OKO.press ustaliło, że „słynny” już zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik, który wzywa na przesłuchania sędziów broniących niezależności sądów, ma pełne przyzwolenie głównego rzecznika Piotra Schaba. „Nie znajduję podstaw, by negować zasadność czynności, wymienionych w tym punkcie wystąpienia Pana Redaktora". Kariera Radzika robi wrażenie

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego sądów powszechnych Przemysław Radzik od kilku miesięcy dał się poznać jako ten, który ściga sędziów aktywnych w obronie niezależności wymiaru sprawiedliwości przed próbami podporządkowania przez władze. OKO.press postanowiło sprawdzić, ile w tym indywidualnych skłonności, a ile przyjętej przez władze „linii politycznej”. I przyjrzeć się przy okazji karierom „dyscyplinatorom”.

Co się nie podoba Radzikowi?

Jak pisaliśmy kilka razy w OKO.press, Radzik wzywa na przesłuchania i wszczyna postępowania wyjaśniające  – mogą zakończyć się dyscyplinarką – głównie sędziów z Iustitii. To stowarzyszenie jest obecnie jednym z głównym obrońcą niezależności sądów w Polsce (zobacz „Listę wolnych sędziów” Ewy Siedleckiej i sylwetki sędziowskie w Alfabecie buntu).

Radzik jako świadków przesłuchał już szefa Iustitii Krystiana Markiewicza, rzecznika Iustitii Bartłomieja Przymusińskiego i sędziego Igora Tuleyę. Jak ujawniliśmy w OKO.press, pytał ich o udział w festiwalu Jurka Owsiaka Pol’and’Rock.

Jak się potem okazało, nie spodobały mu się lekcje prawa dla młodzieży na tym festiwalu. Chodzi o symulację procesów, na których sędziowie wystąpili w togach i z łańcuchami sędziowskimi. Z tego powodu Radzik ściga teraz sędziego Arkadiusza Krupę – znanego też z satyrycznych rysunków o wymiarze sprawiedliwości – i sędzię Monikę Frąckowiak, a sędzię Olimpię Barańską-Małuszek za krytykę nowej KRS i ministra sprawiedliwości na tym samym festiwalu.

Przesłuchania sędziów prowadził w agresywnym, prokuratorskim stylu (był wcześniej prokuratorem w Zielonej Górze). Radzik wyprosił też z przesłuchania sędziego Igora Tuleyi jego pełnomocnika.

Czy rzecznik Schab to popiera?

OKO.press zapytało głównego rzecznika sądów dyscyplinarnych Piotra Schaba, o którym do tej pory sędziowie mieli dobrą opinię, na czyj wniosek są wszczynane sprawy wobec znanych sędziów.

Warto przypomnieć, że sędzia Schab był przewodniczącym składu sędziowskiego, który umorzył proces odwoławczy byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego uznając, że prezydent miał prawo go ułaskawić w trakcie trwającego procesu.

W odpowiedzi sędzia Schab poinformował nas, że „wstępne czynności wyjaśniające” wobec sędziów „podjęto z urzędu”. Czyli z inicjatywy samego rzecznika dyscyplinarnego.

Schab nie znajduje podstaw

Zapytaliśmy też sędziego Schaba, czy akceptuje krytykowane przez sędziów, prawników i Rzecznika Praw Obywatelskich działania swego zastępcy Przemysława Radzika?

„Nie znajduję żadnych podstaw, by negować zasadność czynności, wymienionych w tym punkcie wystąpienia Pana Redaktora” – odpowiedział nam.

To oznacza, że główny rzecznik dyscyplinarny podpisuje się pod tym, co robi jego zastępca Przemysław Radzik, razem z drugim zastępcą Michałem Lasotą, który też bierze udział w przesłuchaniach sędziów.

OKO.press zapytało też ministerstwo sprawiedliwości, czy składało zawiadomienia na niezależnych sędziów do rzecznika dyscyplinarnego, bo resort ma takie uprawnienie.

Pytanie jest zasadne, bo w ministerstwie działa od niedawna specjalny zespół mający doradzać ministrowi Zbigniewowi Ziobrze, formalnie w sprawach przepisów dyscyplinujących sędziów.

W jego składzie – sytuacja nieco dwuznaczna – jest sędzia Przemysław Radzik, Michał Lasota i główny rzecznik Piotr Schab. OKO.press pisało o tym zespole.

Ministerstwo odpowiedziało nam, że nie składało żadnych zawiadomień do rzecznika dyscyplinarnego. Ale skoro wszyscy trzej rzecznicy są w ministerialnym zespole, powiązanie z ministrem Ziobro jest zgoła bezpośrednie.

Radzik mrożący i trałujący

Działania podejmowane przez Przemysława Radzika są mocno krytykowane przez środowisko sędziowskie. OKO.press pisało już o pozaprawnym przesłuchiwaniu sędziów jako świadków. Bo w obecnym prawie nie ma przepisu zezwalającego na przesłuchiwanie świadków przed formalnym wszczęciem postępowania dyscyplinarnego. To tak samo, jakby prokurator zaczął przesłuchiwać świadków przed wszczęciem śledztwa.

Mocne stanowisko zajmuje tu Rzecznik Praw Obywatelskich. Z jego opinii wynika, że wzywanie na świadków sędziów może prowadzić do tzw. „efektu mrożącego polegającego na zniechęceniu tych oraz innych sędziów do udziału w przyszłości w debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie – problemów związanych z zapewnieniem niezależności sądów”.

RPO nie widzi też do tego podstaw prawnych.

Efekt mrożący, zdaniem RPO, może wywoływać  również wzywanie sędziów do składania wyjaśnień przed rzecznikiem, za to, że na festiwalu Owsiaka brali udział w symulacji procesów.

W przypadku tych sędziów rzecznik dyscyplinarny Przemysław Radzik wystąpił również do ich macierzystych sądów o informacje o ich pracy orzeczniczej pytając m.in. o stabilność orzeczniczą, sprawność postępowania itp.

RPO ma wątpliwości, czy rzecznik może w ramach postępowania wyjaśniającego żądać takich danych.

„W ocenie RPO zbieranie takich informacji wykracza w oczywisty sposób poza zakres przedmiotowy prowadzonego postępowania wyjaśniającego, jest <na zapas i na wszelki wypadek>, w celu znalezienia ewentualnego uchybienia, które mogłoby stanowić podstawę do zarzutu deliktu dyscyplinarnego’.

Sędzia Piotr Schab w odpowiedzi na pytania OKO.press twierdzi, że rzecznicy działają na podstawie ustawy o ustroju sądów powszechnych. Przepis, który podaje, mówi o prowadzeniu postępowania wyjaśniającego.

Środowisko sędziowskie ocenia to jednak podobnie jak RPO. Uważa, że zbieranie w ramach postępowania wyjaśniającego informacji o tym, jak w ogóle pracują sędziowie – nie mając wcześniej żadnych informacji o tym czy pracują źle – może być pretekstem do prześwietlenia całej pracy sędziów na zasadzie tzw. „trałowania”.

Bo w trakcie „trałowania” zawsze mogą wyjść jakiekolwiek uchybienia w pracy – nie związane z tematem postępowania wyjaśniającego -, za które rzecznik będzie mógł zrobić dyscyplinarkę niezależnemu sędziemu.

A dyscyplinarka może być początkiem usunięcia takiego sędziego z zawodu.

Radzik –  błyskawiczna kariera i trochę zatarta przeszłość  

Sędziowie i prawnicy zastanawiają się jak mało znani sędziowie rejonowi Przemysław Radzik z Sądu Rejonowego w Krośnie Odrzańskim i Michał Lasota z Sądu Rejonowego w Nowym Mieście Lubawskim nagle tak szybko awansowali. I dlaczego ministerstwo sprawiedliwości ich wyłowiło?

OKO.press pisało już o Przemysławie Radziku. W 1992 r. został aplikantem w prokuratorze rejonowej w Krośnie Odrzańskim, a po kilku latach prokuratorem. W 1999 r. przeszedł do Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. Prokuratura na pytania OKO.press zapewniła, że nie było zastrzeżeń do jego pracy.

W 2005 r. został sędzią Sądu Rejonowego w Krośnie Odrzańskim, orzekał w sprawach karnych. W czerwcu 2018 ministerstwo Ziobry powołało go na prezesa tego sądu, objął stanowisko po upływie kadencji poprzedniego prezesa. Także w czerwcu powołano go na zastępcę rzecznika dyscyplinarnego.

Jak ujawniliśmy w OKO.press, Radzik sam miał dyscyplinarkę w przeszłości. W 2007 roku sąd dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Poznaniu uznał go za winnego przewinienia służbowego uchybienia godności sędziego.

Jak wynika z zarzutu dyscyplinarnego, od listopada 2005 do kwietnia 2006 Radzik wydał kilka wyroków z naruszeniem zasad prawa karnego. Prawomocnie został ukarany upomnieniem.

Zapytaliśmy Sąd Apelacyjny w Poznaniu (przy nim działa sąd dyscyplinarny pierwszej instancji dla tego rejonu Polski),  czy Radzik miał inne dyscyplinarki, a jeśli tak to ile i za co.

Rzeczniczka poznańskiego sądu odpowiedziała, że w ostatnich pięciu latach nie toczyło się wobec niego żadne postępowanie.

Nie odpowiedziała jednak, ile dyscyplinarek miał Radzik, powołując się na przepisy, że po pięciu latach sprawy dyscyplinarne – kończące się naganą, upomnieniem, obniżeniem wynagrodzenia, usunięciem z funkcji sędziego i przeniesieniem na inne miejsce służbowe, oraz takie, w których sąd odstąpił od wymierzenia kary (dotyczy mniejszych przewinień) – ulegają zatarciu. A odpis wyroku dyscyplinarnego usuwa się z akt osobowych sędziego.

W związku z tym rzeczniczka Sądu Apelacyjnego w Poznaniu odmówiła OKO.press odpowiedzi na szczegółowe pytania. Z kolei rzeczniczka prasowa Sądu Okręgowego w Zielonej Górze potwierdziła jedynie fakt jednej ujawnionej przez OKO.press dyscyplinarki. I zapewniła, że więcej zastrzeżeń do jego pracy nie było.

Wiadomo jednak, że sędzia Radzik starał się cztery razy o delegację do orzekania w sądzie wyższej instancji, ale jej nie dostał.

Dlaczego? Rzeczniczka sądu nie pisze. A co do zasady, na delegację wysyłani są sędziowie, którzy mają predyspozycje zawodowe by orzekać w ważniejszym sądzie oraz mają dobre wyniki w pracy.

Jak ustaliliśmy, sędzia Radzik raz starał się o taki awans w 2012 r.., ale sam wycofał swoją kandydaturę. W związku z tym, że jest teraz prezesem sądu, prowadzi mało spraw jako sędzia. W porównaniu do innych sędziów dostaje tylko 10 proc. spraw do osądzenia.

Kłóci się z przedwyborczymi zapowiedziami PiS, który obiecywał, że jak wygra wybory, to sędziów funkcyjnych też zagoni do ciężkiej pracy orzeczniczej.

Nie wiadomo w jaki sposób Radzika dostrzeżono w ministerstwie sprawiedliwości. Prawnicy jako kolegę oceniają go dobrze. Sądzą, że korzysta teraz ze swoich tzw. 5 minut i robi „karierę”, jak inny sędzia, Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości, też po dyscyplinarce.

Jak pisaliśmy wcześniej jego żona radca prawna Gabriela Zalewska-Radzik stara się obecnie o nominację na sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jej kandydaturę opiniuje nowa KRS.

Lasota też czeka na awans

O nominację do sądu wyższej instancji stara się też drugi zastępca rzecznika dyscyplinarnego Michał Lasota. Chce orzekać w Sądzie Okręgowym w Elblągu. Obecnie jest z nominacji ministra Ziobry prezesem Sądu Rejonowego w Nowym Mieście Lubawskim (poprzedniemu prezesowi ministerstwo skróciło kadencję, w ramach czystek na stanowiskach prezesów).

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Zajmuje się prawem, sądami i prokuraturą.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym