0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...

Pandemia zmieniła w światowej gospodarce wszystko. Polska radzi sobie nieźle, ale nie unikniemy pierwszej od 1991 roku recesji w naszym kraju. Stąd też, chociaż rząd planuje już budżet na 2021 rok, to poważnych zmian wymaga ustawa budżetowa na rok obecny.

W czwartek 20 sierpnia zajął się nią rząd.

"Budżet bez deficytu" jeszcze w lutym

Najciekawszą informacją jest właśnie wysokość deficytu. Przed pandemią premier Morawiecki zapowiadał z dumą, że szykuje się nam pierwszy budżet w historii bez deficytu.

"Mam dla wszystkich wspaniałe wieści. Pierwszy w historii budżet bez deficytu staje się faktem!" – pisał premier na Facebooku jeszcze w lutym 2020.

Deficyt był nieunikniony

„Wzrost deficytu był nieunikniony. Jego skala jest bardzo duża, ale spodziewaliśmy się tego, biorąc pod uwagę, jak dużo pieniędzy rząd wydał na walkę z pandemią” – komentuje dla OKO.press dr Adam Czerniak, kierownik Zakładu Ekonomii Instytucjonalnej i Politycznej SGHW.

I dodaje:

„W tym obszarze polskie działania były większe w stosunku do PKB niż większości krajów Unii. Dobrze należy ocenić to, że rząd nie próbuje ukryć deficytu po różnych funduszach, tylko wpisuje go do budżetu państwa”.

Spadają też dochody państwa. Będą o 36,7 mld zł mniejsze niż zakładano przed epidemią, czyli osiągną 398,7 mld złotych. To więcej niż 2018 roku (380 mld), ale nieznaczny spadek poniżej dochodów w 2019 roku (400,6 mld). Wydatki w epidemiczno-recesyjnym roku przebijają sufit i mają być większe niż 500 mld zł.

Gdzie ukryło się 100 mld zł z Tarczy Finansowej PFR?

Prawie 110 mld złotych może robić wrażenie. Ale wiele mówiło się o tym, że część pomocy dla firm w czasie recesji to pieniądze, które zostały wydane „poza budżetem”. W końcu sama wartość pomocy Tarczy Finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju dla firm to 100 mld. Dlaczego więc deficyt nie jest jeszcze większy?

„Pożyczki z PFR nie są wpisane w budżet, ale mają inny charakter” – tłumaczy dr Czerniak. „To są pożyczki, które mogą okazać się bezzwrotne. Więc w tym momencie do końca nie wiemy, jaki będzie ich koszt. Finansowanie jest też nieco inne, bo PFR samodzielnie emituje obligacje. Standardowo więc nie wpisuje się tego do budżetu państwa".

Dalej Czerniak: "Pytanie, jak zostanie to zaklasyfikowane, a przede wszystkim kiedy zostanie wpisane do deficytu sektora finansów publicznych.

Pamiętajmy, że to, co rząd dziś podał to deficyt budżetu państwa. Z perspektywy oceny stabilności fiskalnej kraju dużo ważniejszy jest deficyt finansów publicznych. To na niego patrzy Komisja Europejska, gdy ocenia polskie finanse.

To łączny deficyt budżetu państwa, samorządów, FUS, jednostek w rodzaju PFR. Ten deficyt również będzie wyższy niż zakładano. Minister Finansów uważa, że na poziomie 8 proc. PKB, ale prawdopodobnie on będzie większy - spodziewam się około 10 proc. To byłoby ponad 200 mld złotych”.

Zmiana filozofii

Zostaniemy z takim długiem na dłużej, czy nastąpi szybka redukcja?

Ekonomiści podkreślają, że reakcja na tegoroczny kryzys jest diametralnie inna niż ten z 2008 roku. Wówczas dominującą filozofią ekonomiczną było zaciskanie pasa i cięcie wydatków. W tym roku rządy pompowały ogromne ilości pieniędzy w gospodarkę, aby podtrzymać jej działalność i nie dopuścić do upadku zbyt wielu firm.

Oczywiście charakter kryzysu jest zupełnie inny, ale nie chodzi tylko o to. O zmianie paradygmatu ekonomicznego mówił w wywiadzie dla OKO.press prof. Marcin Piątkowski:

„W 2009 roku wielu, łącznie z polskim rządem, uważało, że kryzys to czas na oszczędzanie i redukcję wydatków. Dzisiaj, po poprzednim kryzysie finansowym, wszystkie rządy na świecie nauczyły się, że tak nie jest".

109,3 mld złotych długu oznacza około 5 proc. PKB. Ostatnie dane Eurostatu mówią nam o silnym wzroście deficytu krajowych budżetów w Unii już w pierwszym kwartale 2020 roku. W całej Unii to wzrost deficytu z 0,7 proc. PKB w czwartym kwartale 2019 do 2,3 proc. Najmocniej zadłużone są Malta (8,5 proc.), Rumunia (7,5 proc.), Belgia (6 proc.), Francja (4,8 proc.) i Słowenia (4,4 proc.). Zaraz za nimi jest Polska z 4,1 proc.

To oznaczałoby, że po początkowym zadłużeniu, deficyt nie wzrósł znacznie. Pamiętajmy też, że dane Eurostatu i Ministerstwa Finansów mogą nieznacznie różnić się ze względu na różne metodologie. Interesujące będą dane za kolejny kwartał, wówczas można spodziewać się jeszcze głębszego deficytu w całej Unii.

W normalnych czasach oznaczałoby to uruchomienie procedury nadmiernego długu, którą Unia rozpoczyna, gdy deficyt przekroczy 3 proc. PKB. Obecnie jednak te środki zapobiegawcze są zawieszone.

Dług zostanie nam na lata?

Czy to znaczy, że w spadku po obecnym kryzysie pozostanie nam głęboki deficyt w krajach członkowskich? Jakie są perspektywy na jego redukcję?

Dr Czerniak: „Część redukcji tego deficytu wydarzy się z automatu. W Polsce to zapomogi dla firm, dopłaty do stanowisk pracy, bon turystyczny - to wszystko wydatki jednorazowe. A to powiększyło wydatki w tym roku. W przyszłym roku ich nie będzie, przynajmniej tak wynika z deklaracji. Będzie za to wzrost gospodarczy, będzie inflacja - wpływy z podatków się zwiększą. Ale nie zmniejszy się do poziomu, jaki był planowany na 2020 rok, czyli prawie do zera. Więc trzeba będzie go zbijać".

Jak szybko?

Czerniak: "W tej chwili trudno to ocenić. To zależy m.in. od tego, czy Komisja Europejska już od przyszłego roku włączy na nowo ocenę krajów członkowskich pod względem spełnienia wymogów paktu stabilności i wzrostu, czy też daje jeszcze rok czy dwa lata dyspensy. Na tę chwilę polski rząd zdecydował, że przynajmniej do 2021 roku zdejmujemy obowiązywanie reguły fiskalnej.

To sugeruje, że raczej w przyszłym roku zaciskania pasa nie zobaczymy. Czeka nas to natomiast od 2022 roku.

Te pieniądze, które teraz wydaliśmy, trzeba będzie zwrócić. Ale nie będzie to bardzo mocne zaciskanie pasa, prawdopodobnie mniejsze niż to, które wymuszono na Polsce w okresie rządów PO-PSL”.

Założenia bez zmian

Główne założenia makroekonomiczne nie zmieniają się wobec tego, o czym pisaliśmy przy okazji projektu budżetu na 2021 rok. Czyli Ministerstwo Finansów zakłada, że w 2020 roku:

  • Gospodarka skurczy się o 4,6 proc.;
  • Bezrobocie rejestrowane wyniesie 8 proc.;
  • Przeciętne zatrudnienie w gospodarce narodowej obniży się o 2,4 proc.;
  • Płace w gospodarce narodowej zwiększą się o 3,5 proc.

W porównaniu z innymi krajami europejskimi to umiarkowanie optymistyczne dane. Spadek PKB w Polsce będzie jednym z najniższych w UE. Przegranymi nowelizacji są natomiast samorządy

Dr Czerniak: „Jedna rzecz w znowelizowanym budżecie mnie martwi - nie wzrosła subwencja dla samorządów. W związku z tym deficyt w samorządach także będzie wyższy od wcześniejszych prognoz. W końcu część obowiązków w walce z pandemią spadła właśnie na samorządy. Rząd natomiast oznajmił dziś, że z budżetu więcej nie da”.

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Przeczytaj także:

Komentarze