0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...

W środku nocy u redakcyjnego kolegi Michała Danielewskiego zadzwonił telefon. „Włączaj laptopa i natychmiast wchodź na stronę pacjent.gov.pl!". Tak dowiedzieliśmy się, że w systemie e-rejestracja pojawiły się e-skierowania na szczepienia przeciwko COVID-19 dla osób powyżej 40. roku życia.

O 04:00 nad ranem 1 kwietnia opublikowaliśmy jako pierwsi informację na ten temat, też do końca nie wierząc, że to nie Prima Aprilis, mimo że autorowi tekstu udało się zarejestrować na szczepienie na 5 kwietnia. Ale potem udało się kolejnej osobie, i jeszcze kolejnej...

Przeczytaj także:

O 07:30 rano w RFM FM minister Michał Dworczyk, pełnomocnik rządu ds. szczepień, wyjaśnił, że zdecydowano się otworzyć terminy dla osób do rocznika 1982.

„W tej chwili mamy rejestrację otwartą dla wszystkich osób powyżej 60. roku życia. W systemie centralnej rejestracji zarejestrowanych jest łącznie około 11 milionów osób, z tego wolnych terminów do szczepień do końca maja jest około 1,8 mln. W ostatnich dwóch dniach ta rejestracja zwolniła, dlatego zdecydowaliśmy się uruchomić zapisy dla osób, które w styczniu zgłosiły gotowość do rejestracji. I zostały dziś w nocy wyznaczone skierowania dla osób od 40. do 60. roku życia. Dzisiaj od rana te osoby dostają SMS-y i telefony z propozycją umówienia się na konkretny termin” – mówił Dworczyk.

Tylko że wkrótce potem strona została zamknięta z powodu „prac serwisowych". A minister Dworczyk wystąpił dwie godziny później przed kamerami tłumacząc, że doszło do pomyłki. Okienko dla osób w wieku 40-59 rzeczywiście otworzono, ale nie powinny one dostawać terminów na kwiecień.

„Cały czas mogą rejestrować się osoby 60+, ostatnio zgłoszeń było mniej, ale nie możemy dopuścić do sytuacji, w której osoby 40+ będą szczepione przed seniorami. Namawiam osoby 60+ do rejestracji - do końca maja mamy ponad 1,8 mln wolnych terminów".

„Na kilka godzin wstrzymujemy rejestrację tej grupy 40-59, po usunięciu usterki odblokujemy i do każdej osoby zadzwoni automat lub konsultant proponując termin w drugiej połowie maja" – tłumaczył Dworczyk.

Kto daje i zabiera...

Rządowi udało się więc w Prima Aprilis od rana zdenerwować wszystkich – 60-latków, którzy mają termin pod koniec maja i dowiedzieli się, że osoby młodsze od nich o 20 lat zaszczepią się ponad miesiąc przed nimi. 40-latków, którzy przez kilka godzin cieszyli się niespodziewanym prezentem ze strony gov.pl.

Dramatyczny wpis na swoim Facebooku zamieścił pisarz Łukasz Orbitowski. Oto fragment:

"Naprawdę brak mi słów. W okrutny i bezmyślny sposób zadrwiono z tego co kruche i najważniejsze: z nadziei, z lęku przed śmiertelną chorobą. Wszystko u szczytu pandemii. Walka z pandemią to kpina nad trumną, urządzana przez bezradnych, złych głupców".

Dworczyk przeprasza dwa razy

To jeszcze nie koniec zamieszania – wszystko wskazuje na to, że o otwarciu szczepień dla grupy 40+ nie wiedziało najbliższe otoczenie premiera ani minister zdrowia. Według RMF FM o zamieszanie oskarżany jest szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk, który miał taką decyzję podjąć „samowolnie".

Na popołudniowej konferencji prasowej minister Dworczyk tłumaczył się ze szczepionkowego chaosu, przepraszając kilkakrotnie za dwa popełnione błędy:

  • rejestrowanie na szczepienia w pierwszej połowie kwietnia 40-latków;
  • brak jakiejkolwiek komunikacji na temat otworzenia dodatkowej puli terminów.

Szef Kancelarii Premiera przedstawił dane, z których wynika, że

roczniki 60-latków bardzo niechętnie zapisują się na szczepienia. O ile wśród osób 70+ zarejestrowało się 66 proc., to wśród osób w wieku 65 lat - 40 proc., a tych w wieku 60 lat tylko 21 proc.

Może to mieć związek, z tym że do tej pory sześćdziesięciolatkowie mieli być szczepieni tylko preparatem AstryZeneki, który jest traktowany z większą nieufnością niż Pfizer i Moderna. Stąd decyzja, by wykorzystać wolne terminy.

Coraz więcej pytań

Ale pytania się mnożą. Dlaczego wystawiono skierowania dla osób 40+ nie informując z wyprzedzeniem o takiej decyzji? Dlaczego o 07:00 rano punkty szczepień dostały z zaskoczenia informację, że osoby poniżej 70. roku życia mogą być szczepione nie tylko preparatem AstryZeneki, jak było do tej pory, ale także innymi szczepionkami?

info do punktów szczepień

Dworczyk tłumaczył, że w środę 31 okazało się, iż Pfizer przyśle nam wcześniej milion szczepionek, które były zapowiadane na jesień.

„Wolnych terminów do szczepień do końca maja mamy 1,8 mln, a na kwiecień dokładamy jeszcze 1,5 mln slotów, czyli razem to 2,3 mln miejsc. Aby nie marnowały się puste terminy w punktach szczepień, podjęliśmy decyzję o uruchomieniu zapisów dla osób, które rejestrowały się od stycznia przez formularz elektroniczny. W nocy uruchomiliśmy e-skierowania" – tłumaczył.

„Założenie było takie, że te osoby zaczną być obdzwaniane od rana z propozycjami terminów szczepień".

Usterka incognito

I dalej podtrzymywał wersję, że 40-latkowie zostali zapisani na pierwszą połowę kwietnia wskutek usterki systemu. Na pytanie OKO.press, czemu nic nie powiedział o tej usterce podczas porannej rozmowy w RMF FM, odparł – „Bo jeszcze nic o tym nie wiedziałem".

Tymczasem Robert Mazurek zapytał go wyraźnie: „W tej chwili już niektórzy, nawet moi koledzy, szczęśliwcy, zarejestrowali się. 40-latkowie, na szczepienia. Jak to w ogóle wygląda? Jak jest możliwe, że czterdziestolatek się rejestruje na szczepienia, ma je mieć w niedzielę, we wtorek, tu, teraz, zaraz, za parę dni".

Czy to Kaczyński kazał się wycofać z 40-latków?

Na kolejne pytanie: czy prawdziwa jest plotka, że prezes Jarosław Kaczyński zdenerwował się informacją, że seniorzy, czyli główny elektorat PiS, ma terminy szczepienia w maju, podczas gdy młodsi, chętniej głosujący na opozycję, będą mogli zrobić to już teraz, minister opowiedział, że „nie warto zajmować się niemądrymi plotkami".

Na niekorzyść plotki przemawia to, że godzina 09:00 rano, kiedy to pojawiła się informacja o przerwie technicznej na stronie e-rejestracji, to zdecydowanie za wcześnie dla lidera Prawa i Sprawiedliwości, który ponoć późno chodzi spać i późno wstaje.

60 tysięcy 40-latków, 68 tysięcy 50-latków

Ostatecznie ma być tak: 60 tys. 40-latków, którzy zdążyli się rano zapisać na szczepienie na kwiecień zostanie przepisanych na drugą połowę maja. Dostaną sms z informacją albo telefon.

„Przepraszamy za błąd i naprawimy go w ciągu 24 godzin" – mówił Dworczyk.

Za to 68 tys. 50-latków, którym również się to udało, będzie miało szczepienie w wybranym rano terminie. Nie ma ku temu, jak na razie, podstaw prawnych, bo poprzednie rozporządzenie o kolejności szczepień mówi o 60-latkach, ale zdaniem ministra „jest w tej chwili nowelizowane".

A co wobec tego z tymi milionami wolnych terminów w całym kraju? Punkty szczepień są proszone o przepisywanie osób 60+ na wcześniejsze terminy.

Minister Dworczyk twierdzi, że jest z tym kłopot, bo z jakichś przyczyn punkty nie chcą tego robić. Nie wyjaśnił jednak, z jakich. Powiedział też, że jeśli wolnych miejsc wciąż będzie dużo, to rząd rozważy przyśpieszenie rejestracji osób z rocznika 1962 (tych, którzy wcześniej nie zgłosili chęci szczepienia) i kolejnych. Według harmonogramu miało się to rozpocząć 12 kwietnia.

harmonogram zapisów na szczepienia w kwietniu

Padło e-zdrowie

Nie jest też jasne, jak to możliwe, że zwiększone zainteresowanie systemem rejestracji spowodowało kolaps e-zdrowia w całym kraju. Bo przy okazji padło wszystko: system gabinet.gov.pl, przez który lekarze wystawiają skierowania na badania, i e-recepty.

Nie mogą też zarejestrować wykonanych w czwartek szczepień i muszą to robić na razie na papierze

Ba, nie można było również zalogować się na stronę Narodowego Spisu Powszechnego, który miał rozpocząć się 1 kwietnia online – choć zapewne bez związku.

Zapytany, czy nie powinien podać się z powodu tego zamieszania do dymisji, minister Dworczyk odpowiedział, że jest do dyspozycji premiera Morawieckiego. Tłumaczył też, że o otworzeniu okienka dla nowych kohort nie wiedział minister Adam Niedzielski, bo nie było go w środę wieczorem na sztabie szczepionkowym.

1 kwietnia ujawnił dziury w całym systemie

Usterka, samowolka, czy ktoś przestraszył się skandalu ze szczepieniem 40-latków przed 60-latkami – primaaprilisowe zamieszanie pokazało słabe punkty programu szczepień.

W wielu miejscach na zaszczepienie czekają jeszcze osoby powyżej 70. roku życia, które albo czekają, aż przyjedzie do nich mobilny zespół szczepienny, bo nie mogą ruszyć się w domu o własnych siłach, albo chcą się zaszczepić w swojej przychodni blisko domu. Ta jednak nie ma możliwości albo chęci, żeby szczepić więcej i szybciej.

Rozwiązaniem mogłyby być dodatkowe punkty szczepień np. w aptekach blisko domu – ale plany ich uruchomienia dopiero się tworzą. Za kilkanaście dni prawo do kierowania na szczepienie dostaną pierwsi farmaceuci i inni przedstawiciele zawodów medycznych.

Po mediach społecznościowych krążą teorie spiskowe: że było to okienko dla wybranych, ale informacja wyciekła, i teraz trzeba posprzątać. Albo, że był to atak hakerski na Prima Aprilis. Najwięcej jest jednak złości i zawiedzionej nadziei.

Zakażenia wyhamowują, ale jesteśmy jeszcze przed szczytem

Awanturze o szczepienia udało się na pewno w środę „przykryć" sytuację w szpitalach. Minister Zdrowia Adam Niedzielski mówił rano w TVN24, że „zdecydowanie najgorsze przed nami", jeśli chodzi o liczbę osób wymagających hospitalizacji. Według niego szczyt zakażeń nastąpi „w tym albo w przyszłym tygodniu", a tydzień później będzie szczyt obłożenia łóżek.

Ministerstwo poinformowało, że zajęte są 31 811 łóżka covidowe, czyli 77 proc. tych, które oficjalnie występują w systemie. Pod respiratorami leżą 3 143 osoby.

To dużo więcej niż podczas jesiennej fali i w tej chwili jesteśmy pod względem zajętych miejsc na OIOM czwarci w Europie po Francji, Włoszech i Niemczech, które mają od półtora raza do dwóch razy więcej mieszkańców niż Polska.

To pokazuje prawdziwy rozmiar tej fali epidemii w naszym kraju.

Są jednak pierwsze sygnały spowolnienia wzrostu tej fali, które mogą sugerować, że zbliżamy się do szczytu. Czwartkowa liczba nowych wykrytych przypadków to 35 251, tylko 3 proc. więcej w stosunku do ubiegłej środy.

Spada też wciąż liczba zleceń na testy PCR od lekarzy Podstawowej Opieki Zdrowotnej – w poprzedniej, jesiennej fali zaczęła ona spadać 10 dni przed spadkiem zakażeń. W czwartek podano dane za środę 31 marca, 39 766 zleceń. Tydzień wcześniej było ich 48 815.

Niestety szczyt zgonów występuje mniej więcej dwa tygodnie po szczycie wykrytych zakażeń, możemy się go więc spodziewać w połowie kwietnia. A liczby już są tragiczne – 1 kwietnia Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 621 osobach, które zmarły na COVID-19.

;

Udostępnij:

Miłada Jędrysik

Miłada Jędrysik – dziennikarka, publicystka. Przez prawie 20 lat związana z „Gazetą Wyborczą". Była korespondentką podczas konfliktu na Bałkanach (Bośnia, Serbia i Kosowo) i w Iraku. Publikowała też m.in. w „Tygodniku Powszechnym", kwartalniku „Książki. Magazyn do Czytania". Była szefową bazy wiedzy w serwisie Culture.pl. Od listopada 2018 roku do marca 2020 roku pełniła funkcję redaktorki naczelnej kwartalnika „Przekrój".

Komentarze