Atak terrorystyczny na społeczność żydowską w Bondi Beach w Sydney i śmierć 15 osób przypomniał, że antysemityzm to nie tylko paskudna retoryka, ale też bezpośrednie zagrożenie. Jaką rolę w pogarszającym się bezpieczeństwie Żydów odgrywa polityka izraelskiego rządu w Gazie?
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.
Przejdź do ankietyNiepokojący jest fakt, że we wszystkich państwach, w których rejestrowane są antysemickie przestępstwa, obserwuje się ich znaczny wzrost. Co motywuje sprawców? Jaką rolę w pogarszającym się bezpieczeństwie Żydów odgrywa polityka izraelskiego rządu w Gazie? I jakiego wsparcia oczekują społeczności żydowskie na całym świecie?
Anti-Defamation League (ADL), kultowa, choć nie pozbawiona kontrowersji, amerykańska organizacja przeciwdziałająca antysemityzmowi, opisała w 2023 roku 8 873 antysemickie incydenty nękania, wandalizmu i napaści w Stanach Zjednoczonych. To wzrost o aż 140 proc. w porównaniu z 2022 rokiem.
W 2024 tendencja wzrostowa spadła i wyniosła tylko 5 proc. co przełożyło się na 9 354 antysemickich incydentów; większy udział w ogólnej liczbie miały natomiast napaście. To najwyższy wskaźnik, od kiedy ADL rozpoczęła badania pół wieku temu.
Co istotne, duża część antysemickich przestępstw opisanych przez ADL dotyczyła w jakiś sposób poparcia Izraela przez część społeczności żydowskiej lub miała jednocześnie wymiar antysemicki i antysyjonistyczny (np. dewastowanie synagog antysyjonistycznym graffiti). Jeśli nawet odejmiemy część ataków o najbardziej antysyjonistycznym charakterze, to i tak wzrost ogólnej liczby ataków jest znaczący.
Kwestia granicy między antysyjonistyczną, a czysto antysemicką retoryką jest także poruszona w dalszej części tekstu.
Krytycznie wygląda też sytuacja w Nowym Jorku, mieście o największej żydowskiej populacji poza Izraelem. W 2024 roku Żydzi padali ofiarą 54 proc. wszystkich zgłoszonych przestępstw motywowanych nienawiścią w amerykańskiej metropolii, choć stanowią 12 proc. populacji miasta. Za ten wynik może też odpowiadać fakt, że Żydzi są bardziej skłonni niż inne grupy wrażliwe zgłaszać przestępstwa władzom, lecz brak jednoznacznych przesłanek w tej kwestii.
Według francuskiej policji antysemicka przemoc rośnie też nad Sekwaną. W 2022 roku zarejestrowano 436 incydentów, ale rok później, w 2023 roku, było ich już 1 676. Nawet przed atakiem Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku i będącej jego następstwem inwazji Izraela na Gazę, w 2017 roku aż 78 proc. francuskich Żydów zgłaszało doświadczenie dyskryminacji, co było najwyższym wskaźnikiem obok czarnych Francuzów.
Ogromny wzrost zanotowano także w Australii; między 2023 a 2024 rokiem wyniósł 316 proc., co przełożyło się na 2 062 incydenty na koniec zeszłego roku. Niepocieszająco wyglądają także dane z Niemiec, Wielkiej Brytanii i Włoch. Zgłoszenia aktów antysemityzmu w latach 2022-2024 wzrosły tam kolejno o 248 proc., 112 proc. i 264 proc. Poza Europą w tym samym czasie znaczne wzrosty opisano także w Brazylii (311 proc.) oraz Argentynie (59 proc.).
Należy przy tym pamiętać, że metodologia badań incydentów jest dosyć szeroka – w Niemczech i Wielkiej Brytanii np. oprócz fizycznych napaści czy nękania, standardowo w grupie przestępstw motywowanych antysemityzmem zalicza się również te, które miały miejsce w przestrzeni internetowej.
Anti-Defamation League wraz z Ipsosem regularnie publikuje tzw. Indeks Antysemityzmu, czyli największe na świecie badanie antysemickich przekonań i teorii spiskowych. W 2024 roku oparł się na ponad 58 tys. kwestionariuszy i na wywiadach przeprowadzonych w 103 państwach i terytoriach, były one reprezentatywne pod względem płci oraz wieku. Wnioski są niezwykle pesymistyczne – według badaczy, 46 proc. światowej populacji deklaruje poglądy o charakterze antysemickim. Ta liczba podwoiła się od 2014 roku, kiedy przeprowadzono pierwsze badanie Indeksu.
Respondenci odpowiadali na 11 pytań i co ważne, żadne z nich nie dotyczyło izraelskiej polityki lub Izraela jako takiego. Poziom antysemityzmu w poglądach uczestników badania oceniono m.in. na podstawie pytań dotyczących władzy Żydów nad światowym biznesem, kontrolowania przezeń krajowych rządów i mediów oraz powodowania wojen.
Odpowiedź twierdząca na sześć lub więcej z nich oznaczała zaklasyfikowanie poglądów jako antysemickich. Metodologia badania została skrytykowana przez niektórych ekspertów, ale badanie ADL i Ipsosu pozostaje najważniejszą próbą opisania antysemityzmu w globalnej skali.
Wskaźnik antysemityzmu wzrasta im młodszy respondent. Aż 50 proc. osób poniżej 35 roku życia deklaruje poglądy definiowane w badaniu jako antysemickie. 52 proc. respondentów Indeksu kwestionuje także prawdziwość Holokaustu lub twierdzi, że liczba jego ofiar została znacznie zawyżona.
Co ciekawe, aż 59 proc. osób twierdzi jednak, że antysemityzm jest poważnym problemem na świecie.
Najwyższe wskaźniki antysemityzmu zanotowano na Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej (76 proc.), w reszcie Azji (51 proc.) oraz Europie Wschodniej (49 proc.; tu wykorzystano także dane z Polski). Najniższe – w Europie Zachodniej (17 proc.), Australii i Oceanii (20 proc.) oraz Ameryce Północnej i Południowej (24 proc.).
Choć antysemicka przemoc ma często postać codzienną i niespektakularną, to ostatnie dwa lata obfitowały też w przypadki dużo bardziej brutalne i skierowane wobec całych społeczności. Oprócz ataku na Bondi Beach szerokim głosem na świecie odbił się atak na synagogę w Manchesterze 2 października 2025 roku podczas święta Jom Kipur, w którym zginęły dwie osoby, a trzy zostały poważnie ranne.
W ciągu minionych dwóch lat do szeroko opisywanych w mediach należały także: ataki nożowników w Lyonie i Zurychu, brutalne pobicie żydowskiego studenta na Wolnym Uniwersytecie w Berlinie, morderstwo rabina w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, ostrzelanie żydowskiej szkoły podstawowej w Montrealu czy zabicie dwóch pracowników izraelskiej ambasady w Waszyngtonie.
W pamięci społeczności żydowskiej na całym świecie w szczególny sposób zapisało się też podpalenie żydowskiego przedszkola w Sydney, agresywne przerwanie obchodów Chanuki w Sejmie przez Grzegorza Brauna oraz zamieszki o charakterze pogromu na Północnym Kaukazie (w tym: próba włamania się przez tłum na pokład samolotu przylatującego z Tel Awiwu).
W ciągu tych dwóch lat skutecznie podpalono lub próbowano podpalić także synagogi w Berlinie, Warszawie, Atenach, Rouen, Bolonii, Vancouver, Erywaniu czy tunezyjskim El Hamma.
Równie ważnymi, choć często pomijanymi, są także ataki, do których nie doszło dzięki prewencji ze strony lokalnych służb bezpieczeństwa. W latach 2023-2025 udaremniono zamachy planowane na żydowskie centra społecznościowe i synagogi m.in. w Rotterdamie, Porto, Nowym Jorku czy Buenos Aires.
Organizacje żydowskie wskazują, że antysemityzm nie pojawił się w 2023 roku znikąd, a raczej, że reakcja rządu Benjamina Netanjahu i wojska Izraela na 7 października wzmocniła obecne już tendencje.
W niektórych państwach ataki motywowane antysemityzmem rosły od kilku lat przed 2023, w którym to tylko przyspieszyły. Badacze, w tym historyczka antysemityzmu prof. Dara Horn, są jednak zgodni, że atak Hamasu na Izrael oraz odwetowa wojna Izraela w Gazie przyczyniły się do dramatycznego wzrostu antysemityzmu.
Społeczność żydowska, niezależnie od tego, czy popiera politykę izraelskiego rządu, czy nie, jest łatwym celem dla potencjalnego sprawcy, bo przynajmniej na poziomie dyskursu atak może zostać wytłumaczony sytuacją w Gazie.
Einat Wilf, izraelska pisarka i była polityczka, zwraca uwagę na niezwykłą właściwość antysemityzmu: jego zdolność do ciągłej transformacji. Żydzi są obwiniani za cokolwiek, co w danym momencie grozi zwykłym ludziom. Pandemia, kryzys finansowy, wojny, imigracja – odpowiedzialność za wszystko to przypisywana jest społeczności żydowskiej lub żydowskim elitom.
ONZ wskazuje także na platformy internetowe, które coraz częściej stają się bezpiecznymi inkubatorami dla nienawistnych grup.
Antysemickie teorie spiskowe w ogóle przybierają na sile, a wiele z nich zaadaptowało się do XXI wieku. W XX wieku Żydzi mieli kontrolować masonerię i banki, dziś – amerykański rząd oraz międzynarodowe organizacje.
Przed i po II wojnie światowej masowo oskarżano Żydów o popieranie komunizmu i rewolucji, dziś – Żydzi oraz Izrael są dla wielu synonimem neoliberalizmu, wyzysku i ksenofobii.
Badacze terroryzmu wskazują także na kilka przyczyn niezależnych od cech konkretnej grupy. Ataki terrorystyczne mają bowiem tendencję do tego, aby inspirować podobne akty przemocy lub hejt w internecie, niezależnie od poglądów ich sprawcy. To połączenie oportunizmu, konformizmu oraz szerokiej medialnej widoczności antysemickiej przemocy, które zachęca do kolejnych przestępstw.
Społeczność żydowska w odpowiedzi na rosnący antysemityzm żąda więcej środków bezpieczeństwa ze strony państwa. Przed 7 października zapewnienie ochrony wydarzeń w synagogach czy centrach kultury było w gestii samych uczestników, dziś – coraz częściej zobowiązują się do niej politycy.
ADL czy Centralna Rada Społeczności Żydowskiej w Niemczech, proponuje opracowanie oficjalnej strategii walki z antysemityzmem. Jej celem ma być określenie zakresu działań państwa, podwyższone kary za przestępstwa motywowane nienawiścią oraz zobowiązanie wszystkich sił politycznych do wypełnienia jej założeń.
ONZ oraz żydowskie organizacje pozarządowe wskazują też na wagę formalnych oraz nieformalnych działań edukacyjnych skierowanych do młodzieży i dorosłych.
ADL podkreśla istotę Listy Globalnych Wytycznych Walki z Antysemityzmem z 2024 roku, której sygnatariuszem jest także Polska. Lista określa część dobrych praktyk w zakresie przeciwdziałania antysemityzmowi. Składają się na to m.in. zobowiązania dotyczące: unikania upolitycznienia antysemityzmu, powołania krajowych koordynatorów walki z antysemityzmem czy zapobiegania mowie nienawiści w internecie.
W dyskursie publicznym funkcjonuje też wiele haseł, które zacierają granicę między antysemityzmem a krytyką Izraela. To od konkretnej osoby zależy, czy domagając się Wolnej Palestyny od rzeki do morza, opowiada się za rozwiązaniem jednopaństwowym dla obu narodów, czy czystką etniczną Żydów z tego samego obszaru.
W przypadku ataku nożownika w synagodze w Berlinie w 2025 roku czy strzelaniny w Manchesterze w 2026 roku, motywacje sprawców zostały określone przez władze jako islamistyczne. Zbezczeszczenie synagogi w Maryland nazistowskimi graffiti czy podpalenie synagogi w Jackson w Missisipi w grudniu 2025 r. zostały natomiast zakwalifikowane jako przestępstwa motywowane skrajnie prawicowymi poglądami.
Nie brakuje też ataków, których sprawcy mają na sztandarach antysyjonizm czy sprzeciw wobec sytuacji w Gazie: zamordowanie dwóch pracowników izraelskiego konsulatu w Waszyngtonie, zadźganie siedemdziesięcioletniego Brytyjczyka w Hartlepool w Wielkiej Brytanii celem “wyzwolenia Palestyny”, czy skoordynowana akcja nękania właścicielki etiopsko-izraelskiej restauracji w Nowym Jorku, póki ta nie zamknęła firmy, to tylko kilka przykładów
W tym miejscu warto wspomnieć, że kontrowersyjna jest sama definicja antysemityzmu i różne środowiska, od izraelskiego lobby po propalestyńskich aktywistów przyjmują takie rozumienie antysemityzmu, jakie służy ich interesom.
Spór o to, czym tak naprawdę jest antysemityzm i jaka jest jego relacja z antysyjonizmem, jest tematem, który wymaga dłuższego opracowania i najpewniej osobnego tekstu. Niezaprzeczalne jest jednak, że brak jasnych granic tego pojęcia oznacza czasami zakwalifikowanie zupełnie zasłużonej krytyki Izraela jako mowy nienawiści, a czasami – oczywistej, antyżydowskiej przemocy jako sprzeciwu wobec polityki Izraela.
Wielu komentatorom i aktywistom oskarżenie o antysemityzm wydaje się zasadne tylko w takim przypadku, kiedy sprawcą jest biały, trzymający w ręku Mein Kampf zarejestrowany członek neonazistowskiej organizacji, który wprost przyznaje, że jego celem są „Żydzi” i który ani słowem nie zająknął się o wojnie w Gazie.
Rzeczywistość jest jednak dużo bardziej skomplikowana – antysemici w XXI wieku rzadko kiedy mają poglądy wypisane na czole i dużo częściej okupują przestrzeń gdzieś pomiędzy uprzedzeniem wobec Żydów jako takich a antyizraelską retoryką.
Wspominany już sprawca zbezczeszczenia synagogi w Maryland oprócz swastyk namalował też tekst AZAB (ang. All Zionists Are Bastards) – czy to wystarczy, żeby ten incydent nazwać „krytyką działań Izraela”?
Co by było, gdyby był to sam napis bez nazistowskiej symboliki? Prawda jest taka, że dla społeczności żydowskiej, której demolowana jest synagoga, która obrzucana jest w internecie jadem i która atakowana jest przez nożowników i wolnych strzelców, nieważne jest, czy sprawca robi to, krzycząc „śmierć Żydom”, czy „śmierć syjonistom” – poczucie zagrożenia jest tak samo silne.
Żeby nie było – podobne zjawisko ma miejsce także po stronie proizraelskiej, której część regularnie oskarża o antysemityzm każdą wypowiedź jakkolwiek krytyczną pod adresem izraelskiego rządu.
W tym przypadku pojęcie antysemityzmu uległo totalnemu rozszerzeniu – każda sceptyczna ocena poczynań Izraela w Gazie, jeśli obrazi uczucia tego czy innego felietonisty, jest sprowadzona do zarzutu antysemityzmu, nawet jeśli związek między jednym a drugim jest bardzo daleki.
Bardzo często przekonania internautów czy wypowiadających się w mediach intelektualistów dotyczące Izraela są po prostu błędne, uproszczone lub ahistoryczne, ale nie antysemickie.
Warto pamiętać, że społeczność żydowska była zmuszona podejmować ścisłe środki bezpieczeństwa na długo przed Atakiem 7 Października i wojną totalną w Gazie.
Nie mogę oczywiście mówić w imieniu całej społeczności żydowskiej w Polsce, a co dopiero Żydów w innych krajach, ale z mojego doświadczenia wynika, że bezpieczeństwo zawsze było nadrzędną wartością w organizowanych przez naszą społeczność wydarzeniach i obchodach świąt.
Podejrzewam, że wiele elementów polityki bezpieczeństwa stosowanej przez społeczność żydowską osobom spoza niej może wydać się ekstremalne, lecz dla nas były i są one zupełnie normalne.
Po pierwsze, wydarzenia organizowane dla społeczności żydowskiej są najczęściej ogłaszane jedynie sprawdzonymi i prywatnymi kanałami. Wiele z nich wymaga wcześniejszych zapisów, a ich lokalizacja udostępniania jest w ostatniej chwili.
Na większości wydarzeń dla żydowskiej młodzieży, w których brałem udział, nikt nie podawał nam dokładnej nazwy hotelu, w którym nocowaliśmy lub instytucji, którą odwiedzaliśmy. Jeśli ją poznaliśmy, nie wolno było nam poinformować o niej znajomych lub wspominać w mediach społecznościowych.
Przeszukiwanie bagaży na wyjazdach lub toreb na eventach jest standardem, podobnie jak stała i czujna obecność ochroniarzy. Jeśli zostawaliśmy na noc poza domem, instruowano nas zawsze, żeby nie dać po sobie poznać, że bierzemy udział w „żydowskim” wydarzeniu. W przestrzeni publicznej odradzano nam mówienia po hebrajsku.
Zamawiając catering lub inną usługę na wydarzenie, nie mówiliśmy, co to będzie, czy kim będą jego uczestnicy. Zasada była prosta: im mniej osób, które muszą wiedzieć, że jesteśmy ze społeczności żydowskiej, tym lepiej.
Ukrywanie się przed przemocą nie kończy się nawet po śmierci. Mój dziadek, który jest pochowany na cmentarzu żydowskim w Niemczech, nie ma na swoim grobie żadnych dat. To dlatego, że w przeszłości popularną praktyką grup neonazistowskich było bezczeszczenie żydowskich nagrobków w dzień śmierci lub urodzin zmarłych.
Po 7 października i wzroście antysemickiej przemocy wydźwięk zwyczajowych środków bezpieczeństwa odczuwalnie się zmienił. W większości krajów, w których rejestrowane są antysemickie przestępstwa, lata 2023 i 2024 były najgorsze, od kiedy prowadzone są badania. Kiedyś głównym motywatorem stojącym za ścisłą polityką bezpieczeństwa była troska, dziś jest to strach.
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie, która znajduje się TUTAJ
Dziennikarz, autor reportażu o izraelskich aktywistach i dysydentach, student historii i socjologii na Uniwersytecie Humboldta w Berlinie; związany z ruchem pokojowym w Izraelu, pisze o historii i teraźniejszości konfliktu izraelsko-palestyńskiego, antysemityzmie oraz o lokalnych inicjatywach solidarnościowych i społeczeństwach Bliskiego Wschodu.
Dziennikarz, autor reportażu o izraelskich aktywistach i dysydentach, student historii i socjologii na Uniwersytecie Humboldta w Berlinie; związany z ruchem pokojowym w Izraelu, pisze o historii i teraźniejszości konfliktu izraelsko-palestyńskiego, antysemityzmie oraz o lokalnych inicjatywach solidarnościowych i społeczeństwach Bliskiego Wschodu.
Komentarze