0:00
03 sierpnia 2020

Po Pietrzaku - Hungarica. Skrajna prawica przejmuje scenę w Centrum Sztuki Współczesnej 

Jak Piotr Bernatowicz uczci rocznicę bitwy warszawskiej 1920? Mianowany przez Glińskiego nowy dyrektor Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski zaprosił na koncert węgierskich nacjonalistów. W CSW zagra zespół Hungarica, który wspiera Jobbik i jego zdelegalizowaną, paramilitarną bojówkę

Wydrukuj

Wszystko w ramach imprezy pod hasłem „Wolny Świat”. To kolejna cegiełka w dorobku nowego dyrektora CSW Piotra Bernatowicza.

„Wojna z bolszewikami i Bitwa Warszawska w 1920 roku były walką w obronie niepodległości, ale też zachodniej cywilizacji, której główną wartością jest wolność” - tłumaczy ideę wydarzenia placówka na swojej stronie.

Hungarica to czołowy reprezentant tzw. węgierskiego rocka narodowego („nemzeti rock”). Zespół otwarcie wspiera skrajnie prawicową partię Jobbik oraz tzw. Gwardię Węgierską, jej paramilitarną bojówkę zdelegalizowaną w 2009 roku wyrokiem sądu. Opiewa utracone przez Węgry sto lat temu ziemie w Rumunii (Siedmiogród) i dzisiejszej Słowacji.

Wokalista Hungarici Sziva Balázs regularnie występuje na zgromadzeniach Jobbiku. Został wydalony ze Słowacji w roku 2008 w związku z zamieszkami etnicznymi po meczu w miejscowości Dunajská Streda (rannych zostało wówczas ponad 50 osób).

Inny zespół Balazsa, Romantikus Erőszak („Romantyczny Gwałt”, „Romantyczna Przemoc”), jawnie posługuje się faszystowskimi symbolami.

Romantikus Erőszak - okładka płyty

Muzyka partyjna

Środowiska Hungarici i Romantikus Erőszak były u nas doceniane wielokrotnie przez Młodzież Wszechpolską. Od dawna współpracują z polską sceną nacjonalistyczną, nagrywając z polskimi twórcami czy śpiewając polskie pieśni narodowe.

Zjawisko węgierskiego „rocka narodowego” zostało wypromowane na początku XXI wieku przez partyjne Pannon Rádió. Należało ono do Węgierskiej Partii Sprawiedliwości i Życia (MIÉP). To poprzedniczka i przez pewien czas sojuszniczka Jobbiku, który ostatecznie pokonał ją w walce o rząd dusz na skrajnej prawicy.

„Nemzeti rock” łączy wpływy folkowe, zachodni street punk z nurtu „oi!”, metal oraz skrajnie nacjonalistyczne, rewanżystowskie treści.

Krzysztof Varga pisał na łamach OKO.press, że środowisko zespołów i ich fanów cechuje „kult strzałokrzyżowców, czyli prawdziwych węgierskich faszystów, którzy objęli krwawo władzę po obaleniu przez Niemców regenta Horthy’ego”, czy „sławienie węgierskiej armii czasów II wojny światowej, a nie tylko huzarów szarżujących na austriackie wojsko w czasie powstania 1848 roku. A królewska armia honwedów w II wojnie stała od początku do końca po stronie Hitlera”.

Jednocześnie Varga przypomniał, że na Węgrzech Jobbik - prawicowy konkurent rządu premiera Orbána - jest partią legalną i zasiadającą w parlamencie.

Jak zapowiada na swojej stronie Centrum Sztuki Współczesnej: „Zaproszeni muzycy reprezentują różne gatunki muzyczne: rock, reggae i rap, ale łączy ich przywiązanie do idei wolności. Wolny Świat to dużo mocnej muzyki, pozytywna energia i dobra zabawa”.

Bitwa o Kielce, bitwa o Jasną Górę

To nie pierwsza przygoda Hungariki z Polską. Nasz kraj jest dla węgierskiego „rocka narodowego” głównym rynkiem eksportowym.

W 2019 roku w Kielcach przeciwko koncertowi Hungariki protestowali: KOD, Obywatele RP, PO, SLD, Razem, Wiosna, Anarchistyczne Kielce i Stowarzyszenie im. Jana Karskiego. Także węgierska ambasada miała zgłaszać zastrzeżenia do koncertu.

Od Hungariki odciął się prezydent Kielc Bogdan Wenta (KO), który chciał odwołania imprezy. Jednak szybko przejął ją… starosta powiatu kieleckiego ziemskiego Mirosław Gębski (PiS) - i ostatecznie koncert się odbył.

Koncerty Hungariki odwołano za to w klasztorze na Jasnej Górze, gdzie w 2018 chciał ten zaprosić „duszpasterz kibiców”, ks. Jarosław Wąsowicz.

„Członkowie tego zespołu czynnie wspierają działalność neofaszystowskiej partii Jobbik oraz Gwardii Narodowej, uznawanej za organizację neonazistowską, która została zdelegalizowana przez węgierski sąd za działalność naruszającą prawa mniejszości, antysemityzm i negowanie Holokaustu” - napisało wtedy do jasnogórskiego przeora Stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita.

Hungarica wystąpiła za to na Marszu Niepodległości w Warszawie w 2016 roku, śpiewając obok swojego repertuaru m.in. „Rotę”.

Romantikus Erőszak gościł z kolei na skrajnie prawicowym festiwalu „Orle Gniazdo” w 2014 i w 2017 roku. Koncertami zachwycały się media takie, jak „portal niezależnych nacjonalistów Autonom.pl”, czy nacjonalistyczny miesięcznik „Szturm”.

Portal Marszu Niepodległości partnerem CSW

Koncert „Wolny świat” w CSW patronatem medialnym objęły: TVP Kultura, „Media Narodowe” - czyli portal tworzony przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, oraz portal wRealu24 - walczący z „żydowskimi roszczeniami”.

Redaktorem naczelnym tego ostatniego jest Marcin Rola - przez sąd w Toruniu uznany za winnego znieważenia działaczek feministycznych (z art. 216 kk) i skazany na 3 miesiące ograniczenia wolności w postaci prac społecznych, w wymiarze 30 godzin miesięcznie.

Do tego sąd polecił mu wpłacić 10 tys. zł na PCK, przeprosić znieważoną kobietę oraz zapłacić jej 500 zł zadośćuczynienia. Rola o uczestniczkach Czarnego Protestu mówił w swoim komentarzu m.in.: ”feminazistki”, „ameby”, „pasztety z wąsem”, „półmózgi" i "debile". Rola złożył apelację.

Portal wRealu24.pl - nowy patron medialny CSW

To nie pierwszy kuriozalny pomysł na prawicowy koncert nowego dyrektora CSW Piotra Bernatowicza. „Odmrożenie” instytucji po pandemii zaczął od koncertu Jana Pietrzaka, na którym zaatakowana fizycznie została dziennikarka OKO.press Dominika Sitnicka.

Warszawskie środowiska kulturalne i media protestujące przeciw koncertowi Pietrzaka w CSW Bernatowicz określił jako „nietolerancyjne i zamknięte”. Zarzucił im też „cenzurę”.

Udostępnij:

Witold Mrozek

dziennikarz, krytyk teatralny i publicysta. Od 2012 stały współpracownik "Gazety Wyborczej", od 2009 - "Dwutygodnika". Pisze m.in. o kulturze, cenzurze, samorządach i stosunkach państwo-Kościół.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne