Po raz trzeci Ministerstwo Sprawiedliwości nie przyznało pieniędzy Centrum Praw Kobiet na pomoc ofiarom przemocy. Konsekwentnie Ministerstwo pieniądze na pomoc pokrzywdzonym kieruje do organizacji katolickich (4 razy Caritas) i takich, które zajmują się "rodziną" czy "ochroną życia" - nawet jeśli nie mają doświadczenia

W czwartek – 1 lutego 2018 r. – Ministerstwo Sprawiedliwości ogłosiło wyniki konkursu dla organizacji pozarządowych na pomoc pokrzywdzonym przestępstwami i wsparcie dla świadków. Organizacje ubiegały się o łączną kwotę 35 mln zł z 385 mln kasy Funduszu Sprawiedliwości (o Funduszu szczegółowo piszemy niżej). Pieniądze z tej puli można przeznaczyć na:

  • zorganizowanie i finansowanie pomocy prawnej;
  • pomoc psychologów i psychoterapeutów;
  • mediację i alternatywne metody rozwiązywania konfliktów;
  • koszty lekarstw i opatrunków powstałych np. w wyniku pobicia;
  • tymczasowe zakwaterowanie ofiar przemocy;
  • doradztwo zawodowe i aktywizację ofiar przemocy;
  • a także dyżury telefoniczne – doraźne wsparcie dla poszkodowanych.

Na 65 zgłoszonych podmiotów dotację otrzymała ponad połowa – 35 organizacji. Nie wiadomo, jaką kwotę otrzymały konkretne organizacje i czy Ministerstwo wykorzystało wszystkie środki.

Wiadomo za to, że już po raz trzeci nieobecnym na liście dotowanych organizacji jest Centrum Praw Kobiet, które od 23 lat wspiera kobiety doświadczające przemocy.

„Nie było to dla nas wielkie zaskoczenie” – mówi OKO.press Urszula Nowakowska, szefowa Centrum. „Niespodzianką byłoby, gdybyśmy dostały pieniądze.

Lista dosyć konkretnie wskazuje, jakie organizacje mogą liczyć na pieniądze. Są to głownie organizacje związane z Kościołem albo te, które w nazwie mają «rodzinę» i «dzieci».

Część z nich – choć w cele statutowe ma wpisaną pomoc pokrzywdzonym – w bieżącej działalności zajmuje się innymi sprawami. No bo czym zajmuje się dofinansowana Fundacja Ochrony Życia? Oczywiście poprosimy o kartę oceny naszej oferty i zobaczymy, co dalej”.

Bez dofinansowania znalazła się też Fundacja „Dajemy Dzieciom Siłę” (wcześniej Fundacja „Dzieci Niczyje”) – jedna z najprężniejszych organizacji, która od 1991 roku pomaga dzieciom doświadczającym przemocy.

Dotacji nie dostanie też organizacja „Hejtstop!”, która o pieniądze ubiegała się po raz pierwszy. Pieniądze miały trafić na wsparcie osób poszkodowanych przestępstwami z nienawiści, a także tłumaczy dla cudzoziemców.

Pomoc ma wyznanie?

11 z 35 organizacji (ponad 30 proc.), którym przyznano dofinansowanie, to organizacje chrześcijańskie – głównie katolickie. Na liście znajdziemy:

  • 4 razy Caritas: ośrodek diecezji kieleckiej, siedleckiej (w woj. mazowieckim), siedleckiej (w woj. lubelskim), koszalińsko-kołobrzeskiej;
  • Stowarzyszenie Pomocy Bliźniemu im. Brata Krystyna;
  • Katolickie Stowarzyszenie Pomocy Osobom Potrzebującym AGAPE;
  • Diecezjalna Fundacja Ochrony Życia;
  • Parafia Ewangelicko-Augsburska w Katowicach;
  • Centrum Służby Rodzinie;
  • 2 razy Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Psychologów „MACIERZ”.

Ministerstwo Sprawiedliwości 20 stycznia 2018 r. poinformowało, że przedłuża termin oceny ofert do 2 lutego. Mimo że organizacje w grudniu miały tylko 8 dni na złożenie ofert. Czemu Ministerstwo Sprawiedliwości tak ociągało się z pracą? Nie wiadomo. 20 stycznia wysłaliśmy zapytanie w tej sprawie – wciąż czekamy na odpowiedź.

Pewne jest, że przez cały styczeń organizacje pomagające pokrzywdzonym nie miały pieniędzy na swoją pracę.



Czemu Ziobro nie lubi Centrum Praw Kobiet?

Centrum prowadzi ośrodki dla kobiet w Gdańsku, Łodzi i Warszawie. Jeden rok pracy tylko warszawskiego ośrodka to:

  • 1257 porad prawnych na rzecz 644 kobiet;
  • 1536 konsultacji psychologicznych, z których korzysta 366 klientek;
  • poradnictwo socjalne – 924 konsultacji udzielonych 379 osobom;
  • 215 godzin szkoleń;
  • 14 warsztatów dla dziewcząt.

I właśnie pomoc kobietom stała się oficjalnym powodem odmowy dofinansowania już w 2016 roku. Według Ministerstwa Centrum Praw Kobiet „zawężając pomoc tylko do określonej grupy pokrzywdzonych” dyskryminuje inne ofiary.

Argumentacja karkołomna, bo nawet policyjne statystyki wskazują, że sprawcami przemocy w 93 proc. są mężczyźni, a ofiarami  – w 90 proc. kobiety i dzieci.

Centrum Praw Kobiet znalazło się też w grupie organizacji, które doświadczyły represji ze strony policji i prokuratury po rocznicy czarnego protestu. 4 października 2017 roku policja wkroczyła do siedzib kobiecych organizacji w Warszawie, Lublinie, Zielonej Górze, Łodzi i Gdańsku i zarekwirowała dokumenty, komputery i dyski przenośne. Oficjalnie wszystko w związku ze śledztwem prowadzony przeciwko pracownikom Ministerstwa Sprawiedliwości pracującym przy Funduszu Sprawiedliwości.

Jednak jak ustaliło OKO.press, policja czekała ponad 10 tygodni z wykonaniem postanowienia prokuratury o przeszukaniu (wydanym 24 lipca 2017). I zmasowaną akcję w kilku miejscach Polski wykonała akurat w dzień po Czarnym Proteście. Więcej o działaniach prokuratury i policji przeczytasz tutaj.



Mimo to Centrum wciąż działa – głównie dzięki wsparciu indywidualnych osób. Co się zmieniło? Urszula Nowakowska: „Mamy więcej wsparcia z indywidualnych wpłat czy w ramach 1 procenta – co bardzo nas cieszy. Ciągle też mamy dotacje ze środków samorządowych. Możemy działać, choć nie na taką skalę, jakbyśmy chciały. Większość osób pracujących w Centrum to wolontariusze. Dlatego nasza oferta pomocy nie jest tak stabilna, a to bezpośrednio przekłada się na bezpieczeństwo kobiet korzystających z wsparcia”.

Głuchy telefon

Na liście dofinansowanych organizacji znalazł się za to Instytut Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, który prowadzi Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie. W 2017 r. Pogotowie musiało zawiesić poradnictwo telefoniczne i mailowe dla osób pokrzywdzonych przestępstwem, bo w kasie ministerialnego Funduszu nie znalazły się dla nich pieniądze. Renata Durda – kierowniczka ośrodka – w mailu przesłanym OKO.press 1 lutego 2018 napisała:

„nie znamy jeszcze kwoty środków, ale nareszcie możemy ludziom powiedzieć, że wznawiamy pomoc”.



35 mln dla pokrzywdzonych – dużo czy mało?

19 września 2017 roku Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej na mocy rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości zmienił nazwę na Fundusz Sprawiedliwości. Jak ujawniło OKO.press, za tą niewinną zmianą w nazwie kryła się rewolucja w sposobie wydatkowaniu środków.

Przed zmianą środki przeznaczone na wsparcie prawne, psychologiczne i socjalne trafiały głównie do organizacji pozarządowych prowadzących działania na rzecz ofiar przestępstw i byłych więźniów. Wszystko zmieniło się w 2016 r. kiedy budżet Funduszu urósł do wysokości prawie 400 mln zł, a do organizacji trafiło zaledwie 5 proc. (20 mln zł) z całej puli.

Rok później Ministerstwo Sprawiedliwości utorowało sobie drogę do wydawania pieniędzy z Funduszu na reperowanie np. budżetów sądów. Zmiany umożliwiają:

  • pokrycie kosztów obsługi Funduszu Sprawiedliwości ze środków funduszu – m.in. pensje dla pracowników i systemy informatyczne (z zastrzeżeniem, że koszty te nie mogą przekroczyć 3 proc. – czyli na obecnym poziomie to aż 11,5 mln zł);
  • zlecanie zadań jednostkom sektora finansów publicznych – zakup sprzętu czy remonty w jednostkach wymiaru sprawiedliwości;
  • wykorzystanie środków na podnoszenie kwalifikacji pracowników przez jednostki sektora finansów publicznych;
  • realizowanie zadań pomocowych przez jednostki sektora finansów publicznych – a nie tylko przez organizacje pozarządowe.


Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Redaktor "Codziennika Feministycznego".

W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym