0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fred MARVAUX / Parlament Europejski mat. pras.Fred MARVAUX / Parla...

W środę 17 czerwca Parlament Europejski ma przyjąć regulację powrotową – ostatni brakujący element unijnego paktu migracyjnego. Regulacja zakłada możliwość odsyłania migrantów, którzy nie dostaną zgody na pobyt, do tzw. hubów powrotowych, czyli ośrodków dla osób przeznaczonych do deportacji, także poza granicami Unii Europejskiej. Ma też służyć zwiększeniu skali zatrzymań i deportacji migrantów, którzy już od lat przebywają na terenie UE bez zezwolenia.

Krytycy nowych przepisów ostrzegają, że pozwalają one na odsyłanie migrantów, w tym dzieci i osób małoletnich, do państw trzecich, z którymi nie mają żadnych związków oraz w których nie ma gwarancji przestrzegania praw człowieka. Regulacja rozszerza też prawo do stosowania detencji oraz wzmacnia uprawnienia służb krajowych do stosowania zatrzymań celem zwiększenia skali deportacji. W ten sposób UE: 1) eksportuje problem poza swoje granice, 2) przerzuca odpowiedzialność za migrantów na państwa trzecie, gdzie nie będzie w stanie kontrolować przestrzegania praw człowieka, 3) tworzy ośrodki deportacyjne przypominające obozy detencyjne poza europejską kontrolą.

Polska Lewica, mimo że współtworzy koalicję rządzącą z Koalicją Obywatelską, zamierza zagłosować przeciwko, inaczej niż europosłowie Koalicji Obywatelskiej należący do EPL. O powodach sprzeciwu wobec regulacji, zagrożeniach związanych z tzw. hubami powrotowymi oraz coraz częstszej współpracy Europejskiej Partii Ludowej ze skrajną prawicą w Parlamencie Europejskim, mówi w rozmowie z OKO.press europosłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus.

Nie dla polityki w stylu ICE

Paulina Pacuła, OKO.press: Parlament Europejski najprawdopodobniej przyjmie dziś regulację powrotową. Za głosować będą europosłowie Europejskiej Partii Ludowej (EPL, w tym KO i PSL), Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR, w tym PiS) oraz Patriotów dla Europy (PfE, w tym Konfederacja) i prawdopodobnie niektórzy eurodeputowani grupy Odnowić Europę, którzy zresztą prowadzili prace nad tą regulacją, oraz część osób z pani grupy, Socjalistów i Demokratów (S&D). Dlaczego Lewica zamierza głosować przeciw tej regulacji?

Joanna Scheuring-Wielgus, europosłanka Lewicy: Nie zgadzamy się na kopiowanie polityki Donalda Trumpa w Europie, czyli polityki kojarzonej z amerykańskim ICE. Nie może być tak, że człowiek, który przybył do Europy, zostanie wysłany do zamkniętego ośrodka w państwie, z którym nie ma żadnego związku. Nie ma na to naszej zgody.

Sprzeciwiamy się temu rozporządzeniu, ponieważ otwiera ono drogę do tworzenia hubów powrotowych poza Unią Europejską bez odpowiednich gwarancji ochrony praw człowieka. Takie rozwiązania zwiększają ryzyko arbitralnej detencji, również dzieci, ograniczają prawo do skutecznego odwołania się i osłabiają kontrolę nad działaniami państw członkowskich.

Ochrona praw dziecka i godność człowieka są fundamentami Unii Europejskiej. Musimy ich bronić także w polityce migracyjnej.

Przeczytaj także:

„Nie wiadomo, co stanie się z tymi ludźmi”

Jakie konkretnie zagrożenia dla praw człowieka widzicie w proponowanych przepisach?

Największym problemem jest możliwość odsyłania ludzi do państw trzecich, gdzie nie mamy pewności, że prawa człowieka będą odpowiednio chronione. Może to prowadzić do dalszych przemieszczeń tych osób, pogłębiania ich problemów oraz zwiększenia ryzyka nadużyć, szczególnie wobec dzieci i innych grup wrażliwych.

Jeżeli huby będą znajdowały się poza Unią Europejską, osoby tam kierowane znajdą się pod jurysdykcją państw trzecich. Powstaje więc pytanie, jak będą tam przestrzegane ich prawa.

W projekcie są też bardzo konkretne luki. Artykuł 17 nie precyzuje na przykład, czy osoba skierowana do hubu otrzyma pisemną decyzję i czy będzie mogła skutecznie ją zaskarżyć. Nie wiadomo też, jak oceniane będą standardy ochrony praw człowieka w tych hubach.

Brakuje przejrzystości i kontroli. Możliwość zawierania nieformalnych porozumień z państwami trzecimi ogranicza nadzór Parlamentu Europejskiego i parlamentów krajowych. W praktyce możemy odsyłać ludzi, nie mając później realnej wiedzy o tym, co się z nimi dzieje.

Nie przewidziano również niezależnego systemu monitoringu ani skutecznych procedur składania skarg przez osoby, których prawa mogły zostać naruszone. Właśnie takich zabezpieczeń domagaliśmy się podczas prac nad regulacją, ale Europejska Partia Ludowa nie była otwarta na takie zmiany.

„EPL od początku szukała porozumienia ze skrajną prawicą”

Regulacja zostanie prawdopodobnie przyjęta głosami EPL, EKR i Patriotów dla Europy. Czy podczas negocjacji, za które formalnie odpowiadała grupa Odnowić Europę, Europejska Partia Ludowa, jako najbardziej dominująca grupa w PE, próbowała szukać kompromisu z socjalistami, liberałami i Zielonymi?

Nie. W naszym przekonaniu EPL od początku szukała porozumienia przede wszystkim z ugrupowaniami radykalnej prawicy, a liberałowie się temu nie sprzeciwili. Sprawozdawca z grupy Odnowić Europę poparł większość rozwiązań proponowanych przez Radę, EPL i skrajną prawicę.

Podczas negocjacji nasze propozycje były odrzucane i nie były uwzględniane. To nie jest już kwestia interpretacji, tylko faktów. Widać bardzo wyraźnie, że współpraca między EPL a ugrupowaniami skrajnej prawicy staje się coraz bliższa.

Widać to również poza polityką migracyjną?

Tak. Dobrym przykładem jest sytuacja w komisji FEMM. Po raz pierwszy w historii pojawiły się problemy z przyjęciem corocznego sprawozdania podsumowującego działalność komisji.

EPL wspólnie z radykalną prawicą zakwestionowała dokument między innymi dlatego, że zawierał odniesienia do feministycznej polityki zagranicznej, gender mainstreaming czy samego pojęcia „gender”.

To może wyglądać jak spór o słowa, ale w rzeczywistości jest próbą pokazania, że kwestie równości i praw kobiet nie są ważne. Tymczasem komisja wykonała ogromną pracę, choćby przy pracach nad definicją gwałtu opartą na braku zgody.

„To nie jest jednorazowy przypadek”

Uważa pani, że współpraca EPL ze skrajną prawicą ma charakter systemowy?

Tak. Od dwóch lat obserwuję, że relacje między Europejską Partią Ludową a ugrupowaniami radykalnej prawicy w Parlamencie Europejskim stają się coraz bliższe.

Regulacja powrotowa nie jest tutaj wyjątkiem. Widzimy ten sam mechanizm w kolejnych sprawach. Coraz częściej zdarza się, że EPL szuka większości nie po stronie demokratycznego centrum, ale po stronie ugrupowań radykalnej prawicy.

Naszym zdaniem to bardzo niebezpieczny kierunek. W sprawach dotyczących praw człowieka, praw kobiet czy polityki migracyjnej nie można budować większości kosztem podstawowych wartości, na których opiera się Unia Europejska.

„Nie zmieniamy poglądów tylko dlatego, że jesteśmy w koalicji”

Należycie do koalicji rządzącej, a mimo to w Parlamencie Europejskim głosujecie inaczej niż Platforma Obywatelska. Czy to rodzi napięcia?

Oczywiście są dyskusje, ale jesteśmy inną partią. Mamy inne wartości i inne priorytety. Nie współpracujemy ze skrajną prawicą i nie zamierzamy zmieniać swoich poglądów tylko dlatego, że ktoś inny uznał taki kierunek za politycznie wygodny. W sprawach praw człowieka pozostajemy konsekwentni.

Głosujemy zgodnie z własnymi wartościami i własnym sumieniem. Właśnie w takich sprawach widać, że jesteśmy odrębną partią od Koalicji Obywatelskiej. Mamy własne wartości, własne priorytety i nie zamierzamy z nich rezygnować.

„Pakt migracyjny był potrzebny”

Skoro głosujecie przeciw regulacji powrotowej, to jak oceniacie sam pakt migracyjny, który wszedł już w życie?

Pozytywnie. Nasza krytyka nie dotyczy całego paktu migracyjnego. Uważamy, że dobrze się stało, iż został przyjęty. Trzeba pamiętać, że jest efektem ponad dekady negocjacji.

Zobaczymy po roku, jak funkcjonuje w praktyce. Być może wtedy potrzebne będą korekty i poprawki. Ale sam fakt, że udało się wypracować wspólne europejskie rozwiązanie, oceniamy pozytywnie. Gdyby paktu nie było, sytuacja byłaby jeszcze trudniejsza.

„Nie panikujemy z powodu jednego sondażu”

Według opublikowanego właśnie sondażu CBOS Lewica może liczyć na zaledwie 3,9 proc. poparcia, poniżej progu wyborczego. To jeden z najsłabszych wyników waszej partii od wielu miesięcy. Nie obawia się pani, że wyborcy nie dostrzegają tej odrębności od Koalicji Obywatelskiej, o której pani mówi?

Nie. To jest jeden sondaż. Jeśli spojrzymy na średnią z badań, nasze poparcie utrzymuje się na poziomie około 7–9 proc. Dlatego nie wyciągałabym daleko idących wniosków z jednego pomiaru.

Robimy swoje. Spotykamy się z ludźmi, jeździmy po kraju, pracujemy w ministerstwach i walczymy o lewicową agendę. To nie jest łatwy moment dla Lewicy, ale nie zamierzamy zmieniać swoich poglądów pod wpływem sondaży.

Mamy własne wartości, własne priorytety i własnych wyborców. Naszym zadaniem jest konsekwentnie ich reprezentować – również wtedy, gdy oznacza to głosowanie inaczej niż nasi koalicjanci.

Na zdjęciu Paulina Pacuła
Paulina Pacuła

Dziennikarka działu politycznego OKO.press. Absolwentka studiów podyplomowych z zakresu nauk o polityce Instytutu Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas, oraz dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i Unii Europejskiej. Publikowała m.in. w Tygodniku Powszechnym, portalu EUobserver, Business Insiderze i Gazecie Wyborczej.

Komentarze