Sędzia z Elbląga brał udział w wydaniu orzeczenia, w którym skrytykowano rzecznika dyscyplinarnego Michała Lasotę, który ściga niezależnych sędziów. Teraz Ministerstwo Sprawiedliwości cofnęło elbląskiemu sędziemu delegację do orzekania w sądzie apelacyjnym. Oficjalnie tłumaczenie: sędzia ma za dużo pracy w macierzystym sądzie

Delegację do orzekania w sądzie wyższej instancji, czyli w Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku cofnięto sędziemu Markowi Nawrockiemu. Na co dzień orzeka on w VI wydziale karnym Sądu Okręgowego w Elblągu. Wydział ten zajmuje się rozpoznawaniem odwołań od wyroków sądów rejonowych.

Na delegacji w sądzie apelacyjnym Nawrocki miał orzekać od 1 listopada i wzmocnić kadrowo wydział karny. Sam się zgłosił na nabór organizowany przez prezesa tego sądu. Został pozytywnie zaopiniowany przez Kolegium Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. W związku z tym przesłano wniosek o jego delegowanie do Ministerstwa Sprawiedliwości. A ono na początku października zezwoliło na delegację do końca lipca 2020 r. Pod decyzją podpisała się wiceminister Anna Dalkowska (zajmuje się sądami), która zastąpiła na tym stanowisku Łukasza Piebiaka, zdymisjonowanego po aferze hejterskiej.

Nawrocki nie zdążył jednak pojawić się w Gdańsku, bo kilka dni temu dowiedział się o cofnięciu mu delegacji.

Decyzji o cofnięciu delegacji z 31 października resort sprawiedliwości nie uzasadnił, bo nie musiał. Nawrocki nadal będzie więc orzekał tylko w elbląskim sądzie.

Sędzia Nawrocki może mieć dyscyplinarkę za orzeczenie wobec Lasoty

Marek Nawrocki przed nastaniem obecnej władzy był zastępcą przewodniczącego wydziału II. Potem stracił tę funkcję i przeniesiono go do wydziału VI. Nawrocki angażuje się też w obronę niezależności sądów. Wychodził przed elbląski sąd w koszulce z napisem Konstytucja na solidarnościowe zdjęcia niezależnych sędziów.

Ma opinię osoby, która nie boi się mówić co myśli i, że wie jak się zachować w obecnych czasach, gdy władza próbuje podporządkować sobie wymiar sprawiedliwości. Teraz grozi mu dyscyplinarka w związku z wydanym orzeczeniem, które nie spodobało się zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Michałowi Lasoci (z nominacji ministra Ziobry).

We wrześniu 2019r. sędzia Nawrocki zasiadał w trzy osobowym składzie orzekającym, który rozpoznawał skargę obywatela na opieszałość Michała Lasoty. Oprócz ścigania sędziów jako zastępca rzecznika dyscyplinarnego Lasota jest też bowiem prezesem Sądu Rejonowego w Nowym Mieście Lubawskim i jeszcze do niedawna sądził tam sprawy.

Ma jednak problemy ze sprawnym postępowaniem, bo jak ujawniliśmy w OKO.press, ma stos zaległych spraw do rozpoznania. W jednej z takich spraw obywatel poskarżył się na Lasotę do Sądu Okręgowego w Elblągu, a ten we wrześniu 2019 r. orzekł przewlekłość postępowania oraz nakazał wypłacić obywatelowi 2 tys. zł odszkodowania. Pisaliśmy o tym tutaj:

Krótko po wydaniu tego orzeczenia Lasota złożył zawiadomienie na sędziów, a główny rzecznik dyscyplinarny, którego Lasota jest zastępcą, szybko wszczął własne postępowanie.

I choć przewlekłość stwierdził skład trzyosobowy, to z informacji OKO.press wynika, że dyscyplinarkę może mieć tylko Nawrocki. Bo tylko jego wezwano do złożenia wyjaśnień w związku z możliwym deliktem dyscyplinarnym. Rzecznik uważa, że mógł dopuścić się błędu w procedurze – choć Nawrocki nie był ani przewodniczącym składu orzekającego, ani referentem sprawy – i miałby ujawnić tajemnicę służbową. Jaką? Nie wiadomo. Może rzecznikowi dyscyplinarnemu nie podobać się to, że o sprawie niekorzystnego dla Lasoty orzeczenia napisały media.

Nawrocki odmówił złożenia wyjaśnień, bo tak jak wielu niezależnych sędziów w Polsce uważa, że główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab i jego dwaj zastępcy Michał Lasota i Przemysław Radzik (wszyscy z nominacji ministra Ziobry), nie mają uprawnień, by ich ścigać. Postępowania dyscyplinarne wobec sędziów sądów powszechnych mogą bowiem prowadzić rzecznicy dyscyplinarni przy sądach.

Resort Ziobry: Nawrocki musi zostać w Elblągu

Czy to wszystko mogło mieć wpływ na nagłe cofnięcie delegacji do sądu apelacyjnego dla sędziego Nawrockiego?

Zapytaliśmy o stanowisko ministerstwo sprawiedliwości. Odpowiedziało nam biuro prasowe. Biuro tłumaczy, że decyzja o cofnięciu delegacji ma związek z orzeczeniem Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która 30 października (czyli dzień przed cofnięciem delegacji sędziemu) podważyła uchwałę nowej KRS o wyborze dwóch nowych sędziów do Sądu Okręgowego w Elblągu. Ci sędziowie mieli wzmocnić pion karny, w którym orzeka Nawrocki. Awans do sądu okręgowego mieli dostać Michał Lasota i Krzysztof Korzeniowski, prezes Sądu Rejonowego w Braniewie z nominacji ministra Ziobry.
Pisaliśmy o tym orzeczeniu w OKO.press:

W związku z tym orzeczeniem, jak tłumaczy resort sprawiedliwości, „31 października 2019 r. po ponownej analizie obciążeń – m.in. zwiększonego napływu kasacji z Sądu Najwyższego spraw dotyczących automatów do gry, a także analizy etatyzacji sądów: apelacyjnego w Gdańsku, okręgowego w Gdańsku i okręgowego w Elblągu; sporządzono decyzję uchylającą decyzję o delegacji sędziego Marka Nawrockiego”. Czyli ministerstwo mówi, że Nawrocki musi zostać w Elblągu, by uporać się ze sprawami.

W wydziale II karnym tego sądu orzeka teraz ośmiu sędziów (w tym trzech delegowanych z rejonu), a w wydziale VI karnym, w którym orzeka sędzia Nawrocki, jest obecnie siedmiu sędziów (w tym jeden delegowany). Rzecznik prasowy elbląskiego sądu Tomasz Koronowski informuje, że większego wzmocnienia wymaga wydział VI. Nie wiadomo, do którego wydziału trafiłby Lasota, gdyby powołał ich prezydent. Decyduje o tym prezes sądu. Dla porównania w wydziale karnym sądu apelacyjnego, do którego miał trafić Nawrocki, jest 17 sędziów.

Ale obecnie w wielu sądach są braki kadrowe i każdy sąd walczy o etaty sędziowskie. Sąd Apelacyjny w Gdańsku też, bo to on sam ogłosił, że szuka sędziów do pracy na delegacji.

Jak udało nam się ustalić, prezes sądu okręgowego w Elblągu nie występował o cofnięcie delegacji sędziemu Nawrockiemu.

Z delegacji resort Ziobry cofał też innych sędziów

To nie pierwsza decyzja resortu sprawiedliwości o cofnięciu delegacji niezależnemu sędziemu.
Pierwszym sędzią w Polsce cofniętym z delegacji była sędzia Justyna Koska – Janusz. Przed laty sądziła prywatną sprawę Zbigniewa Ziobry i obecny minister ją przegrał. W związku z tą sprawą sędzia wygrała niedawno z ministrem proces o zniesławiający ją komunikat ministerstwa, za który minister musi teraz przeprosić. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Z delegacji cofnięto też drugą warszawską sędzię Katarzynę Kruk, angażującą się w obronę wolnych sądów. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Ponadto ministerstwo przerwało staż polskiego sędziego w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. Ze stażu cofnięto sędziego, który zasiadał w składzie orzekającym, który skazał nieprawomocnie na więzienie byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego. O tym także pisaliśmy w OKO.press:

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Komentarze

  1. Mateusz Głazowski

    Psychopata, zajmujący fotel ministra sprawiedliwości/prokuratora generalnego, pokazuje nam wszystkim czym mają być sądy i sędziowie, którzy mają posłusznie wykonywać zamysły Ziobry.

    • Andrzej Sokołowski

      PiS pełen jest post pezetpeerowskich aparatczyków czego czciciele Jaroslawa nie dostrzegają, gdyż tak jak niegdyś na zebrania partyjne chadzali, tak teraz w pierwszej ławce w kościele siedzą. Najlepiej gdyby sądy sprawowała klesza kasta. Z pewnością wyroki byłyby obiektywne i sprawiedliwe.

Masz cynk?