03 stycznia 2017

Radziwiłł wodzi chorych na pokuszenie. Do 2018 mogą oszukiwać NFZ bezkarnie

Minister zdrowia obiecał dwóm milionom nieubezpieczonych, że od 2017 r. do przychodni dostaną się za darmo. Teraz oznajmia, że owszem, ale za rok. A na razie mogą bezkarnie skłamać, że ubezpieczenie mają, bo ustawa Radziwiłła daje im swoisty list żelazny przed roszczeniami NFZ

Konstanty Radziwiłł w listopadzie 2016 zaliczył do swoich największych osiągnięć uchwalenie ustawy, zapewniającej wszystkim obywatelom dostęp do przychodni Podstawowej Opieki Zdrowotnej.

Zapewniamy powszechny dostęp do POZ każdemu pacjentowi, w tym także pacjentom nieubezpieczonym. Od 1 stycznia każdy potrzebujący pomocy będzie mógł, bez obaw o negatywną weryfikację w tzw. eWUŚ, udać się do lekarza rodzinnego.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz

Ostatecznie ustawa wejdzie w życie 12 stycznia 2017 r., ale minister zdrowia popełnił też poważniejszy błąd. Nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, o której mowa, wcale nie gwarantuje powszechnego dostępu do POZ. Jak pisaliśmy 1 stycznia 2017, uniemożliwia ona jedynie przychodniom ściganie nieubezpieczonych za nieopłacone wizyty.

“Gazeta Wyborcza” zwróciła uwagę, że jeśli nieubezpieczeni chcieliby skorzystać z przywileju nieodpłatnej wizyty w przychodni, muszą najpierw skłamać: złożyć deklarację, że mają ubezpieczenie.

Czy to możliwe? Tak

Wygląda to na prawny absurd. OKO.press zagląda więc do ustawy. Kluczowa zmiana, którą wprowadza nowelizacja, to dopisek w artykule 50:

„W przypadku gdy świadczenie opieki zdrowotnej zostało udzielone pomimo braku prawa do świadczeń opieki zdrowotnej [...] osoba, której udzielono świadczenia opieki zdrowotnej, jest obowiązana do uiszczenia kosztów tego świadczenia,

z wyłączeniem osoby, której udzielono świadczenia, o którym mowa w art. 15 ust. 2 pkt 1.”

Czyli nieubezpieczony musi zapłacić ex post za wszystko poza tym, co opisuje art. 15 ust. 2 pkt 1.

A tam mowa o "świadczeniach gwarantowanych z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej", czyli m.in. wizycie u lekarza w przychodni, świadczeniu pielęgniarki (zmianie opatrunku itp.), transporcie sanitarnym.

Świadczenia gwarantowane według rozporządzenia z 2013 r. obejmują:

Z tego zapisu wprost wynika, że nieubezpieczona osoba, która skorzystała z POZ, nie będzie musiała później za to zapłacić.

Ta dziwna ulga, czy też ochrona przed roszczeniami NFZ nie dotyczy oczywiście innych świadczeń medycznych, np. badań, pobytu w szpitalu, interwencji pogotowia ratunkowego.

To trochę tak, jakby miasto obiecało darmową komunikację miejską, a potem oznajmiło, że bilety nadal obowiązują, ale w tramwajach pasażerowie nie będą karani za jazdę na gapę.

OKO.press zapytało ministerstwo zdrowia, czy na pewno tak ma być. Czy pacjenci nieubezpieczeni dostali też prawo do niepłacenia za wizyty w przychodniach? Czy rzeczywiście wystarczy, że poświadczą nieprawdę, by lekarz przyjął ich za darmo?

Przeczytaj także:

Skłamiesz, nie płacisz

W odpowiedzi na pytania OKO.press rzeczniczka resortu zdrowia zapewniła, że nowelizacja służy ułatwieniu dostępu do lekarza dwóm kategoriom osób:

  • tym, które posiadają prawo do świadczeń, chociaż system elektronicznej rejestracji (eWUŚ) tego nie potwierdza oraz
  • tym, które mają potencjalne prawo do ubezpieczenia zdrowotnego, ale tego nie zgłosiły.

Taką samą interpretację Konstanty Radziwiłł przedstawił 3 stycznia 2017, w radiowej Trójce.

Od 2018 r. doprowadzimy do tzw. uprawnienia obywatelskiego. Obecnie zajęliśmy się dużą grupą pacjentów, którzy są gdzieś na pograniczu i mają podstawę do ubezpieczenia, ale nie dopełnili obowiązku zgłoszenia
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
Minister wprost przyznał, że obiecany na 2017 r. system darmowych świadczeń dla nieubezpieczonych wejdzie w życie za rok pod nazwą "uprawnienia obywatelskiego".

A co z osobami nieubezpieczonymi, których jest w Polsce około dwóch milionów? Ministerstwo zauważyło, że nowelizacja daje im sposobność do wyłudzenia darmowej wizyty, ale wcale nie potwierdza, że mają do niej prawo.

“W efekcie przyjętych rozwiązań - pisze “Oku” rzecznika resortu - może się zdarzać, że pomoc lekarza podstawowej opieki zdrowotnej uzyska także osoba, która świadomie potwierdzi nieprawdę, składając oświadczenie o przysługującym prawie do świadczeń opieki zdrowotnej”.

Minister Radziwiłł mówi, że "osoby, które nie są pewne, czy są ubezpieczone, nie powinny obawiać się kosztów związanych z ewentualnym leczeniem". Można to zrozumieć jako puszczenie oka do osób nieubezpieczonych, którzy złożą oświadczenie, że są ubezpieczone: nic wam nie grozi.

Dylemat nieubezpieczonego pacjenta

W konsekwencji takiej interpretacji zapisów ustawy, pacjenci nieubezpieczeni od 12 stycznia mają dwa wyjścia:

  • powiedzieć prawdę i zapłacić (zwykle ok. 50 zł za wizytę) lub
  • skłamać, że mają ubezpieczenie.

Innymi słowy, chory postawiony zostaje w niewygodnej sytuacji: albo kosztowna uczciwość, albo oszczędne wyrachowanie.

Pokusa jest duża, zwłaszcza że zapowiedzi ministra pozwalały mieć nadzieję na leczenie za darmo dla wszystkich a wypowiedzi samego ministra robią wrażenie, jakby brał pod uwagę kłamstewka w przychodni.

Z drugiej strony, choć NFZ nie może już ścigać chorego kłamcy na podstawie ustawy o świadczeniach zdrowotnych, teoretycznie może sięgnąć po kodeks karny. Według art. 286 wprowadzenie w błąd w celu osiągnięcia korzyści majątkowej grozi grzywną lub pozbawieniem wolności. Nawet do ośmiu lat.

Udostępnij:

Daniel Flis

Dziennikarz śledczy. W OKO.press od 2016 r., wcześniej pisał dla „Gazety Wyborczej”. Absolwent filozofii na UW i Polskiej Szkoły Reportażu, stypendysta OCCRP. Był nominowany do nagród dziennikarskich.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne