Prawa autorskie: Maciek Jazwiecki / Agencja GazetaMaciek Jazwiecki / Agencja Gazeta
28 października 2020

Siedlecka: To jest wojna, która zmienia się w rewolucję

Głównym hasłem obecnego protestu jest „wypierdalać”. Krótko i konkretnie. Tu nie ma przestrzeni na dialog, kompromis, dogadywanie się. „Wypierdalać” znaczy wypierdalać, a nie „porozmawiajmy”. Protestujący uważają – i słusznie – że rozmawiać nie ma z kim i nie ma o czym. Władza pokazała, że potrafi tylko szkodzić

Marta Lempart w imieniu Strajku Kobiet przedstawiła we wtorek 27 października na konferencji prasowej „obywatelskie postulaty zebrane od ludzi”. Nie dotyczyły tylko aborcji ("Chcemy pełni praw kobiet, legalnej aborcji, edukacji seksualnej, antykoncepcji"), ale m.in. przywrócenia praworządności.

„Po pierwsze, życzymy sobie, żeby oświadczenie pani Przyłębskiej było traktowane jako oświadczenie pani Przyłębskiej, a nie jak wyrok.

Po drugie, życzymy sobie prawdziwego Trybunału Konstytucyjnego, a nie jakiegoś czegoś, w czym zasiadają osoby nieuprawnione.

Po trzecie, życzymy sobie Sądu Najwyższego, który nie będzie się składał w części z funkcjonariuszy PiS, którzy robią to, co im każe prezes.

I po czwarte, chcemy prawdziwego Rzecznika Praw Obywatelskich, który dalej będzie walczył o nasze prawa”.

PiS zniszczył państwo

Po pięciu latach rządów PiS, państwo jest w destrukcji. Pandemia tylko to unaoczniła, a orzeczenie Trybunału Julii Przyłębskiej pokazało, do czego ta destrukcja prowadzi.

Władza nie bierze za nic odpowiedzialności, wysługuje się sędziami, prokuratorami i urzędnikami bez kompetencji, na których w razie czego można będzie zwalić winę. Nie potrafi rządzić.

Nie potrafi nawet tak prostych rzeczy jak zgodne z prawem wprowadzenie restrykcji antycovidowych, jak noszenie maseczek czy zakaz zgromadzeń. Ustanawia je rozporządzeniami, a nawet zarządzeniami, jak było w przypadku ograniczenia praw wyborczych i wprowadzenia powszechnego obowiązku głosowania korespondencyjnego.

To, że nie potrafi tego zrobić zgodnie z prawem, powoduje, że ludzie przestają władzy słuchać. O zaufaniu nie wspomnę.

Nie ma z kim i nie ma o czym rozmawiać

Głównym hasłem obecnego protestu jest „wypierdalać”. Krótko i konkretnie. Tu nie ma przestrzeni na dialog, kompromis, dogadywanie się. „Wypierdalać” znaczy wypierdalać, a nie „porozmawiajmy”. Protestujący uważają – i słusznie – że rozmawiać nie ma z kim i nie ma o czym. Władza pokazała, że potrafi tylko szkodzić.

To sytuacja podobna do białoruskiej: Łukaszenka musi odejść – tyle. Choć tam protestujący są uprzejmiejsi i jeszcze nie każą mu „wypierdalać”. Ale rozmawiać też nie chcą.

Skoro nie ma po co rozmawiać z władzą, to do kogo adresowane są postulaty odczytane przez Martę Lempart? Jak sama powiedziała, do protestujących.

To propozycja, żeby protestujący przywrócili państwo prawa. Takie ustawienie ról oznacza, że protestujący traktują siebie jak REWOLUCJĘ. Tylko rewolucja ma moc ustanawiania prawa ponad głowami rządzących.

Tak więc rewolucja miałaby unieważnić wyrok Trybunału Przyłębskiej. Jak? Ano najprościej w świecie: przez ogłoszenie tego, co wiedzą wszyscy, łącznie z władzą - że Trybunał Przyłębskiej nie jest Trybunałem Konstytucyjnym, tylko wadliwie obsadzonym ciałem służebnym wobec partii rządzącej. Dlatego jego orzeczenia nie mają mocy prawnej.

Wszystkie orzeczenia, nie tylko to antyaborcyjne. Inaczej się nie da. Nie da się uznać, że tylko to ostatnie nie zasługuje na publikację w „Dzienniku Ustaw”. Byłoby to takie samo bezprawie, jakie PiS uprawiał przez blisko trzy lata, nie publikując wyroków Trybunału Konstytucyjnego wydanych przed przejęciem go przez Przyłębską.

Przeczytaj także:

Ta wojna zamienia się w rewolucję

Odrzucenie legalności Trybunału Przyłębskiej delegalizuje wszystkie jego orzeczenia legalizujące bezprawie PiS w neo-KRS czy Sądzie Najwyższym. I szykowane orzeczenie likwidujące de facto urząd Rzecznika Praw Obywatelskich przez pozbawienie go możliwości działania po upływie kadencji obecnego RPO Adama Bodnara.

Przeczytaj także:

„To jest wojna”, krzyczą protestujący. Po wojnie podpisuje się jednak pokój – na jakichś warunkach. Jeśli wojna zmienia się w rewolucję, nie trzeba podpisywać porozumienia. Rewolucja narzuca prawo. Prawo do prawa. I do aborcji PiS z przyczyn embriopatologicznych.

Udostępnij:

Ewa Siedlecka

Dziennikarka, publicystka prawna, w latach 1989–2017 publicystka dziennika „Gazeta Wyborcza”, od 2017 publicystka tygodnika „Polityka”, laureatka Nagrody im. Dariusza Fikusa (2011), zajmuje się głównie zagadnieniami społeczeństwa obywatelskiego, prawami człowieka, osób niepełnosprawnych i prawami zwierząt.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne