"Nie mamy informacji, by stanowisko Rządu RP z 2004 roku uległo zmianie" - odpowiedział MSZ posłowi PiS. W 2004 rząd Belki potwierdził, że Polska rezygnuje z reparacji. Głos MSZ jest sprzeczny z zapowiedziami Kaczyńskiego, że trzeba wrócić do rozliczeń za II wojnę. Poseł Mularczyk jest zszokowany opinią MSZ, ale mówi OKO.press, że wola rządu jest inna

„Polska nigdy nie zrzekła się odszkodowań” wojennych od Niemiec – mówił w lipcu 2017 Jarosław Kaczyński. Prezes zainspirował posłów PiS, którzy powtarzali, że sprawa jest otwarta. Zaczęli też występować do różnych instytucji o przygotowanie analiz tej kwestii.

Magierowski: nie ma możliwości

„Panie Ministrze, czy rząd Polski zamierza wystąpić do Niemiec z roszczeniami za straty poniesione podczas II wojny światowej?” – pisał w zapytaniu poselskim do ministra spraw zagranicznych 5 lipca poseł Adam Ołdakowski z PiS. Ministerstwo odpowiedziało 8 sierpnia piórem Marka Magierowskiego, podsekretarza stanu w MSZ, odpowiedzialnego za dyplomację ekonomiczną, Amerykę i Azję. Nieoczekiwanie MSZ jednoznacznie stwierdziło, że rząd nie widzi takiej możliwości.

„Oświadczenie Rządu PRL z 23 sierpnia 1953 roku o zrzeczeniu się przez Polskę reparacji wojennych Rząd RP uznaje za obowiązujące”.

Minister Magierowski rzeczowo wyłożył stan faktyczny, wyliczając wszystkie formy odszkodowań, jakie Niemcy przekazały do tej pory Polsce i jej obywatelom. Kluczowy w jego odpowiedzi jest ten fragment:

„Niezależnie od współczesnych ocen tego faktu w przeważającej części polska doktryna skłania się ku stanowisku, że oświadczenie z 1953 roku stanowi wiążący jednostronny akt Państwa Polskiego – podmiotu prawa międzynarodowego”.

Takie postawienie sprawy stoi w sprzeczności z oficjalną wykładnią PiS i rządu. Politycy PiS na różne sposoby dowodzą bowiem, że zrzeczenie się przez PRL reparacji w 1953 roku było nieważne.

MSZ: To nie było stanowisko rządowe

Odpowiedź Magierowskiego opisała 17 sierpnia „Gazeta Wyborcza”, tytułując tekst „Rząd PiS reparacji od Niemiec nie popiera”. Co Ministerstwo błyskawicznie, jeszcze tego samego dnia, ogłosiło w komunikacie prasowym :

„Sformułowanie [Magierowskiego – red.] jest wyłącznie opisem istniejącego stanu faktycznego. Nieuprawnione jest więc wyciąganie z niego wniosku, że obecny rząd «podtrzymuje» stanowisko z 2004 r. bądź, że «nie popiera reparacji»”.

Komunikat podpisało Biuro Prasowe MSZ. Chodzi o sformułowanie, którego użył Marek Magierowski: „Nie mamy informacji, by oficjalne stanowisko Rządu RP wyrażone w uchwale z 2004 r. uległo zmianie”.

Stąd też zapewne pośpiech, z jakim MSZ chciało wytłumaczyć, że tekst autorstwa wiceministra nie oznacza, że sprawy reparacji nie da się podnieść na arenie międzynarodowej.

Kaczyński i Macierewicz: nie wyrzekliśmy się reparacji

Tekst MSZ jest w zasadniczy sposób sprzeczny z ostatnią narracją PiS.

„Niemcy są bezsprzecznie winne Polsce reparacje” – mówił w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego 1 sierpnia 2017 minister obrony narodowej Antoni Macierewicz (a OKO.press dowodziło, że nie ma racji). Był jednym z wielu polityków PiS, którzy w ślad za Jarosławem Kaczyńskim próbowali dowodzić, że rezygnacja Polski z reparacji wojennych w 1953 roku była nieważna.

„Czy (…) za te gigantyczne szkody, których tak naprawdę nie odrobiliśmy do dziś, bo straty w ludziach, straty w elitach są właściwie nie do odrobienia – to trzeba pięciu czy siedmiu pokoleń, żeby to nadrobić – otrzymaliśmy jakiekolwiek odszkodowanie? Nie!” – mówił 1 lipca 2017 roku Jarosław Kaczyński na kongresie Prawa i Sprawiedliwości, wzbudzając aplauz na sali.

PiS argumentował między innymi:

  • że PRL nie była suwerennym państwem, więc jego decyzje nic nie znaczyły;
  • że deklaracja z ’53 nie trafiła do ONZ, co miałoby ją unieważniać;
  • że skoro Belgia mogła od Niemiec dostawać odszkodowania jeszcze kilka lat temu, to my też możemy. Fakt, że odszkodowania dotyczyły innej wojny (I wojny światowej, w ramach porozumień wersalskich 1919) wydawał się dla Prawa i Sprawiedliwości mało znaczący.

Na wszystkie te tezy odpowiadaliśmy w wyżej podlinkowanych artykułach.

Waszczykowski: trudna sprawa, bo opozycja nas zje

Pismo wiceministra Magierowskiego podpisane jest „z upoważnienia Ministra Spraw Zagranicznych”. Witold Waszczykowski już wcześniej publicznie dystansował się od propozycji prezesa Kaczyńskiego.

„Sprawa jest trudna, wynika z faktu, iż przez wiele dziesięcioleci mieliśmy olbrzymie zaniedbania, czasem niechęć, presja państwa hegemona, które dominowało tutaj przez 45 lat” – mówił 9 sierpnia TVP . Zdaniem Waszczykowskiego „trudno będzie podjąć rozmowę z Niemcami, mając tego typu opozycję we własnym kraju”. Dodał, że „Niemcy będą mogli wykorzystać tę opozycję do pewnych rozgrywek politycznych przeciwko tym, którzy będą chcieli podjąć rzeczowe negocjacje prawno-polityczne na temat ewentualnych reparacji”.

Wypowiedź ministra przetłumaczył na angielski serwis prasowy Polskiego Radia, a w ślad za nim podało ją kilka mediów na Zachodzie, m.in. Politico czy Daily Express.

Mularczyk: zszokowany opinią MSZ

W odpowiedzi na pismo Magierowskiego poseł Arkadiusz Mularczyk, który sam wysyłał zapytanie o reparacje do Biura Analiz Sejmowych, stwierdził, że jest „opinią wiceministra zszokowany”.  Mularczyk jest jednym z polityków PiS „delegowanych” do tematu, najczęściej się o nim wypowiada. Analiza zamówiona przez niego w BAS ma być gotowa we wrześniu.

Zdaniem Mularczyka stanowisko, które zaprezentował wiceminister Magierowski (czy właściwie szef resortu, Witold Waszczykowski) nie jest aż tak istotne. „Najważniejsze jest w tej sprawie stanowisko rządu. Sytuacja polityczna w Polsce się zmieniła i obecnie jest wola, żeby tę sprawę gruntownie przebadać i ustalić, czy np. deklaracja z 1953 roku była w ogóle ważna” – powiedział OKO.press poseł Mularczyk. Z drugiej strony przyznał, że stanowiska rządu w tej sprawie jeszcze nie ma.

MSZ już raz rozprawiło się z argumentami za reparacjami

Stanowisko MSZ jest niezmienne od lat. Niezależnie od tego, czy rządzi Platforma Obywatelska, czy Prawo i Sprawiedliwość, MSZ w sprawie reparacji zawsze podkreśla, że temat został zamknięty w 1953 roku, a potem decyzję tę podtrzymywano przez dziesięciolecia, nie podnosząc jej w kolejnych traktatach i umowach międzynarodowych. Tak MSZ Waszczykowskiego odpowiadało w 2015 roku, gdy sprawę podniósł poseł PiS Kazimierz Moskal.

W przedstawionym wówczas stanowisku Ministerstwo odniosło się do używanych dziś przez PiS argumentów

„błędna jest informacja, na którą Pan Poseł się powołuje, iż zrzeczenie się reparacji mogło osiągnąć zamierzony przez władze PRL skutek prawny, tylko jeżeli dokument zrzeczenia znalazł się w rejestrze prowadzonym przez Sekretarza Generalnego ONZ”.

W konkluzji, wicesekretarz stanu Henryka Mościcka-Dendys (z upoważnienia ministra Waszczykowskiego), pisała:

„Przedstawione informacje pokazują, że sprawa pomocy finansowej dla obywateli polskich – ofiar zbrodni wojennych III Rzeszy była przedmiotem starań kolejnych polskich rządów.

Rząd RP, dostrzegając krzywdy ofiar prześladowań nazistowskich, nie może więc obecnie, ze względów natury prawnej, wystąpić z odpowiednimi roszczeniami wobec strony niemieckiej,

a tylko państwo niemieckie, jako sukcesor III Rzeszy, która była sprawcą szeregu zbrodni, ponosi odpowiedzialność za te działania”.

Opłać abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym