„Wdrażanie zmian jakościowych”, „zarządzanie zmianą”, „osiągnięcie przewagi”, „doskonalenie procesów”. Strategia korporacji? Nie. To cytaty z programu warszawskiego Muzeum Literatury pod nowym kierownictwem radnej z KO Beaty Michalec
W ostatnich dniach 2025 roku mazowiecki Urząd Marszałkowski opublikował „Program działania Muzeum Literatury w Warszawie na lata 2025-2032” autorstwa Beaty Michalec, warszawskiej radnej Koalicji Obywatelskiej (na zdjęciu).
Przypomnijmy, że w grudniu 2025 roku Michalec została dyrektorką największego polskiego muzeum literackiego dzięki politycznemu poparciu przedstawicieli rządzącej Mazowszem koalicji KO i PSL. Nominacja nastąpiła mimo sprzeciwu ministry kultury Marty Cienkowskiej, która uznała ją za przykład „obsadzania stanowisk w kluczu politycznym”: „Decydującym kryterium powinny być kompetencje merytoryczne, a nie partyjne umocowania” – uzasadniła swoje stanowisko.
Z prośbą o ponowne zablokowanie nominacji Michalec zwróciły się do ministerstwa dwie duże organizacje literackie: Stowarzyszenie Pisarzy Polskich i Unia Literacka.
W oczekiwaniu na reakcję resortu przeczytałem dla czytelników i czytelniczek OKO.press program Beaty Michalec, by sprawdzić, jakie kompetencje do kierowania Muzeum Literatury deklaruje radna namaszczona przez mazowieckich baronów politycznych. Niestety, dokument ten potwierdza obawy organizacji literackich i muzealniczych, które od początku zgłaszały merytoryczne wątpliwości wobec tej kandydatury.
Program pani Michalec sprawia wrażenie dokumentu, pisanego w oderwaniu od specyfiki muzeum literatury jako instytucji kulturotwórczej i badawczej. W przeważającej mierze kopiuje język i logikę zarządzania korporacyjnego. Pełno tu pojęć rodem z podręcznika consultingu, takich jak „wdrażanie zmian jakościowych”, „zarządzanie zmianą”, „budowanie przewagi”, „doskonalenie procesów”, „procesowe podejście”, użytych w sposób schematyczny i oderwanych od realnych zadań merytorycznych muzeum. O
to próbka tego stylu:
„Systematyczny rozwój przez utrwalanie dobrych praktyk polegający na stosowaniu sprawdzonych i efektywnych metod, aby podnosić jakość, doskonalić procesy oraz wspierać nabywanie nowych umiejętności w oparciu o doświadczenia innych”.
Program Muzeum Literatury nie mierzy się z pytaniem, jak opowiadać o literaturze w epoce postępującego kryzysu czytelnictwa i ekspansji kultury audiowizualnej. Chyba że odpowiedzią na te problemy jest pomysł instalacji „ekranów dotykowych” na wystawach. Beata Michalec nie proponuje żadnej własnej koncepcji wystaw, badań ani edukacji. Obszary te opisuje wyłącznie deklaratywnie, za pomocą ogólników o „interaktywności”, „angażujących doświadczeniach”, „warsztatach”, „dostępności” czy „dzieleniu się wiedzą”.
Na 21 stronach pada tylko jeden tytuł planowanej wystawy i jest to, jakże by inaczej, wystawa „Mickiewicz: bliski inny”. Kilka rzuconych mimochodem pomysłów na wydarzenia sprawia wrażenie, jakby pochodziły z repertuaru dzielnicowego domu kultury, i to raczej z minionej epoki: teatrzyki dla dzieci, turniej gier planszowych czy „zapraszanie współczesnych pisarzy i poetów dla dzieci, którzy łączą zabawę z nauką i wartościami moralnymi”.
Na bazie tego dokumentu można by sporządzić generator programów pasujących do każdej placówki kulturalnej, naukowej czy edukacyjnej.
Co umożliwiają warsztaty praktyczne? „Warsztaty praktyczne umożliwiają uczestnikom eksperymentowanie z technikami artystycznymi i poznawanie procesów twórczych, co daje poczucie spełnienia i dumy”.
Do czego wykorzystują potencjał Muzeum interaktywne lekcje muzealne dostosowane do grup szkolnych? „Interaktywne lekcje muzealne dostosowane do grup szkolnych wykorzystują potencjał Muzeum do wzbogacenia zajęć dydaktycznych, łącząc teorię z praktyką”.
Poprzez co będą udostępniane wyniki badań? „Wyniki badań będą udostępniane poprzez publikacje, wystawy oraz programy edukacyjne, co przyczyni się do rozwoju nauki i kultury”.
Co zostanie wprowadzone na bazie wytworzonej infrastruktury? „Na bazie wytworzonej infrastruktury, zostanie wprowadzony bogaty program kulturalny”.
I wreszcie – co jest konieczne? „Konieczne jest wprowadzenie różnorodnego, atrakcyjnego programu wystaw czasowych i obudowywanie ich atrakcyjnymi wydarzeniami towarzyszącymi realizowanymi z partnerami zewnętrznymi, co w konsekwencji przyniesie owocną wymianę doświadczeń i kompetencji”.
Podsumowując, Michalec obiecuje owocną wymianę, bogaty program oraz łączenie teorii z praktyką, co przyczyni się do rozwoju oraz dumy.
Za tym pustosłowiem nie ma cienia konkretu ani oryginalnej myśli. Mówimy wszak o instytucji z 75-letnią historią, przechowującej bezcenne rękopisy polskich pisarzy, prowadzącej liczne oddziały, w tym muzea Władysława Broniewskiego, Marii Dąbrowskiej, Andrzeja Struga, Witolda Gombrowicza oraz Instytut Dokumentacji i Studiów nad Literaturą Polską.
W przeszłości kierowali nią krytycy, historycy literatury i pisarze: Adam Mauersberger, Janusz Odrowąż-Pieniążek, Jarosław Klejnocki. Czy opanowanie korpo-żargonu oraz polityczne zaplecze to wystarczająca kompetencja, aby kierować tą unikatową w skali europejskiej instytucją?
Oczywiście, na obronę programu Michalec można by powiedzieć, że zarządzanie instytucją kultury to nie tylko wystawy, badania czy edukacja, ale też budżety, excele, szkolenia, HR etc. Problem polega na tym, że w podobnych placówkach na świecie punktem wyjścia jest zawsze idea, a nie organizacja i zarządzanie. Kluczowe europejskie muzea literackie, jak Deutsches Literaturarchiv Marbach, czeskie Muzeum Literatury w Pradze czy austriackie Literaturmuseum der Österreichischen Nationalbibliothek w Wiedniu, zbudowane są wokół czytelnego programu merytorycznego. Program wystaw, badań i publikacji wyrasta bezpośrednio z zasobów archiwalnych i jasno nazwanych pól problemowych, czy będą to pytania o narodową tożsamość, warsztat pisarski czy relacje literatury z historią i współczesnością.
Program Michalec odwraca kolejność: najpierw zbudujemy struktury, potem zajmiemy się treścią.
Takie ujęcie nie odpowiada randze i odpowiedzialności największego polskiego muzeum literackiego. Zamiast autorskiej opowieści o literaturze i jej miejscu we współczesnym świecie Michalec oferuje zestaw zapożyczonych z korpo-biznesu narzędzi, które – bez merytoryki – pozostają pustą formą.
Być może odpowiedź na pytanie, dlaczego mazowieccy politycy wybrali na szefa Muzeum Literatury osobę pozbawioną kompetencji z zakresu historii literatury, kryje się w części poświęconej inwestycjom. Muzeum czeka w najbliższych latach remont siedziby mieszczącej się w zabytkowych kamienicach przy Rynku Starego Miasta. Jeśli wniosek o dofinansowanie z funduszy europejskich zostanie pozytywnie oceniony, do wydania będzie 80 mln zł.
Komentuje osoba znająca relacje w mazowieckiej koalicji:
„Postawiono na iluzoryczny profil menedżerski, bo Muzeum przygotowuje się do przebudowy, składa wniosek na fundusze unijne i być może je otrzyma. Plan był taki: mamy menedżera, który nam zbuduje muzeum. Nie przejmujemy się programem. Trzeba budować i inwestować. Problem w tym, że ona [Michalec – red.] nic nie potrafi, nie ma doświadczenia ani w prowadzeniu takiej inwestycji, ani w pracy urzędniczej, ani w zarządzaniu instytucją. Może tam zrobić najwyżej dom kultury”.
W najbliższych dniach oczekiwana jest odpowiedź MKiDN na jawne zignorowanie przez zarząd Mazowsza sprzeciwu min. Cienkowskiej wobec powołania Beaty Michalec. Jakie możliwości zablokowania tej decyzji ma ministerstwo?
Wszystkie opcje obciążone są ryzykiem. Sprawa sądowa może trwać wiele miesięcy, w tym czasie nowa dyrektorka może dokonać nieodwracalnych zmian w muzeum i zespole. Trudno także wyobrazić sobie, że wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski, niegdyś dyrektor departamentu w mazowieckim Urzędzie Marszałkowskim, unieważni uchwałę swojego byłego pryncypała i koalicjanta. Co prawda podobny wariant został z powodzeniem zastosowany w Kielcach, gdzie wicewojewoda Michał Skotnicki unieważnił uchwałę zarządu woj. świętokrzyskiego o powtórzeniu konkursu na dyrektora Teatru Żeromskiego w Kielcach, jednak świętokrzyskim rządzi PiS.
Zerwanie umowy o współprowadzeniu to opcja atomowa, niekorzystna zarówno dla ministerstwa, które straci resztki kontroli nad placówką, jak i dla samego muzeum, które może utracić narodową rangę. Z kolei jakiekolwiek ruchy przy finansowaniu muzeum czy inwestycji przypominałyby praktyki z okresu rządów prawicy, kiedy nieprawomyślnym instytucjom obcinano dotacje.
Powrót do rozmów także wydaje się mało prawdopodobny – przez rok ministra Cienkowska i marszałek Struzik wymieniali się korespondencją w tej sprawie, bez rezultatu.
Wyjściem z impasu byłoby przeprowadzenie prawdziwego, transparentnego i merytorycznego konkursu na wicedyrektora Muzeum odpowiedzialnego za program. Jednak po dotychczasowych doświadczeniach z ustawionym konkursem trudno oczekiwać, że zgłoszą się do niego wybitni fachowcy.
Jak mówią nasze źródła, konfliktu wokół Muzeum Literatury nie widać z perspektywy krajowej polityki i problemów, z jakimi mierzy się dzisiaj rządząca koalicja. I chociaż politycy KO dostrzegają możliwe straty wizerunkowe, związane z jawnym łamaniem wcześniejszych deklaracji o zwalczaniu politycznych posad, to jednak dla mazowieckich struktur KO i PSL ważniejsze wydaje się obsadzanie stanowisk swoimi ludźmi. Zwłaszcza w kontekście ewentualnych przegranych wyborów w 2027 roku. Okazją do tworzenia nowych posad będzie usamodzielnienie oddziału Muzeum Witolda Gombrowicza we Wsoli, na które wyraził zgodę jeszcze w 2024 roku minister Bartłomiej Sienkiewicz.
Warto przypomnieć, że w sporze o Muzeum Literatury ścierają się politycy dawnej Trzeciej Drogi – Adam Struzik z PSL i Marta Cienkowska z Polski 2050.
W tym kontekście dawno zapomniane hasło formacji stworzonej przez Szymona Hołownię – „Trzecia Droga to programy, a nie kłótnie!” – brzmi jak ponury żart.
Kultura
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Adam Struzik
Marta Cienkowska
Muzeum Literatury
Muzeum Literatury w Warszawie
Publicysta, kurator teatralny, dramaturg. Absolwent teatrologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, w latach 1994-2012 dziennikarz działu kultury „Gazety Wyborczej”. Laureat Nagrody im. Zbigniewa Raszewskiego dla najlepszego polskiego krytyka teatralnego (1995). Opublikował m.in. antologie polskich sztuk współczesnych „Pokolenie porno i inne niesmaczne utwory teatralne” (2003) i „Made in Poland. Dziewięć sztuk teatralnych z Polski” (2006), a także zbiór wywiadów z czołowymi polskimi ludźmi kultury „Bitwa o kulturę #przyszłość” (2015), wyróżniony nagrodą „Gazety Wyborczej” w Lublinie „Strzała 2015”. Od 2014 związany z TR Warszawa, gdzie odpowiada za rozwój linii programowej teatru oraz pracę z młodymi twórcami i twórczyniami.
Publicysta, kurator teatralny, dramaturg. Absolwent teatrologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, w latach 1994-2012 dziennikarz działu kultury „Gazety Wyborczej”. Laureat Nagrody im. Zbigniewa Raszewskiego dla najlepszego polskiego krytyka teatralnego (1995). Opublikował m.in. antologie polskich sztuk współczesnych „Pokolenie porno i inne niesmaczne utwory teatralne” (2003) i „Made in Poland. Dziewięć sztuk teatralnych z Polski” (2006), a także zbiór wywiadów z czołowymi polskimi ludźmi kultury „Bitwa o kulturę #przyszłość” (2015), wyróżniony nagrodą „Gazety Wyborczej” w Lublinie „Strzała 2015”. Od 2014 związany z TR Warszawa, gdzie odpowiada za rozwój linii programowej teatru oraz pracę z młodymi twórcami i twórczyniami.
Komentarze