Zakres obowiązków jest bardzo szeroki – od bezdomności i niepełnosprawności po przemoc w rodzinie.

    „Jednym z elementów naszej pracy, choć wcale nie najważniejszym, jest przyznawanie zasiłków. Jedna czwarta osób, którymi się opiekujemy, nie korzysta z pomocy finansowej, tylko innego rodzaju wsparcia” – mówi Maczyński.

    Pracownik socjalny pomaga np. w sytuacjach kryzysu psychicznego. „Nagle u osoby zdrowej pojawiają się objawy choroby czy zaburzeń psychicznych. Nie rozumie co się wokół niej dzieje, przestaje normalnie funkcjonować i samodzielnie nie potrafi sobie dać rady”.

    „Taki kryzys może się zdarzyć każdemu. Ktoś nas napadnie, znajdziemy się w sytuacji zagrożenia życia i po jakimś czasie to z nas wychodzi. Pracownik socjalny ma za zadanie zdiagnozować, co się dzieje, dlaczego kryzys się pojawił i koordynować pomoc. To bardzo odpowiedzialna praca”.

Z ankiety przeprowadzonej przez NIK, którą objęto 1/3 wszystkich zatrudnionych wynika, że pracownicy są narażeni na kontakt z agresją fizyczną (prawie 50 proc. ankietowanych) i werbalną (86 proc.). 37 proc. nie czuło się bezpiecznie w biurze, aż 66 proc. w terenie.

„Agresja i ataki to nasza codzienność, chociaż ostatnio jest ich coraz więcej” – mówi Maczyński. „W naszej pracy zdarzają się ataki kwasem, a nawet piłą mechaniczną. Nowi pracownicy zupełnie nie są przygotowani na zagrożenia”.

„Brakuje szkoleń i procedur bezpieczeństwa, a jeśli już są to często kuriozalne. Na przykład w Brodnicy dyrektor kazał pracownikom nosić urządzenie GPS cały czas, nawet w budynku ośrodka. Naszym zdaniem pracownik musi przede wszystkim umieć oceniać i minimalizować ryzyko, a nie zdawać się w całości na urządzenie techniczne, wprowadzane bardziej, by go kontrolować, a nie zapewniać faktyczne bezpieczeństwo”.

Sprzeczne role: pomoc i kontrola

Zdaniem Maczyńskiego zagrożenie jest pogłębiane przez pomieszanie ról. „Pracownik buduje z rodziną, którą się opiekuje relację – chociaż to trudne, kiedy na jedną osobę przypada ich ponad 100. Jego zadanie to zrozumieć i pomóc. Niestety ustawodawca narzuca na niego coraz więcej działań kontrolnych i interwencyjnych – ma sprawdzić, jak wydawane są pieniądze ze świadczeń, wykonywać decyzje sądu”.

„Ta sama osoba raz jest pomocą, innym razem kontrolerem, to pomieszanie ról powoduje frustrację i nieufność”.

„Izrael też miał problem z częstymi atakami na pracowników. Tam nikt nie zaczynał zmian od rozdawania im gazów pieprzowych czy urządzeń namierzających. Rozdzielono po prostu funkcje kontrolno-interwencyjną od funkcji wspierająco-pomagającej. To poprawiło sytuację”.

Niebezpiecznie nawet w biurach

Okazało się, że zagrożenia nie dotyczą tylko klientów, ale też samego miejsca pracy.

W prawie połowie skontrolowanych ośrodków kontrolerzy NIK uznali, że warunki pracy były niezgodne z przepisami BHP, w jednym stan budynku był tak zły, że stwierdzono zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi.

„Widzimy to na co dzień, urzędy z pozłacanymi klamkami, a na uboczu ośrodek pomocy społecznej, który przypomina ruderę. Wszędzie walają się kable, przestrzeń jest zagracona, czasem kraty w oknach odcinają drogę ewentualnej ucieczki” – mówi Maczyński.

Pracowników jest za mało, a będzie mniej

Z raportu wnika, że aż 16 z 24 skontrolowanych ośrodków nie spełniało ustawowego wymogu zatrudnienia jednego pracownika socjalnego na 50 rodzin lub osób objętych pomocą. Niektórzy zajmowali się ponad 150 osobami.

A pracowników będzie tylko ubywać. Z badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Gdańskim wynika, że 84 proc., ankietowanych pracowników chciałoby porzucić pracę.

Państwowa Inspekcja Pracy w obszarze prawnej ochrony pracy ujawniła nieprawidłowości dotyczące m.in.:

  • nadużywanie umów cywilnoprawnych;
  • nieprzestrzeganie rozkładu czasu pracy zapisanego w regulaminie – nadliczbowe godziny pracy, nieprzestrzeganie przepisów o udzielaniu niewykorzystanych urlopów;
  • sposobu informowania pracowników o ryzyku zawodowym.

Krytyczne przeciążenie

„Liczba zadań własnych i zleconych gmin przekracza możliwości kadrowe i finansowe” – stwierdza raport. Realizują zadania z kilkudziesięciu ustaw.

84,2 proc. z 4206 pracowników, którzy wzięli udział w ankiecie oceniło, że nie ma wystarczającej ilości czasu na prowadzenie pracy socjalnej, głównie z powodu nadmiaru pracy biurowej i zbyt dużej liczby podopiecznych.

Obowiązków hojnie dorzuca rząd przy wprowadzaniu kolejnych programów: 500 plus, rozszerzone na pierwsze dziecko, „Za życiem”, „Czyste powietrze”…

„To nie premier Morawiecki czy Minister Rafalska realizują te wszystkie programy. Gdyby nie heroizm urzędników i pracowników socjalnych, pozostałyby na papierze” – mówił OKO.press Maczyński.

Rząd zapewnił nadmiar obowiązków, nie zapewnił godnych zarobków.

Dają więcej niż dostają

Średnia krajowa płaca pracowników socjalnych to 2787 zł brutto, czyli niewiele powyżej płacy minimalnej. W mniejszych gminach pracownicy zarabiają mniej – dla nich podwyżka nastąpi dopiero wtedy kiedy wzrośnie minimalne wynagrodzenie.

„Bywa, że niektórzy podopieczni ośrodków uzyskiwali więcej w formie świadczeń z pomocy społecznej, niż zarabiał pracownik socjalny” – pisze NIK w raporcie.

Problem z płacą, to nie tylko problem finansowy, ale też niedocenienia. „Widzieliśmy, że podwyżka związana z ostatnim wzrostem płacy minimalnej czasem paradoksalnie skłaniała pracowników do odejścia” – mówi Maczyński.

„Dostaną wprawdzie 200, 300 zł brutto więcej, ale frustruje ich zarabianie minimalnej krajowej za pracę, która wymaga poświęcenia i związana jest ze sporym ryzykiem. Tyle samo dostaną w innym zawodzie, bez stresu, gróźb i gigantycznej odpowiedzialności”.

NIK: „Badanie ankietowe pokazało, że mimo dużej odpowiedzialności, która spoczywa na pracownikach socjalnych, często czują się niedoceniani. Większość z nich odczuwa przeciążenie pracą. Frustrację wywołują też zarobki oraz brak uznania i szacunku społecznego”.

„Aż 64,6 proc. pracowników socjalnych z 4206 ankietowanych przez NIK ocenia, że nie spotyka się z uznaniem i szacunkiem społecznym w związku z wykonywaną pracą”.

Efekt? Mniejsza skuteczność, brak dostępu do pomocy

„W rezultacie pomoc udzielana jest na podstawowym poziomie, niemal wyłącznie dla najbardziej potrzebujących, do kwoty wcześniej zaplanowanych środków budżetowych i w sytuacjach interwencyjnych” – stwierdza Najwyższa Izba Kontroli.

Działalność pomocy społecznej jest też oderwana od realnych potrzeb. „W obecnym systemie nie są badane i wykazywane prawdziwe potrzeby społeczne w gminach” – wskazuje NIK. „Prognozy dotyczące liczby osób wymagających wsparcia na kolejny rok określane są głównie na podstawie statystyk i z góry określonych ram finansowych narzuconych przez władze gminy, a nie rzeczywistego rozpoznania potrzeb społecznych”.

Ponad 60 proc. (2263 osób) ankietowanych przyznało, że „w ich rejonach z różnych powodów są osoby wymagające pomocy, które z niej nie korzystają”.

27 proc. (1140) stwierdziło, że tego nie wie. „Jako główne przyczyny nieudzielania pomocy wskazali niechęć potrzebujących, którzy nie składają wniosków oraz niedostosowane procedury do realiów”.

Maczyński: „Zamiast pomagać na miejscu, pracując z ludźmi potrzebującymi wsparcia, musimy zajmować się dokumentami, wypełnianiem ton wniosków. Sens naszej pracy kompletnie się przez to rozmywa”.

Walka trwa

Polska Federacja Związkowa Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej na podstawie informacji przekazanych przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej stworzyła listę 100 gmin, w których pracownikom socjalnym płaci się najgorzej, czyli mniej niż średnią krajową.

„Opublikowanie tych informacji zrobiło swoje – część samorządów dzwoniła, niektórzy burmistrzowie grozili nawet pozwami za umieszczenie ich na liście” – mówi Maczyński. „Mamy sygnały od pracowników gmin, że ich wynagrodzenia wzrosły zaraz po tej akcji”.

„Znaleźli się oczywiście samorządowcy, którzy podnieśli wynagrodzenie tylko minimalnie ponad próg. Byli też tacy, którzy zaczęli podawać ministerstwu fałszywe dane i tak zniknęli z listy. Przynajmniej widać, że się tych zarobków wstydzą”.

Lokalne spory zbiorowe to jedno pole walki, drugie dotyczy zmian w ustawie o pomocy społecznej. „Nasze doświadczenie pokazują, że jeśli samorząd nie dostanie wytycznych w formie ustawy, to nie garnie się do poprawy sytuacji żadnej grupy zawodowej”.

Pracownicy socjalni od dawna domagają się m.in.:

  • wyższych płac;
  • ujednolicenia ich pozycji w strukturze samorządowej z urzędnikami;
  • rozwiązań problemów związanych z bezpieczeństwem w pracy;
  • zmiany zakresu zadań, tak żeby były nastawione na profilaktykę, pomoc i wsparcie, a nie interwencję i kontrolę
  • podwyższenie dodatku terenowego;
  • opracowanie ścieżki awansu zawodowego powiązanego z wynagrodzeniami;
  • przyśpieszenie przyznawania dodatkowego urlopu wypoczynkowego (dziś mogą z niego skorzystać dopiero po 5 latach, chociaż badania pokazują, że z powodu wypalenia cierpią już po 2-, 3 latach).

Rząd przez wiele miesięcy protestów wytrwale ignorował postulaty, rozmowy wciąż trwają. Czy jest nadzieja na poprawę? „Trudno powiedzieć. Zapowiedziano nam, że w styczniu gotowy będzie projekt nowelizacji ustawy” – mówi Maczyński.

„Rozmowy z ministerstwem wydają się być bardziej merytoryczne, pada więcej konkretów. Nasze doświadczenia pokazują jednak, że z rządem można bardzo długo dyskutować, bez żadnych efektów. Na razie nic się nie zmieniło i wciąż jesteśmy w martwym punkcie”.

Podchodzimy najbliżej barierek. Dla Was.
Wesprzyj OKO, byśmy mogli działać dalej.

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).


Komentarze

  1. Basia Klos

    Pensja pracownika socjalnego i innych pracowników OPS powinna zależeć od wykształcenia. Wielu pracowników posiada tylko wykształcenie średnie + kolegia albo licencjat słabej uczelni. Skandalem jest, że takie osoby w ogóle zostały zatrudnione w pomocy społecznej, gdzie potrzebna jest profesjonalna wiedza, ogłada intelektualna, zdolność do analizy i syntezy, zdolność do spostrzegania związku przyczynowo- skutkowego. W niektórych placówkach dyrektorzy celowo zatrudniali podwładnych bez wykształcenia, bo wiadomo, że czym mniej bystry pracownik, tym zalety zarządzającego jaskrawsze.

    Posiadane tytułu zawodowego w stopniu magistra i znajomość języka obcego jest w dzisiejszych realiach obligatoryjne, jeśli chce się w miarę poprawnie funkcjonować.
    W pracy z drugim człowiekiem, czyli na zasobach stanowi to minimum. Wykształcenie wyższe nie zawsze świadczy o profesjonalizmie, ale wykształcenie poniżej wskazuje na to, że pracujemy nie w oparciu o wiedzę, lecz intuicyjnie.

    • Konstancja Pińska

      masz wymagania, nie ma co! a może wystarczyłby absolwent uczelni rydzykowych? Podobno są rozrywani na rynku pracy…a jeszcze konieczny jest twoim zdaniem język obcy. Trudno dogadać się z człowiekiem po polsku, szczególnie, gdy zajedzie przed urząd całkiem wypasioną bryką.
      A tak naprawdę to rząd rękami kiepsko opłacanych pracowników chciałby nieba przychylić tym, co im się należy…beneficjentów programów socjalnych jest o wiele więcej, niz pracowników MOPRu, MOPSu czy PCPR

  2. Basia Klos

    Kolega na szkoleniu opowiadał mi o takim Ośrodku, w którym pracownicy znaleźli sposób na nicnierobienie, po prostu zrażali klientów, którzy przychodzili do Ośrodka swoją totalną ignorancją i skrajnie nieuprzejmym zachowaniem. Nie było klientów, nie było zadań do wykonania. Dodam, że pani dyrektor zjawiała się w pracy około godziny 11.30, w ośrodku przebywała do godziny 13-14.30 ( ale nie codziennie) . Czas jej pobytu w Ośrodku był uzależniony od ilości wydarzeń w mieście, które były tematem plotek pracowników OPS. W każdym pokoju spędzała około 15-20 minut zbierając informacje. Bardzo trudno było wyłamać się z tego schematu funkcjonowania, każda sugestia była źle widziana przez współpracowników.

    Plan dnia pracy pracowników.
    8.00- Przygotowanie śniadania
    8.30- Śniadanie
    10.00- II śniadanie- Kawa z ciastkiem, ewentualnie imprezki urodzinowe, imieninowe, inne……
    10.30- 11.30- Obmawianie koleżanek i dyrektora lub wyjście w teren w celu załatwienia różnych spraw.
    12.00- zamówienie przez telefon dań obiadowych np. pizzy
    13.00- Obiad
    14.00- Luźne rozmowy- obmawianie klientów OPS i relaks po obiedzie
    15.00- Przeglądanie dokumentów i zastanawianie się jak je uzupełnić, żeby wszystko zgadzało się w razie kontroli, rozmowy telefoniczne z klientami OPS z rodzin dysfunkcyjnych, na temat sytuacji problemowej, która wywoływała niepokój pracownika socjalnego

    16.00- Fajrant

Masz cynk?