Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę podkarpackiej gminy Kańczuga, która nie otrzymała zgody na płoszenie gawronów w okresie lęgowym. To ważny precedens, ale gawrony wciąż czekają na ścisłą ochronę gatunkową.
Gawrony są ściśle chronione prawem, ale wyłącznie poza obszarem administracyjnym miast. Natomiast na terenach miejskich ta ochrona jest tylko częściowa, co sprawia, że prawo zezwala na usuwanie „od dnia 16 października do końca lutego gniazd ptasich z obiektów budowlanych lub terenów zieleni, jeżeli wymagają tego względy bezpieczeństwa lub sanitarne”. Nie trzeba mieć na niszczenie gniazd zgody. Stwarza to okienko czasowe, w którym de facto, bez nadzoru przyrodniczego, można niszczyć całe gawronie kolonie.
Inaczej sytuacja przedstawia się w okresie lęgowym. Wtedy samorządy mogą niszczyć gniazda i płoszyć ptaki, ale przedtem muszą wystąpić z wnioskiem do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o wydanie pozwolenia na takie działania.
Zgody były bardzo często wydawane, o czym informowało Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków (OTOP). Z danych przygotowanych przez ornitologów wynika, że tylko w latach 2020-2022 było to 348 zgód na 400 złożonych wniosków o ich wydanie. To właśnie z tej możliwości chciały skorzystać władze samorządowe Kańczugi (woj. podkarpackie), aby móc odstraszać gawrony również w okresie lęgowym. Potrzebę tych działań uzasadniały „względami sanitarnymi i komfortem mieszkańców”.
Wniosek urzędu miasta i gminy trafił do RDOŚ. To regionalny dyrektor podejmuje decyzję w tej sprawie. Przy braku zgody RDOŚ wnioskodawca ma prawo odwołać się do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która rozpatruje zasadność decyzji. Jeżeli na tym etapie zostanie ona podtrzymana, sprawę można jeszcze skierować do sądu. Tak też stało się w przypadku Kańczugi.
Wobec odmowy GDOŚ, władze gminy postanowiły odwołać się do sądu administracyjnego, bo nie chciały rezygnować z zamiaru płoszenia gawronów w okresie lęgowym. Jednak WSA w Warszawie oddalił skargę, wskazując na to, że decyzja organów ochrony środowiska była zgodna z prawem i oparta na rzetelnej analizie.
Jak czytamy w komunikacie OTOP: „Kluczowe znaczenie miało niespełnienie warunków pozwalających na odstępstwo od zakazów ochrony gatunkowej. Przepisy dopuszczają takie odstępstwa tylko wtedy, gdy nie ma rozwiązań alternatywnych oraz gdy działania nie szkodzą populacji chronionego gatunku. W tej sprawie oba te warunki nie zostały spełnione”.
Monika Klimowicz-Kominowska, rzeczniczka prasowa OTOP, wyjaśnia szczegóły dotyczące postanowienia WSA: „W uzasadnieniu wskazano, że istnieją inne, mniej inwazyjne sposoby ograniczenia uciążliwości związanych z obecnością ptaków, takie jak zmiany w zagospodarowaniu przestrzeni parku czy zwiększenie częstości sprzątania. Jednocześnie Sąd podzielił stanowisko organów, że płoszenie gawronów w okresie lęgowym mogłoby negatywnie wpłynąć na ich populację. Zauważył również, że szczególnie istotna jest rola dużych, stabilnych kolonii, które mają kluczowe znaczenie dla przetrwania gatunku. Zwłaszcza w kontekście jego spadkowej liczebności w Polsce”.
Jednocześnie sąd odniósł się do argumentu dotyczącego zagrożenie sanitarnego, jakie miałyby stworzyć gawrony. W tym przypadku powołał się na dane Głównego Inspektoratu Sanitarnego, które nie potwierdzają tezy o tym, że ptaki te miałyby stwarzać niebezpieczeństwo epidemiologiczne dla ludzi.
Co jednak najważniejsze, sądowy wyrok w sprawie gawronów podkreślił znaczenie ochrony przyrody jako wartości konstytucyjnej oraz obowiązku władz publicznych do jej realizacji. Zdaniem WSA sytuacje konfliktowe wynikające z potrzeb mieszkańców a ochroną środowiska należy rozwiązywać przy zastosowaniu środków, które najmniej będę ingerować w przyrodę.
Wyrok zapadł 10 marca. Już się uprawomocnił – gmina Kańczuga nie złożyła skargi kasacyjnej.
Chociaż wyrok WSA w Warszawie tworzy ważny precedens prawny, gawrony wciąż nie mogą liczyć na pełną ochronę gatunkową. Tymczasem liczebność tych ptaków drastycznie spada. Szczególnie dotkliwe straty odnotowują w krajobrazie rolniczym. Tam sięgają aż 50 procent ich populacji. Wynikają one z intensyfikacji rolnictwa, co przekłada się na trudności z dostępem do pokarmu i siedlisk, gdzie mogłyby zakładać swoje gniazda.
Ostatnią ostoją gawronów stają się dziś tereny miejskie, gdzie w parkach i na cmentarzach wciąż mogą znaleźć drzewa potrzebne do zakładania gniazd. To z kolei prowadzi do sytuacji konfliktowych. Nie wszyscy potrafią zaakceptować obecność gawronów. To dlatego władze samorządowe decydują się na rozwiązania, które mają sprawić, że ptaki te znikną z przestrzeni miast. Nie zwracają przy tym uwagi na pogarszającą się sytuację gawronów.
W ubiegłym roku OTOP przekazał do Ministerstwa Klimatu i Środowiska podpisy zebrane w ramach akcji „Chrońmy gawrony” pod petycją o objęcie tych ptaków ochroną ścisłą na terenie całego kraju. W swoim wniosku ornitolodzy domagają się również zmiany zasad wydawania przez RDOŚ zezwoleń na usuwanie gniazd, płoszenie ptaków i niszczenie ich siedlisk oraz wprowadzenia takich rozwiązań, które ograniczą ryzyko niszczenia gawronich kolonii. Do dziś nie ma ministerialnego rozporządzenia w tej sprawie.
Publicysta, dziennikarz, autor książek poświęconych ludziom i przyrodzie: „Syria. Przewodnik po kraju, którego nie ma”, „Łoś. Opowieści o gapiszonach z krainy Biebrzy”, „Puszcza Knyszyńska. Opowieści o lesunach, zwierzętach i królewskim lesie, a także o tajemnicach w głębi lasu skrywanych, „Rzeki. Opowieści z Mezopotamii, krainy między Biebrzą i Narwią leżącej" i "Borsuk. Władca ciemności. Biografia nieautoryzowana".
Publicysta, dziennikarz, autor książek poświęconych ludziom i przyrodzie: „Syria. Przewodnik po kraju, którego nie ma”, „Łoś. Opowieści o gapiszonach z krainy Biebrzy”, „Puszcza Knyszyńska. Opowieści o lesunach, zwierzętach i królewskim lesie, a także o tajemnicach w głębi lasu skrywanych, „Rzeki. Opowieści z Mezopotamii, krainy między Biebrzą i Narwią leżącej" i "Borsuk. Władca ciemności. Biografia nieautoryzowana".
Komentarze