Prokuratura stała się narzędziem politycznym realizującym interesy PiS oraz osobiste cele jej szefa Zbigniewa Ziobry – oskarża w swojej uchwale stowarzyszenie niezależnych prokuratorów "Lex super omnia". W sobotę, na jego pierwszym walnym zgromadzeniu, mówiono o tym, jak wymusza się „posłuszeństwo” śledczych wobec kierownictwa i o karach dla niepokornych

Prokuratorowi Generalnemu i ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze w jednej osobie wyrosła twarda opozycja w prokuraturze. Zarejestrowane z trudem w sądzie stowarzyszenie „Lex super omnia” na pierwszym walnym zgromadzeniu pokazało w sobotę 27 maja 2017, że będzie krytycznym recenzentem podporządkowanej rządowi prokuratury. Będzie też bronić śledczych, którzy nie chcą pokornie wykonywać poleceń z góry; szykanowanych i degradowanych przez ludzi Ziobry.

Pierwszy raz stowarzyszenie przedstawiło swoje stanowisko w sprawie „porządków” Zbigniewa Ziobro w prokuraturze i szerzej – w wymiarze sprawiedliwości, 20 maja 2017 roku, podczas Kongresu Prawników Polskich w Katowicach. Prezes „Lex super omnia”, prokurator Krzysztof Parchimowicz mówił wówczas, że prokuratorzy, tak jak przedstawiciele innych zawodów prawniczych, chcą walczyć o niezawisłość. Opowiadał o tym, jak w prokuraturze „buduje się system uzależnienia” od woli polityków. I przestrzegał sędziów, że podobnie może być z sędziami. Jego przemówienie przyjęto owacją na stojąco.

Bezprecedensowe stanowisko 

W sobotę, 27 maja, na walnym zgromadzeniu Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex super omnia” obecnych było 112 ze 150 jego członków z całej Polski. Przyjęli ostrą w wymowie, bezprecedensową uchwałę recenzującą ponad rok rządów Ziobry w prokuraturze. W uchwale napisano, że

„Prokuratura stała narzędziem politycznym w rękach Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego, mającym realizować w znacznej mierze interesy partii rządzących oraz jego osobiste cele, poprzez  instrumentalne wpływanie na bieg postępowań”.

Jak czytamy w uchwale, efektem tego jest:

  • „nadmierne eksponowanie postępowań dotyczących oponentów politycznych oraz działań obywatelskich krytycznych wobec władzy, przy jednoczesnym zaniechaniu ścigania, dopuszczających się naruszeń prawa, osób pełniących funkcje w strukturach rządowych oraz w spółkach Skarbu Państwa;
  • brak zdecydowanej, jednolitej reakcji na przejawy dyskryminacji, ksenofobii i towarzyszących im przejawów nienawiści;
  • angażowanie się w sprawy, którymi Prokurator Generalny, jako strona postępowania, jest lub może być osobiście zainteresowany;
  • propagandowe wykorzystywanie prokuratury, do budowy własnej pozycji politycznej.”

Stowarzyszenie sprzeciwiło się też angażowaniu prokuratury do działań podważających trójpodział władzy w Polsce i degradacjom niezależnych śledczych, które mają wymusić ich posłuszeństwo.

Uchwałę stowarzyszenia opublikowaliśmy na OKO.press wczoraj. Można ją przeczytać tutaj.



Bilans rządów Zbigniewa Ziobro

Prokuratorzy z „Lex super omnia” wyliczali też, co złego działo się przez ostatni rok, odkąd władzę nad prokuraturą przejął Zbigniew Ziobro.

Iwona Palka, była szefowa Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, która przed „dobrą zmianą” odeszła na emeryturę, przekonywała, że celem likwidacji Prokuratury Generalnej i prokuratur apelacyjnych i zastąpienia ich odpowiednio: Prokuraturą Krajową i prokuraturami regionalnymi, była tylko wymiana kadr. „Nie stały za tym względy organizacyjne ani merytoryczne, lecz przeprowadzenie weryfikacji kadry tych jednostek, poprzez zdegradowanie i usunięcie z nich doświadczonych, zdolnych do niezależnych postaw prokuratorów” – mówiła.

Dodawała: „Mało kto obecnie ma wątpliwości co do tego, że

prokuratura została upolityczniona w tym sensie, że zapadają w niej decyzje, którym daleko do obiektywizmu, a kierownictwo – wpływając na podległą kadrę – realizuje cele koalicji rządzącej.”



Według Palki, obecne upolitycznienie prokuratury, jest efektem przemyślanej polityki kadrowej, obecnych władz.

Pierwszym elementem tej polityki była zmiana nazw jednostek prokuratur najwyższych szczebli. Pozwoliła ona na „niespotykaną w żadnym praworządnym i demokratycznym państwie arbitralną degradację 114 prokuratorów ze względów pozamerytorycznych”.  Jak mówiła Palka, „w sposób bezpardonowy odarto ich z dorobku całego zawodowego życia, nie podając równocześnie powodów takich decyzji”. Na stanowiska powołano za to „zaufanych” PiS.

Prokurator Palka podkreślała, że „posłuszeństwo” wymuszają również delegacje śledczych do innych prokuratur. Jak wyliczała, w ciągu roku czynności służbowe na delegacjach wykonywało 1200 prokuratorów – czyli ponad 1/5 wszystkich prokuratorów w kraju. Delegacja do jednostek wyższego szczebla jest nagrodą, ale w każdej chwili może być odwołana, jeśli prokurator podpadnie przełożonym.

Kolejnym elementem budowania „posłuszeństwa” są nagrody. W końcu 2016 roku otrzymało je „za wzorowe i sumienne wykonywanie zadań służbowych” 30 prokuratorów Prokuratury Krajowej (w tym Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski i jego zastępca), zastępcy Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry, dyrektorzy i wicedyrektorzy departamentów i biur. W sumie wypłacono im 289 tys. zł. Dla prokuratorów z niższych szczebli przeznaczono kwotę 344 tys. zł.

Były też „kary”. W ostatnim roku 160 prokuratorów bez ich zgody delegowano do jednostek niższego szczebla.

„Jak się wydaje, opisanymi metodami udaje się doprowadzić do prezentowania przez wielu prokuratorów postaw konformistycznych, do chęci przystosowania się, nie stawiania oporu, milczenia, niewychylania się i przeczekania, ze względu na konieczność posiadania źródła utrzymania dla siebie i rodziny, nierzadko chęci przypodobania się kierownictwu, uzyskania lub utrzymania wyższego wynagrodzenia, nagrody, wcześniejszego awansu nie zawsze idącego w parze z wiedzą i kompetencjami. Postawy te kształtują się także dlatego, że widać jak bezpardonowo traktowani są ci niepokorni – i to nie tylko prokuratorzy w czynnej służbie, ale i prokuratorzy w stanie spoczynku” – podsumowała Palka.



Cel: niezależność od polityki

Podczas walnego zgromadzenia, prokuratorzy z „Lex super omnia” zadeklarowali, że chcą prokuratury niezależnej od polityków, będącej raczej organem ochrony prawnej, występującej głównie przed sądami. Dochodzenia i śledztwa powinna, według nich, prowadzić głównie policja.

Na koniec wybrano nowe władze. W zarządzie „Lex super omnia” jest 10 osób. Prezesem nadal będzie Krzysztof Parchimowicz (w styczniu 2017 roku, gdy zarejestrowano stowarzyszenie, został jego tymczasowym szefem), a jego zastępcą -Dariusz Korneluk, były szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Obaj zostali zdegradowani do prokuratur rejonowych przez Zbigniewa Ziobrę.

„Lex super omnia” określiło również swoje cele na najbliższy okres. To obrona niezależności śledczych, pomoc tym wobec których wszczynane są postępowania dyscyplinarne i budowa niezależnej prokuratury.

Członkowie organizacji chcieliby zapisania gwarancji niezależności prokuratury w Konstytucji.

Prokuratorzy zadeklarowali również wsparcie dla sędziów w „sytuacji pojawiających się zagrożeń związanych z naruszaniem zasady trójpodziału władz”. Bo niebawem PiS zacznie podporządkowywać sobie sądy i sędziów, tak jak zrobił to z prokuraturą.

Prokuratorzy i sędziowie razem we wspólnej sprawie

Prokuratorzy także dostali wsparcie ze strony organizacji sędziowskich – Iustiti i Themis, których szefowie byli na walnym zgromadzeniu.

Irena Kamińska, szefowa stowarzyszenia sędziów Themis mówiła: „Nas sędziów czeka to co zrobiono z wami. Może być reorganizacja w sądach, wysyłanie sędziów na delegacje gdzieś w Polskę, zwolnienie z urzędu. Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf mówi, że to czas wojny i trzeba liczyć się z ofiarami. Ale

musimy bronić godności i przyzwoitości. Dziękuję wam, że nie wszyscy prokuratorzy dali się kupić. Że nie wszyscy liczą na funkcje za służalczość.”

Sędzia Krystian Markiewicz, szef stowarzyszenia sędziów Iustitia, zapewniał:

„Nie jesteście sami, jesteśmy z wami. Adwokaci i radcowie prawni są chętni by współpracować.”



Wsparcie polityków

Honorowymi członkami „Lex super omnia” zostali w sobotę Aleksander Bentkowski, minister sprawiedliwości w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, Włodzimierz Cimoszewicz, były premier i minister sprawiedliwości w rządzie SLD i Andrzej Seremet, pierwszy i ostatni niezależny szef prokuratury.

Bentkowski nie dawał śledczym rad na trudne czasy. Mówił jedynie, by byli ludźmi z honorem i twarzą.

Cimoszewicz przekonywał, że prokuratorzy powinni kierować się prawem, a nie politycznym oczekiwaniem przełożonych. Apelował do nich, by nie milczeli w „takich czasach”, bo „jeśli ci co mają wiedzę” będą milczeli, rozmontowywanie państwa prawa będzie postępować dalej.

„Musicie też bronić praworządności” – podkreślał Cimoszewicz. Dostał gromkie brawa.

Seremet podkreślał, że „Lex super omnia” jest dziś jedyną organizacją prokuratorów, która stoi w opozycji do porządków Zbigniewa Ziobry. Dodał, że prokuratura jest „determinowana wpływami politycznymi”, Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro odwiedza prezesa Kaczyńskiego w siedzibie PiS, a śledczy wycofują się np. ze ścigania skrajnych grup nacjonalistycznych.



Ostrzegał, że w sądach, podobnie jak to było w prokuraturze, łatwo będzie wymienić doświadczonych ludzi, na tych z niższych szczebli, którzy uważają, że wcześniej blokowano im możliwości awansu. Podkreślał, że prokuratura podporządkowana władzy daje pokusę by manipulować procesami – co jest zagrożeniem dla obywateli.

Były Prokurator Generalny mówił, że prawdziwym egzaminem dla prokuratorów będą śledztwa, w których pojawiają się przedstawiciele władzy lub te, na których władzy zależy. Jako przykład podał sprawę katastrofy w Smoleńsku. Gdy Seremet kończył kadencję, prokuratura finalizowała już śledztwo. Wykluczyła zamach, a jako przyczyny podała splot kilku czynników związanych z nawigacją samolotem, pracą wieży kontroli lotów w Smoleńsku, stanem lotniska i pogodą. Jak mówił Seremet – dziś „wiadomo jakie jest oczekiwanie” rządzących polityków w tej sprawie.

Zachęcał członków Lex Super Omnia, by zabierali głos w sprawach praworządności i napisali projekt nowej ustawy o prokuraturze, bo „trzeba wiedzieć co będzie po PiS”.

Senator Piotr Zientarski z PO mówił do śledczych: „Macie ważną rolę. Macie dać świadectwo. Lepiej stracić stanowisko niż twarz, a wy tego jesteście dowodem.”


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym