Najpierw Warszawa, potem Wrocław, teraz Kraków i Łódź. Kolejne Urzędy Stanu Cywilnego decydują się na dokonywanie transkrypcji aktów małżeństwa par jednopłciowych już dziś, na dotychczasowych formularzach; nie oglądając się na przygotowywany w rządzie projekt rozporządzenia, który może zostać podpisany jeszcze w tym tygodniu.
— Przez słuchawkę usłyszałem tylko krótkie: „tak”. Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego zaprosił nas na kawę, wręczył odpis aktu naszego małżeństwa. Ja w rubryce „mąż”, mój Tomek w rubryce „kobieta”. Chcieliśmy działać teraz, zaraz, pójść do ZUS-u, NFZ, ale pan kierownik wyjaśnił nam, że nic nie trzeba robić. Że jesteśmy mężem i mężem i jako małżeństwo figurujemy w systemie w całej Polsce. Czekałem na to prawie 50 lat — mówi ze wzruszeniem w głosie Ryszard Ziobro.
Jest tłumaczem przysięgłym języka niemieckiego. Jego mąż, Tomasz, jest aktorem. Są parą niemal od pół wieku. Całe lata czekali na równość małżeńską w Polsce. Temu czekaniu powiedzieli „pas” przed rokiem. Pobrali się 6 sierpnia, w Wiedniu, tuż przed zaprzysiężeniem Karola Nawrockiego na prezydenta. Po powrocie złożyli wniosek o transkrypcję ich aktu małżeństwa. Otrzymali ją dziewięć miesięcy później, jako pierwsza w Polsce homoseksualna para, która nie potrzebowała do tego wyroku sądu, a odwagi kierownika Urzędu Stanu Cywilnego.
Henryk Kalinowski, kierujący wrocławskim USC, dokonał transkrypcji aktu małżeństwa Ziobrów w sposób identyczny, jak zrobiła to, zaledwie dzień wcześniej, Warszawa. Stołeczny USC do rejestracji aktu małżeństwa Jakuba i Mateusza Trojanów zobligował sąd. Ale prezydent Rafał Trzaskowski ogłosił wówczas, że transkrypcji będzie dokonywał tak szybko, jak to możliwe. Niezależnie od tego, czy para przeszła zawiłą drogę sądową, czy nie.
Za Warszawą poszli inni.
Kamil z Krakowa telefon od dyrektorki miejscowego Urzędu Stanu Cywilnego odebrał w piątek — tak jak Ziobrowie z Wrocławia. Dzień po tym, jak transkrypcji dokonała Warszawa.
— Zaproponowano nam transkrypcję od ręki, ale na starym formularzu, który małżeństwo widzi tylko jako związek kobiety i mężczyzny, lub odczekanie kilku miesięcy, aż w życie wejdą przepisy przygotowywanego rozporządzenia, które pozwoli dane moje i mojego męża wpisać do oddzielnych rubryk oznaczonych słowami »mężczyzna«. Decyzja była prosta. Jesteśmy razem prawie 17 lat, ślub wzięliśmy w 2023 roku. Chcemy być w Polsce oficjalnie uznani jako małżeństwo, nawet jeśli jeden z nas będzie wpisany w błędną rubrykę — mówi nam jego mąż, Szymek.
Para złożyła dokumenty w krakowskim urzędzie tuż po wyroku NSA z 20 marca, nakazującym warszawskiemu urzędowi transkrypcję aktu małżeństwa Trojanów. Kraków, tak jak i inne urzędy stanu cywilnego w całej Polsce, podjął decyzję o zawieszeniu wniosku, tłumacząc się chaosem prawnym i wyrokiem TSUE z jednej strony, a z drugiej — brakiem oficjalnych wytycznych z MSWiA. Po tym, jak premier Donald Tusk ogłosił, że chaos ten uporządkuje przygotowywany przez Ministerstwo Cyfryzacji projekt rozporządzenia, a Warszawa dokonała pierwszej transkrypcji, Kraków postanowił wnioski odwiesić.
Agnieszka Piasecka, dyrektorka USC w Krakowie, dla OKO.press: — Zadzwoniłam do każdej z 14 par, które złożyły w urzędzie wniosek o transkrypcję aktu małżeństwa zawartego za granicą. Wszystkie, niezależnie od siebie, zadecydowały tak samo: chcą transkrypcji teraz. Odwieszamy więc ich postępowania, umawiamy się na spotkania. Spodziewamy się dokonania stosownych wpisów w najbliższych dniach. Nie ma na co czekać.
Kraków, Wrocław czy Warszawa korzystają dziś z dalekiego od doskonałego rozwiązania, w którym kierownik urzędu stanu cywilnego wpisuje jednego z małżonków w rubrykę mylnie wskazującą jego płeć. W przypadku małżeństwa dwóch kobiet jedna z nich jest wpisana w rubrykę „mężczyzna”, w przypadku mężczyzn — dane jednego widnieją w rubryce „kobieta”. To tymczasowe rozwiązanie rekomendowali sami urzędnicy.
— Uważam, że należy wpisać obu małżonków w pola »mężczyzna« i »kobieta«, uprzednio pytając samych zainteresowanych, kogo wpisać w którą rubrykę, i wyjaśniając, że tylko takie są dostępne — tłumaczył nam jeszcze przed pierwszymi transkrypcjami Rafał Bednarz, prezes Oddziału Śląskiego Stowarzyszenia Urzędników Stanu Cywilnego RP, wskazując to rozwiązanie jako najlepsze na ten moment. I chwilowe, bowiem 13 maja Ministerstwo Cyfryzacji opublikowało nowy projekt rozporządzenia zmieniającego wzory aktu małżeństwa i umożliwiającego dostosowanie go do pary, której sprawa dotyczy.
Jak pisaliśmy w OKO.press, resort chce przeprocedować projekt w trybie błyskawicznym.
Konsultacje międzyresortowe zakończyły się w poniedziałek, 18 maja, w samo południe. Marcin Kierwiński, szef MSWiA, zapowiedział, że jeszcze w tym tygodniu projekt podpisze — a po trzech miesiącach zostanie wcielony w życie i będzie obowiązywał we wszystkich urzędach stanu cywilnego w Polsce.
Zgodnie z zapowiedzią premiera Donalda Tuska, oprócz rozporządzenia powstanie projekt ustawy doprecyzowujący konsekwencje podpisania rozporządzenia. Jego szczegóły nie są jednak znane. Mówi się, że te miałyby znaleźć się np. w ustawie o statusie osoby najbliższej. Prace nad nią są już na finiszu, a pod koniec maja miałaby trafić do drugiego czytania w Sejmie. Dziś jednak nie ma w niej mowy o małżeństwach jednopłciowych.
Na transkrypcję aktu małżeństwa wciąż czekają pary, które wywalczyły ją w sądzie. Jest ich dziś w Polsce — nie licząc Jakuba i Mateusza, którzy transkrypcję już odebrali — sześć. Jola Prochowicz-Sienkiewicz, która razem z żoną Alicją wygrała w WSA przełomową sprawę o przetłumaczenie aktu ślubu zawartego na Maderze, mówi nam dziś: — Czekamy na uprawomocnienie się naszego wyroku. Dopiero wtedy będziemy mogli pójść do urzędu po stosowny dokument. Liczymy, że wydarzy się to przed 27 lipca, czyli naszą trzecią rocznicą ślubu.
Anna Strzałkowska z Gdańska, 15 lat po ślubie z żoną Martą, jeszcze nie złożyła wniosku o transkrypcję ich aktu małżeństwa zawartego w Wielkiej Brytanii. Jak mówi, chciały złożyć wniosek w lutym, ale z obawy o ewentualne negatywne rozpatrzenie ich sprawy, a nie zawieszenie jej [urzędy nie dostały bowiem odgórnych wytycznych, co w takiej sytuacji robić — przyp. red.], zdecydowały się poczekać na zmiany systemowe.
— Po ogłoszeniu, że projekt rozporządzenia został przygotowany, znów udałyśmy się do urzędu. I znów kazano nam czekać – do czasu podpisania go. Czekamy więc, choć w strachu. Czy odpis na starych formularzach nie będzie generował problemów w innych urzędach? Czy fakt, że w dokumentach będę zamężna, choć jestem żonata, nie spowoduje chaosu? Z drugiej strony boję się czekać. Boję się zawirowań politycznych, ewentualnych blokad czy przeszkód w realizacji tego rozporządzenia. Wolę wróbla w garści, bo zbyt wiele razy uwierzyłam w rządowe zapewnienia, że to »zaraz« rzeczywiście nastąpi — mówi nam kobieta.
Ryszard Ziobro (Wrocław): — Otrzymaliśmy zapewnienie, że choć dziś dokument nie jest idealny, po wejściu w życie przepisów rozporządzenia będziemy mogli pójść do dowolnego urzędu w Polsce i poprosić o odpis. Wówczas dostaniemy go już według nowych wytycznych. I na papierze będziemy mężem i mężem.
Kamil (Kraków): — Poinformowano nas, że decyzja o otrzymaniu transkrypcji, zanim dojdzie do zmian systemowych, nie będzie generować żadnych trudności i że jesienią, kiedy rozporządzenie nabierze mocy, będziemy mogli zawnioskować o odpis i zostanie on wydany zgodnie z nowymi przepisami. Pozostaje nam więc czekać i sprawdzić to w praktyce.
Jedna z 14 par, która czeka na odpis aktu małżeństwa w Krakowie, w brutalny sposób przetestuje w praktyce działanie systemu. I to natychmiast. Jeden z mężczyzn czeka na odpis aktu małżeństwa m.in. po to, by przedłożyć go urzędowi skarbowemu i uregulować kwestię spadku. Bez transkrypcji musiałby odprowadzić 20-procentowy podatek. Jak słyszę w USC: „Urząd skarbowy już zapowiedział, że będzie respektował odpis aktu małżeństwa pary jednopłciowej w sposób identyczny jak w przypadku par heteroseksualnych”.
Szymek i Kamil: — Jak tylko otrzymamy odpis, wystąpimy o korektę rozliczenia podatkowego za rok 2024 i 2025, czyli odkąd jesteśmy małżeństwem. W przypadku jakichkolwiek problemów jesteśmy gotowi na batalię w sądzie — zarzekają się.
— Samo dokonanie transkrypcji aktu małżeństwa to dopiero częściowe wykonanie wyroku TSUE. Aby został zrealizowany w pełni, konieczne jest zapewnienie małżonkom możliwości kontynuacji życia rodzinnego niezależnie od miejsca pobytu, a więc korzystania w Polsce z uprawnień, które przysługują małżeństwom. Bez tego nadal będzie dochodziło do naruszenia ich prawa do swobody przemieszczania się i poszanowania życia rodzinnego oraz zakazu dyskryminacji — tłumaczy Milena Adamczewska-Stachura, jedna z pełnomocniczek Jakuba i Mateusza, pierwszej pary wpisanej do rejestru jako mąż i mąż.
ZUS i NFZ już wcześniej ogłosiły, że transkrypcja ma być w kwestii ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych traktowana tak samo jak małżeństwa osób różnej płci zawarte w Polsce. Ale, jak podnosi Maja Heban ze stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza, działającego na rzecz równości, nie daje to gwarancji, że w urzędniczym okienku pary jednopłciowe rzeczywiście zostaną obsłużone bez żadnych problemów.
— Zadaniem instytucji i nadzorujących je ministerstw będzie też opracowanie wytycznych i przystosowanie systemów do realiów. Jeżeli różne pary z takimi samymi aktami małżeństwa z polskim orzełkiem będą traktowane zupełnie inaczej, będzie to oczywisty dla każdego sądu przykład jawnej dyskryminacji — podnosi Heban.
Agnieszka, która razem z żoną w poniedziałek, 18 maja, złożyła wniosek o transkrypcję ich aktu małżeństwa w USC w Warszawie, otrzymała termin odbioru dokumentów na połowę lipca.
— Tylko w tym tygodniu otrzymaliśmy cztery kolejne wnioski o transkrypcję aktu małżeństwa od par jednopłciowych. Te pary trafiają do standardowej kolejki i będą musiały poczekać miesiąc–dwa, bowiem łącznie takich aktów wydajemy w ciągu miesiąca nawet tysiąc. Priorytetowo traktujemy tylko te pary, których sprawę zawiesiliśmy i które przez długie miesiące czekały na decyzję — słyszę od Agnieszki Piaseckiej z krakowskiego Urzędu Stanu Cywilnego.
OKO.press zadało pytania wszystkim miastom wojewódzkim o to, czy te będą czekać na rządowe wytyczne, czy też dokonują transkrypcji od razu. W Łodzi potwierdziliśmy, że pierwszy wniosek o przetłumaczenie aktu małżeństwa jednopłciowego zawartego za granicą już do nich trafił i będzie transkrybowany od razu.
— To nie jest kwestia ideologii. To kwestia godności, szacunku i praw człowieka. Samorząd powinien działać w sposób odpowiedzialny i zgodny z obowiązującym orzecznictwem. Jesteśmy w kontakcie ze stołecznym Urzędem Stanu Cywilnego i czekamy na szczegóły przyjętych tam rozwiązań proceduralnych. W Łodzi zamierzamy zastosować analogiczną ścieżkę uznawania małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą – na podstawie wniosku, w oparciu o orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej — mówi Adam Pustelnik, wiceprezydent Łodzi.
Olsztyn i Poznań nie otrzymały żadnych wniosków o transkrypcję. Toruń z kolei, do którego na razie wpłynął jeden taki wniosek, czeka na wytyczne MSWiA. — Prezydent Torunia zwrócił się do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji z prośbą o wskazanie właściwego kierunku postępowania. Wytyczne organu nadzoru umożliwią Kierownikowi USC w Toruniu zajęcie właściwego stanowiska wobec wskazanej kwestii — mówi nam Marcin Centkowski z UM w Toruniu. Podobne stanowisko zajęła też Bydgoszcz. Na odpowiedzi z Białegostoku, Gdańska, Gorzowa Wielkopolskiego, Katowic, Kielc, Lublina, Opola, Rzeszowa, Szczecina i Zielonej Góry czekamy.
LGBT+
Krzysztof Gawkowski
Marcin Kierwiński
Donald Tusk
Ministerstwo Cyfryzacji
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji
Kraków
Łódź
małżeństwa jednopłciowe
pary jednoplciowe
równość małżeńska
transkrypcja
Urząd Stanu Cywilnego
Warszawa
Wrocław
Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".
Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".
Komentarze