Kancelaria Prezydenta odmówiła udostępnienia poprawek zgłaszanych mu przez PiS do prezydenckich ustaw o KRS i Sądzie Najwyższym, które są już w Sejmie. Z kolei PiS nie ujawniła, kto je przygotowuje. Mimo to prezydent Andrzej Duda zapewnia: “Ja tu nie widzę żadnego problemu z transparentnością”

Konsultacje nad prezydenckimi projektami ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym trwają od 26 września 2017, kiedy Andrzej Duda skierował je do Sejmu. Projekty przesłano do zaopiniowania m.in. zainteresowanym organom, Prokuraturze Generalnej i Naczelnej Radzie Adwokackiej. Zgłoszone przez nich uwagi będą zamieszczone na stronie Sejmu. Uwagi mogą zgłaszać też inne organizacje, w tym partie polityczne. PiS wybrał jednak inną drogę.

Przypomnijmy, że projekty prezydenckie powstały w kontrze do rozwiązań, które PiS wpisał do ustaw o KRS i SN i je przegłosował w Sejmie. Prezydent zawetował obie ustawy i zaproponował własne projekty, które znacznie redukują rolę ministra sprawiedliwości w powoływaniu i kontroli KRS i SN.

PiS usiłuje osłabić te rozwiązania i od kilku tygodni intensywnie negocjuje z prezydentem. Negocjacje prowadzi osobiście prezes PiS Jarosław Kaczyński. Spotykali się już cztery razy. Negocjują też ich przedstawiciele: prezydenta reprezentuje jego minister Paweł Mucha, a PiS – poseł Stanisław Piotrowicz. Od ministra Muchy dowiedzieliśmy się, że w spotkaniach bierze też udział reprezentant Ministerstwa Sprawiedliwości. Nie jest nim jednak państwowy urzędnik, ale ”znany dość ekspert, adwokat, który kiedyś w mediach funkcjonował jako osoba do specjalnych poruczeń ministra Ziobry”.

PiS i prezydent prowadzą negocjacje za zamkniętymi drzwiami. Ich przebiegu nie znają przedstawiciele KRS, SN, stowarzyszeń sędziowskich, organizacji pozarządowych ani media. Obie strony wymieniały się jakimiś propozycjami, ale do opinii publicznej docierały tylko skrawki informacji.

Od polityków PiS i rzecznika prezydenta usłyszeliśmy, że najważniejszym punktem spornym jest sposób wybierania sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa. Prezydent w swoim projekcie proponował, by Sejm wybierał ich większością trzech piątych. Gdy to się nie uda, w drugiej turze w jednym głosowaniu każdy poseł mógłby oddać głos na jednego kandydata. Według obliczeń OKO.press ta metoda pozwoliłaby PiS wybrać ośmiu z piętnastu sędziów.

Prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla Radia Plus przekonywał, że taka metoda konsultowania ustaw jest zupełnie normalna:


Konieczne jest, żeby znalazły te projekty ustaw akceptację większości parlamentarnej, a potem konieczne jest, aby znalazły moją akceptację (...), ja tu nie widzę żadnego problemu z transparentnością.

Andrzej Duda, wywiad dla Radia Plus - 09/11/2017

zrzut ekranu


Fałsz. Utajnione konsultacje nie są transparentne.


Problem z negocjacjami Duda – Kaczyński nie tkwi w tym, że politycy się spotykają, ale w tym, że nie rozmawiają z obywatelami, a treść ich rozmów jest tajna.

 

O to, jakie propozycje przedstawił prezydentowi Jarosław Kaczyński zapytała Fundacja ePaństwo w trybie dostępu do informacji publicznej. Powołała się na słowa rzeczniczki PiS Beata Mazurek, która 18 października poinformowała, że PiS złożył prezydentowi poprawki na piśmie. A skoro zostały spisane, powinno traktować się je jako dokument złożony w ramach toczących się konsultacji i upublicznić.

Na to nie zgodziła się jednak Kancelaria Prezydenta. W odpowiedzi ePaństwu przyznała, że “aktualnie prowadzone są konsultacje” między prezydentem a prezesem PiS oraz ich przedstawicielami. Jednocześnie twierdzi jednak, że poprawki zgłaszane w ramach tych konsultacji są “dokumentem wewnętrznym”, a takie – zgodnie z orzecznictwem Naczelnego Sądu Administracyjnego – nie są informacją publiczną.

Ciekawa interpretacja. Do tej pory na ten argument powoływały się m.in. ministerstwa i Kancelaria Premiera odmawiające dostępu do wewnątrz- i międzyresortowych negocjacji. Ta linia orzecznicza jest krytykowana przez organizacje walczące o jawność życia publicznego, ale przynajmniej jest spójna: ministerstwo czy KPRM są osobnymi jednostkami administracyjnymi.

Tutaj mamy jednak do czynienia z negocjacjami nad kształtem władzy sądowniczej między władzą ustawodawczą a wykonawczą. Jeśli prezydent uważa, że nie ma w tym nic dziwnego i są to sprawy “wewnętrzne”, to znaczy, że całe państwo to dla niego wewnętrzna sprawa PiS.

Prezydent zignorował sędziów i RPO

A jak powinny wyglądać idealne konsultacje prezydenckich ustaw? Przede wszystkim powinny rozpocząć się jeszcze przed ich napisaniem. Prezydenta co prawda nie obowiązuje regulamin prac Rady Ministrów, ale wyznacza on dobre standardy tworzenia prawa. Między innymi niedochowaniem tych standardów uzasadniał weta wobec ustaw o KRS i SN.

Zgodnie z regulaminem pracy Rady Ministrów przed skierowaniem ustawy do Sejmu ministerstwo, które je przygotowuje ustawę powinno:

  1. przygotować projekt założeń ustawy,
  2. poddać go konsultacjom publicznym, w którym każdy mógłby zgłosić swoją opinię,
  3. odnieść się do zgłoszonych uwag,
  4. na podstawie wypracowanych tak założeń przygotować projekt ustawy,
  5. poddać projekt konsultacjom publicznym,
  6. odnieść się do uwag do projektu i ewentualnie poprawić go.

Prezydent nie przygotował założeń ustawy i nie odpowiedział na wezwanie Stowarzyszenia Sędziów “Iustitia” do zorganizowania konsultacji. Zignorował też przesłane przez “Iustitię” propozycje zmian w ustawach o SN i KRS oraz uwagi Rzecznika Praw Obywatelskich.

Przed ogłoszeniem projektów ustaw prezydent spotkał się jedynie z przedstawicielami partii politycznych. Trudno to jednak nazwać konsultacjami: nie pokazał posłom propozycji konkretnych przepisów, na rozmowę z każdą z nich poświęcił jedynie godzinę.

Na dodatek prace nad projektami, podobnie jak obecne „konsultacje”, zostały utajnione do tego stopnia, że nie wiadomo kto je pisał. Wiadomo, że w pierwszej fazie brał w nich udział prof. Michał Królikowski, ale Kancelaria Prezydenta odmówiła udostępnienia pełnej listy ekspertów.


Dobry tekst. Dorzucam się do prawdy

lub wybierz tradycyjny przelew

Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym