0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Pawel Malecki / Agencja Wyborcza.plPawel Malecki / Agen...

Szczyty Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych ws. zmian klimatu (UNFCCC) to od wielu lat okazja dla światowych przywódców do zaprezentowania swoich wizji walki z kryzysem klimatycznym. Wizji, której my – jako ludzkość – potrzebujemy „na wczoraj” i której najlepsza wersja – ograniczenie wzrostu temperatury Ziemi do 1,5°C – właśnie staje się niemożliwa.

W tym roku szczyt odbywa się po raz 27 (stąd jego skrócona nazwa COP27, od „conference of the parties”, czyli konferencja państw-stron), ale w wyjątkowo niekorzystnym kontekście. Wojna Putina w Ukrainie skutecznie odwraca uwagę decydentów od wyzwań polityki klimatycznej i to pomimo bolesnej lekcji, jaką okazało się uzależnienie od rosyjskich paliw kopalnych. Mówił o tym w swoim wystąpieniu prezydent.

Przeczytaj także:

To przez wojnę

„Konsekwencją rosyjskiej agresji są kryzysy i ogromne koszty, grożące opóźnieniem w transformacji klimatycznej i w osiągnięciu zamierzonych celów. Spowodowała ona także dodatkowe emisje, przekraczające te generowane w ciągu roku przez niejeden rozwijający się kraj” – powiedział Duda.

„Musimy na to wszystko stanowczo reagować, dbając przede wszystkim o ludzi, naszych współobywateli, o indywidualnych odbiorców energii. Musimy zabiegać o to, by rosyjska agresja została jak najszybciej trwale odparta poprzez zwiększanie wsparcia Ukrainy, presji na Rosję i wysiłków na rzecz uniezależnienia się od pochodzących z niej paliw kopalnych” – dodał prezydent.

Duda miałby rację, gdyby nie lata zaniedbań w transformacji energetycznej, na czele z de facto likwidacją sektora lądowej energetyki wiatrowej, które doprowadziły Polskę do gorączkowego importu węgla, a gazociąg Baltic Pipe jest fetowany jako rozwiązanie problemu rosyjskiego gazu bez większej refleksji, że gaz z Norwegii to takie samo paliwo kopalne, jak to z Rosji.

„Pamiętajmy, że to transformacja jest dla człowieka, a nie człowiek dla transformacji.

Mówię to w imieniu milionów swoich współobywateli, którzy nadchodzącej zimy nie zapytają nas, ile naszych ambitnych celów klimatycznych osiągnęliśmy. Zapytają nas, dlaczego surowce energetyczne są tak drogie i dlaczego poziom ich życia drastycznie spadł” – powiedział w Szarm ej-Szejk Duda w czasie sesji plenarnej otwierającej szczyt.

Odłóżmy klimat na lepsze czasy?

„[Prezydent Duda] mówi, że marznący w domach Polki i Polacy nie będą pytać tej zimy o cele klimatyczne, ale o ceny energii i ciepła. To prawda, ale jednocześnie to dowód krótkowzroczności.

Największym błędem polskich władz, pod którym tą wypowiedzią prezydent się podpisuje, jest założenie, że walkę z kryzysem klimatycznym możemy odłożyć na lepsze czasy, kiedy rozwiążemy już inne problemy”

– powiedziała Urszula Stefanowicz, ekspertka Koalicji Klimatycznej.

„W rzeczywistości powinniśmy wdrażać takie rozwiązania, które jednocześnie odpowiadają na wiele kryzysów, ograniczają zależność od paliw kopalnych oraz koszty energii i ciepła, zmniejszają emisje CO2 i innych zanieczyszczeń powietrza” – dodaje Stefanowicz.

„Niestety Prezydent nie wykorzystał szansy, aby, słusznie, odnosząc się do sytuacji międzynarodowej – mówiąc o agresji Rosji na Ukrainę, kryzysie energetycznym, zachwianiu dostaw surowców energetycznych i konieczności wsparcia i pomocy Ukrainie, jednocześnie wskazać na konieczność szybkiego odejścia od paliw kopalnych, nie tylko jako źródła emisji gazów cieplarnianych, powodujących zmiany klimatyczne, ale surowców, które stają się elementem szantażu i nie zapewniają bezpieczeństwa energetycznego” – powiedział Krzysztof Jędrzejewski, rzecznik polityczny Koalicji Klimatycznej.

Według Jędrzejewskiego „dostaliśmy po raz kolejny odgrzany kotlet o rzekomych wielkich osiągnięciach i zasługach Polski w redukcji emisji gazów cieplarnianych, rozwoju elektromobilności, nowych technologii i OZE”.

Polska faktycznie zdołała dokonać transformacji ekonomicznej bez nadmiernego wzrostu emisji. To jednak nie efekt celowej polityki klimatycznej, a swego rodzaju efekt uboczny upadku przemysłu ciężkiego na skutek planu Balcerowicza.

Żeby w górach był śnieg

O „rozwoju” polskiej elektromobilności najlepiej świadczą szumne zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego, który sześć lat temu zapowiadał, że w 2025 roku po polskich drogach będzie jeździć milion samochodów elektrycznych, z czego spora część wyprodukowana w Polsce. Prototyp miał być gotowy w 2018 roku, a następnie trafić do masowej produkcji.

OZE? Rząd PiS do dziś nie był w stanie odblokować słynnej ustawy wyłączającej niemal cały kraj z rozwoju lądowej energetyki wiatrowej, niemodernizowana sieć nie jest w stanie “udźwignąć” skokowego tempa przyrostu mocy w fotowoltaice, a morska energetyka wiatrowa to wciąż przyszłość (choć trzeba przyznać, że coraz bliższa).

Te i inne bolączki polskiej polityki energetycznej i klimatycznej wytknęła Dudzie Dominika Lasota z Fridays for Future (ruchu klimatycznego, który czerpie inspiracje z działalności Grety Thunberg), która zdołała porozmawiać z prezydentem w kuluarach COP27

View post on Twitter

Zaskoczony przez aktywistkę Duda tłumaczył, że nie da się w „dwa lata nadrobić zaniedbań z 30 lat” oraz usprawiedliwiał potrzebę zwiększonego spalania węgla w kontekście wojny Rosji w Ukrainie.

„Ja bym chciała, żeby Polska była jak najbardziej rozwinięta pod względem czystej energii, bo ona jest najtańsza, najszybsza do rozwinięcia, najbardziej dostępna i jest dla ludzi” – powiedziała Lasota w reakcji na stwierdzenie Dudy, że Polska rozpoczęła właśnie proces budowy elektrowni atomowej. Energetyka jądrowa jest kością niezgody wewnątrz polskich ruchów klimatycznych, z których część uważa, że jest zbyt droga oraz niebezpieczna.

„A ja bym chciał, proszę panią, by w górach był śnieg, a na nizinach ciepło” – niespodziewanie odpowiedział Duda, kończąc konfrontację z aktywistką.
;
Wojciech Kość

W OKO.press pisze głównie o kryzysie klimatycznym i ochronie środowiska. Publikuje także relacje z Polski w mediach anglojęzycznych: Politico Europe, IntelliNews, czy Notes from Poland. Twitter: https://twitter.com/WojciechKosc

Komentarze