Sąd Najwyższy w najnowszej uchwale ostro protestuje przeciwko planom PiS podporządkowania sądów rządowi. Sędziowie mówią wprost o naruszeniu niezależności władzy sądowniczej, destrukcji sądów oraz o tym, że „reformy” mają służyć głównie zmianom kadrowym w sądach

Uchwałę podjęło we wtorek 16 maja 2017 roku Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Odnosi się ona do projektów PiS dotyczących zmian w wymiarze sprawiedliwości, czyli do nowej ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, ustawy o ustroju sądów powszechnych i zapowiedzi zmian w samym Sądzie Najwyższym.

To ważne stanowisko sędziów i nie przypadkiem uchwałę podjęto teraz. W Sejmie zaczęło się bowiem uchwalanie nowej ustawy o KRS i ustroju sądów. Pierwsza czeka na drugie czytanie, druga na pierwsze czytanie. Zakładają one upolitycznienie Krajowej Rady Sądownictwa, która ma wpływ na nominacje sędziowskie, wymianę wszystkich prezesów sądów w Polsce (nowych będzie mógł dowolnie wybrać minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro), zwiększają również możliwość ingerencji ministra sprawiedliwości w sądach. W planach jest też – pod hasłem obniżenia wieku emerytalnego sędziów – czystka w Sądzie Najwyższym. Stanowisko ma też stracić prezes SN, Małgorzata Gersdorf. Wszystko to się dzieje nomen omen w 100. rocznicę powstania Sądu Najwyższego.

„Nie zgadzamy się z podejmowanymi publicznie działaniami zmierzającymi do zdyskredytowania w oczach społeczeństwa władzy sądowniczej i środowiska sędziowskiego, niszczącymi społeczne zaufanie do wymiaru sprawiedliwości, godzącymi w fundamenty demokratycznego państwa prawa i zagrażającymi prawom i wolnościom obywatelskim” – napisano stanowczo w uchwale przyjętej we wtorek przez Zgromadzenie Sędziów SN.

I dalej: „Wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec projektów ustaw dotyczących sprawowania wymiaru sprawiedliwości, prowadzących do jawnego naruszenia konstytucyjnych zasad niezależności władzy sądowniczej i niezawisłości sędziów. Działania władz prowadzą do destrukcji systemu sądownictwa, a przez to osłabiają Państwo Polskie. Zamiast podjęcia dyskusji o potrzebie i kierunku reformy sądownictwa, przedstawione propozycje ograniczają się niemal wyłącznie do umożliwienia zmian kadrowych, służących podporządkowaniu sądów politykom. Sąd Najwyższy nie może w tej sytuacji stać obojętnie wobec oczywistego łamania zasad i norm Konstytucji”.

Sędziowie wzywają parlamentarzystów, rząd i prezydenta do rzeczywistej reformy wymiaru sprawiedliwości „pamiętając o spoczywającej na nas wszystkich odpowiedzialności za Państwo i jego wizerunek na świecie”.

To nie jedyny taki głos w ostatnim czasie. Plany podporządkowania sądów PiS krytykują instytucje międzynarodowe, europejskie organizacje sędziowskie i prezesi sądów najwyższych innych krajów UE. W ubiegłym tygodniu do grona krytyków dołączyło ONZ. Czy to wpłynie na zmianę stanowiska PiS, który nie kryje, że chce ostatecznej rozprawy z sądami, bo uważa je za strefę niezdekomunizowaną? Okaże się w przyszłym tygodniu w Sejmie. Na razie sędziowie i prawnicy spotykają się w najbliższą sobotę na Kongresie Prawników Polskich, zaś prezes Sądu Najwyższego, Małgorzata Gersdorf, zapisała się do stowarzyszeń sędziów Iustitia i Themis, które są w opozycji do projektów ministerstwa sprawiedliwości i bronią niezależności sądów. Po co? – „Jestem sędzią od prawie 9 lat i wcześniej nie należałam do żadnego stowarzyszenia sędziowskiego. Postanowiłam to nadrobić i jeszcze bardziej zidentyfikować się z tym zawodem. Jestem zwykłym członkiem i takim pozostanę” – tłumaczy OKO.press prezes Gersdorf.

Akces najważniejszej sędzi w Polsce do sędziowskich stowarzyszeń należy jednak oceniać jako przejaw konsolidacji środowiska sędziowskiego. Poza tym – jeśli PiS zacznie pacyfikować sądy i obsadzać je swoimi ludźmi, stowarzyszenia sędziowskie mogą być jedynym miejscem, gdzie sędziowie będą mogli swobodnie zabierać głos.

Wtorkowa uchwała to nie jedyny krytyczny głos o planach PiS wobec wymiaru sprawiedliwości. Sąd Najwyższy sporządził też opinię wobec najnowszego projektu zmiany ustawy o ustroju sądów powszechnych. Opinię Sąd Najwyższy właśnie zamieścił na swojej stronie internetowej. Jej autorem jest Biuro Studiów i Analiz SN. To ważna opinia, bo ten projekt w praktyce pomoże PiS spacyfikować sądy poprzez obsadzenie kierowniczych stanowisk w nich zaufanymi sędziami lub prokuratorami, którzy założą sędziowską togę, a potem szybko awansują.

Na wstępie prawnicy Sądu Najwyższego stwierdzają, że ze względu na rangę zmian, projekt powinien być poddany szerokim konsultacjom ze środowiskiem sędziów. Nie jest, bo zgłoszono go jako projekt poselski (a te nie muszą być konsultowane). Według ekspertów SN,

brak konsultacji budzi poważne zastrzeżenia „zwłaszcza, że szereg proponowanych rozwiązań wywołuje wątpliwości co do ich zgodności z zasadą podziału i równowagi władz”.

Autorzy opinii krytykują nadanie ministrowi sprawiedliwości prawa do powoływania i odwoływania prezesów oraz wiceprezesów wszystkich sądów apelacyjnych, okręgowych i rejonowych, bez wymogu konsultacji z Krajową Radą Sądownictwa oraz zgromadzeniami ogólnymi sędziów.

Piszą: „W tym kontekście szczególnego podkreślenia wymaga, że w świetle dotychczasowego orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego minister sprawiedliwości, jako administrator wszystkich sądów, musi mieć istotny udział także w procesie powoływania prezesów sądów, ale jego głos nie może być jednak dominujący, gdyż naruszałoby to zasadę niezależności sądu”.

A minister Ziobro będzie w praktyce sam decydował kogo obsadzi na stanowiskach prezesów sądów. Co więcej – choć o tym SN nie pisze – prezesami będą mogli też zostać zaufani prokuratorzy Ziobry, którzy dzięki obniżaniu wymogów w awansach sędziowskich, będą mogli założyć togi sędziów, a potem awansować na stanowiska kierownicze w sądach.



Sąd Najwyższy stwierdza, że „sprawowanie funkcji prezesa oraz wiceprezesa sądu przez osobę powołaną w drodze wyłącznej decyzji ministra bez jakiegokolwiek, nawet minimalnego, wpływu samorządu sędziowskiego, budzi istotne zastrzeżenia z punktu widzenia zasady równowagi pomiędzy władzami, która wynika bezpośrednio z art. 10 ust. 1 Konstytucji RP”. Dlaczego?

„Wątpliwa z punktu widzenia Konstytucji jest sytuacja, w której minister sprawiedliwości może, poprzez decyzje kadrowe, istotnie wpływać na działalność sądów, pośrednio także na orzeczniczą, powołując na prezesów osoby o określonych poglądach.

Oczywiście wcale tak nie musi być, ale już samo stworzenie w ustawie takich mechanizmów powoduje realne zagrożenie dla realizacji zasad konstytucyjnych” – pisze SN. Zdaniem autorów opinii, przyznanie takich kompetencji ministrowi sprawiedliwości narusza konstytucyjną zasadę niezależności sądów. Narusza ją też przyznanie Ziobrze prawa do odwołania wszystkich prezesów sądów od lipca tego roku – projekt pozwala na ich weryfikację.

SN „stanowczo” skrytykował danie prezesom prawa do przenoszenia sędziów bez ich zgody do innych wydziałów. W opinii czytamy: „W szczególności przeniesienie sędziego do innego wydziału na okres do 12 miesięcy może stanowić ukrytą postać kary dyscyplinarnej. Nie trudno bowiem zauważyć, że np. sędzia, który przez 20 lat orzekał w wydziale karnym może mieć trudności z „automatycznym” podjęciem czynności orzeczniczych w wydziale cywilnym”. SN ostrzega, że może to się odbić na szybkości prowadzenia procesów, co uderzy w obywateli.



Wątpliwości konstytucyjne budzi też obniżenie wieku emerytalnego sędziów kobiet do 60 lat. PiS tłumaczy, że projekt powiela tylko wcześniejsze obniżenie wieku emerytalnego dla wszystkich pracujących. Sąd Najwyższy uważa, że cel jest inny, bo zawód sędziego jest jednym z najbardziej sfeminizowanych w Polsce, a minister sprawiedliwości będzie mógł swobodnie decydować, czy dać sędzi, która przekroczy wiek emerytalny, zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska. W środowisku sędziowskim mówi się, że w ten sposób PiS może pozbyć się z sądów doświadczonych ludzi i zrobić miejsce dla młodszych, bardziej skłonnych do ustępowania władzy.

Do tej pory sędzia – gdy przekroczył wiek 67 lat – przedstawiał ministrowi zaświadczenie o zdolności do pracy i nadal mógł orzekać. SN zauważa, że dzięki projektowi PiS teraz będzie potrzebna zgoda ministra. „W konsekwencji proponowane uprawnienie ministra sprawiedliwości będzie miało charakter całkowicie dyskrecjonalny i swobodny, dając temu organowi władzy wykonawczej istotny wpływ na kształtowanie zasobów kadrowych polskiego sądownictwa” – stwierdza SN w opinii. Dodaje, że jest to sprzeczne z konstytucyjną zasadą nieusuwalności sędziów i wywoła niekorzystne dla obywateli skutki:

„Obniżenie wieku przechodzenia w stan spoczynku w żaden sposób nie przyczyni się do poprawy funkcjonowania sądownictwa.

Zaproponowana zmiana skutkować będzie koniecznością obsady szeregu stanowisk sędziowskich w ramach czasochłonnych procedur zmierzających do wyłaniania najlepszych kandydatów. Z pewnością negatywnie wpłynie to na przewlekłość postępowań i sposób rozpatrywania spraw, gdyż nowi sędziowie będą musieli się wdrożyć w specyfikę pracy danego sądu lub wydziału (…) Uzależnienie dalszego zajmowania stanowiska sędziowskiego, po osiągnięciu wieku przechodzenia w stan spoczynku, od decyzji ministra sprawiedliwości koliduje także z zasadą trójpodziału władzy oraz zasadą niezawisłości sędziowskiej”. I jeszcze jeden argument – o tym, czy starszy sędzia może dalej sądzić minister decydował w PRL. Teraz to rozwiązanie przywraca PiS.

SN zauważa także, że granica wieku przechodzenia przez sędziów na emeryturę może być wyższa, bo nie warto pozbywać się doświadczonych sędziów. W wielu krajach pełnią oni funkcję dożywotnio, a przed II wojną światową w Polsce sędziowie mogli pracować do 70 roku życia.

Nie wszystko jednak skrytykował SN, pochwalił np. pomysł by sędziom losowo przydzielać sprawy.



Ten projekt PiS oraz zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa, którą partia Kaczyńskiego też chce sobie podporządkować, skrytykowała niedawno również Rada Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagielońskiego. To wydział, którego absolwentami są minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i prezydent Andrzej Duda.

Krytyczną opinię o nowej ustawie o sądach wydała też komisja legislacyjna Naczelnej Rady Adwokackiej. Wynika z niej, że szereg propozycji narusza Konstytucję.

„Przedstawione w projekcie poselskim propozycje zmian normatywnych należy całościowo ocenić jednoznacznie negatywnie

(…) całościowa analiza projektu prowadzi do konieczności uznania go za naruszającego fundamentalne zasady konstytucyjne, których celem jest zagwarantowanie odrębności i niezależności władzy sądowniczej oraz niezawisłości sędziów ją sprawujących. Wątpliwości co do zgodności proponowanych zmian z Konstytucją oraz negatywny wpływ proponowanych zmian na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, dodatkowo pogłębia spojrzenie całościowe na tle dotychczas przeprowadzonych i aktualnie procedowanych zmian dotyczących sądownictwa powszechnego i Trybunału Konstytucyjnego. Kierunek tych zmian zmierza bowiem do wyeliminowania niezależności trzeciej władzy do pozostałych” – pisze NRA. Stwierdza też, że minister Ziobro dostanie uprawnienia, dzięki którym będzie mógł wpływać na sądy oraz dostanie instrumenty nacisku na składy orzekające. „Taka sytuacja jest nie do zaakceptowania w demokratycznym państwie prawnym”, pisze Naczelna Rada Adwokacka.

Głosy krytyki płyną też z zagranicy. Planami podporządkowania sądów PiS zainteresowało się nawet ONZ. Do Polski ma przyjechać jej przedstawiciel ds. niezawisłości sądów. We wtorek, 9 maja 2017 roku, sprawa była poruszana w Genewie podczas Powszechnego Przeglądu Okresowego Praw Człowieka państw ONZ. Czy opóźni to uchwalenie zmian w Krajowej Radzie Sądownictwa i w sądach powszechnych? W ubiegłą środę (10 maja 2017) miało się odbyć pierwsze czytanie projektu o ustroju sądów powszechnych, ale zdjęto go z porządku obrad. Nie udało się też przeprowadzić drugiego czytania ustawy o KRS, do której uwagi zgłaszał Andrzej Duda. Czy PiS przestraszył się krytycznych opinii zagranicznych instytucji, czy tylko spowolnił pracę nad przyjęciem projektów? Okaże się w przyszłym tygodniu na posiedzeniu Sejmu. Projekt zmiany ustroju sądów powszechnych znowu jest w porządku obrad. Jak dotąd partia Kaczyńskiego zarzekała się, że się nie cofnie, bo „zmiany” w wymiarze sprawiedliwości to jeden z głównych jej celów.

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press