"Doświadczenie innych państw sugeruje, że konsekwencją centralizacji i nacjonalizacji trzeciego sektora będzie duża kontrola nad społeczeństwem obywatelskim" - pisze Adam Bodnar w opinii o rządowym projekcie powołania Narodowego Instytutu Wolności. Według RPO nie ma gwarancji, że instytucja będzie odporna na wpływy polityczne

12 lipca 2017 roku w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy o Narodowym Instytucie Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Instytucja ma przejąć kontrolę nad pieniędzmi dla organizacji pozarządowych i sektora obywatelskiego. Pomysł spotkał się ze stanowczym sprzeciwem adresatów projektu, którzy uznali go za arbitralny i szkodliwy. W sejmowej debacie ostro skrytykowała go też cała opozycja, nazywając reformę PiS „zamachem na społeczeństwo obywatelskie” i „urządowieniem organizacji pozarządowych”. Jednak PiS w tej sprawie jest nieustępliwy, a głosowanie nad projektem odbędzie na ostatnim przed wakacjami posiedzeniu Sejmu.



RPO: projekt budzi poważne zastrzeżenia

Również w opinii Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara, projekt jest zagrożeniem dla niezależności trzeciego sektora. W wydanym 14 lipca 2017 roku stanowisku, po uwzględnieniu opinii organizacji pozarządowych, rzecznik zauważa, że:

  • pomysł utworzenia nowej instytucji nie wynika ani z postulatów organizacji pozarządowych, ani nie jest przez nie oczekiwany;
  • projekt nie jest efektem prac strategicznych, które podjął powołany w 2016 roku Pełnomocnik Rządu ds. Społeczeństwa Obywatelskiego wraz z grupą ekspertów, tym samym nie daje gwarancji, iż jego twórcy dobrze identyfikują problemy i wiedzą, jak je rozwiązać;
  • nie wiadomo, jakie konkretnie programy wspierania rozwoju społeczeństwa obywatelskiego będzie realizować nowa instytucja;
  • nie wiadomo też, jakimi funduszami (oprócz Programu – Fundusz Inicjatyw Obywatelskich, przejętego z MRPiPS) będzie dysponować Narodowy Instytut.

Ważnym punktem odniesienia w stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich są międzynarodowe standardy wolności zrzeszania się OBWE i Komisji Weneckiej Rady Europy. Według RPO niektóre zapisy ustawy wprost stoją z nimi w sprzeczności, m.in:

  • brak wystarczających gwarancji, że nowa instytucja będzie odporna na wpływy polityczne;
  • mała szansa na udział w pracach Narodowego Instytutu samych organizacji pozarządowych;
  • problematyczne procedury konsultacyjne;
  • niedoskonałe procedury dystrybucji środków publicznych.


OKO.press publikuje uwagi szczegółowe zawarte w stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich.

Tryb prac nad projektem

„Rozpoczęcie prac nad projektem było przedwczesne i nieskoordynowane z zapowiadanymi wcześniej działaniami Rządu. Powołany przecież w 2016 roku Pełnomocnik Rządu ds. Społeczeństwa Obywatelskiego wraz ze swoimi ekspertami miał stworzyć Narodowy Program Wspierania Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.

To on miał być podstawą dalszych prac – tymczasem prace te zostały zamrożone, natomiast rząd przedstawił od razu projekt powołania nowej instytucji.

Ogromne zastrzeżenia budzi też sposób konsultowania projektu. W opinii zdecydowanej większości organizacji pozarządowych, które przesłały w toku konsultacji swoje stanowiska, sam zamysł powołania Narodowego Instytutu jest nieuzasadniony, a nowa instytucja – zupełnie niepotrzebna.

Nie jest jasne, na ile Narodowy Instytut miałby działać skuteczniej niż istniejące już instytucje i procedury. Jak przypominają organizacje pozarządowe, w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej od wielu lat z powodzeniem funkcjonuje departament pożytku publicznego, który wypełnia znaczną część zadań przewidywanych dla Narodowego Instytutu.

W czerwcu 2016 roku delegacja Konferencji Międzynarodowych Organizacji Pozarządowych Rady Europy, w skład której wchodzi ponad 320 międzynarodowych organizacji pozarządowych, przebywała w Polsce, a uwagi i rekomendacje zamieściła w raporcieUczestnictwo organizacji pozarządowych w procesie decyzyjnym w Rzeczpospolitej Polsce. Raport”. W opinii Konferencji „kilka miesięcy po wizycie rozpoznawczej, projekt utworzenia Narodowego Centrum, które odpowiadałoby za koordynację współpracy między organizacjami pozarządowymi i władzami wydaje się bardzo kontrowersyjny.

Doświadczenie innych państw sugeruje, że konsekwencją centralizacji i nacjonalizacji trzeciego sektora będzie duża kontrola nad sektorem społeczeństwa obywatelskiego”.



Centrum podległe rządowi

„Narodowy Instytut będzie podlegać administracji rządowej, w ograniczony sposób będzie reprezentował interesy III sektora. Równocześnie z Narodowym Instytutem ma powstać Komitet do spraw Pożytku Publicznego, który będzie organem administracji rządowej, a jego przewodniczący, który będzie nadzorował Instytut, będzie członkiem rządu. W samym zaś Narodowym Instytucie decydujący głos będzie miał jego dyrektor – a nie rada, organ w zasadzie doradczy (zasiądzie w niej jeden przedstawiciel prezydenta, czterech przedstawicieli rządu, jeden przedstawiciel władz samorządowych i pięciu reprezentantów organizacji pozarządowych, których powoła jednak przewodniczący Komitetu, a więc członek rządu).

Takie rozwiązanie idzie całkowicie wbrew standardom sformułowanym w „Wytycznych dotyczących wolności zrzeszania się” Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE oraz Komisję Wenecką Rady Europy, która podkreśla m.in.

„konieczność działania instytucji w sposób wolny od politycznego wpływu „.

Nieograniczona kontrola nad środkami

„Bardzo duże kontrowersje i obawy wzbudziła kwestia tego, w jaki sposób Centrum będzie przekazywało organizacjom środki publiczne.

Ma to się odbywać w drodze konkursu, ale nie ma żadnych gwarancji, że zastosowane procedury będą rzetelne i przejrzyste (zgodnie z projektem każdy regulamin konkursu ma ustalać Dyrektor).

Obecne doświadczenie (skargi dotyczące dystrybucji środków publicznych przeznaczonych dla organizacji pozarządowych) już pokazują istotę narastającego problemu: pojawiają się niejasności w ocenie wniosków, a umowy o dofinansowanie rozwiązywane są w trakcie ich trwania. Zgłaszającym te zastrzeżenia organizacjom wydaje się, że to nie kwestie merytoryczne odgrywały decydującą rolę w podejmowaniu decyzji, a profil organizacji, przedmiot ich działalności, współpraca z innymi organizacjami, itp.

Tymczasem procedury przekazywania środków publicznych powinny być jasne, transparentne i możliwie ściśle doprecyzowane. Wynika to zarówno z gwarancji wynikających z Konstytucji RP jak i ze standardów międzynarodowych.

Nie ma też w projekcie zadowalających mechanizmów konsultacyjnych poprzedzających procedurę konkursów ofert, a jest to tym ważniejsze, że – jak wynika z uzasadnienia projektu – planowane są działania mające na celu wprowadzenie nowej „inżynierii” w dystrybucji środków: „[…] jednym z problemów społeczeństwa obywatelskiego w Polsce jest duże rozwarstwienie organizacji, nierówność dostępu do środków publicznych (dotykająca zwłaszcza organizacje młode i małe) i to, że wiele organizacji działających w niektórych obszarach miało w ostatnich latach trudności w zdobyciu publicznego finansowania. Narodowy Instytut przez granty instytucjonalne dla małych organizacji czy dobór priorytetów konkursów uwzględniający działania, na które w ostatnich latach trudno było zdobyć dofinansowanie, będzie wyrównywało szanse w sektorze organizacji pozarządowych. Pośrednio (przez regranting, czy wsparcie szkoleniowe) planuje się też wspierać mniej formalne grupy społeczeństwa obywatelskiego”.



Nie wiadomo, jakimi środkami będzie dysponować Instytut

„Z pewnością przejęte zostanie zarządzanie Programem Funduszu Inicjatyw Obywatelskich (FIO), który jest obecnie w gestii Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Inne potencjalne środki, jakimi ma dysponować Instytut, zostały przedstawione dość enigmatycznie”.

Przeczytaj całe stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich ws. rządowego projektu ustawy o Narodowym Instytucie Wolności – Centrum Społeczeństwa Obywatelskiego. 


Opłać abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym