0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Zuchowicz...

Konfederacja Korony Polskiej zorganizowała 31 stycznia 2026 roku w Łochowie Kongres Inicjatyw Narodowych, Gospodarczych i Samorządowych. Ugrupowanie, którego liderem jest Grzegorz Braun, określa swoją inicjatywę skrótem „KINGS”. Według zapowiedzi „to flagowe wydarzenie programowe Konfederacji Korony Polskiej – konferencja prezentująca ambitną, nowoczesną i odpowiedzialną wizję państwa”. Przez cały dzień na terenie kompleksu wypoczynkowego w Łochowie odbyło się kilkanaście paneli z udziałem działaczy Korony oraz gwiazd skrajnej prawicy.

W OKO.press opublikujemy szerszą relację z wydarzenia. W poniższym tekście skupimy się na panelu dotyczącym sądownictwa, w którym wzięli udział:

  • dr Jacek Wilk, adwokat, były polityk Konfederacji, poseł na Sejm VII kadencji z ramienia Kukiz'15, obecnie blisko współpracujący z Grzegorzem Braunem
  • dr Łukasz Bernaciński, członek zarządów Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris
  • dr Oskar Kida, prawnik związany w przeszłości z partią KORWiN oraz Bezpartyjnymi Samorządowcami
  • Krzysztof Łopatowski, adwokat, pełnomocnik Grzegorza Brauna
  • Stanisław Michalkiewicz, pisarz i publicysta związany z „Najwyższym CZAS-em”, Radiem Maryja, Telewizją Trwam i Gazetą Polską
  • Piotr Schab, sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie, w latach 2018-2025 Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych.

Jak przypomina w tekście OKO.press Mariusz Jałoszewski, rzecznicy dyscyplinarni (Schab i jego zastępcy Przemysław Radzik i Michał Lasota) ścigali w czasach rządów PiS niezależnych sędziów za udział w takich wydarzeniach, jak wiec Komitetu Obrony Demokracji, spotkania z uczniami w ramach inicjatywy Tour de Konstytucja, symulację rozprawy na festiwalu Pol'and'Rock, czy podpisanie listu do OBWE. Zarzutem była „działalność publiczna nie dająca się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów” oraz „uchybienie godności urzędu sędziego” (artykuł 107 paragraf 1 punkty 4 i 5 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych). Przepisy te wynikają z konstytucyjnej zasady apolityczności sędziów (art. 173 ust. 3 Konstytucji).

Przeczytaj także:

Kongres KINGS to wydarzenie bez żadnych wątpliwości polityczne, ściśle partyjne. Wejście na imprezę wiązało się z obowiązkiem kupna „karty wstępu”, która była „równoznaczna z przekazaniem darowizny na cele statutowe partii”. Ceny normalnych wejściówek zaczynały się od 300 zł (150 zł dla studentów) i dochodziły aż do 5 tysięcy złotych za bilet dla VIP-ów.

Schab: „Trzeba przewrócić system”

Głównym tematem był dualizm prawny i konflikt wokół statusu sędziów powołanych po 2018 roku. Piotr Schab mówił, że niektórzy sędziowie „sednem swojej aktywności publicznej czynią zwalczanie organów konstytucyjnych”. Chodzi oczywiście o nieuznawanie Krajowej Rady Sądownictwa uformowanej według ustawy z 2017 roku oraz o upolityczniony Trybunał Konstytucyjny. Co zatem należy z tymi sędziami zrobić?

„Recepta jest zarazem prosta i skomplikowana. I są na tej sali osoby bardziej predestynowane do wypowiedzenia tej recepty prostymi słowy” – zaczął Schab. W tym momencie na sali zrobiło się poruszenie, ponieważ na panel przybył w towarzystwie przybocznych Grzegorz Braun i zaczął się przysłuchiwać dyskusji.

„Trzeba zmienić ludzi. Nasze sądownictwo jest uwikłane w takie relacje, pokolenia sędziów są klonami swoich poprzedników do tego stopnia, że bez gruntownej, nie chcę powiedzieć weryfikacji, bo to się fatalnie kojarzy, ale bez gruntownego przewrócenia systemu, wprowadzenia mechanizmu ustanawiania sędziów tak, by służyli polskiemu państwu, bez odwrócenia kwestii kształcenia sędziów i zobowiązania ich do utrzymania więzi z państwem za cenę pozbawienia ich statusu zawodowego, sądownictwo nie zostanie przywrócone społeczeństwu” – stwierdził Piotr Schab.

„O sędziach mówiło się różnie – o kaście, o politykach w togach. Ja bym podpisał się pod obydwoma sformułowaniami, ale z tego niewiele wynika. Herkulesowym wysiłkiem będzie, i mam nadzieję, że ten wysiłek zostanie podjęty, podjęty skutecznie, tak głęboka zmiana strukturalna sądownictwa i tak głęboka zmiana kadrowa w sądownictwie, by zachowana została więź sędziów ze społeczeństwem. Więź, która była ignorowana, rujnowana, bezczelnie zarzucana na poszczególnych etapach funkcjonowania tego, co niestety, nazywamy sędziowską kastą” – dodawał. „Należę do tych sędziów, nie lękam się tego mówić, którzy im więcej myślą o perspektywach zmian, tym głębiej są przekonani, że

potrzebne są zmiany radykalne, bardzo radykalne”.

Po tych słowach sędziego Schaba na sali rozległy się gromkie oklaski. Sala klaskała zerkając na Grzegorza Brauna, który też klaskał.

Piotr Schab dodał, że „sieć powiązań [sędziów] jest taka, że aby je przeciąć, trzeba złamać te struktury”.

W kolejnych wypowiedział wyjaśniał, w jaki sposób ma wyglądać to łamanie struktur. Jako siedlisko oporu sędziowskiego Schab wskazał Sąd Najwyższy (przede wszystkim Izbę Karną) oraz sądy apelacyjne. Kolejny raz powtórzył, że „sędziowie podważający status innych sędziów wypowiadają porządek prawny swojemu państwu” , a tym samym „składają urząd sędziowski”.

„Nie można powiedzieć »nie wiem, co noszę na piersi, czy to jest [nierzrozumiałe – przyp.], czy to jest gwiazda pięcioramienna, czy to jest cokolwiek innego«. Ten człowiek mówi państwu polskiemu i obywatelom: »nie jestem sędzią«” – mówił Schab.

Dodawał też, że „nie trzeba zmian w Konstytucji, by dokonać weryfikacji takich postaw”.

„Myśmy dużo zastanawiali się nad spłaszczeniem struktury polskiego sądownictwa” – przyznał Piotr Schab. „Nic nie stoi na przeszkodzie od strony ustawowej, aby zlikwidować sądy apelacyjne. Ta struktura jest zbędną naroślą na sądownictwie. Likwidacja tych sądów otwiera drogę do zastosowania przepisu z art. 180 ust. 5 Konstytucji, to znaczy do tego, co nazywaliśmy nie za ładnie, weryfikacją stanowisk sędziowskich w związku ze zmianą sądownictwa i jego struktury”.

Przepis cytowany przez Schaba mówi, że "w razie zmiany ustroju sądów lub zmiany granic okręgów sądowych wolno sędziego przenosić do innego sądu lub w stan spoczynku z pozostawieniem mu pełnego uposażenia”.

O planach zmiany struktury sądów, która umożliwiłaby weryfikację, czyli po prostu usuwanie nieposłusznych władzy sędziów z urzędu, mówiło się dużo w czasie drugiej kadencji rządów PiS. Na początku 2020 roku Suwerenna Polska (wtedy jeszcze Solidarna Polska) przedstawiła ten plan jako swój oficjalny program dla sądownictwa.

„Sędziów wreszcie usunąć”

Z potrzebą „radykalnego oczyszczenia” środowiska sędziowskiego zgadzali się wszyscy uczestnicy panelu. Oskar Kida proponował, by usunąć z zawodu wszystkich sędziów, którzy podważali status neosędziów, ponieważ „sprzeniewierzyli się ślubowaniu” przestrzegania polskich ustaw. Ogłosił, że to usunięcie nie odbędzie się politycznie, ale że dokonają tego sami obywatele, ale nie sprecyzował, w jaki sposób miałoby się to wydarzyć.

Łukasz Bernaciński z Ordo Iuris stwierdził, że „rak uchylania wyroków sędziów powołanych po 2018 roku ma już przerzuty – na sprawy rozwodowe” (nawiązywał do głośnej ostatnio sprawy zakwestionowania orzeczenia o rozwodzie wydanego przez neosedziego). Sami sędziowie zaś są „podzieleni” i „niezdolni do reprezentowania RP". Pomysł Ordo Iuris na uzdrowienie sytuacji jest zbieżny z propozycją Schaba (a wcześniej ziobrystów) spłaszczenia struktury. Bernaciński również proponuje zlikwidowanie sądów apelacyjnych, ale do tego zreorganizowanie gabinetów sędziów, „być może nawet biur”. To jednak nie koniec pomysłów. Kolejnym jest wprowadzenia zasady: więcej orzekania za większą pensję. O co chodzi?

Bernaciński alarmował, że dochodzi do „dużej feminizacji zawodu sędziego”. W jednym roku ponad 90 proc. sędziów powołanych przez prezydenta Andrzeja Dudę stanowiły kobiety. Zawód ten ma być szczególnie atrakcyjny dla kobiet ze względu na stabilność zatrudnienia i spokój (z zastrzeżeniem, że spokój dotyczy tych, którzy „nie mieszają się w politykę”). Dlatego też „trzeba nadać zawodowi rys przedsiębiorczości, który zachęci mężczyzn do tej pracy”. Ma być nim właśnie możliwość dorabiania sobie przez tych, którzy pracują wydajniej.

Nie wszyscy sędziowie to konfidenci, ale...

Ważnym wątkiem dyskusji było pytanie o to, jak właściwie mają być wyłaniani sędziowie i czy należy zreformować Krajową Radę Sądownictwa. Łukasz Bernaciński stwierdził, że w przypadku sędziów zaraz po szkole nie potrzeba KRS, prezydent mógłby ich powoływać samodzielnie. Rada byłaby obecna tylko w procedurze awansu sędziowskiego.

Podzielił się także myślą, że efektywna przemiana polskiego sądownictwa być może nie wymaga ogromnych kadr. Ponieważ „200, czy 300 sędziów w zupełności wystarczy, by zmienić wymiar sprawiedliwości, inaczej kształtować linię orzeczniczą”. Oczywiście, nie oznacza to, że należy porzucać bardziej rozbudowane plany. W przyszłości trzeba będzie zdaniem Bernacińskiego zmienić Konstytucję, tak, by „ustalić nowy podział władzy i dogmaty, na których chcemy oprzeć państwo”.

Piotr Schab stwierdził, że właściwie model KRS, który funkcjonuje w tej chwili (po 2018) jest optymalny. Oskar Kida proponował z kolei rozważenie wyborów powszechnych do KRS-u.

Krzysztof Łopatowski poszedł jeszcze dalej i rzucił pomysł by sędziowie byli wybierani w wyborach powszechnych na określone kadencje.

Stanisław Michalkiewicz był sceptyczny wobec powszechnych wyborów do KRS, zauważając, że to oznacza, że mogliby się w Radzie znaleźć przedstawiciele tej części społeczeństwa, której z panelistami nie po drodze, na przykład – straszył zebranych –

„autorytety moralne kreowane przez judenrat Gazety Wyborczej”.

Michalkiewicz proponował jednak możliwość usunięcia sędziego z urzędu w wyniku obywatelskiego referendum. W tym celu postulował zmianę konstytucji i zlikwidowanie gwarancji nieusuwalności sędziów.

Oczyszczać środowisko sędziowskie trzeba, bo przesiąknięte jest agenturą. Zwłaszcza stowarzyszenie Iustitia.

„Nie twierdzę, że to sami konfidenci wywiadu wojskowego, ale takie podejrzenie się rodzi”.

Nie lepiej prezentuje się stowarzyszenie sędziów Themis. Michalkiewicz stwierdził, że Themis (po łacinie – Temida, bogini sprawiedliwości i symbol środowisk sędziowskich) swoją nazwą nawiązuje do operacji Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o kryptonimie „Temida”.

Problem jest więc niebagatelny, a my, jako obywatele, „musimy wiedzieć, czy mamy do czynienia z sędzią, czy jakimś przebierańcem, konfidentem watahy bezpieczniackiej”. Jest na to jeden prosty sposób.

„Być może prezydent powinien zrobić spotkanie ze służbami. Nie chodzi o to, żeby ich [sędziów] zlustrować, tylko o to, żeby oni ich chociaż wyrejestrowali, żeby już się nie musieli słuchać swoich oficerów prowadzących” – żartował (?) Michalkiewicz ku uciesze całej sali.

„Braun poprowadzi nas do naprawy wymiaru sprawiedliwości"

Choć obiektem największej krytyki byli sędziowie przeciwstawiający się reformom sądowym czasów Zbigniewa Ziobry, wśród panelistów pojawiały się także uwagi wymierzone w rządy Prawa i Sprawiedliwości.

„PiS chciał ręcznie sterować sądami, a to też patologia" – stwierdził w pewnym momencie Stanisław Michalkiewicz.

„PiS sterował sądami ręcznie” – przyznawał mec. Krzysztof Łopatowski „A Platforma te sądy niszczy, degeneruje”. Pełnomocnik Grzegorza Brauna nie pozostawił wątpliwości, co, a właściwie kto jest odpowiedzią na bolączki sądownictwa. Stwierdził, że cały obecny problem, za podział sędziów na neo i paleo-sędziów odpowiedzialne są zarówno rządy PO, jak i rządy PiS. „PiS i PO to to samo zło. Trzeba odsunąć te partie od władzy i wtedy weźmiemy się za naprawę wymiaru sprawiedliwości (...)

Grzegorz Braun poprowadzi nas do naprawy wymiaru sprawiedliwości" – wieszczył pełnomocnik Grzegorza Brauna.

„O ile nie zostanie wcześniej wtrącony do więzienia, a Korona zdelegalizowana” – zastrzegał Stanisław Michalkiewicz.

;
Na zdjęciu Dominika Sitnicka
Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze