Prezes powołanej przez PiS Izby Dyscyplinarnej ostrzega TSUE, że Sąd Najwyższy nie mógł skierować do niego pytań prejudycjalnych związanych z „reformą” SN. Wykonujący obowiązki prezesa Izby Jan Majchrowski skierował w tej sprawie pismo do prezesa TSUE. Pismo jest z połowy października, ale dopiero we wtorek upubliczniono je na stronie SN

Pismo (pełna treść tu) dotyczy części z 15 pytań prejudycjalnych, które Sąd Najwyższy zdał w związku z ustawami PiS, dotyczącymi zmian w wymiarze sprawiedliwości obejmujących Sąd Najwyższy czy KRS.

Prezes Majchrowski podważa legalność pytań, które zadano do TSUE w związku z rozpoznawaniem sześciu spraw założonych przez pięciu sędziów Sądu Najwyższego oraz jednej przez sędziego NSA. Wszystkie dotyczą starszych sędziów, których ustawa PiS wypychała na przymusową emeryturę.

Pytania prejudycjalne, które zadano na kanwie tych spraw, dotyczą m.in. wieku emerytalnego sędziów i legalności wyboru przez Sejm „sędziowskich” członków nowej KRS.

Jednak zdaniem Jana Majchrowskiego – jak wynika z jego pisma do Koena Lenaertsa, prezesa TSUE – pytania prejudycjalne zadane na kanwie spraw tych sześciu sędziów mogą być nieważne, bo zadała je Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego.

Jan Majchrowski podkreśla, że zgodnie z uchwaloną przez PiS ustawą o Sądzie Najwyższym (nowelizacji tej ustawy było kilka) sprawy pracownicze sędziów Sądu Najwyższego oraz sprawy związane z przechodzeniem ich w stan spoczynku podlegają teraz Izbie Dyscyplinarnej. Dlatego – jego zdaniem – rozpoznanie tych spraw przez Izbę Pracy (a w konsekwencji zadanie pytań do TSUE) jest sprzeczne z przepisami nowej ustawy o SN i z regulacjami wewnętrznymi Sądu Najwyższego dotyczącymi organizacji pracy sekretariatów.

Prezes Izby Dyscyplinarnej na końcu pisma ostrzega TSUE, że „zachodzi w tym przypadku nieważność postępowania”.

Pytanie, czy Izba Dyscyplinarna ma się tym zajmować

Sąd Najwyższy nie zajął w tej sprawie oficjalnego stanowiska. Z pytań prejudycjalnych do TSUE wynika jednak, że sędziowie je zadający zwrócili się do Trybunału w Luksemburgu, by w wyroku orzekł, czy sprawy tych sędziów może badać Izba Pracy.

Sędziowie mają wątpliwości czy powinna się nimi zajmować Izba Dyscyplinarna, która została wybrana przez organ, co do którego są wątpliwości czy ma przymiot niezależnego.

Chodzi oczywiście o KRS, której członków wybrano wbrew Konstytucji.

To pierwsza decyzja nowej Izby Dyscyplinarnej, która pokazuje jakie stanowisko wobec forsowanych przez PiS zmian w wymiarze sprawiedliwości zajmą jej członkowie wybrani przez nową KRS. Przypomnijmy, że „sędziowskich” członków KRS wybrali posłowie PiS i Kukiz’15 wbrew Konstytucji.

Trafili tam głównie sędziowie kojarzeni z resortem ministra Ziobry.

Z kolei tak obsadzona KRS wybrała do Izby Dyscyplinarnej prawie same osoby powiązane z resortem ministra Ziobry, głównie prokuratorów współpracujących z nim jako Prokuratorem Generalnym.

PiS stworzył Izbę Dyscyplinarną, by przyspieszyć usuwanie z zawodu niewygodnych sędziów, prokuratorów i prawników, którzy krytykują obecną władzę. OKO.press pisało o składzie tej Izby:

W tym miesiącu Izba zaczęła już orzekać. Na razie robi to na posiedzeniach, na których rozpoznaje np. zażalenia. Pierwsze wyroki zacznie wydawać w grudniu.

PiS dał tej Izbie dużą autonomię w ramach Sądu Najwyższego. Jej prezes jest niezależny od Pierwszej Prezes SN Małgorzaty Gersdorf. Sędziowie tej Izby zarabiają sporo więcej niż sędziowie w pozostałych Izbach SN.


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym