Radni PiS i wojewoda do wywarcia presji na prezydenta Lublina używają homofobicznego języka. Homoseksualność nazywają "zboczeniem", "dewiacją", "wynaturzeniem" i łączą ją z pedofilią. Organizatorzy pierwszego w historii miasta marszu składają pozew do prokuratury i zapewniają, że kilku radnych PiS ich nie przestraszy

13 października 2018 w Lublinie ma odbyć się pierwszy w historii miasta Marsz Równości. W jego organizację włączyły się osoby związane z partią Razem, aktywiści i mieszkańcy. Bart Staszewski (na zdjęciu głównym) – jeden z organizatorów Marszu i twórca filmu „Artykuł Osiemnasty” – mówi OKO.press: „Poznaliśmy się na Facebooku. To, co nas połączyło to Lublin. Inspiracją były inne marsze równości organizowane w mniejszych miastach takich jak Częstochowa, Rzeszów czy Konin. Dla mnie jako osoby, która w Lublinie się wychowała, uczyła i pierwszy raz zakochała, decyzja o organizacji wydarzenia ma szczególnie osobisty charakter. Idziemy z postulatami typowymi dla Marszów Równości. Domagamy się równości i szacunku dla wszystkich grup mniejszościowych, które są w Polsce dyskryminowane. A hasło? Hasło ujawnimy trochę później”.

Radny PiS: marsz łamie Konstytucję i promuje pedofilię

O delegalizację marszu do prezydenta Krzysztofa Żuka apelują radni PiS. Uważają, że wydarzenie jest „homoterrorem” i „prowokacją wymierzoną w wierzącą społeczność Lublina”. Tomasz Pitucha – przewodniczący klubu PiS w regionie – wskazał, że prezydent może zdelegalizować marsz, powołując się na art. 14 ustawy o zgromadzeniach.

Według radnego Marsz Równości narusza prawo, bo w art. 18 Konstytucji napisane jest, że „małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny”.

Ten wniosek nie znajduje żadnego uzasadnienia na gruncie prawa. Marsz swoim celem nie narusza on ani wolności pokojowego zgromadzenia, ani przepisów kodeksu karnego. Art. 18 Konstytucji, który mówi o szczególnej ochronie małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety nie jest podstawą do ograniczenia wolności zgromadzeń. Co więcej, w opinii autorytetów prawnych takich jak prof. Ewa Łętowska czy dr Ryszard Piotrowski ustawa zasadnicza nie zakazuje stworzenia innych instytucjonalnych form związków niż heteroseksualne małżeństwo.

Argument quasiprawniczy jest najmniej absurdalny z całej palety zaprezentowanej przez radnego Pituchę. Kilka dni wcześniej komentując nowy film Wojciecha Smarzowskiego „Kler” na swoim Facebooku, napisał: „Najzagorzalsi fani filmu (…) chcą zorganizować w Lublinie tzw. Marsz równości, promujący homoseksualizm, pedofilię”.

Po tym wpisie organizatorzy złożyli do prokuratury wniosek o możliwości popełnienia przestępstwa przez radnego. Bart Staszewski mówi OKO.press: „Idziemy do sądu. Nie pozwolimy, aby tego typu język był wykorzystywany przeciwko mieszkańcom i mieszkankom Lublina. Nie zasługujemy, by traktować nas jak podludzi czy obywateli drugiej kategorii. Domagamy się szacunku. Zastanawiamy się też nad wyciągnięciem konsekwencji prawnych wobec innych aktorów tego homofobicznego spektaklu.

Kilka osób z kręgu PiS nie wystarczy, by nas przestraszyć. Dostajemy dużo wsparcia od internautów i mieszkańców Lublina. Nie pozwolimy, żeby ktoś zepsuł ten dzień”.

Wojewoda: to po prostu obrzydliwe

Apel do prezydenta wystosował też wojewoda Przemysław Czarnek (PiS). Na swoim Facebooku i kanale YouTube zamieścił film pod tytułem „Przeciwko zboczeniom, dewiacjom i wynaturzeniom”. Podobnie jak Pitucha przekonuje, że promowanie czegoś innego niż heteroseksualne małżeństwo to działanie antykonstytucyjne. I dalej drwi z opozycji i manifestujących w obronie praworządności w Polsce: „a przecież Kon-sty-tuc-ja, Kon-sty-tuc-ja”.

Według wojewody organizowanie Marszy Równości jest mylące, bo wskazuje, że w Polsce jest dyskryminacja osób o odmiennej orientacji seksualnej. Wojewoda nie ma racji. Z rankingu ILGA Europe badającego poziom równouprawnienia osób LGBTI w Europie wynika, że wśród państw UE zajmujemy przedostatnie miejsce.

Miarą stosowności wydarzenia dla wojewody jest nie tylko Konstytucja, ale także katechizm. Czarnek mówi: „Dziwię się, że prezydent Lublina Krzysztof Żuk pozwala na promowanie postaw antyrodzinnych, antychrześcijańskich i ze swoimi radnymi-katechetami i radnymi z rad parafialnych pozwala na Marsz Równości wprost sprzeczny z katechizmem i wprost sprzeczny z konstytucją”.

Mówi też, że : „obnoszenie się ze swoją seksualnością na ulicy jest po prostu obrzydliwe”. Ciekawe czy podobne standardy wojewoda stosuje wobec heteroseksualnych par, które na ulicy okazują sobie czułość np. trzymając się za ręce.


Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Redaktor "Codziennika Feministycznego". Wcześniej członek zarządu Fundacji "Trans-fuzja". W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym