Trzeba zrobić wszystko, by zatrzymać trend wzrostu zakażeń wirusem COVID-19, bo na razie idziemy według krzywej wykładniczej, a liczba przypadków podwaja się co 48 godzin. Gdyby tak miało być dalej, 28 marca zakażeń będzie 13 tys. co oznacza 305 przypadków na milion. Dokładnie tyle, ile w sobotę 14 marca miały Włochy

Na stronie „Świat w liczbach” Uniwersytetu Oxford zestawiono tempo rozwoju epidemii koronawirusa w różnych krajach (do 14 marca 2020). Eksperci analizowali, jak szybko rozwija się epidemia, stwierdzając, że jej wzrost przyjmuje postać krzywej wykładniczej, czyli takiej w której co jakiś czas liczba przypadków się podwaja, a więc wynosi np. 100, 200, 400, 800, 1600 itd.

Głównie pytanie brzmi, co jaki czas następuje podwojenie liczby przypadków, bo to wyznacza tempo wzrostu. I drugie pytanie: jak długo wzrost będzie utrzymywał się w początkowym tempie.

Badacze zwracają uwagę, że w Chinach czas podwojenia liczby przypadków wyniósł już 33 dni, a w Korei 13 dni, bo w tych krajach epidemia się kończy (Chiny) lub zbliża do końca (Korea): 15 marca nowych przypadków w Chinach tylko 25, w Korei – 76.

Nawet we Włoszech, gdzie 14 marca zanotowano aż 3,5 tys. nowych przypadków, a 175 osób zmarło (danych z 15 marca jeszcze nie ma), tempo wzrostu słabnie, tzn. wydłuża się okres podwajania liczby przypadków – wynosi już 5 dni, a w Iranie, który jest nr 3 na świecie z prawie 13 tys. przypadków – 7 dni.  To optymistyczne wiadomości, pokazują, że tam, gdzie epidemia zaatakowała najmocniej jej ekspansja słabnie.

Jak widać w tabeli powyżej, w skali świata czas podwojenia liczby przypadków to 27 dni. Jest to skutek znacznego udziału (51 proc.) przypadków chińskich.

W większości krajów Europy mamy jednak wciąż do czynienia z pierwszą fazą szybkiego wzrostu liczby zachorowań. Wykresy liczby przypadków przypominają klasyczną krzywą wykładniczą: zarówno te z sumą wszystkich wykrytych do danego dnia przypadków (po lewej), jak i te z dzienną liczbą wykrytych zakażeń (po prawej).

Podwojenie w czasie trzech dni oznacza w ujęciu analityków, że poziom z poniedziałku zostanie zdublowany w czwartek, a z czwartku w niedzieleę.

Polska – dokładnie wg wzoru

Jak to wygląda w Polsce? Przypominamy dzienną liczbę ujawnionych zakażeń i krzywą wzrostu (z 15 marca mamy tylko dane z godzin rannych):

Dzienna liczba zakażonych koronawirusem. Dane Ministerstwa Zdrowia od 4 marca 2020. Wykres aktualizowany

Żeby wyraźniej pokazać tendencję robimy wykres „co dwa dni”:

Liczba zakażonych koronawirusem, dane od 4 do 15 marca i prognoza wg dotychczasowego trendu

Jak widać, podwojenie liczby przypadków następuje szybciej – co 48 godzin, niemal idealnie według wzoru: 1, 5, 11, 22, 51, 104…

Gdyby tak miało być dalej – co pokazujemy na wykresie niżej linią w szarym kolorze – prognoza jest niewesoła: włoski poziom liczby zakażeń osiągnęlibyśmy w mniej więcej dwa tygodnie – 29 marca byłoby 13 312 osób zarażonych wirusem, czyli 350 w przeliczeniu na milion mieszkańców. Dokładnie tyle, ile ile jest obecnie (dane z 15 marca) we Włoszech (349,9 na milion). Dla czytelności nasz wykres obejmuje „prognozę ostrzegawczą” na krótszy czas.

 

W przypadku funkcji wykładniczej wzrost jest tak szybki, że słupki z realnymi danymi do 15 marca są tak małe, że niemal niewidoczne…

Oczywiście może się okazać, że ta czysto matematyczna kalkulacja się nie potwierdzi i np. dziś wieczorem nowych zakażeń będzie kilkanaście a nie kilkadziesiąt. Oby! Są też powody, by spodziewać się, że będzie lepiej niż we Włoszech.

Powinno być lepiej niż we Włoszech, ale…

Oczywiście ta prognoza jest pesymistyczna, bo:

  • tempo wzrostu epidemii we Włoszech stopniowo spada (relatywnie do ogólnej liczby zakażeń), a my zakładamy, że w Polsce przez najbliższe dwa tygodnie nie będzie się zmieniać;
  • ograniczenie kontaktów społecznych we Włoszech nastąpiło w późniejszej fazie epidemii niż w Polsce, co może zadziałać na ograniczenie skali zachorowań. O nadziejach na „spłaszczenie krzywej wzrostu” pisaliśmy m.in. tutaj:
  • Włosi wykazali się – według doniesień medialnych – mniejszą dyscypliną w przestrzeganiu zakazów kontaktowania się. Pisaliśmy o tym tutaj:

Z drugiej strony we Włoszech przeprowadzono znacznie więcej testów wykrywających chorobę – wg oficjalnych danych już 8 marca  – było 60 761 prób, czyli 1005 ma milion mieszkańców, w Polsce – jak podało 15 marca ministerstwo zdrowia – tylko 5493, co daje 144 ma milion, czyli 7 razy mniej. Może to oznaczać, że liczba przypadków w Polsce jest już w tej chwili znacznie większa niż oficjalne statystyki (111 przypadków – 15 marca rano).

Zostań w domu. Myj ręce. Dbaj o innych.
OKO.press pilnuje zdrowia Polek i Polaków.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Komentarze

  1. Karol Wielki

    Przestrzeganie przez polskie społeczeńswo wprowadzonych przez rząd regulacji oraz wyraźne zwiększenie liczby wykonywanych testów (1500 w sobotę), daje nadzieje na szybkie zahamowanie tempa rozwoju pandemii w Polsce.

    • Andrzej Maciejewicz

      Mój optymizm co do pokonania amatorszczyzny i ciemnoty PiS podtrzymują m in takie właśnie artykuły i wypowiedzi. To nie przesłodzony i zakłamany bełkot PAD-aleca, Morawieckiego i podobnych. Dziękuję.
      PS: wzrost liczby testów, szkodzący zagłaskaniu problemu przez rząd, został wymuszony przez media i protesty lekarzy.

  2. Piotr Jachowicz

    Panie Piotrze, pominął Pan kluczową kwestię. Podane liczby osób zarażonych oznaczają ilość pozytywnych wyników testów. Te osoby były chore już wcześniej (w przypadku Hubei zaraziły się ok dwa tygodnie wcześniej). W konsekwencji jeżeli środki bezpieczeństwa (zamknięcie szkół, zakaz zgromadzeń itd) ograniczą ilość nowych przypadków dzisiaj, to oficjalne dane pokażą ten trend za dwa tygodnie.

  3. Josef Papug

    Liczby mogą są mylace ze wzgleu na zupełnię inną metodykę badań. Na przykład w Polsce bada się tylko przypadki "ciężkie", czyli z nasilonymi objawami. Podobnie jest w kilku innych krajach np. w USA. Do tego dodawany był warunek obecności w strefie ryzyka typu Włochy. Innych nie badano i nie bada się. Natomiast w Korei, Chinach czy Niemczech bada się prewencyjnie w większym stopniu (choć oczywiście to wciąż drobny fragment społeczeństwa).
    Obecnie zakłada się, że 80 % przypadków przebiega bez lub prawie bez objawowo. Co oznacza, że liczby z Polski lub USA są zaniżone ok. 5 razy.
    To daje politykom czas do marnowania i możliwość prężenia piersi ze swoich (wątpliwych) osiągnięć. Podobieństwo mentalne władzy w Polsce i USA oraz polityka walki z zarazą są uderzająco podobne. Np. zamknięcie granic ma teraz charakter propagandowy – "zaraza przywleczona przez obcych", niż epidemiczny – ponieważ dziś absolutna większość zachorowań to zarażenia "krajowe", a wciąż pojawiające się przypadki "importu" wynikają raczej z tego, że ludzi przyjezdnych się bada a reszty praktycznie nie.

    W całej statystyce interesujące jest porównanie śmiertelności – która jest ekstremalnie niska w Danii, Niemczech i Norwegii – gdzie jest dużo przypadków, ale mało zgonów. Wydawałoby się, że jakość służby w tych krajach (znakomita) nie jest aż tak różna od Włoch, Francji czy Hiszpanii.

    Generalnie, wciąż niewiele wiemy o tej zarazie.

    • Andrzej Maciejewicz

      Zbiór osób badanych jest we wszystkich krajach zbliżony. Nie byłbym tak zdecydowanym w wyróżnianiu spośród nich kilku wymienionych. Ekstremalnym przypadkiem co do liczby zachorowań są Włochy. Dobrą zasada badań tego typu jest odrzucanie przypadków skrajnych. Tym nie mniej wolę nawet ułomne, profesjonalne oceny niż ciemnogrodzki bełkot partyjnych polityków.

  4. Anna Wasilewska

    Dobrze już wiadomo, że wirus wywołujących nową grypę w powietrzu jest wirulenty przez 3 godziny, natomiast na powierzchni zachowuje swoje właściwości infekcyjne do dwóch tygodni ( głównie plastiki).
    Obowiązuje wszystkich dla wspólnego dobra wielka ostrożność i zalecane środki zaradcze.

  5. Aleksander Litewka

    Na razie czas pokazuje, że trend w Polsce nie jest tak wysoki, jak red. Pacewicz przewidywał. Na razie postęp jest raczej arytmetyczny. Niestety, w Italii odwrotnie. Tam akurat redaktor okazał się nadmiernym optymistą.

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!