Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania przed sądem, do którego dziennikarz OKO.press zaskarżył niewpuszczenie go do Sejmu podczas protestu osób z niepełnosprawnościami. Według RPO zakazać wstępu do parlamentu można tylko jeśli uzasadni się, że jest to niezbędne w demokratycznym społeczeństwie. A tego władze Sejmu nie dowiodły

RPO Adam Bodnar przyłączył się do skargi, którą złożyłem do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na tzw. czynność niewpuszczenia mnie do Sejmu 10 maja 2018 roku. Tamtego dnia na posiedzeniu Sejmu rozpatrywano sprawozdanie Komisji Polityki Społecznej i Rodziny w sprawie projektu ustawy dotyczącej osób z niepełnosprawnościami, a na sejmowym korytarzu trwał protest osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów.

Dzień wcześniej, zgodnie z procedurami, redakcja OKO.press zwróciła się do Centrum Informacyjnego Sejmu o wydanie mi jednorazowej przepustki. W odpowiedzi CIS zalecił przeczytanie komunikatu z 25 kwietnia ogłoszonego na stronie Sejmu, według którego Komendant Straży Marszałkowskiej “z przyczyn organizacyjnych i bezpieczeństwa” zawiesił do odwołania wydawanie kart jednorazowych.

Komunikat nie tłumaczył, jakie to dokładnie zagrożenia dla organizacji i bezpieczeństwa uniemożliwiają wydawanie wejściówek do Sejmu, ale jego sensu łatwo było się domyślić: komendantowi chodziło o odseparowanie od świata uczestników trwającego w Sejmie protestu.

W rezultacie do Sejmu mogli wejść tylko korespondenci Sejmowi ze stałymi przepustkami, a zakaz objął większość dziennikarzy, a także zaproszonych na obrady komisji sejmowych ekspertów, wolontariuszy pragnących wesprzeć protestujących, wycieczki szkolne, Janinę Ochojską, szefową Polskiej Akcji Humanitarnej, Wandę Traczyk-Stawską, uczestniczkę Powstania Warszawskiego i rzecznika prezydenta Wrocławia ds. osób niepełnosprawnych. Przełożono też posiedzenie Sejmu Dzieci i Młodzieży.

Rzecznik wspiera

Rzecznik Praw Obywatelskich ma prawo przystępować do postępowań sądowych, a robi to – jak napisał w piśmie do WSA – “zwłaszcza wtedy, gdy istnieje konieczność rozstrzygnięcia zagadnienia prawnego budzącego wątpliwości z punktu widzenia ochrony praw i wolności, albo gdy sprawa ma charakter precedensowy, a jej rozstrzygnięcie będzie miało istotne znaczenie dla ukształtowania sytuacji prawnej innych obywateli”.

RPO stwierdził, że zarzuty, które zawarłem w swojej skardze, są uzasadnione. Odmowa wpuszczenia obywatela na posiedzenie Sejmu jest bezpośrednim naruszeniem art. 61 ust. 2 Konstytucji:

“Prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu”.

Bez podstawy prawnej

Ale to nie wszystko. RPO wykazuje także, że komendant Straży Marszałkowskiej Konrad Rękosiewicz wydał decyzję o zakazaniu wstępu do Sejmu bez odpowiedniej podstawy prawnej. Komendant Rękosiewicz oparł się na par. 6 zarządzenia Marszałka Sejmu nr 1.

Do tego paragrafu marszałek Marek Kuchciński dopisał możliwość decydowania przez Komendanta Straży Marszałkowskiej m.in. o dowolnej zmianie zasad wstępu na teren parlamentu “w wyjątkowych przypadkach, uzasadnionych względami bezpieczeństwa lub względami organizacyjnymi”.

  • Zobacz par. 6 zarządzenia Marszałka

    W wyjątkowych przypadkach, uzasadnionych względami bezpieczeństwa lub względami organizacyjnymi, Komendant Straży Marszałkowskiej, po powiadomieniu odpowiednio Szefa Kancelarii Sejmu i Szefa Kancelarii Senatu, może:

    1) określić inny rodzaj dokumentów uprawniających do wstępu na tereny i do budynków;

    2) określić odmienne zasady korzystania z wejść i wyjść;

    3) określić zasady poruszania się w wyznaczonych rejonach budynków, w tym wydzielić

    specjalnie oznaczone strefy zamknięte lub strefy ograniczonego poruszania się;

    4) ograniczyć albo wyłączyć prawo wstępu na tereny i do budynków.

Według Rzecznika, zarządzenie marszałka może dawać komendantowi Straży prawo do zakazywania wstępu do Sejmu, ale nie może określać, jakie są warunki dla podjęcia takiej decyzji.

Bo to, kiedy można ograniczyć prawo gwarantowane przez konstytucję – a takim jest wstęp m.in. na posiedzenia Sejmu – musi w tym przypadku określać regulamin Sejmu.

Różnica polega przede wszystkim na tym, że regulamin jest uchwałą Sejmu, czyli musi zostać poddany głosowaniu i debacie w Sejmie, podczas gdy zarządzenie marszałek Marek Kuchciński może wydać sam, bez konsultowania się z kimkolwiek.

Zakazanie wstępu do Sejmu na podstawie przepisów zarządzenia marszałka Sejmu było więc naruszeniem art. 61 ust. 4 konstytucji, który mówi, że m.in. tryb wstępu na posiedzenia Sejmu określa  regulamin Sejmu.

Zagrożenie trzeba uzasadnić

Jednak nawet gdyby brzmiący tak samo przepis został skopiowany do regulaminu Sejmu, nie oznaczałoby to jeszcze, że zakazanie wstępu do Sejmu podczas protestu osób z niepełnosprawnościami było uprawnione.

Art 61 ust. 3 konstytucji pozwala na ograniczenie prawa do informacji (w tym wstępu na posiedzenie Sejmu) wyłącznie ze względu na “ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa”.

Co prawda Centrum Informacyjne Sejmu napisało ogólnikowo, że zakaz został wydany z “przyczyn organizacyjnych i bezpieczeństwa”, ale nie jest to wystarczające uzasadnienie.

Rzecznik argumentuje, że: “W szczególności podejmując czynność polegającą na odmowie wydania Panu D. Flisowi jednorazowej karty prasowej wstępu do Sejmu RP, nie wskazano, w jaki sposób obecność Pana D. Flisa w dniu 10 maja 2018 roku w budynku Sejmu RP w trakcie jego posiedzenia wpłynie negatywnie na pracę Sejmu RP (względy organizacyjne) oraz na bezpieczeństwo parlamentarzystów oraz innych osób przebywających w tym dniu w Sejmie RP.

Podjęta w tym zakresie czynność w stosunku do osoby Pana D. Flisa nosi więc wszelkie cechy arbitralności i w konsekwencji narusza jego prawo podmiotowe wstępu nas posiedzenie kolegialnego organu pochodzącego z powszechnych wyborów, jakim jest niewątpliwie Sejm RP”.

Trybunał w Strasburgu: zakaz musi być konieczny

Według Rzecznika trwający protestu osób z niepełnosprawnościami ich opiekunów na sejmowym korytarzu wcale nie jest wystarczającym powodem do ograniczania wstępu dla dziennikarzy.

Powołał się przy tym na wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 9 lutego 2017 (sprawa Selmani i inni przeciwko Byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii). Dotyczył dziennikarzy, których w 2002 roku służba bezpieczeństwa siłą usunęła z galerii sali posiedzeń parlamentu.

Stało się to, gdy w trakcie debaty nad budżetem państwa grupa posłów otoczyła stół marszałka, uderzali w jego stół, uniemożliwiali dostęp do podium i zaczęli niszczyć sprzęt nagłaśniający. Marszałek zarządził wtedy usunięcie z sali zarówno posłów opozycji, jak i dziennikarzy, chociaż dziennikarze nie brali udziału w proteście posłów opozycji ani sami nie byli nim zagrożeni.

ETPCz stwierdził, że usunięcie dziennikarzy uniemożliwiło im “uzyskanie z pierwszej ręki i bezpośredniej wiedzy opartej na osobistym doświadczeniu o wydarzeniach w izbie i w rezultacie swobodny kontekst działania władz”, a były to “ważne elementy w wykonywaniu przez skarżących ich zadań dziennikarskich, jakich w okolicznościach tej sprawy ogół nie powinien być pozbawiony”.

Trybunał w Strasburgu uznał, że rządowi Byłej Jugosłowiańskiej Republiki Macedonii nie udało się dowieść, że usunięcie skarżących z galerii było konieczne, a więc naruszono prawo do wolności wyrażania opinii w demokratycznym społeczeństwie (art. 10 EKPC).

Z tego orzeczenia Trybunału wynika, że odwołanie przez polski Sejm do abstrakcyjnego zagrożenia porządku i bezpieczeństwa nie wystarcza do uzasadnienia usunięcia dziennikarzy lub odmówienia im wstępu. Do wydania takiego zakazu konieczne jest wykazanie, że było to niezbędne w demokratycznym społeczeństwie.

“Tych warunków z pewnością nie spełnia czynność polegająca na odmowie wydania jednorazowej karty prasowej dla Pana D. Flisa” – stwierdził RPO.


Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym