W Polsce i północnej Europie trwa zima, jakiej nie było od lat. Tymczasem na półkuli południowej mamy kryzys związany z rekordowo wysokimi temperaturami i pożarami. Naukowcy ostrzegają, że należy spodziewać się dalszego zwiększenia częstości występowania ekstremalnych fal upałów na całym świecie.
„Planeta płonie!”, hasło z przekąsem rzucane w Polsce przez klimatycznych denialistów w reakcji na „rzekome” globalne ocieplenie, jest rzeczywistością mieszkańców Australii, Ameryki Południowej i południowej Afryki.
„Od Argentyny przez Australię po Republikę Południowej Afryki rekordowe upały i gwałtowne pożary trawią półkulę południową, a naukowcy przewidują, że w przyszłości mogą wystąpić jeszcze wyższe temperatury — a być może kolejny rekordowo ciepły rok— po trzech najgorętszych latach w historii pomiarów” — donosi Reuters.
Na półkuli południowej trwa lato. Temperatury w Australii sięgają 50°C, w Ameryce Południowej trwają katastrofalne pożary, które tylko w Chile zabiły ponad 20 osób i niszczą argentyńską Patagonię (na zdjęciu u góry), a w Republice Południowej Afryki trwa najgorsza od lat seria pożarów.
Ekstremalne warunki występują pomimo trwającego zjawiska La Niña. Jest to cykliczne ochłodzenie wód równikowego Pacyfiku występujące na przemian ze swoim przeciwieństwem, El Niño, na przemian chłodząc i dodatkowo ocieplając globalny klimat.
Dodatkowo, bo temperatura Ziemi i tak rośnie w bezprecedensowym – względem trwania ludzkiej cywilizacji – tempie na skutek rosnącej koncentracji dwutlenku węgla (CO2) i innych gazów cieplarnianych w atmosferze. A to z kolei efekt spalania paliw kopalnych, przed wszystkim węgla.
„Wpływ zmian klimatu wywołanych przez człowieka zakłóca naturalną zmienność” – powiedział cytowany przez Reutersa Theodore Keeping, klimatolog z Imperial College London. Jest on członkiem międzynarodowej inicjatywy badawczej World Weather Attribution, specjalizującej się w badaniach wpływu zmian klimatycznych na ekstremalne zjawiska pogodowe.
Jeśli klimatyczne ekstrema zachodzą na taką skalę i z taką intensywnością w łagodzących warunkach La Niña, należy spodziewać się „dalszego zwiększenia częstości występowania ekstremalnych fal upałów na całym świecie”, gdy klimat Pacyfiku przejdzie w gorącą fazę El Niño, dodaje Keeping.
Według prognoz brytyjskiego MetOffice średnia temperatura w 2026 roku będzie o około 1,46°C wyższa od średniej sprzed epoki przemysłowej (za którą w klimatologii uważa się lata 1850-1900). Choć w Polsce faktycznie jest obecnie zimno, globalnie styczeń okazał się piątym najcieplejszym styczniem w historii pomiarów, podała niedawno unijna agencja klimatyczna Copernicus.
Według danych Copernicusa (i innych ośrodków badawczych na świecie), lata 2023-2025 były trzema najcieplejszymi w historii instrumentalnych pomiarów temperatury sięgających 2. połowy XVIII w. Średni wzrost temperatury w tym trzyletnim okresie wyniósł 1,5°C ponad średnią z lat 1850-1900. Tymczasem zawarte ponad dekadę temu tzw. porozumienie paryskie miało ograniczyć wzrost globalnej temperatury właśnie do 1,5°C, ale do… końca XXI wieku.
Utrzymujące się upały, susze i ekstremalne temperatury przekształcają kiedyś możliwe do opanowania pożary w coraz bardziej niekontrolowane i niszczycielskie zdarzenia, pisze Reuters. Jako przykład agencja podaje gigantyczny pożar Parku Narodowego Los Alerces w Argentynie. Park znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Rosną w nim nawet 3 000-letnie drzewa. Panująca od 2008 roku susza oraz ekstremalnie ciepły styczeń z temperaturami o ok. 6°C wyższymi od normy wieloletniej jedynie pogorszyły sytuację.
Pożary wybuchły pod koniec stycznia również w południowej części Chile i przeniosły się do w okolice Concepción, trzeciego co do wielkości regionu metropolitalnego w kraju, niszcząc setki domów i zabijając 21 osób. Około 80% Punta de Parra, nadmorskiej miejscowości na południu Chile, zostało zniszczone, czytam w korespondencji Reutersa. Podobnie trudna sytuacja panuje we wschodniej Australii i w RPA.
Reuters przytacza dane, według których półkula południowa ociepla się o około 0,15°C–0,17°C na dekadę od lat 70. XX wieku – nieco wolniej niż na półkuli północnej, ze względu na chłodzący wpływ Antarktydy i większą powierzchnię oceanów.
Według danych Swiss Re, drugiej co do wielkości firmy ubezpieczeniowej na świecie, przed 2015 rokiem pożary odpowiadały za około 1% wszystkich strat z katastrof naturalnych pokrywanych przez ubezpieczycieli na świecie. Dziś to już siedem razy więcej, pisze agencja.
W OKO.press pisze głównie o kryzysie klimatycznym i ochronie środowiska. Publikuje także relacje z Polski w mediach anglojęzycznych: Politico Europe, IntelliNews, czy Notes from Poland. Twitter: https://twitter.com/WojciechKosc
W OKO.press pisze głównie o kryzysie klimatycznym i ochronie środowiska. Publikuje także relacje z Polski w mediach anglojęzycznych: Politico Europe, IntelliNews, czy Notes from Poland. Twitter: https://twitter.com/WojciechKosc
Komentarze