Rząd chce ograniczyć uznawanie małżeństw jednopłciowych do jednostkowych spraw. Tylko że takich jednostkowych przypadków, potwierdzonych wyrokami sądów, mamy już trzy. Dziś sąd w Gorzowie orzekł w kolejnej z takich spraw
15 kwietnia 2026 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie nakazał przetłumaczenie niemieckiego aktu małżeństwa Krzysztofa i Jakuba oraz wpisanie go do polskich akt stanu cywilnego w ciągu 30 dni.
Mężczyźni wzięli ślub w maju 2022 roku we Frankfurcie nad Odrą. Choć mieszkają w Berlinie, o transkrypcję w Polsce zagranicznego aktu małżeństwa wnioskowali, żeby zabezpieczyć wspólny majątek. Urząd Stanu Cywilnego w Słubicach, a także wojewoda lubuski odmówili im, zasłaniając się klauzulą porządku publicznego. Dopiero gorzowski WSA, powołując się na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 20 marca 2026 r., uchylił tę decyzje. I nakazał uznać małżeństwo Jakuba i Krzysztofa w Polsce.
To już trzeci taki wyrok.
Wszystkie te decyzje są konsekwencją orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który nakazał Polsce uznanie małżeństw jednopłciowych zawieranych w innych krajach UE. TSUE nie zobligował rządu do wprowadzenia równości małżeńskiej, tylko umożliwienia chociażby transkrypcji zagranicznych dokumentów do polskich akt stanu cywilnego. Wszystko po to, żeby zagwarantować unijne prawo do swobody przepływu osób.
Jakub i Mateusz wygrali najważniejszą ze spraw przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. Oni również wzięli ślub w Berlinie, ale w Polsce byli traktowani jak osoby stanu wolnego. W ich sprawie NSA, posiłkując się wyrokiem TSUE, wydał dokładne instrukcje: nie tylko uchylił wcześniejsze decyzje odmowne, ale nakazał dokonanie transkrypcji ich dokumentów do polskich akt stanu cywilnego w ciągu 30 dni od czasu zwrócenia akt sprawy. Ten termin jeszcze nie minął. Z naszych informacji wynika, że Kierownik USC w Warszawie powinien otrzymać dokumenty w ciągu tygodnia.
Jest jeszcze jeden wyrok, o którym nie było głośno. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie już dwa tygodnie przed wyrokiem NSA odwrócił decyzję USC w Olsztynie, nakazując transkrypcję zagranicznego aktu małżeństwa. Wnioskowali o to Daniel i Dawid – para, która również wzięła ślub w Niemczech. Dla mężczyzn walka o uznanie w Polsce ma wymiar symboliczny – ze względu na niepełnosprawność jednego z nich potrzebują żyć w kraju, który uznaje wszystkie ich prawa, w tym szeroki pakiet zabezpieczenia społecznego.
Mamy więc trzy pary, które mają potwierdzenie z polskich sądów, że ich małżeństwo zawarte w Niemczech, ma być uznane w Polsce. Dwa z nich mają klauzulę wykonalności wyroku w ciągu 30 dni.
Problem w tym, że urzędnicy nie mogą sami zrealizować orzeczeń sądów – nie pozwala im na to system teleinformatyczny, który odrzuca pary tej samej płci przy wypełnianiu odpowiednich formularzy. Pomogłoby rozporządzenie, które już w styczniu 2026 r. przygotował minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Czeka ono na podpis szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego. Ten jednak nie chce systemowych zmian, a na pewno nie drogą rozporządzenia.
Wcześniej mówił o nowelizacji ustawy o aktach stanu cywilnego, ale tu na drodze stanie weto prezydenta Karola Nawrockiego. W odpowiedzi na pytania OKO.press, MSWiA odpowiedziało, że sprawę Jakuba i Mateusza należy traktować jednostkowo. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że szef MSWiA chciałby szybko rozprawić się z wyrokiem NSA, a potem zamieść problem pod dywan i przeczekać do kolejnych wyborów. Ewentualnie pracować długo nad zmianami ustawowymi, a potem położyć je prezydentowi na biurko i obwinić go o to, że zmiany zablokował. Inne źródła mówią o tym, że MSWiA przygotuje wytyczne, które pozwolą na spójne działanie urzędów – aby nie było dualizmu prawnego. Jak one miałyby wyglądać? Nie wiemy. Wiadomo, że większą świadomość możliwego bałaganu mają urzędnicy pracujący w MSWiA niż jego kierownictwo. Aktywny na tym polu ma być też Maciej Berek, zaufany człowiek Donalda Tuska, odpowiadający za rządowy proces legislacji, o czym piszemy dokładnie niżej.
„Dzisiejszy wyrok z Gorzowa to najlepszy dowód na to, że rząd nie może mówić, że mamy do czynienia ze sprawą jednostkową. Mamy nową linię orzeczniczą, a kolejny urząd ma ten sam dylemat, który ma Warszawa. Potrzebne są zmiany systemowe” – komentuje adw. Paweł Knut.
"Jeżeli rząd się uprze, że będzie transkrybować akty małżeństw tylko tych par, które mają wyroki sądów, to
tylko wydłuży procedurę, utrudni ludziom życie, ale nie zatrzyma tej zmiany" – dodaje.
Z naszych informacji wynika, że rząd na pewno zrobi precedens dla Jakuba i Mateusza. To będzie prowizorka, która umożliwi USC w Warszawie wykonanie wyroku NSA w terminie.
Jak pisaliśmy, resort cyfryzacji zaprosił już na spotkanie prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego. Na spotkaniu chce zaprezentować techniczne uwarunkowania realizacji wyroku NSA w aplikacji obsługującej rejestr stanu cywilnego. Ma to być o tyle łatwiejsze, że niemiecki akt małżeństwa nie zawiera numerów PESEL małżonków. Przeniesienie ich w ramach transkrypcji nie jest więc konieczne, wystarczą imiona i nazwiska. A jedną z blokad w systemie jest identyfikowanie płci małżonków po numerach PESEL.
Tylko, że Jakub i Mateusz to nie jedyna para, która dysponuje wyrokiem sądu. I nie jedyna, która ustawiła się w kolejce do urzędu stanu cywilnego z wnioskiem o transkrypcję swoich dokumentów.
Z naszych informacji wynika, że resort cyfryzacji nie chce wychodzić przed szereg. Krzysztof Gawkowski twierdzi, że skoro właścicielem bazy aktów stanu cywilnego jest MSWiA, to bez podpisu ministra Marcina Kierwińskiego nie da się odblokować systemów teleinformatycznych dla wszystkich par jednopłciowych w Polsce.
Skołowani są urzędnicy, którzy czekają chociażby na przejrzyste wytyczne z resortu administracji. Prawnicy mają nadzieję, że jeśli rząd nie stanie na wysokości zadania, to urzędnicy z innych miast będą mogli zrobić to samo, co w sprawie Jakuba i Mateusza zrobi stołeczny USC.
Tyle że to nadal scenariusz na pogłębiający się chaos. A chaosu, w teorii, chce uniknąć rząd. Taki miał być przynajmniej oficjalny powód powołania specjalnego zespołu w KPRM, którym zawiaduje minister Maciej Berek. Jak słyszymy nieoficjalnie, bardziej chodzi jednak o to, żeby zastanowić się, jak ograniczyć skutki wyroków NSA i TSUE.
Nie chodzi bowiem tylko o samą transkrypcję dokumentów do akt stanu cywilnego. Jeśli para jednopłciowa dostanie dokument z orzełkiem, będzie mogła ubiegać się o szereg praw przysługujących dziś małżeństwom w Polsce. Z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wynika, że chodzi m.in. o prawo do dziedziczenia, możliwość skorzystania z urlopu na opiekę nad chorym partnerem, czy uzyskania renty wdowiej.
Zespół Berka pracuje więc
nad katalogiem ograniczeń, które odróżnią małżeństwo jednopłciowe od „tradycyjnych małżeństw”.
Jedyna instytucja, która nie ogłada się na zamieszanie polityczne i dała tęczowym parom zielone światło to Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Na wniosek wiceministra rodziny Sebastiana Gajewskiego (Lewica) ZUS poinformował, że pary jednopłciowe "będą traktowane na równi z innymi małżeństwami zawartymi w Polsce”.
LGBT+
Prawa człowieka
Sądownictwo
Marcin Kierwiński
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej
Unia Europejska
małżeństwa jednopłciowe
Przekaż 1.5%
ZUS
Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.
Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.
Komentarze