Prawdziwe życie w seminarium duchownym: albo zostaniesz „ślizgaczem„, albo zrobią z ciebie „owieczkę”
Sześć lat seminarium jest dla kleryka jak tor przeszkód. Sprytni i odporni przejdą go bez obrażeń. Wrażliwszych czeka strach, frustracja lub złamany życiorys
Tekst prof. Stanisława Obirka „Kasta nieszczęśliwych. Jak seminaria deprawują katolickich księży" wzbudził bardzo duże zainteresowanie czytelniczek i czytelników OKO.press. Prof. Obirek analizował sytuację w seminariach duchownych z punktu widzenia ich kontrreformacyjnej historii i mechanizmów podporządkowywania – i demoralizowania – kleryków, którzy po takiej formacji wkraczają w stan kapłański.
Reporter Mariusz Sepioło, autor książki „Klerycy" rozmawiał z ludźmi, którzy przez seminarium duchowne przeszli. Oto, co mają do powiedzenia.
Ciemna noc, kręta droga, a za oknem burza z piorunami. Jedziemy powoli, omijamy powalone na szosę konary, a ksiądz z siedzenia pasażera snuje opowieść o kościelnym zepsuciu, które zaczyna się w seminariach.

Komentarze