Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plSlawomir Kaminski / ...
07 grudnia 2021

Zakazane tańce, znów nauka zdalna, testy w pracy - rząd ogłosił restrykcje. Czy to wszystko ma sens?

Dwa tygodnie temu minister Niedzielski przekonywał, że restrykcje są nieskuteczne, dziś ogłosił... wprowadzenie nowych restrykcji. Podczas konferencji resortu zdrowia panował dziś bałagan, a niektóre nawet sensowne obostrzenia covidowe mogą się rozbić o szczegóły

Polacy, którzy śledzą komunikaty rządowych notabli na temat epidemii koronawirusa (i są na tyle prostolinijni, że biorą je na poważnie), mogli się poczuć dziś skonfundowani. Przez ostatnie tygodnie słyszeliśmy:

Dziś, we wtorek 7 grudnia, dowiedzieliśmy się natomiast czegoś zupełnie przeciwnego:

  • że restrykcje są skuteczne, a rząd wprowadza nowe obostrzenia, bo "musimy podjąć decyzje nieco bardziej radykalne";
  • że ustawa o nowych uprawnieniach pracodawców, będzie dotyczyć jedynie testów na koronawirusa;
  • że od 20 grudnia do 9 stycznia rząd wprowadza naukę zdalną w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych.

Co jeszcze ogłosił rząd?

Od 15 grudnia:

  • zamknięte będą kluby i dyskoteki oraz - jak stwierdził wiceminister Waldemar Kraska - inne miejsca, gdzie można tańczyć. 31 grudnia i 1 stycznia to ograniczenie nie będzie obowiązywać przy maksymalnej liczbie 100 osób, oprócz tych, które są zaszczepione;
  • obniżenie limitu do 30 proc. w kinach, teatrach, obiektach sakralnych i sportowych, do limitu nie wliczają się osoby niezaszczepione;
  • obniżenie limitu obłożenia lokali w restauracjach, barach i hotelach do 30 proc., do limitu nie wliczają się osoby niezaszczepione;
  • w kinach dodatkowo zakaz konsumpcji;
  • ograniczenie w środkach transportu zbiorowego do 75 proc.;
  • obowiązkowe testy dla współdomowników osób chorujących na COVID-19 bez względu na posiadany certyfikat covidowy.

Ponadto rząd zapowiada od marca 2022 roku obowiązkowe szczepienia dla służb mundurowych, nauczycieli i medyków. Nie wiadomo jednak, co ów obowiązek będzie oznaczał, tym bardziej, że frakcja antyszczepionkowa w PiS już wznieciła bunt: "Jeśli dziś się zgodzimy na przymus dla lekarzy, nauczycieli i żołnierzy, to jutro ten przymus będzie dotyczył każdego z nas a pojutrze już nikt nie wyjdzie z domu bez specjalnego pozwolenia" - napisała posłanka PiS Anna Maria Siarkowska.

Nowe obostrzenia: polityka wygrywa ze zdrowiem

Od dawna działania rządu PiS ws. epidemii koronawirusa są bardziej funkcją polityki partyjnej, a nie polityk zdrowotnych.

Tak było, gdy podczas kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi w 2020 r. premier Mateusz Morawiecki zapewniał, że wirusa nie należy się bać. Tak było, gdy rząd jesienią 2020 roku wprowadzał chaotyczne obostrzenia, np. dotyczące wstępu na cmentarze. Tak było i teraz, gdy gabinet Morawieckiego skapitulował przed antyszczepionkowcami w PiS i nie podejmował żadnych działań przeciwko IV fali epidemii.

Teraz rząd najwyraźniej przerażony nowym wariantem wirusa, zaczyna coś robić i ma nawet sensowne pomysły, ale...

Postulat masowego i darmowego testowania pracowników jest bardzo dobry - to właśnie zakłady pracy są jednym z głównych źródeł rozprzestrzeniania się wirusa, a zakażać mogą również zaszczepieni. Powstaje jednak pytanie, czy to przemyślane działanie, czy polityka obłaskawiania antyszczepionkowców, bo w pierwotnej wersji stosownej ustawy pracodawca mógł weryfikować również szczepienie pracownika - w ten sposób zaszczepieni mieli być uprzywilejowani, a odsetek zaszczepionych miał rosnąć.

Że chodzi wyłącznie o politykę, świadczy komunikacyjny chaos rządu. Minister Niedzielski mówił o wymogu testów, a minister Kraska kilkanaście minut później również o szczepieniach. Nie wiadomo też, jak ma wyglądać system testów. W Wielkiej Brytanii można je zamówić online, a rząd przesyła odpowiedni pakiet do domów obywateli. W Polsce? Trudno powiedzieć, jak będzie, bo wypowiedź ministra Niedzielskiego jest enigmatyczna: "Wprowadzimy rozwiązania, że poprzez formularz, który będzie dostępny na naszych stronach internetowych, będzie można się na taki test zapisać".

Świetnie, że zmniejszono limit dla osób niezaszczepionych w restauracjach, kinach i barach, kłopot w tym, że właściciele wciąż nie mają narzędzi prawnych (a często także logistycznych), by egzekwować ten limit. Ma być rozporządzenie, a kiedyś jakaś ustawa w tej sprawie, ale nie wiadomo kiedy, zwłaszcza, że nie jest to projekt rządowy, tylko poselski, więc właściwie nie wiadomo, dlaczego zapowiada go wiceminister Kraska. A mówi tak: "Ustawa jest przygotowywana, będzie to ustawa prawdopodobnie poselska. Pracujemy w tej chwili, aby zapisy umożliwiały weryfikację naszego paszportu covidowego".

Przypomnijmy, że kraje UE wprowadzają po prostu obowiązek posiadania paszportu covidowego przy korzystaniu z miejsc publicznych takich jak restauracje i kina, bez żadnych, trudno weryfikowalnych limitów dla niezaszczepionych. Tam odpowiedzialność za brak dostępu dla niezaszczepionych bierze na siebie rząd, w Polsce rząd przerzuca ten obowiązek na przedsiębiorców.

IV fala: jest lepiej, ale nie beznadziejnie

We wtorek 7 grudnia odnotowano 19 366 nowych przypadków zakażenia, co oznacza minimalny wzrost (o 1,5 proc.) w stosunku do ubiegłego tygodnia. Jesteśmy więc prawdopodobnie w fazie szczytu IV fali - kłopot w tym, że ten stan utrzymuje się już od tygodnia, fala najwyraźniej opada bardzo powoli. Nie widać również, by miało się to szybko zmienić. I tego prawdopodobnie boi się rząd - że w kolejną falę spowodowaną wariantem Omikron wejdziemy z bardzo wysokiego poziomu.

Tym bardziej, że poziom zgonów - dziś znów ponad 500 zmarłych (504) oraz obłożenia szpitali (bilans zajętych łóżek covidowych wzrósł o 900 w ciągu ostatniej doby) jest cały czas bardzo wysoki...

A szczepienia - wbrew optymistycznym informacjom rządu - są cały czas na bardzo niskim poziomie:

Udostępnij:

Michał Danielewski

Wicenaczelny OKO.press, redaktor, socjolog. W OKO.press od 2019 roku, pisze o polityce. Wcześniej przez ponad 13 lat w "Gazecie Wyborczej". Pochodzi z Sieradza

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne