0:00
Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
07 kwietnia 2021

„Reformy” PiS i Ziobry dobiły sądy. Pracują dwa razy wolniej niż za PO [Liczby]

Z oficjalnych danych wynika, że odkąd PiS przejął władzę, sądy pracują coraz wolniej. Uderza to w obywateli, którzy dłużej czekają na wyrok. Odpowiada za to minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, którego resort skupił się na czystkach w sądach

Wydrukuj

W Polsce w 2020 roku na wydanie orzeczenia w sądzie pierwszej instancji trzeba było czekać średnio 7 miesięcy. To prawie dwa razy dłużej niż w 2015 roku, gdy PiS po raz pierwszy wygrał wybory parlamentarne i przejął władzę od koalicji PO-PSL. Partia Jarosława Kaczyńskiego szła wtedy do wyborów m.in. z hasłem reformy, odnowy i dekomunizacji sądów.

Tyle, że w 2015 roku gdy PiS obejmował władzę obywatel na załatwienie sprawy w sądzie czekał średnio 4,2 miesiąca. Co ważne wtedy taki wynik sprawności postępowania sądy osiągnęły mając do załatwienia pół miliona spraw więcej niż w 2020 roku. Podobny okres czekania na orzeczenie (średnio ok. 4 miesięcy) był przez całą drugą kadencję rządów PO-PSL. Czyli w latach 2011-2015.

Pogłębiającą się za rządu PiS zapaść w polskich sądach potwierdzają oficjalne dane ministerstwa sprawiedliwości, które zostały właśnie opublikowane na stronie Informatora Statystycznego Wymiaru Sprawiedliwości. Chodzi o najnowsze dane za lata 2019 i 2020. Pierwsza napisała o tym Alicja Defratyka z ciekaweliczby.pl.

Jak sądy pracowały za PO-PSL i jak zwolniły za czasu PiS

Zadanie zreformowania sądów, które rzekomo miały pracować źle i być niesprawiedliwie - przeczyły temu dane Komisji Europejskiej, które nasze sądy plasowały w średniej unijnej - PiS powierzył ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze. Jest on jednocześnie Prokuratorem Generalnym i podlega mu cała prokuratura.

Ziobro ministrem sprawiedliwości jest już drugą kadencję, a w latach 2005-2007 był też ministrem sprawiedliwości w rządzie PiS-LPR-Samoobrona. Dane z pracy sądów pokazują, że za jego rządów sądy nie przyśpieszyły załatwiania spraw, tylko pracują jeszcze wolniej. A długi czas oczekiwania na orzeczenie - zwłaszcza w sprawach poważnych i skomplikowanych - jest największą bolączką polskich sądów od wielu lat.

Porażkę ministra sprawiedliwości w prawdziwym reformowaniu polskich sądów pokazują oficjalne dane ministerstwa.

Zanim PiS objął władzę w latach 2012-2015 sądy rejonowe i sądy okręgowe działające jako sąd I instancji co roku miały 6,3 mln - 6,46 mln spraw. Wtedy na orzeczenie obywatel czekał średnio 4,1 - 4,6 miesiąca.

Przy czym w 2015 roku, gdy PiS wygrał wybory, obywatel czekał na rozstrzygnięcie sądu średnio 4,2 miesiąca.

Z danych wynika, że od momentu objęcia władzy przez PiS wydłuża się średni czas oczekiwania na orzeczenie w sądzie I instancji.

W latach 2016-2020 sądy miały co roku od 5,9 mln do 6,8 mln spraw. A obywatel na orzeczenie czekał w 2016 roku średnio 4,7 miesiąca, w 2017 roku 5,5 miesiąca, w 2018 roku 5,3 miesiąca, w 2019 roku 5,8 miesiąca, a w 2020 roku już 7 miesięcy.

Minister Ziobro fatalny wynik sądów za 2020 rok może tłumaczyć epidemią, która w jej początkowej fazie niemal całkowicie zamroziła na kilka tygodni działanie sądów. A potem przez kolejne tygodnie sądy uczyły się pracy w nowej rzeczywistości. Ale ostatnie pięć lat pokazuje trend wydłużania postępowań w sądach. Zdaniem szefa największego stowarzyszenia sędziów w Polsce Iustitia Krystiana Markiewicza złych wyników sądów za 2020 rok nie może jednak tłumaczyć tylko epidemią. Jego zdaniem te statystyki to efekt ostatnich pięciu lat złej zmiany w sądach.

Tylko sprawy karne przyśpieszyły, wszystkie inne zwolniły

Obywatel dłużej na rozstrzygnięcie sądu czeka niemal w każdej kategorii spraw. Krócej niż za rządów PO-PSL czeka się teraz jedynie na orzeczenie w sprawach karnych. Ale nie jest to żadna zasługa ministra sprawiedliwości, tylko po prostu mniej takich spraw wpływa do sądów. Sprawy karne kieruje policja i prokuratura. W 2015 roku w sądach I instancji było ich 1 mln 136 tysięcy. W 2020 roku ok. 755 tysięcy. Czyli dużo mniej.

By pokazać jak wydłużył się czas oczekiwania na załatwienie sprawy w sądach, dane za 2015 rok - wtedy gdy PiS wygrał wybory - porównujemy nie tylko z epidemicznym rokiem 2020, ale też z rokiem 2019, gdy sądy pracowały normalnie. Porównujemy dane z sądów okręgowych, które sądzą większe i bardziej skomplikowane procesy o duże kwoty oraz sprawy o ochronę dóbr osobistych. Porównujemy też dane z sądów rejonowych, które sądzą najwięcej spraw, głównie prostszych, o mniejsze kwoty.

I tak w sądach okręgowych działających jako sąd I instancji w 2015 roku na orzeczenie czekało się średnio 8,4 miesiąca. W 2019 roku 8,7 miesiąca, a w 2020 roku 10 miesięcy. Przy czym w sprawach:

- cywilnych w 2015 roku 7,7 miesiąca, w 2019 roku 8,2 miesiąca, w 2020 roku 9,4 miesiąca,

- karnych w 2015 roku 10,3 miesiąca, w 2019 roku 7,6 miesiąca, w 2020 roku 8,7 miesiąca,

- prawa pracy i ubezpieczeń społecznych w 2015 roku 9,2 miesiąca, w 2019 roku 9,3 miesiąca, w 2020 roku 10 miesięcy,

- gospodarczych w 2015 roku 9 miesięcy, w 2019 roku 9,7 miesiąca, w 2020 roku 12,9 miesięcy.

W sądach rejonowych które załatwiają najwięcej spraw - co roku mają ponad 6 mln spraw - w 2015 roku na wydanie orzeczenia trzeba było czekać średnio 4 miesiące. W 2019 roku już 5,7 miesiąca, a w 2020 roku 6,9 miesiąca.

Czas oczekiwania był uzależniony od rodzaju spraw. I tak w:

- cywilnych w 2015 roku 4 miesiące, w 2019 roku 5,9 miesiąca, w 2020 roku 7,3 miesiąca,

- karnych i wykroczeniowych w 2015 roku 3,5 miesiąca, w 2019 roku 3,6 miesiąca, w 2020 roku 4 miesiące,

- prawa pracy i ubezpieczeń społecznych w 2015 roku 7,6 miesiąca, w 2019 roku 7,2 miesiąca, w 2020 roku 10,3 miesiąca,

- rodzinnych w 2015 roku 4,6 miesiąca, w 2019 roku 5 miesięcy, w 2020 roku 5,5 miesiąca,

- gospodarczych w 2015 roku 4,5 miesiąca, w 2019 roku 7,1 miesiąca, w 2020 roku 8 miesięcy,

- upadłościowych i restrukturyzacyjnych w 2015 roku 6,4 miesiąca, w 2019 roku 9,4 miesiąca, w 2020 roku 9,6 miesiąca.

Dane o pracy sądów są tutaj.

Zewnętrzne źródło
„Reformy” PiS i Ziobry dobiły sądy. Pracują dwa razy wolniej niż za PO [Liczby]

Za PiS przybywa tymczasowych aresztowań

Z oficjalnych danych wynika jeszcze jeden trend w sądach. Za czasów rządu PiS wzrasta ilość tymczasowych aresztów, które sądy orzekają na wniosek prokuratury, na czele której również stoi Zbigniew Ziobro. Z danych wynika, że w 2015 roku spraw o areszt w sądach okręgowych było 1751, a w sądach rejonowych 6868. W 2020 roku w sądach okręgowych spraw o areszt było już 2938, a w rejonowych 9200. Co ważne jest coraz więcej aresztów trwających ponad dwa lata. W 2015 roku było ich 320, a rok temu już 567.

W 2020 roku wzrósł też średni czas trwania aresztu. Te orzeczone przez sądy okręgowego trwały średnio 15,3 miesiąca, a przez sądy rejonowe 6,7 miesiąca. Podobnie było w 2007 roku gdy rządziła koalicja PiS-LPR-Samoobrona, a ministrem sprawiedliwości też był Zbigniew Ziobro.

Za czasów rządu PO-PSL czas trwania aresztów spadł do około 14 miesięcy (areszty orzeczone przez sądy okręgowe) i 6 miesięcy (areszty orzeczone przez sądy rejonowe). Co ciekawe czas trwania aresztów w pierwszych latach rządu PiS był nawet krótszy o blisko miesiąc niż za rządów PO-PSL.

Wytłumaczenie? Prokuratura częściej o areszty wnioskuje. Ale sędziowie mogą też je częściej orzekać. Bo są teraz pod presją prokuratury i prawicowych mediów.

Prokuratura Ziobry też pracuje wolniej

Nie tylko sądy pracują coraz wolniej. Podobnie jest w prokuraturze podległej Zbigniewowi Ziobrze. Najnowsze dane z jej pracy publikuje na Twitterze stowarzyszenie niezależnych prokuratorów Lex Super Omnia. Wynika z nich, że postępowania prokuratorskie również trwają coraz dłużej.

Dla przykładu. W 2015 roku postępowań trwających od pół roku do roku było 6351, a w 2020 roku 15 184. Postępowań trwających od roku do dwóch lat w 2015 roku było 1016, a rok temu już 5474. Postępowań trwających od dwóch do pięciu lat w 2015 roku było 604, a rok temu już 2900. Zaś postępowań najdłuższych, trwających ponad 5 lat w 2015 roku było 106, rok temu już 467.

Prokuratura Ziobry umarza też coraz więcej spraw. Pisaliśmy w OKO.press o tym jak funkcjonuje prokuratura, na czele której stoi Zbigniew Ziobro:

Jak PiS „reformował”, czyli przejmował kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości

Wolniejsza praca sądów może wynikać z tego, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i PiS skupili się na niszczeniu obecnego, niezależnego wymiaru sprawiedliwości i wymianie sędziów na „swoich” i bardziej zaufanych.

Zaczęło się od przejęcia kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym, co pozwoliło PiS uchwalać dowolne ustawy, nawet sprzeczne z Konstytucją.

Potem podporządkowano rządowi prokuraturę, przeprowadzając równocześnie czystkę personalną na jej dwóch, najwyższych szczeblach. W kolejnym etapie rozwiązano starą, legalną KRS (wbrew Konstytucji w trakcie kadencji) i na jej miejsce powołano nową KRS, obsadzoną sędziami, którzy poszli na współpracę z resortem Ziobry. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Wymiana KRS była celowa, by mieć kontrolę nad procesem powoływania i awansowania sędziów. Awanse często dostają teraz „swoi” sędziowie i niekoniecznie najlepsi kandydaci. W oczekiwaniu na powołanie nowej KRS resort Ziobry blokował obsadę kilkuset wakatów w sądach. I to jest jedna z przyczyn wydłużających się postępowań w sądach. Bo od kilku lat brakuje sędziów. I nadal ich brakuje.

Najnowszy przykład. Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje właśnie u ministra sprawiedliwości, bo nie ma kto orzekać w wydziale cywilnym Sądu Rejonowego w Sulęcinie. Dwóch sędziów z tego wydziału jest na zwolnieniach lekarskich, a trzeciego resort sprawiedliwości wysłał na delegację do sądu wyższej instancji. Tym trzecim sędzią jest prezes tego sądu (więcej informacji tutaj). Z kolei w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie kilka miesięcy temu było wolnych aż kilkanaście wakatów sędziowskich!

Ponadto resort Ziobry przeprowadził czystkę na stanowiskach kierowniczych w sądach. Wielu prezesów i wice prezesów sądów zdymisjonowano i powołano nowych, zaufanych prezesów z większą władzą nad sądami. PiS udało się również powołać dwie nowe Izby w Sądzie Najwyższym - Izbę Dyscyplinarną, która ma pomóc wyrzucać niezależnych sędziów i prokuratorów z zawodu oraz Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Na razie nie udało się jednak wymienić starych, legalnych sędziów SN na nowych. Za to prezydent powołał na nowego prezesa SN Małgorzatę Manowską, byłą zastępczynię ministra Ziobry. Dalsze przejmowanie kontroli nad tym najważniejszym sądem w Polsce ułatwi znowelizowana ostatnio po raz 11. ustawa o SN. Pisaliśmy o niej w OKO.press:

Jednocześnie rzecznicy dyscyplinarni ministra Ziobry i podległa mu Prokuratura Krajowa ścigają sędziów, którzy bronią wolnych sądów. To też ma wpływ na pracę i klimat w sądach. Listę ściganych sędziów opublikowaliśmy w OKO.press:

Sędziowie: sąd nie jest już przyjaznym miejscem pracy

Sędzia Dariusz Mazur, rzecznik niezależnego stowarzyszenia sędziów Themis uważa, że do wydłużenia postępowań w sądach przyczyniły się dwie rzeczy. „Wymieniono osoby zarządzające sądem według klucza lojalnościowego. Na miejsca odwołanych prezesów i wiceprezesów sądów, ale też przewodniczących wydziałów powołano z dnia na dzień osoby często bez doświadczenia w zarządzaniu. To tak jak z szeregowca zrobić nagle generała. A zarządzają oni nawet kilkuset osobami. Wcześniej sędziowie na tych stanowiskach zdobywali doświadczenie latami, awansując szczebel po szczeblu, a nie przeskakując kilka szczebli jak teraz” - mówi OKO.press sędzia Dariusz Mazur.

W jego ocenie w pracy sędziom nie pomagają też częste zmiany prawa, które trzeba śledzić i szybko uczyć się ich stosowania. „Zmiany są potrzebne, ale nie tak częste. Swoje zrobiły też groźby dyscyplinarek wobec sędziów. Praca sędziego przestała być pewna i bezpieczna, nie można już spokojnie skupiać się tylko na sprawach. Środowisko pracy sędziowskiej stało się nieprzyjazne” - podkreśla sędzia Mazur.

Równie krytyczny wobec zmian w sądach za obecnej władzy jest szef stowarzyszenia sędziów Iustitia Krystian Markiewicz. „Postępowania w sądach wydłużają się szczególnie w sprawach cywilnych i gospodarczych. Wyniki pracy sądów za 2020 rok spowodowała jednak nie tylko epidemia. W 2015 roku polskie sądy były europejskim średniakiem i miało być tylko lepiej” - mówi OKO.press szef Iustitii.

Podkreśla, że dane ministerstwa dotyczące średniej długości postępowania nie pokazują całej sytuacji w sądach.

Bo dane te wypaczają sprawy o nakazy zapłaty z e-sądów. Takie sprawy są załatwiane szybko i jest ich ok. 3 mln zł rocznie. Dzięki temu w danych ministerstwa widać, że średnie oczekiwanie na wyrok trwa kilka miesięcy.

Tymczasem jak podkreśla Krystian Markiewicz w sądach coraz dłużej czeka się na wyznaczenie pierwszego terminu rozprawy. Dłużej trwają sprawy bardziej skomplikowane. Ponadto statystyki nie pokazują danych z postępowań apelacyjnych - pokazują tylko czas oczekiwania na orzeczenie sądu I instancji. W statystykach nie widać więc, ile czeka się teraz na uzyskanie prawomocnego wyroku. A na rozpoznanie apelacji czeka się obecnie nawet do dwóch lat.

„Ministerstwo sprawiedliwości jako nadzorca sądów nie zdało egzaminu. Wzięło pełnię władzy, to niech weźmie za to pełną odpowiedzialność i wytłumaczy się obywatelom. Sześć lat rządów to dużo czasu na poprawę funkcjonowania sądów” - mówi OKO.press Krystian Markiewicz.

Jego zdaniem na coraz gorsze wyniki pracy sądów składa się kilka przyczyn. Wylicza zmiany w KRS, SN, zamrożenie kilkuset etatów w sądach w oczekiwaniu na nową KRS oraz czystki na kierowniczych stanowiskach w sądach. „To wszystko przełożyło się na wyniki pracy. Przyczynia się też do tego zła atmosfera w sądach i chaos organizacyjny. Z tego powodu wielu doświadczonych sędziów wcześniej przeszło w stan spoczynku. Do tego brak jest wizji rozwoju sądownictwa. Nie rozwiązano problemu biegłych sądowych, którzy mają wpływ na sprawność postępowania, bo na opiniach biegłych opiera się wiele wyroków w bardziej skomplikowanych sprawach. Nie dokończono informatyzacji w sądach” - podkreśla szef Iustitii.

I dodaje: „Sytuację w sądach mogłoby poprawić szybkie skierowanie do orzekania ponad 100 sędziów, którzy pracują na delegacji w ministerstwie sprawiedliwości”.

PiS chce dokończyć wymianę sędziów

Ale to nie koniec „rewolucji” w wymiarze sprawiedliwości i wymiany kadr w sądach na „swoich”. Minister Ziobro zapewnia, że w szufladach ma gotowe projekty ustaw. W planach jest likwidacja wszystkich sądów powszechnych i powołanie nowych. Ten ruch ma otworzyć drogę do weryfikacji wszystkich sędziów w Polsce i pozbycia się niezależnych.

Mówi się też o dokończeniu przejęcia kontroli nad Sądem Najwyższym, łącznie z likwidacją obecnego SN i pozostawienia z niego małej, fasadowej instytucji ze „swoimi” sędziami. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne