Ograny ścigania wszczęły postępowanie w sprawie akcji Roberta Bąkiewicza i Ruchu Obrony Granic z 30 grudnia 2025 roku. Działacze ROG wbili wtedy w koryto Nysy Łużyckiej, na granicy polsko-niemieckiej, biało-czerwony słup łudząco przypominający polski słup graniczny
Jak ustaliło OKO.press, dochodzenie w sprawie wbijania fałszywego oznaczenia granicznego przez Ruch Obrony Granic Roberta Bąkiewicza wszczął Nadodrzański Oddział Straży Granicznej. Teraz akta trafiły już do Prokuratury Rejonowej w Krośnie Odrzańskim. Postępowanie prowadzone jest w sprawie, na razie nikomu nie postawiono zarzutów. Tę informację potwierdziły nam służby prasowe zarówno MSWiA, jak i Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.
„Tego na granicy jeszcze nie było! Dziś przeprowadziliśmy akcję na granicy z Niemcami. Wzorem Bolesława Chrobrego wbiliśmy symboliczny słup graniczny na Nysie Łużyckiej. To był jasny komunikat: Stop dyktatowi Berlina! Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz!” – w taki sposób o happeningu poinformował na Facebooku Robert Bąkiewicz, lider nieformalnego Ruchu Obrony Granic (ROG).
W akcji uczestniczyło kilkanaście osób, wśród nich były poseł PiS Jacek Kurzępa. A TV Republika transmitowała wbijanie słupa w rzekę w ramach wydania specjalnego.
„W historii Polski poczynając od Chrobrego tu była Polska. 80 lat po II wojnie światowej i powrocie Ziem Zachodnich i Odzyskanych i niemieckiej inwazji na Polskę, znów mamy do czynienia z niemieckim hegemonizmem. Dlatego symbolicznie wbijając słup graniczny w biało czerwonych barwach i orłem, przypominamy: Tu jest Polska! Jednocześnie mówimy stanowczo: Nie dla paktu migracyjnego i umowy Mercosur. To leży w newralgicznym interesach polskiej racji stanu! Kto tego nie rozumie i/ lub udaje, że nie dotyczy jego to KIEP, inaczej burak, po rusku durak” – pisał z kolei zaraz po happeningu Jacek Kurzępa, wcześniej poseł PiS, obecnie radny Sejmiku Województwa Lubuskiego.
W tej chwili sprawą zajmuje się prokuratura. Śledztwo prowadzone jest z artykułu 277 Kodeksu karnego:
„Kto znaki graniczne niszczy, uszkadza, usuwa, przesuwa lub czyni niewidocznymi albo fałszywie wystawia, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch”
Ruch Obrony Granic to nieformalna inicjatywa prawicowego działacza Roberta Bąkiewicza, wcześniej kojarzonego głównie ze skrajnie prawicowym, konfederackim Marszem Niepodległości 11 listopada. Od kilku lat Bąkiewicz pozostaje jednak w konflikcie z Konfederacją i współpracuje z PiS. Tworzy też kolejne radykalne inicjatywy.
ROG podejmuje działania dotyczące „obrony” granicy Polski z Niemcami, chociaż na tej granicy nie dzieje się nic niepokojącego.
Członkowie Ruchu uważają jednak inaczej. Podczas wakacji ROG organizował tam „patrole graniczne”. Wolontariusze stali godzinami w pobliżu przejść granicznych z Niemcami i „pilnowali”, by z Niemiec do Polski nie przedostawali się nielegalni migranci. Reagowali intensywnie na każdy samochód niemieckiej policji, ponieważ panowało wśród nich przekonanie, że to właśnie niemieckie służby „podrzucają” migrantów do Polski.
Zainteresowanie akcją spadało, ponieważ na granicy nie działo się nic istotnego. Zanim jednak opadło zupełnie, Robert Bąkiewicz był już objęty śledztwem za znieważenie dwóch funkcjonariuszy Straży Granicznej i dwóch funkcjonariuszy Żandarmerii Wojskowej w dniu 28 czerwca 2025 na przejściu granicznym w Słubicach. Bąkiewicz miał do nich powiedzieć: „Jesteście zdrajcami i za to zostaniecie rozliczeni”.
Jak informował Mariusz Jałoszewski w OKO.press: „Gorzowska prokuratura zastosowała też wobec Bąkiewicza wolnościowe środki zapobiegawcze. Są one surowe. Ma dwa razy w tygodniu meldować się na komisariacie. Ma również obowiązek informowania o opuszczaniu na dłużej miejsca pobytu i o dacie powrotu. Ponadto dostał precedensowy zakaz zbliżania się do przejść granicznych na całej granicy z Niemcami na bliżej niż na kilometr”.
Teraz, po akcji ze słupem wbijanym w koryto Nysy Łużyckiej, zapytaliśmy gorzowską prokuraturę, czy Bąkiewicz złamał ów zakaz. Okazało się jednak, że środek zapobiegawczy został bardzo szczegółowo zakreślony i dotyczy wyłącznie terenów przejść granicznych, a nie całej granicy zachodniej. Robert Bąkiewicz więc akurat tego zakazu nie złamał.
W grudniu 2025 roku gorzowska prokuratura rozszerzyła jednak stawiane mu zarzuty i skierowała do sądu akt oskarżenia dotyczący popełnienia aż czterech przestępstw. Poza znieważeniem funkcjonariuszy śledczy zarzucają mu także:
Mimo tego aktu oskarżenia Robert Bąkiewicz nie zaprzestał swojej działalności. A 30 grudnia 2025 roku przez fałszywe wystawienie znaku granicznego Ruch Obrony Granic postanowił przypomnieć o swoim istnieniu. Śledczy badają, czy i tym razem doszło do przestępstwa.
Robert Bąkiewicz już w 2023 roku został skazany na rok ograniczenia wolności za naruszenie nietykalności cielesnej aktywistki Katarzyny Augustynek. Wtedy jednak prezydent Andrzej Duda zastosował wobec niego (częściowe) prawo łaski. Dzięki temu Bąkiewicz nie miał ograniczonej wolności.
Warto dodać, że pośrednio Roberta Bąkiewicza dotyczy też sprawa, prowadzona przez prokuraturę w Świdnicy. Chodzi o prowadzenie nieuprawnionej zbiórki 1,5 procent na rzecz Ruchu Obrony Granic oraz innej organizacji Bąkiewicza – Roty Marszu Niepodległości.
Żadna z tych organizacji nie jest organizacją pożytku publicznego, nie może więc zbierać takich wpłat. Obchodzono więc przepisy, wykorzystując konto małej fundacji ze Świdnicy, którą po cichu przejęli współpracownicy Bąkiewicza. To OKO.press ujawniło tę sprawę. Jak widać, problemy z prawem prawicowego działacza piętrzą się z miesiąca na miesiąc.
Bezpieczeństwo
Nacjonalizm
Robert Bąkiewicz
Prokuratura
granica z Niemcami
granica zachodnia
Jacek Kurzępa
Ruch Obrony Granic
słup graniczny
Analityczka mediów społecznościowych, ekspertka. Specjalizuje się w analizie zagrożeń informacyjnych, zwłaszcza rosyjskiej dezinformacji i manipulacji w sieci. Autorka książki „Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie” oraz dwóch poradników na temat zwalczania dezinformacji. Z OKO.press współpracuje jako autorka zewnętrzna. Pisze o dezinformacji, bezpieczeństwie państwa, wojnie informacyjnej oraz o internetowych trendach dotyczących polityki. Zajmuje się też monitorowaniem ruchów skrajnie prawicowych i antysystemowych.
Analityczka mediów społecznościowych, ekspertka. Specjalizuje się w analizie zagrożeń informacyjnych, zwłaszcza rosyjskiej dezinformacji i manipulacji w sieci. Autorka książki „Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie” oraz dwóch poradników na temat zwalczania dezinformacji. Z OKO.press współpracuje jako autorka zewnętrzna. Pisze o dezinformacji, bezpieczeństwie państwa, wojnie informacyjnej oraz o internetowych trendach dotyczących polityki. Zajmuje się też monitorowaniem ruchów skrajnie prawicowych i antysystemowych.
Komentarze