0:00
19 czerwca 2020

Pytamy wyborcę porwanego przez Hołownię: proszę pana, skąd ta fascynacja?

Ustatkowany biznesmen w wieku 55 lat przeżywa euforię polityczną? "Reaguję emocjonalnie, krytycyzm potrafi mi się wyłączyć. Ale nie w tym przypadku. To co się dzieje wokół Szymona Hołowni ma taką siłę, jaką w latach 80. miała „Solidarność" - sprawdzamy, co napędza zwolennika Hołowni

Wydrukuj

Piotr Pacewicz, OKO.press: Jak to się zaczęło?

Rafał Olkuśnik*: Dziwne, ale właściwie nie wiem. Już parę razy starałem się to sobie przypomnieć. Chyba przez Facebooka - medium wykorzystywane przez Hołownię i jego ekipę - choć ja akurat nie byłem "fejsbukowy". Teraz już jestem na bieżąco. Taki codzienny rytuał, ciekawe, co będzie, jak tego po wyborach zabraknie: poranny life Szymona, briefing, potem spotkania z mieszkańcami kolejnych miejscowości, kilka wejść dziennie.

Po paru dniach spędzonych przed ekranem, postanowiłem, że pojadę na spotkanie wyborcze. W Otwocku ostatecznie się przekonałem, zachwyciłem. Pojechaliśmy z żoną do Gdyni. Niesamowita energia. Można się zarazić.

I co pana właściwie tak porywa?

Niewątpliwie jest to człowiek z charyzmą. Moja reakcja nie jest wyjątkowa, to powszechne zjawisko wśród jego wyborców.

Dla mnie ważny jest jego nacisk na ekologię i na naszą przyszłość z tym związaną. On ma odwagę mówić wprost, że konieczne są szybkie i duże zmiany.

Polityki energetycznej. Zielony Europejski Ład...

Nie tylko, szerzej. To jest rzetelny eko-program, dotyczy również obszarów zielonych, zmiany kierunku rozwoju rolnictwa - teraz rolnictwo jest wyniszczające dla środowiska, zużywa ogromne ilości wody, tworzy gazy cieplarniane. Dotyczy także naszej konsumpcji, stylu życia, gromadzenia przedmiotów.

Ujął pana tym, że troszczy się o sprawy globu?

Coś takiego. Z zamiłowania czy może z powołania jestem ekologiem. Mieszkam trochę w Warszawie, a trochę na Warmii. Mamy z żoną dom, obok są lasy, pola, morenowe wzgórza.

Uprawiacie własny ogród? Kwiaty, pszczółki?

Kwiaty? Niekoniecznie, za to pszczoły wprowadziły się do pustego ula i mieszkają sobie nie niepokojone przez nikogo. Dookoła domu rosną w dużych ilościach tzw. chwasty, czyli mnóstwo pięknych i różnorodnych roślin. Żadnych tui w warmińskim krajobrazie. Niech się nasze otoczenie samo tworzy naturalnie. Jestem też weganinem i uważam, że nie mamy żadnego prawa, żeby ingerować w życie zwierząt, w jakikolwiek sposób. Hołownia jest wegetarianinem.

wyborcy Hołowni

Dużo zwierząt do was przychodzi?

Niestety coraz mniej. Dzików już w ogóle nie ma, zostały wystrzelane. Polowania są cały czas, zwierzęta przerzuciły się na tryb nocny, boją się ludzi.

Jest pan przedsiębiorcą.

Tak, mamy przedsiębiorstwo z siedzibą w Warszawie. Od 22 lat zaopatrujemy szkoły, przedszkola, inne obiekty użyteczności publicznej dla dzieci i młodzieży w osłony na grzejniki, ponad 5500 zamówień.

Hołownia jako fascynacja

Hołownia to pana pierwsza polityczna fascynacja?

Tak, zdecydowanie, zwłaszcza jeśli mówimy o "fascynacji".

Wcześniej to były wybory czysto racjonalne, zwykle na Platformę Obywatelską.

Byłem przekonany, że moją kandydatką będzie pani Kidawa-Błońska, ale już podpatrywałem Szymona Hołownię. Decyzja Koalicji Obywatelskiej o wystawieniu Trzaskowskiego ostatecznie przesądziła o zmianie, bo jest to dla mnie kandydat z kapelusza, który sam do niedawna mówił, że nie będzie kandydował. Jest nieprzygotowany, nie ma porządnego programu, tak jak cała jego partia. Ma tylko partyjne zaplecze.

Szymon Hołownia nie jest dla pana zbyt prawicowy, katolicki?

Ciekawe, on jest dla mnie raczej lewicowy, a jego wrażliwość na ludzką krzywdę jest niesłychana.

Nie wiem, czy pan słyszał o zapowiedzi, że jako prezydent będzie miał kilku różnych rzeczników: do spraw społecznych czy osób z niepełnosprawnościami, a do spraw młodzieży został zaproszony 19-latek. Nie będzie za to kapelana prezydenckiego, a jego stanowisko przejmie osoba, która zajmie się pomocą społeczną.

On jest właśnie takim katolikiem, który nie skorzysta z kapelana i kaplicy w Pałacu Prezydenckim, tylko będzie chodzić do pobliskiego kościoła. Stawia też na rozdział państwa od Kościoła, wyjaśnienia finansowania Kościoła przez państwo i problemu pedofilii w kościele. Wyprowadzi obrzędy religijne z uroczystości państwowych.

Inaczej bym go nie poparł. Polski katolicyzm i to wszystko, co się zadziało w ostatnich latach...

Można się było zniechęcić, ja całkowicie odszedłem od Kościoła. Moje dzieci były ochrzczone, i przystępowały do komunii, teraz już bym tego nie robił.

Hołownia jako kandydat bagatelizowany

Do pewnego momentu Hołownia był na niesamowitej fali, potem się pojawił Trzaskowski i notowania poleciały w dół. W sondażu OKO.press w I turze Duda ma 40 proc., Trzaskowski 30 proc., a Hołownia 10 proc.

Rozmawiałem o tym z wieloma wyborcami Platformy, chciałem się dowiedzieć, dlaczego Trzaskowski, skoro wcześniej chcieli poprzeć Hołownię...

Z naszych sondaży wynika, że jeszcze w maju aż 27 proc. wyborców KO chciało głosować na Hołownię.

... z tym, że oni nie chcą rozmawiać. Jeśli już, to argument jest taki - trzeba stawiać na kandydata, który ma największe szanse, najważniejsze jest odsunięcie PiS od władzy. I to koniec rozmowy. "O niczym nie chcę słyszeć, Hołownia nie ma szans".

Myślenie pragmatyczne.

Tak, tyle że ono wcale nie jest pragmatyczne. W tych badaniach, które publikowaliście w OKO.press, w drugiej turze Szymon Hołownia - i tylko on - wygrywa z Dudą [48 do 44 proc.; Trzaskowski i Kosiniak-Kamysz remisowali z Dudą 45 do 45 proc.- więcej tutaj red.]. W grę nie wchodzi żadna racjonalna kalkulacja, ale brak zrozumienia procesu wyborczego. A także publiczne pieniądze, jakie przypadają partiom i media, które stają po stronie silniejszego.

Od początku były próby bagatelizowania Szymona Hołowni, szukania dziury w całym, by obniżyć rangę jego kandydatury. Nasz kandydat jest pozbawiony wsparcia mediów. Mimo to uzyskał ogromne poparcie. Sam jeszcze nie wiem, skąd teraz taki spadek. Trochę się martwię, ale z drugiej strony, jak się widzi tę naszą energię, to cały czas silna jest wiara w wejście do II tury.

Nadzieja nie maleje, wręcz odwrotnie.

Już myślę o kolejnych osobach, z którymi chcę porozmawiać, chciałbym jeszcze kogoś przekonać, zainteresować kandydaturą Hołowni. I to może wymykać się sondażom.

Jeszcze jest 10 dni, sytuacja może się dynamicznie rozwinąć.

Proszę mnie przekonać, zainteresować.

To co się dzieje wokół Hołowni ma niespotykaną siłę. Taką, jaką miała „Solidarność" 1980-81, a z tamtej energii korzystaliśmy jako społeczeństwo długo.

Aż została zmarnowana, wszystko zostało zniszczone. Używam tego porównania, ponieważ tak jak wówczas, ludzie czują bliskość, zaufanie i poczucie zbiorowej sprawczości. Powstaje silna energia, która może wyzwolić wiele dobrego.

Jeżeli ktoś czuje, że warto się zaangażować w sprawy publiczne to ma najlepszą okazję, żeby to zrobić z Szymonem Hołownią.

Obejrzyj także

Po drugie, trzeba przełamać duopol PiS -PO, czy teraz KO.

Taki podział nas niszczy, wyhamowuje, masa energii jest wytracana na rytualną walkę między dwiema partiami.

Jakby ten układ udało się zmienić, byłoby lepiej dla wszystkich, może nawet dla Platformy, dla której, prezydent Hołownia byłby znakomitym partnerem. Rozłożyłaby się odpowiedzialność, bo ostatecznie ustawę podpisuje prezydent, to on decyduje. Odpowiedzialność byłaby podzielona między dwa ośrodki władzy. Gdybym był działaczem Platformy, tak bym o tym myślał.

Halo, jeszcze PiS rządzi.

Ale możliwości manipulacji PiS-u się wyczerpują. Zostały im resztki, jakieś 500 plus na wakacje, ale to już nie wystarczy jako zachęta. PiS się wypalił, nawet część wyborców PiS to czuje.

A gdyby Duda jednak wygrał?

To byłaby tragedia. Nigdy nie myślałem o emigracji, a teraz zaczęliśmy z żoną rozważać taką ewentualność.

Nie, nie wyobrażam sobie wygranej Dudy, to byłby koszmar.

Nie wiem, co zrobimy, każdy scenariusz przedstawia się fatalnie. Myślę, że PiS pójdzie na całość - dostanie skrzydeł i obudzimy się w państwie totalitarnym.

Pan jest z rocznika?

1965.

Czyli na „Solidarność" to pan się nie miał jak załapać.

W 1980 roku byłem nastolatkiem, ale rodzice byli bardzo zaangażowani, pamiętam czas euforii, wielkiego święta. Tata już nie żyje, był kompozytorem, tworzył muzykę współczesną, mama jest inżynierem. Rodzina jest z Warszawy.

Ma pan dzieci?

Dzieci wychowywaliśmy wspólnie, moje mają 22 i 25 lat, a żony 36, 30 i 27, dorośli ludzie.

Biznesmen z dużą patchworkową rodziną, ustatkowany, w wieku 55 lat przeżywa euforię polityczną.

Nie nazwałbym tego euforią polityczną. Jak w ogóle reaguję emocjonalnie, można powiedzieć, że jest to moją wadą i rzeczywiście krytycyzm potrafi mi się wyłączyć. Ale nie w tym przypadku. Na spotkaniach z naszym kandydatem widziałem wiele osób starszych ode mnie, ale są też bardzo młodzi, rodzice z małymi dziećmi i dużo starsze osoby. Przychodzą całymi rodzinami. Widać przekrój społeczny i to jest budujące, że wychodzimy ze swoich baniek. Szymon to jest kandydat dla wszystkich. Jest tylko problem z dotarciem do nowych wyborców bez mediów i pieniędzy.

Jeśli się nie uda, szkoda ludzi, którzy się zaangażowali i ich energii. Nie wiem, co Szymon zrobi. Najważniejsze są jego decyzje, on zaczął i on dalej będzie tym kierował.

Gdyby powstał ruch Hołowni, to pan by w nim działał?

Aktywnie? Nie wiem. Nie jestem typem aktywisty. Nie mam takich zdolności, nie mam naturalnej otwartości, jestem raczej osobą nieśmiałą, nie wychodzę łatwo do ludzi.

PiS odwołuje się do haseł socjalnych i twardych wartości narodowo-katolickich. Platforma do wolności, europejskości i praworządności. Co w ruchu Hołowni jest dla pana najwyrazistszą wartością?

Wszystko w Hołowni jest wyraziste. Jego poglądy, jego program, jego dążenie do zmian. Proszę go posłuchać, nikt w Polsce nie potrafił tak jasno, głęboko i konsekwentnie przedstawiać spraw publicznych.

Mówiliśmy dużo o ekologii. Myślę, że z takim prezydentem mielibyśmy szansę, żeby w końcu nasz kraj zaczął inaczej wyglądać, nie tylko zatrzymać dewastację przyrody i bezsensowne zabijanie zwierząt, ale wykorzystać potencjał tkwiący w energii odnawialnej, zahamować narastający problem suszy, wprowadzić faktyczny rozdział kościoła od państwa, rozsądną politykę prospołeczną i doprowadzić do sytuacji, kiedy wreszcie zaczniemy się nawzajem szanować i akceptować mimo dzielących nas różnic.

To, co się dzieje w Bieszczadach jest przerażające, to co się wydarzyło w Puszczy Białowieskiej, było przerażające - jeździliśmy do Puszczy podczas protestów - ale prawie nikt z polityków nie zastanawiał się poważnie, że trzeba czekać kilkadziesiąt albo kilkaset lat, żeby wszystko, co z taką nieodpowiedzialnością niszczymy, się odrodziło. A Hołownia to rozumie.

*Rafał Olkuśnik (1965), mieszkaniec Warszawy i wsi Pupki w podolsztyńskiej gminie Jonkowo. Przedsiębiorca

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne