24 kwietnia 2021

Publiczne pieniądze i prywatne interesy. Ujawniamy biznesowy patent przyjaciela Adama Hofmana

Dziesiątki milionów złotych z 1 procenta podatku trafiają do dwóch fundacji związanych Radosławem Tadajewskim, jednym z członków "układu wrocławskiego". Fundacje z kolei wspierają finansowo powiązane z nim firmy - i nakręcają kolejne biznesy

Radek Tadajewski. Najbardziej ukryty przed światem członek „układu wrocławskiego". Dobry znajomy byłego rzecznika PiS Adama Hofmana i byłego prezesa Lotosu Roberta Pietryszyna - dziś partnerów piarowej firmy R4S. Biznesowy partner Dawida Jackiewicza, pierwszego ministra skarbu w rządzie PiS. Człowiek, który - jak ujawniliśmy w ubiegłym tygodniu - przyczynił się do sukcesu wyborczego PiS w 2014 roku i Andrzeja Dudy w 2020. Powiązane z nim firmy prowadziły dla PiS i Dudy kampanię w sieci.

Interesy Tadajewskiego od lat zasilane są publicznymi pieniędzmi. Pisaliśmy już o 40 mln zł dotacji z NCBiR dla jego startupowego funduszu. Ale to nie wszystko. Przed laty jedna z jego firm dostała kilkaset tysięcy zł unijnej dotacji.

Dzięki niej stworzyła mechanizm, który zapewnia dziesiątki milionów złotych wpływów z 1 procenta podatku dwóm związanym z Tadajewskim fundacjom. Te z kolei wspierają finansowo powiązane z nim firmy - i nakręcają kolejne biznesy.

Równocześnie, od kilku lat, fundacje prowadzą społeczną kampanię, której patronują najważniejsze osoby w państwie i której głównym sponsorem jest Orlen. Ale zarządzana przez Daniela Obajtka spółka pojawia się w tej historii nie tylko w związku z tą akcją.

Od blisko dwóch tygodni prezentujemy efekty wspólnego śledztwa dziennikarzy „Gazety Wyborczej”. OKO.press i Fundacji Reporterów. Prześwietlamy w nim „układ wrocławski” - nieformalne porozumienie byłych i obecnych polityków PiS, ludzi biznesu i kierownictw państwowych spółek.

Opisaliśmy kulisy spalenia operacji specjalnej „Argon”, którą CBA prowadziło w sprawie biznesów byłego rzecznika PiS Adama Hofmana, dziś zarządzającego agencją R4S. Na celowniku Biura znaleźli się wtedy on, a także m.in. Dawid Jackiewicz, ówczesny minister skarbu oraz przyjaciel Hofmana Robert Pietryszyn, wówczas - z nadania Jackiewicza - prezes kontrolowanego przez państwo Lotosu. Operacja CBA spaliła na panewce, bo figuranci zostali o niej prawdopodobnie ostrzeżeni przez swoją wtyczkę w CBA, znajomego Pietryszyna ze studiów.

Opisaliśmy też związki z „układem" wrocławskiego biznesmena Radosława Tadajewskiego (dobrego znajomego Hofmana i Pietryszyna, biznesowego partnera Dawida Jackiewicza). I z kolei jego związki z byłym rzecznikiem MON Bartłomiejem Misiewiczem, który pomagał Tadajewskiemu w zdobyciu 40-milionowej dotacji. Ujawniliśmy też zaangażowanie Tadajewskiego i związanych z nim firm w kampanie wyborcze PiS oraz ubiegłoroczną kampanię prezydenta Andrzeja Dudy.

Biznes na jednym procencie

Opowiada nasz informator, który przed laty pracował dla jednej ze związanych z Tadajewskim fundacji: "Fundację Rosa Radek przejął pod koniec pierwszej dekady XXI w. Wykorzystał ją, by ciągnąć pieniądze z 1 proc. podatku, które przekazywać można organizacjom pożytku publicznego.

Było tak: najpierw za pieniądze z dotacji unijnych stworzył platformę do rozliczania PIT o nazwie Podatnik.Info. Korzystający z niej obywatel nie mógł wskazać dowolnej organizacji, na którą chce przelać 1 proc. W wypełnianym dokumencie pojawiały się automatycznie wyłącznie fundacje związane z Tadajewskim. Strumień pieniędzy z 1 proc. popłynął żwawszą strugą".

Informacja o dotacji dla Podatnik.Info z rządowego portalu mapadotacji.gov.pl.

Dzięki stronie www.podatnik.info do fundacji rzeczywiście płyną miliony złotych. W 2009 roku, pierwszym po przejęciu Rosy przez Tadajewskiego, z „1 procenta” wpływa do kasy 3,1 mln zł. W kolejnym już 3,3 mln zł.

Blisko połowę tej kwoty fundacja niemal natychmiast pożycza dwóm spółkom - Podatnik.Info (408 tys. zł) i Trinity Adventure (1,1 mln zł). Na co? Nie dostajemy odpowiedzi. Obie spółki zasilone pieniędzmi z 1 proc. związane są z Tadajewskim.

W 2011 roku wpływy z jednego procenta to już 6,7 mln zł. Na działalność statutową fundacja wydaje z tego jednak tylko nieco ponad 760 tys. zł.

Prawie 4 mln zł pochłaniają „koszty kampanii informacyjnej lub reklamowej związanej z pozyskiwaniem 1 proc. podatku dochodowego od osób fizycznych”. Fundacja zleca kampanię nieznanej wówczas szerzej spółce Webber&Saar. Ta należy do kontrolowanej przez Tadajewskiego Grupy Trinity SA.

Jak pisaliśmy w ubiegłym tygodniu, to dzięki Webber & Saar Tadajewski zbliżył się do PiS (w latach 2014-2015 ta wrocławska agencja świadczyła usługi na rzecz partii).

Kampania, której nie było

A jak W&S prowadziła kampanię promującą fundację Rosa?

"Nie chodziło o żadną kampanię. Webber&Saar, za te gigantyczne pieniądze, z pewnością nie warte takiej usługi, pozycjonował po prostu stronę podatnik.info w internecie. To się tak kręciło przez lata" - twierdzą nasze źródła znające mechanizmy działania Rosy.

W kolejnych latach wpływy Rosy z 1 proc. podatku wciąż rosną. W 2017 roku wynoszą już 14 mln zł.

W ciągu dekady od przejęcia fundacji przez Tadajewskiego trafia do niej z tego tytułu 77 mln zł (!). To sytuuje ją w czołówce organizacji pozyskujących pieniądze z 1 proc.

Przypomnijmy: to publiczne pieniądze, które państwo oddaje organizacjom pożytku publicznego, by realizowały ważne społecznie cele.

Na realizację programów społecznych fundacja Rosa przeznacza jednak przez cały czas tylko ułamek kwot, które zbiera. Reszta idzie na kampanie promocyjne obsługiwane przez Webber&Saar oraz - co warto zapamiętać - na pożyczki dla innych podmiotów związanych z Tadajewskim i na pensje. Do pożyczek jeszcze wrócimy.

Przez ostatnie lata w fundacji Rosa pracowały m.in. żony Roberta Pietryszyna i Dawida Jackiewicza oraz matka Adama Buraka (członka zarządu PKN Orlen). Członkiem rady programowej fundacji Rosa jest dziś Piotr Wojtyczka, kolejny członek „układu wrocławskiego”

- obecnie wiceprezes państwowej Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, a w przeszłości współwłaściciel i prezes spółki Prospect - filii agencji R4S zarządzanej przez Adama Hofmana.

Patriotyczny BohaterON

Niewiele osób wie, że to właśnie Rosa stoi za głośną od kilku lat akcją BohaterON - „ogólnopolską kampanią mającą na celu upamiętnienie i uhonorowanie uczestników Powstania Warszawskiego oraz promocję historii Polski XX wieku”.

Strzałką wskazaliśmy informację o organizatorach BohaterON, zamieszczoną na oficjalnej stronie kampanii. Fot. screen

BohaterON to element pisowskiej wojny o pamięć historyczną. Na organizowanych w ramach akcji galach goszczą politycy PiS i członkowie rządu.

Kampanię publicznymi pieniędzmi hojnie dotują spółki skarbu państwa - partnerami strategicznymi są Orlen (od 2018 roku, a więc od czasu, gdy władzę w koncernie sprawuje Daniel Obajtek) i należąca do Agencji Rozwoju Przemysłu kolejowa spółka PolRegio.

„Zwykli” partnerzy też są ciekawi - to m.in. PGE, PGNiG, fundacje PZU i PWPW, i ministerstwo kultury. W komitecie honorowym akcji zasiada premier Mateusz Morawiecki i kilku ministrów.

Komitet honorowy akcji BohaterON - informacja z oficjalnej strony akcji. Fot. screen

Gdy w Orlenie pytamy o wsparcie dla BohaterON, odpisuje nam Joanna Zakrzewska, dyrektor biura komunikacji korporacyjnej koncernu: „Informacje dotyczące zaangażowania finansowego stanowią tajemnicę handlową. Do zachowania poufności zobowiązuje nas umowa z kontrahentem. Zapewniamy, że wydatkowane środki były znacząco niższe niż osiągniętego w wyniku tej współpracy ekwiwalentu reklamowego. Akcja jest szeroko komunikowana i nagłaśniana w telewizji, radiu, prasie oraz w mediach społecznościowych”.

Pieniądze dobrze wymieszane

Współpraca przy BohaterON to jednak niejedyny wątek łączący „układ wrocławski” z Orlenem, w którym - przypomnijmy - członkiem zarządu jest Adam Burak, wieloletni znajomy Tadajewskiego.

W 2015 roku związana z Tadajewskim Rosa powołuje do życia inną organizację - Fundację Sensoria. W jej radzie programowej odnajdujemy Karola Kotowicza, w przeszłości pracownika agencji R4S, a dziś urzędnika kancelarii premiera.

Sensoria ma szczęście - powstaje i wkrótce na jej konto spływa strumień pieniędzy z 1 proc. podatków. W 2018 roku na jej konto wpływa z tego tytułu blisko 14 mln zł. Rok później - kolejne 11 mln zł.

Dwa lata temu aktem darowizny Tadajewski przekazuje fundacji dwie swoje spółki (Instytut Innowacji Katoda oraz Innowacje dla Przyszłości). Sensoria od razu pożyczy im prawie 5,5 mln zł.

Na co? Czy te pieniądze zostały zwrócone? Jaki sens ma ciągły obrót pieniędzmi z 1 procenta? Dlaczego zdobyte w ten sposób środki co chwila zasilają spółki związane z Tadajewskim?

W imieniu fundacji znów odpowiada nam mec. Zaborowski, znany ostatnio z reprezentowania prezesa Orlenu Daniela Obajtka: „Pożyczki udzielone ww. spółkom zależnym związane były z uczestnictwem w programie BridgeAlfa, a tym samym nie mogły być oprocentowane. Celem udzielonych pożyczek nie było osiągnięcie zysku w postaci odsetek, a wykonywanie działalności pożytku publicznego (...)”.

Adwokat wskazuje, że spółki, które otrzymały pożyczki, przeznaczają całe dochody na realizację celów tożsamych z celami Fundacji Sensoria.

BridgeAlfa to program, w ramach którego Narodowe Centrum Badań i Rozwoju rozdziela unijne środki na innowacje. Instytut Innowacji Katoda i Innowacje dla Przyszłości nie dostają jednak dotacji. Ale załapuje się na nie inna spółka związana z Tadajewskim.

Czy wzmocnić panu algorytm?

W 2018 roku 40 mln zł dotacji z programu BridgeAlfa otrzymuje założony przez Tadajewskiego fundusz Czysta3.VC. Pieniądze ma inwestować w startupy.

KLIKNIJ na zdjęcie, aby przejść do strony z informacją o dotacji.

Jednym z podmiotów, w które inwestuje Czysta3.VC jest opisana przez nas przed tygodniem spółka hyperBiZ. Wiosną 2020 dostała 800 tys. zł na „opracowanie technologii, która umożliwi pogłębioną analizę i wyciąganie wniosków z aktywności na kontach użytkowników social media”, czyli na psychotargetowanie internautów. Kilka miesięcy później należąca do tych samych właścicieli spółka hyperCREW pomogła Andrzejowi Dudzie wygrać kampanię w sieci. Za usługę zainkasowała 1,5 mln zł.

W grudniu 2019 Czysta3.VC inwestuje w założoną raptem 10 dni wcześniej spółkę Publicon Services. We Wrocławiu nie jest tajemnicą, że Tadajewski zna się prywatnie z jej założycielem - Szymonem Sikorskim.

Podobnie jak hyperBIZ, Publicon Services dostaje 800 tys. zł. Ma je przeznaczyć na „wypracowanie unikatowej metodologii antycypowania i definiowania trendów i dyskursów medialnych”. W opisie projektu czytamy, że „dzięki możliwości analizowania niespotykanej wcześniej liczby danych, zachowań i komunikacji w social mediach można obecnie wychwycić trendy w bardzo wczesnej fazie, co jest nieocenioną korzyścią dla biznesu, think-tanków, polityków, mediów, NGO i innych organizacji.

Dane te użyteczne są w decyzjach biznesowych, ale także w codziennej komunikacji i planowaniu aktywności marketingowych oraz wzmacnianiu algorytmów medialnych”.

Spółkę Publicon (w której sto procent udziałów ma Publicon Services)* odnajdujemy wśród firm świadczących usługi na rzecz PKN Orlen.

Obsługuje sponsorowaną przez koncern grupę Orlen Team - zespół sportów motorowych z Robertem Kubicą i żużlowym mistrzem świata Bartłomiejem Zmarzlikiem na czele. Orlen nie udziela jednak informacji, jaki jest zakres i koszt współpracy.

Polacy cieszą się jak z hot-dogów

Ale obsługa Orlen Team to nie jedyna nitka łącząca Publicon z Orlenem. W grudniu, gdy Daniel Obajtek chwali się zakupem przez Orlen koncernu medialnego Polska Press, agencja Szymona Sikorskiego publikuje kuriozalne badanie. Wynikać ma z niego, że większość Polaków jest szczęśliwa z powodu odkupienia lokalnych gazet z rąk ich dotychczasowego, niemieckiego właściciela.

„Coraz mniej jest takich redakcji, telewizji i rozgłośni radiowych, którym statystyczny Polak, szukający obiektywnej informacji, może zaufać” - peroruje w podsumowaniu badania Michał Tkaczyszyn z Publiconu*.

Środowisko medialne i reklamowe badanie przyjmuje z rozbawieniem.

Branżowy serwis screenlovers.pl uznaje je za jedną z „reklamowych bzdur roku 2020”, a poświęconą mu notkę tytułuje „Perła w koronie łże-badań, czyli Publicon o mediach Orlenu”.

Partnerem Publiconu przy bałwochwalczym sondażu jest inna wrocławska firma - Instytut Badawczy IPC, należąca do Artura Kotlińskiego. Inną spółkę Kotlińskiego - Q2Q Research fundusz Tadajewskiego wsparł kwotą 800 tys. zł (ze środków z BridgeAlfa). Z Szymonem Sikorskim o jego współpracy z Radosławem Tadajewskim próbowaliśmy rozmawiać kilkukrotnie. Przesłane mailem pytania zignorował.

Pytania o Publicon zadaliśmy również Tadajewskiemu. W jego imieniu odpowiedział nam mec. Maciej Zaborowski: „Mój mocodawca nie udziela żadnych informacji o klientach powiązanych z nim firm”.

Na żadne z naszych pytań nie odpowiedział Adam Burak z Orlenu.

Tajemniczy Rosjanin znikąd

Jest pogodny, mroźny poranek 25 stycznia 2019 roku. W trzypiętrowym budynku z czerwonej cegły na Cwietnom Bulwarze notariusz Maria Wasiliewna Nikołajewa rozkłada dokumenty. Przy stole siedzą John Jeffrey Lablache i Damian Szybisz. Pierwszy reprezentuje spółkę z Seszeli, drugi spółkę z Cypru. Spotkali się w Moskwie, bo spółka z Seszeli sprzedaje spółce z Cypru spółkę z Polski. Przedmiot targu, spółka z Polski o nazwie Trinity Adventure, to dziecko i przez wiele lat wehikuł finansowy Radka Tadajewskiego.

Po transakcji w Moskwie w dokumentach spółki znika po nim ślad. Nowym prezesem zostaje pochodzący z ałtajskiego kraju Eduard Tsoy, obywatel Federacji Rosyjskiej.

O Tsoyu wiadomo niewiele, prawie nic. Mężczyzna nie zostawia po sobie wielu śladów. Gdy prosimy o pomoc w ustaleniu, kim jest, rosyjscy dziennikarze śledczy rozkładają ręce.

Łatwiej odnaleźć prawnika Damiana Szybisza, który reprezentował cypryjskiego kupca. Odbiera telefon, ale nie pamięta niestety szczegółów spotkania w Moskwie.

Najłatwiej jest sprawdzić, że Rosjanin Tsoy jest dziś prezesem i udziałowcem kilku spółek, które do niedawna łączyło jedno nazwisko - Radosław Tadajewski. Choć wrocławski biznesmen zaprzecza znajomości z Tsoyem, Rosjanin jest dziś udziałowcem wielu spółek zakładanych bądź zarządzanych w przeszłości przez Tadajewskiego (m.in. Internet Tax Services, Myanimal, Mass Digital Solutions, czy słynny Podatnik.Info).

Ciekawe: w spółce Podatnik.Info prezesem jest Marcin Frączek, od lat współpracujący z Tadajewskim. Od kilku tygodni do bogatego CV Frączek dołączyć może kolejny tytuł - prezesa nowopowstałej spółki Orlen.VC. Jej jedynym właścicielem jest Polski Koncern Naftowy Orlen S.A.

„Podmiot Orlen VC będzie odgrywał ważną rolę w relacjach z zewnętrznym środowiskiem innowacji” - zapowiadał w komunikacie PKN Orlen.

Gdy pytamy Tadajewskiego, kim jest tajemniczy Rosjanin w zarządzanej przez niego przez lata spółce Trinity Adventure, znów odpisuje nam mec. Zaborowski: "Mocodawca zaprzecza, że ma lub miał jakikolwiek związek z panem o nazwisku Tsoy".

współpraca: Wojciech Cieśla, Fundacja Reporterów

*SPROSTOWANIE

Współpracę z PKN Orlen prowadzi spółka Publicon, a nie Publicon Services, jak napisaliśmy w pierwotnej wersji tekstu.

Udostępnij:

Konrad Szczygieł

Dziennikarz FRONTSTORY.PL. Wcześniej w OKO.press i Superwizjerze TVN. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o "układzie wrocławskim". Czterokrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Sebastian Klauziński

Dziennikarz zespołu śledczego. Pracował w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Od 2018 roku w OKO.press. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o “Układzie wrocławskim”. Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Jacek Harłukowicz

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" we Wrocławiu.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne