0:00
Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
18 lutego 2021

Prawa kobiet są ważne, ale upamiętnienie Dmowskiego jeszcze ważniejsze. Rozterki komisji nazewnictwa

Czy rondo Dmowskiego zmieni się w rondo Praw Kobiet? Zespół do spraw nazewnictwa jest na nie, radni mają wątpliwości. „Nie sprowadzajmy Dmowskiego do jednego słowa – antysemita" – apelowała radna Monika Jaruzelska

Wydrukuj

Polskie miasta zainspirowane masowymi protestami wobec wyroku TK rozważają upamiętnienia w postaci nadawania obiektom imienia "praw kobiet". Ronda o takiej nazwie mają pojawić się między innymi w Piasecznie i Sosnowcu. W Warszawie zaproponowano, by taką nazwę nadać rondu, które odegrało dużą rolę podczas protestów, czyli rondu Dmowskiego.

Petycję o zmianę nazwy ronda Romana Dmowskiego na Rondo Praw Kobiet skierowano do Komisji do spraw Nazewnictwa w grudniu 2020. Jej autorkami są Elżbieta Korolczuk, Agata Diduszko-Zyglewska, Agnieszka Grzybek i Łukasz Chotkowski.

Petycję za pomocą platformy Akcji Demokracja poparło również ponad 14 tysięcy osób. Warszawiacy wysyłali także maile do członków komisji.

Wniosek o zmianę nazwy obiektu zaopiniować muszą Zespół Nazewnictwa Miejskiego, Komisja Rady m.st. Warszawy ds. Nazewnictwa Miejskiego oraz właściwe rady dzielnic m.st. Warszawy. Dopiero wtedy uchwała trafia do Rady Warszawy, która podejmuje ostateczną decyzję.

W środę 17 lutego Komisja Rady Warszawy do spraw Nazewnictwa Miejskiego obradowała nad wnioskiem o zmianę nazwy ronda Romana Dmowskiego na Rondo Praw Kobiet. Wcześniej w ciągu dnia media informowały, że wniosek taki popiera prezydent Rafał Trzaskowski.

Zespół jest na nie

Podczas posiedzenia Komisji poinformowano, że Zespół Nazewnictwa Miejskiego (należą do niego powoływani przez prezydenta historycy, językoznawcy, varsavianiści itd.) negatywnie zaopiniował wniosek. Tylko jedna osoba była za, siedem przeciw, cztery wstrzymały się od głosu. Podczas posiedzenia odczytano część uzasadnienia.

Członkowie "długo zastanawiali się i pochylali nad tą sprawą". Ostatecznie uznali jednak, że

"Nazewnictwo miejskie nie jest narzędziem do kształtowania bieżącej myśli społecznej, politycznej i ideowej. Nie jest również sposobem na dokumentowanie aktualnych wydarzeń, ani orężem w walce społecznej, politycznej i ideologicznej.

Zdaniem Zespołu nazewnictwo w różnorodnym, wielokulturowym i otwartym mieście, takim, jakim jest Warszawa, powinno mieć charakter trwały, a decyzje o wprowadzeniu do przestrzeni publicznej miast muszą i powinny cechować się wyważeniem racji, namysłem pozbawionym emocji".

Jestem feministką, ale...

Po zreferowaniu stanowiska Zespołu Nazewnictwa Miejskiego rozpoczęła się dyskusja radnych – członków Komisji ds nazewnictwa. Nie słychać było zbyt wielu entuzjastycznych wobec propozycji głosów.

"Jestem postrzegana jako feministka, ale chcę się wypowiedzieć jako historyk. Jestem rozdarta między zniesieniem, a nazwaniem. To trudna decyzja, niełatwa. I tyle" – skomentowała Beata Michalec (KO).

W podobnym tonie wypowiedziała się Agnieszka Jaczewska-Golińska (KO): Ja również jestem za prawami kobiet, jestem uważana za feministkę. I bliskie są mi postulaty, o które walczy Strajk Kobiet. Ale nie wiem, czy należy zmieniać coś, co jest tkanką miejską, co od dłuższego czasu widnieje jako stały element tego miasta. Jestem rozdarta.

Dmowski antysemitą?

Głos zabrała także Monika Jaruzelska (w 2018 roku startująca z poparciem SLD): "Chciałam powiedzieć, że jestem bardzo za tym, żeby powstało miejsce upamiętniające prawa kobiet. W kontekście historycznym i kontekście ostatnich wydarzeń. Ale w tym przypadku skazujemy się na sytuację konfliktową, które może doprowadzić do zamieszek. Nie chciałabym tego jako kobieta i warszawianka".

Jaruzelska zaproponowała, by zamiast odbierać rondo Dmowskiemu zmienić nazwę Placu na Rozdrożu, która jest neutralna, a zatem nikt nie będzie oprotestowywać tej zmiany. Kolejnym jej pomysłem było nadanie imienia praw kobiet tak zwanej "patelni", czyli małemu placowi przed wejściem do Metra Centrum.

"Jestem przeciwna, by pod wpływem emocji, czy nawet wymuszenia, zniesiono nazwę ronda Romana Dmowskiego. Też nie przyjmuję pewnej argumentacji tych mejli, które do nas przychodziły, w których zamykano Dmowskiego w jednym słowie – antysemita. Oznacza to pewną ignorancję historyczną. Jest to jednak postać... Chociażby jego udział w traktacie wersalskim jako delegata z Polski. To są znaczące fakty dla naszej historii z początku XX wieku" – dodała.

Swoje poparcie dla Ronda Praw Kobiet wyraziła Joanna Staniszkis (KO), choć z zastrzeżeniem, że sprawa nie jest prosta. Jednoznacznie za opowiedziała się Anna Auksel-Sekutowicz (KO): "Może to są emocje, ale te emocje są z nami od października. Ja też biorę udział w protestach, czuję te emocje. I to jest doskonałe miejsce, żeby te emocje pokazać". Radna krytycznie odniosła się także do pomysłu szukania innego miejsca dla Praw Kobiet: "Gdyby przed domem Jarosława Kaczyńskiego był plac, to byłabym za tym, żeby tam zmieniać nazwę. Ale nie ma. Dziś odpowiadamy na petycję, która przyszła do nas i do niej się odnosimy".

Szacunek dla ojców niepodległości

Radny Filip Frąckowiak (PiS) zgodził się z negatywną opinią zespołu. Powoływał się na sztywne zasady zmian nazewnictwa, wymóg karencji w przypadku nowych upamiętnień (pięć lat od śmierci patrona), a także na to, że w 2019 roku Rada Warszawy podjęła już uchwałę o nadaniu stu obiektom nazw na cześć kobiet na stulecie uzyskania praw wyborczych.

"W Warszawie jest jedynie 170 spośród 5 471 obiektów miejskich, które upamiętniają dokonania kobiet.

Oczywiście z tych 5 301 nazw to niekoniecznie upamiętnienia dokonań mężczyzn, tylko nazwy wchodzące w inne kategorie. Na przykład Aleje Jerozolimskie, czy Plac Defilad. Ale może rzeczywiście należałoby policzyć, jakie są proporcje pomiędzy nazwami upamiętniającymi dokonania kobiet i mężczyzn" – dodał Frąckowiak i zapowiedział złożenie odpowiedniego wniosku w tej sprawie.

Piotr Mazurek (PiS) skupił się na kwestii potencjalnego wyeliminowania nazwy Dmowskiego. Stwierdził, że musimy mieć szacunek wobec ojców niepodległości. Podziękował Monice Jaruzelskiej i radnym KO za wyważone głosy. "Bardzo proszę, nie wykorzystujmy tej sprawy do bieżącej walki ideologicznej, starajmy się z szacunkiem podchodzić do naszego dziedzictwa".

Nazwa największego ronda to deklaracja

Przewodnicząca komisji Anna Nehrebecka-Byczewska udzieliła głosu tylko kilku osobom z zewnątrz.

"Z dużym rozczarowaniem przyjmuję zdanie komisji. A część wypowiedzi odbieram jako niestosowne. Inicjatywa nie jest wymierzona w nikogo, nie chodzi o odebranie nikomu imienia, ale nadanie imienia. Ta inicjatywa ma charakter pozytywny" - mówił Waldemar Kamiński. Przypomniał, że Roman Dmowski jest już uhonorowany w kilku innych miejscach w Warszawie. Dodał także, że to konkretne rondo w reprezentacyjnej części miasta skupia wokół siebie nie tylko manifestujących patriotów, ale także "organizacje nacjonalistyczne i neofaszystowskie i nie jest to coś, co dodaje godności naszemu miastu".

Głos zabrała także socjolożka Elżbieta Korolczuk, współautorka petycji: "Smuci mnie, że w opinii i w państwa wypowiedziach pojawiły się uwagi, że to jakaś walka polityczna, że nie można wykorzystywać nazewnictwa jako oręża w walce o sprawy społeczne. Sposób, w jaki kształtujemy nasze otoczenia, to, kogo upamiętniamy nazwą największego ronda w Warszawie jest oczywiście pewną deklaracją. I myślę, żebyśmy się zastanowili, co takie deklaracje mówią o nas jako społeczności. Co mówią o państwu jako osobach, które podejmują te decyzje i jak one decydują o tym, jak przestrzeń miejska jest wykorzystywana".

Korolczuk wytykała, że pomimo deklaracji o trosce o prawa kobiet i dumie z historycznego wywalczenia przez nie praw wyborczych, kobiety nadal nie mają upamiętnień przy głównych ulicach i eksponowanych w mieście miejscach.

"To ironiczne, żeby nazywać imieniem Praw Kobiet akurat »patelnię«, ten malutki placyk, na którym sprzedaje się kwiaty, gdzie ludzie przechodzą, który nie służy żadnym symbolicznym działaniom, który nie ma takiego historycznego znaczenia. Upamiętnijmy kobiety, ale... tak na patelni".

Na koniec zaapelowała do członków Komisji, by zastanowili się, jaki przekaz mają nieść reprezentacyjne punkty miasta. "Czy chcemy, by ten przekaz firmował Roman Dmowski, niewątpliwie zasłużony, ale jednak też mocno kontrowersyjny, który był wielką postacią historyczną, ale także antysemitą, na co są dowody. Czy chcemy upamiętniać wydarzenia, które są pozytywne i pokazują obywatelską energię i wiarę w lepszą przyszłość?" – pytała.

Komisja ostatecznie nie głosowała nad opinią Zespołu Nazewnictwa Miejskiego. Obrady w sprawie zmiany nazwy ronda Romana Dmowskiego zostały odroczone.

Udostępnij:

Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne