Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plSlawomir Kaminski / ...
20 czerwca 2022

Sąd Najwyższy pyta OKO.press: Jaki jest interes publiczny w ujawnianiu danych o dyscyplinarkach wobec sędziów?

Chciałam wiedzieć, czy faktycznie 90 proc. dyscyplinarek sędziów to sprawy za gwałty, kradzieże i jazdę po pijanemu, jak stwierdził premier Morawiecki. Sąd Najwyższy zażądał jednak, bym najpierw wykazała, że te informacje „mają szczególne znaczenie dla interesu publicznego”

Premier Mateusz Morawiecki chwalił się publicznie, że takie właśnie informacje przekazał przewodniczącej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen. Chciałam wiedzieć, czy powiedział jej prawdę. Rolą dziennikarza nie jest wierzyć władzy na słowo, tylko sprawdzać, jak słowa mają się do rzeczywistości. I to zwłaszcza gdy te słowa są tak bulwersujące, że „oczy otwierają się bardzo szeroko rozmówcom w Brukseli”.

Sąd Najwyższy odpowiedział mi, że takich danych nie ma. A nawet gdyby miał je dla mnie zebrać, to najpierw muszę wykazać, że wiedza o tym, czy 9 na 10 polskich sędziów jest ściganych dyscyplinarnie za gwałty i kradzieże, „ma szczególne znaczenie dla interesu publicznego”.

Ale skoro tych danych nie ma i dopiero trzeba je zgromadzić, to o czym mówił premier? I czy naprawdę wymaga pisemnego uzasadnienia to, że są to informacje o szczególnie istotne dla publicznego dobra?

W poszukiwaniu danych

Głośne już słowa o dyscyplinarkach dla sędziów padły z ust Mateusza Morawieckiego 19 maja 2022. Brzmiały one tak: „Pamiętam moje spotkanie z panią przewodniczącą [Komisji Europejskiej, Ursulą] von der Leyen, kiedy uświadomiłem ją, że ogromna, ogromna większość,

bodaj powyżej 90 procent tych dyscyplinujących postępowań dotyczyło sędziów, którzy albo jeździli po pijanemu, albo dopuścili się gwałtu, albo jakichś innych kradzieży, to oczy otwarły się bardzo szeroko naszym rozmówcom w Brukseli”.

Wydawałoby się, że zweryfikowanie słów premiera to żadna filozofia. Dyscyplinowanie sędziów to przecież sztandarowy projekt rząd PiS od 2015 roku. Głośno jest o działalności Izby Dyscyplinarnej oraz o ściganych dyscyplinarnie sędziach. Można by więc zakładać, że w tak istotnej sprawie polskie władze prowadzą systematyczną sprawozdawczość. Publikują jakieś raporty, roczne podsumowania. I gdzieś na jakiejś stronie wszystkie te dane po prostu czekają na obywatelki i obywateli.

Nic z tego.

Najbardziej oczywistym adresem, pod który się udałam w poszukiwaniu danych o dyscyplinarkach, jest Sąd Najwyższy. Co prawda, w pierwszej instancji część spraw dyscyplinarnych trafia do sądów apelacyjnych, ale w drugiej - wszystkimi zajmuje się właśnie Sąd Najwyższy. Tam też działa Izba Dyscyplinarna.

Szukałam na stronie SN szczegółowych informacji o tym, za co są ścigani sędziowie. I nie znalazłam. Zresztą, ostatnie sprawozdanie Izby Dyscyplinarnej, z którym możemy się zapoznać, do najświeższych nie należy - dotyczy działalności w 2018 i 2019 roku.

A przecież premier był bardzo konkretny - wymienił konkretne przestępstwa i liczbę: 90 procent. To skąd miał te dane? Można by zakładać, że gdy szef rządu zabiera w takiej sprawie głos i to w sytuacji, gdy w grę wchodzi żywotny interes ekonomiczny naszego kraju - nie posługuje się danymi wyssanymi z palca, tylko wziętymi z wiarygodnego źródła.

Zapytałam więc Sąd Najwyższy:

1) ile jest aktualnie prowadzonych postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów w sprawach o gwałt? 2) ile jest aktualnie prowadzonych postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów w sprawach o kradzież? 3) ile jest aktualnie prowadzonych postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów w sprawach o prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwym? 4) ile takich postępowań było prowadzonych w latach: 2019, 2020, 2021? 5) ile ogółem było wszystkich spraw dyscyplinarnych wobec sędziów w latach 2019, 2020, 2021?

Co Sąd Najwyższy odpowiedział OKO.press

Sąd Najwyższy nie udostępnił mi danych, o które wnioskowałam.

Co prawda 1 czerwca 2022 SN opublikował oświadczenie o postępowaniach wobec sędziów, ale pisze tam o sprawach zakończonych uchyleniem immunitetu. I podaje tylko część liczb, które chciałam znać.

Dokładnie wyglądało to tak: Sąd Najwyższy podał informacje o 25 przypadkach zdjęcia sędziom immunitetów (jedna sprawa to podejrzenie gwałtu, osiem - prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwym). Jednak spraw wobec sędziów było 122. Zatem wciąż nie wiemy, czego dotyczyło 97. A premier mówił o „dyscyplinujących postępowaniach”, a nie o postępowaniach zakończonych.

Jednak Sąd Najwyższy tych danych podać nie chce.

W odpowiedzi na mój wniosek SN posłużył się dwoma argumentami.

Po pierwsze, Sąd Najwyższy twierdzi, że danych, które chciałam poznać, po prostu nie ma. SN „nie znajduje się w posiadaniu danych w postaci liczby postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów prowadzonych przez sądy dyscyplinarne przy sądach apelacyjnych” - czytam.

Sąd tłumaczy mi też, że nie może takiej bazy wygenerować automatycznie, „albowiem funkcjonalności takiej nie posiadają informatyczne narzędzia wykorzystywane do obsługi działalności orzeczniczej Sądu Najwyższego”. Gdyby zaś Sąd chciał taką bazę stworzyć, byłoby to „niezwykle czasochłonne”.

„Uzyskanie żądanych przez Panią informacji wymagałoby przeglądu niezwykle dużej liczby wpisów w prowadzonych przez Sąd Najwyższy repertoriach, identyfikacji zarejestrowanych w nich spraw, a także przygotowania końcowej bazy danych zawierającej wyłącznie informacje o liczbie spraw, które spełniają wskazane przez Panią kryteria”.

Czyli: strasznie dużo zachodu, obywatelko.

Drugi argument Sądu Najwyższego jest już zupełnie zdumiewający.

„Uprzejmie proszę o wykazanie, w terminie 7 dni od dnia otrzymania niniejszego pisma, że uzyskanie przez Panią informacji w postaci [i tu lista moich pytań] ma szczególne znaczenie dla interesu publicznego”.

Sąd powołał się przy tym na art. 3 ustawy o dostępie do informacji publicznej: „Prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienia do: 1) uzyskania informacji publicznej, w tym uzyskania informacji przetworzonej w takim zakresie, w jakim jest to szczególnie istotne dla interesu publicznego”.

Czyli: czy to naprawdę takie ważne, obywatelko?

SĄD NAJWYŻSZY Rzeczypospolitej Polskiej

Biuro Studiów i Analiz Sądu Najwyższego

Dyrektor Biura

BSA IV.0164.108.2022

Pani

Warszawa, dnia 8 czerwca 2022 r.

Agata SZCZEŚNIAK

Użytkowniczka adresu e-mail:

Szanowna Pani,

działając z upoważnienia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, w odpowiedzi na przesłany za pośrednictwem wiadomości elektronicznej wniosek z dnia 25 maja 2022 r. (data wpływu do Sądu Najwyższego: 25 maja 2022 r.), niniejszym:

1) uprzejmie informuję, że Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, jako organ zobowiązany do udostępnienia informacji publicznej, nie znajduje się w posiadaniu danych w postaci liczby postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów prowadzonych przez sądy dyscyplinarne przy sądach apelacyjnych,

2) uprzejmie proszę o wykazanie, w terminie 7 dni od dnia otrzymania niniejszego pisma, że uzyskanie przez Panią informacji w postaci:

  1. a) liczby aktualnie prowadzonych w Sądzie Najwyższym postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów w sprawach dotyczących zgwałcenia,
  2. b) liczby aktualnie prowadzonych w Sądzie Najwyższym postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów w sprawach o kradzież,
  3. c) liczby aktualnie prowadzonych w Sądzie Najwyższym postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów w sprawach o prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwym, d) liczby postępowań, o których mowa wyżej w pkt a)-c), prowadzonych w latach: 2019, 2020, 2021,
  4. e) liczby wszystkich spraw dyscyplinarnych w Sądzie Najwyższym, prowadzonych wobec sędziów w latach 2019, 2020, 2021

– ma szczególne znaczenie dla interesu publicznego.

W pierwszej kolejności należy wyjaśnić, że w świetle art. 4 ust. 3 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (tekst jedn. Dz. U. z 2022 r., poz. 902, dalej jako: „u.d.i.p.”), do udzielania informacji publicznej zobowiązane są podmioty będące w ich posiadaniu. Innymi słowy, adresat wniosku jest zobowiązany do udzielenia informacji publicznej, tylko jeżeli ją posiada i to bez względu na to, czy ją samodzielnie wytworzył, czy wiąże się ona z zakresem jego kompetencji, czy też jest informacją uzyskaną od innych podmiotów (wyrok WSA w Szczecinie z dnia 12 kwietnia 2018 r., II SAB/Sz 43/18, orzeczenia.nsa.gov.pl).

Sąd Najwyższy, Plac Krasińskich 2/4/6, 00-951 Warszawa, tel. 22 530 83 27, faks 22 530 90 38, e-mail: [email protected], www.sn.pl

2

Należy w związku z tym zauważyć, że Sąd Najwyższy, jako odrębny organ sądowy, nie posiada informacji w postaci liczby postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów prowadzonych przez sądy dyscyplinarne przy sądach apelacyjnych.

W drugiej kolejności należy zauważyć, że z treści art. 3 ust. 1 pkt. 1 u.d.i.p. wynika, iż prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienie do uzyskania informacji publicznej, w tym uzyskania informacji przetworzonej w takim zakresie, w jakim jest to szczególnie istotne dla interesu publicznego. Przepis ten ma w założeniu przeciwdziałać wnioskom zmierzającym do uzyskania informacji przetworzonej dla realizacji celów osobistych lub komercyjnych i ma zapobiegać sytuacjom, w których działania organów skupione są nie na funkcjonowaniu w ramach przypisanych im kompetencji, lecz na udzielaniu informacji publicznych (zob. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 7 grudnia 2012 r., sygn. akt I OSK 1737/11, orzeczenia.nsa.gov.pl).

Informację przetworzoną definiuje się jako informację jakościowo nową, nieistniejącą dotychczas w przyjętej ostatecznie treści i postaci, choć jej źródłem są materiały znajdujące się w posiadaniu podmiotu zobowiązanego do udzielenia informacji publicznej (H. Knysiak Molczyk, Granice prawa do informacji w postępowaniu administracyjnym i sądowo administracyjnym, Warszawa 2013, s. 182, M. Bernaczyk, M. Jabłoński, K. Wygoda, Biuletyn informacji publicznej. Informatyzacja administracji, Wrocław 2005, s. 85). Przetworzenie oznacza zebranie lub zsumowanie pojedynczych informacji prostych, w różny sposób ze sobą powiązanych i mogących występować w różnej formie, równoznaczne z koniecznością odpowiedniego zestawienia informacji, samodzielnego ich zredagowania związanego z koniecznością przeprowadzania czynności analitycznych, których efektem finalnym jest dokument, pozwalający na dokonanie przez jednostkę samodzielnej interpretacji i oceny (H. Knysiak-Molczyk, op. cit., s. 182, H. Izdebski, Dostęp do informacji publicznej – wdrażanie ustawy, Warszawa 2001, s. 31). Informacją przetworzoną jest więc pewna suma informacji prostych, jeżeli z uwagi na treść żądania jej udostępnienie wymaga dokonania analiz, obliczeń, wyciągów, zestawień statystycznych, czy dokonywania innych czynności połączonych z zaangażowaniem w ich pozyskanie określonych środków osobowych (por. wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie: z dnia 22 sierpnia 2007 r., sygn. akt II SA/Wa 1048/07, z dnia 27 czerwca 2007 r., sygn. akt II SA/Wa 112/07 oraz z dnia 17 maja 2005 r., sygn. akt II SA/Wa 481/05, orzeczenia.nsa.gov.pl). Innymi słowy, różnica między informacją prostą a informacją przetworzoną polega na tym, że informacją prostą jest informacja zawarta w istniejącym dokumencie lub dokumentach, a informacja przetworzona, musi zostać dopiero wytworzona na podstawie istniejących dokumentów czy – inaczej mówiąc – „specjalnie” przygotowana dla wnioskodawcy (zob. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 24 czerwca 2015 r., sygn. akt I OSK 1398/14, orzeczenia.nsa.gov.pl).

Mając powyższe na uwadze, należy stwierdzić, że żądana przez Panią kompleksowa baza danych zawierająca informacje o liczbie interesujących Panią postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów – ma charakter przetworzony i w świetle art. 3 ust. 1 pkt 1 u.d.i.p. nie może być udostępniona bez wykazania przesłanki specjalnego znaczenia jej udostępnienia dla interesu publicznego. Należy mieć bowiem na uwadze, że Sąd Najwyższy nie znajduje się w posiadaniu

Sąd Najwyższy, Plac Krasińskich 2/4/6, 00-951 Warszawa, www.sn.pl

3

gotowej bazy danych o wskazanej przez Panią charakterystyce, a ponadto nie jest możliwe wygenerowanie takiego zestawienia w sposób automatyczny z systemów wykorzystywanych do obsługi administracyjnej Sądu Najwyższego, albowiem funkcjonalności takiej nie posiadają informatyczne narzędzia wykorzystywane do obsługi działalności orzeczniczej Sądu Najwyższego. Należy wskazać, że przedmiotem Pani żądania jest obszerna i kompleksowa baza danych zawierająca informacje o liczbie aktualnie prowadzonych postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów w ściśle określonych przez Panią kategoriach spraw, a więc w sprawach o gwałt, kradzież oraz prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwym (oddzielnie dla każdej ze wskazanych przez Panią kategorii), wraz z informacją o liczbie takich postępowań, które były prowadzone w latach: 2019, 2020, 2021 (ponownie – z podziałem na sprawy o gwałt, kradzież oraz prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwym; oddzielnie dla każdego roku), a także wraz z podaniem ogólnej liczby wszystkich spraw dyscyplinarnych wobec sędziów w latach 2019, 2020, 2021 (oddzielnie dla każdego roku). W konsekwencji nie budzi wątpliwości, że uzyskanie żądanych przez Panią informacji wymagałoby przeglądu niezwykle dużej liczby wpisów w prowadzonych przez Sąd Najwyższy repertoriach, identyfikacji zarejestrowanych w nich spraw, a także przygotowania końcowej bazy danych zawierającej wyłącznie informacje o liczbie spraw, które spełniają wskazane przez Panią kryteria. Co za tym idzie, spełnienie Pani żądania wiąże się ze stworzeniem nieistniejącej dotychczas bazy danych, która jest dodatkowo niezwykle czasochłonna, co należy uznać za przetworzenie (por. mutatis mutandis wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 16 września 2004 r., sygn. akt II SA/Wa 1139/04, orzeczenia.nsa.gov.pl).

Mając powyższe na uwadze, wezwano Panią do wykazania, że udostępnienie Pani żądanych informacji ma szczególne znaczenie dla interesu publicznego. Jednocześnie informuję, że administratorem Pani danych osobowych przetwarzanych w związku z rozpoznawaniem wniosku jest Sąd Najwyższy. Informacje o celach i zakresie przetwarzania danych, a także inne informacje wymagane przez rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dz. Urz. UE serii UE serii L nr 119 z 4 maja 2016 r., s. 1) znajdują się w dołączonej do niniejszego pisma karcie informacyjnej. Zważywszy na przyjętą przez Panią formę komunikacji z Sądem Najwyższym, niniejsze pismo jest przesyłane wyłącznie za pośrednictwem wiadomości elektronicznej.

Z poważaniem,

Dr hab. Jacek Kosonoga

/pismo podpisane podpisem elektronicznym/

Sąd Najwyższy, Plac Krasińskich 2/4/6, 00-951 Warszawa, www.sn.pl

Wiem, że podobną odpowiedź na podobne pytania dostało TVN24.

Co OKO.press odpowiedziało Sądowi Najwyższemu

Zacznijmy od pierwszego argumentu. SN twierdzi, że to, czego się domagamy, to tzw. informacja przetworzona. Czyli: tych danych nie ma pod ręką, tylko ktoś musiałby je dla nas specjalnie zebrać (przetworzyć).

Ale przecież tymi właśnie danymi posłużył się premier Morawiecki. Powoływał się na te dane publicznie - w wypowiedzi dla mediów 19 maja 2022. A co najważniejsze: użył ich jako argumentu w rozmowie na najwyższym szczeblu - podczas negocjacji z przewodniczącą Komisji Europejskiej. No to chyba na czymś się opierał, widział jakiś dokument, papier, plik.

Czyli te dane musiały istnieć. No chyba, że nie musiały i nie istniały. Ale wtedy mamy dowód, że premier nie mówił prawdy.

I tu przechodzimy do odpowiedzi na drugi argument Sąd Najwyższego. Czy udostępnienie mi „żądanych informacji ma szczególne znaczenie dla interesu publicznego”? Oczywiście, że tak.

W interesie publicznym jest bowiem dociekanie, czy:

  1. Prezes Rady Ministrów Rządu RP, najważniejsza osoba w państwie, kłamał w wypowiedzi publicznej dla prasy, czy też mówił prawdę;
  2. Prezes Rady Ministrów Rządu RP kłamał w rozmowach z Przewodniczącą Komisji Europejskiej, czy też mówił prawdę;
  3. Prezes Rady Ministrów Rządu RP został wprowadzony w błąd co do istotnej kwestii życia publicznego, a jeśli tak, to przez kogo i z jakiego powodu został wprowadzony w błąd.

Stawianie tych kwestii w debacie publicznej jest obowiązkiem prasy. Potwierdza to art. 1 ustawy Prawo prasowe:

„prasa urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej”.

Co więcej, powołanie się na te informacje przez premiera mogło mieć wpływ na przebieg negocjacji w sprawie polskiego KPO. A to ma istotne znaczenie dla przyszłości naszego kraju.

Ponadto trwa debata na temat działalności Izby Dyscyplinarnej. Ta debata toczy się już nie tylko w polskiej sferze publicznej, ale również w europejskich mediach. O Izbie i postępowaniach wobec polskich sędziów piszą media docierające do szerokiej międzynarodowej publiczności, takie, jak „The Guardian” czy Politico.

Premier RP stwierdził, „że ogromna, ogromna większość, bodaj powyżej 90 procent tych dyscyplinujących postępowań dotyczyło sędziów, którzy albo jeździli po pijanemu, albo dopuścili się gwałtu, albo jakichś innych kradzieży”.

Takie stwierdzenie musi budzić najwyższy niepokój opinii publicznej, co do tego, kto sprawuje wymiar sprawiedliwości w Polsce. Sprawdzenie prawdziwości każdego z tych twierdzeń z osobna, poprzez ujawnienie wnioskowanych przeze mnie danych, ma zatem specjalne znaczenie dla interesu publicznego. Wynika wprost z troski o dobro wspólne i przejrzystość państwa.

Warszawa, dnia 17 czerwca 2022

Pan

dr hab. Jacek Kosonoga

Dyrektor Biura

Biuro Studiów i Analiz Sądu Najwyższego

Plac Krasińskich 2/4/6

00-951 Warszawa

Szanowny Panie Dyrektorze

W odpowiedzi na pismo z dnia 8 czerwca 2022 r. (BSA IV.0164.108.2022), w sprawie udostępnienia informacji publicznej, wyjaśniam:

Niezasadne wydaje się odwoływanie się w Pańskim piśmie do pojęcia „informacji przetworzonej”, definiowanej jako jakościowo nowej, nieistniejącej dotychczas, jako podstawy do domagania się ode mnie wykazania istnienia przesłanki specjalnego znaczenia udostępnienia wnioskowanych informacji dla interesu publicznego.

Należy podnieść, że wnioskowane informacje nie są w żadnym wypadku nowe, ani nieistniejące dotychczas. Skoro powoływał się na nie Prezes Rady Ministrów w publicznej wypowiedzi dla prasy z dnia 19 maja 2022 r., udostępnianej m.in. przez Polską Agencję Prasową pod adresem https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1214167%2Cpremier-morawiecki-pieniadze-z-kpo-na-pewno-przyplyna-w-ciagu-kilku, a także, co wynika z samej jego wypowiedzi, powoływał się na nie w oficjalnych rozmowach z Przewodniczącą Komisji Europejskiej, to najpóźniej w tej dacie informacje te zostały mu zakomunikowane, a zatem najpóźniej w tej dacie musiały istnieć. Niepodobna bowiem przyjąć, aby Premier Rządu RP – osoba najwyższego zaufania publicznego - kłamał, wypowiadając się publicznie lub w oficjalnych rozmowach międzyrządowych, w sprawach bardzo istotnych z punktu widzenia interesu publicznego.

Nieprawdopodobne wydaje się także to, aby dane, o które wnioskuję, dotyczące funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, na które powołuje się Premier, powstały w innym miejscu niż Sąd Najwyższy. Z tego względu, powoływanie się na przesłankę informacji przetworzonej, jako informacji jakościowo nowej i nieistniejącej dotychczas, wydaje się pozbawione podstaw. Chyba że Premier kłamał lub został intencjonalnie wprowadzony w błąd co do istnienia tych informacji. Jeśli tak było w istocie, to spełniona jest przesłanka istnienia specjalnego znaczenia udostępnienia wnioskowanych informacji dla interesu publicznego. W interesie publicznym jest bowiem dociekanie, czy:

  1. Prezes Rady Ministrów Rządu RP, najważniejsza osoba w państwie, kłamał w wypowiedzi publicznej dla prasy, czy też mówił prawdę;
  2. Prezes Rady Ministrów Rządu RP kłamał w rozmowach z Przewodniczącą Komisji Europejskiej, czy też mówił prawdę;
  3. Prezes Rady Ministrów Rządu RP został wprowadzony w błąd co do istotnej kwestii życia publicznego, a jeśli tak, to przez kogo i z jakiego powodu został wprowadzony w błąd.

Stawianie tych kwestii w debacie publicznej jest obowiązkiem prasy, co znajduje umocowanie w Art. 1 ustawy Prawo prasowe. Zgodnie z tym przepisem, prasa urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Nie może ulegać wątpliwości, że wyjaśnienie powyższych kwestii leży w interesie publicznym, a ujawnienie wnioskowanych przeze mnie informacji ma specjalne znaczenie dla ich wyjaśnienia. Jako przedstawicielka prasy, w imieniu obywateli mam prawo skontrolować, czy premier mówił prawdę i dociekać, czy nie został wprowadzony w błąd, a jeśli został wprowadzony w błąd, to kto się tego dopuścił.

Twierdzenie, że wnioskowane przeze mnie dane nigdy dotychczas nie istniały, zaświadcza w sposób nie budzący wątpliwości, że premier Mateusz Morawiecki kłamał lub został wprowadzony w błąd. A jeśli dane te istniały, konieczne jest ich skonfrontowanie z wypowiedzią Premiera, czy prawdziwie przedstawia ich wyniki. Podane bowiem przez Premiera twierdzenie: „że ogromna, ogromna większość, bodaj powyżej 90 procent tych dyscyplinujących postępowań dotyczyło sędziów, którzy albo jeździli po pijanemu, albo dopuścili się gwałtu, albo jakichś innych kradzieży” szokuje, zawstydza i musi budzić najwyższy niepokój opinii publicznej, co do tego, kto sprawuje wymiar sprawiedliwości w Polsce. Sprawdzenie prawdziwości każdego z tych twierdzeń z osobna, poprzez ujawnienie wnioskowanych przeze mnie danych, ma zatem specjalne znaczenie dla interesu publicznego.

Co więcej, powołanie się na te informacje przez premiera mogło mieć wpływ na przebieg negocjacji w sprawie polskiego Krajowego Planu Odbudowy. A to ma istotne znaczenie dla przyszłości naszego kraju.

Ponadto debata na temat działalności Izby Dyscyplinarnej oraz postępowań dyscyplinarnych wobec polskich sędziów toczy się już nie tylko w polskiej sferze publicznej, ale również w europejskich mediach. O Izbie i postępowaniach wobec polskich sędziów piszą media docierające do szerokiej międzynarodowej publiczności, jak „The Guardian” czy Politico. Weryfikacja informacji, które są częścią tej debaty, wynika wprost z troski o dobro wspólne i przejrzystość państwa.

Z poważaniem

Agata Szczęśniak

Prezes SN już próbowała ograniczyć prawo do informacji. Z pomocą TK

Co ciekawe, przepisy o dostępie do informacji publicznej nie podobają się obecnej prezes Sądu Najwyższego.

W lutym 2021 roku Małgorzata Manowska zaskarżyła kilka przepisów tej ustawy do TK. Chciała, by TK zbadał zgodność z Konstytucją art. 1, art. 2, art. 4, art. 5, art. 23.

We wniosku do TK Pierwsza Prezes powołuje się między innymi na wyrok Sądu Administracyjnego w Białymstoku z 2020 roku. Sąd pisał, że prawo do informacji jest czasem nadużywane. W jaki sposób? „Nadużywanie prawa dostępu do informacji publicznej polega na próbie korzystania z tej instytucji dla osiągnięcia innego celu niż troska o dobro publiczne, jakim jest prawo do przejrzystego państwa, jego struktur, przestrzeganie prawa przez podmioty życia publicznego, jawność administracji i innych organów”.

W ocenie WSA celem, jakiemu służą rozwiązania wprowadzone na gruncie u.d.i.p. jest zatem realizacja dobra publicznego, a nie „zaspokajanie indywidualnych (prywatnych) potrzeb, w postaci uzyskiwania informacji dotyczących wprawdzie kwestii publicznych, lecz przeznaczonych dla celów handlowych, edukacyjnych, zawodowych czy też na potrzeby toczących się postępowań sądowych”.

W tym świetle trzeba natomiast zauważyć, że zgodnie z brzmieniem art. 2 ust. 2 u.d.i.p., od osoby wykonującej prawo do informacji publicznej nie wolno żądać wykazania interesu prawnego lub faktycznego. Tymczasem, jak wskazano w omawianym judykacie, to właśnie konieczność oceny celu pozyskania informacji lub sposobu jej wykorzystania pozwala przyjąć, czy organ władzy publicznej ma obowiązek udzielić informacji, czy też nie. Nawet jeżeli uznać, że stanowisko wyrażone w omawianym orzeczeniu jest odosobnione, a wyrażony w nim pogląd prawny dyskusyjny, to ujawnia ono co najmniej wątpliwość i w kwestii spełnienia przez art. 5 ust. 2 u.d.i.p. w zw. z art. 2 ust. 2 u.d.i.p. wymogu określoności przepisów prawa i to w tak newralgicznej kwestii, jak wyważenie racji konstytucyjnych wynikających z zestawienia art. 51 ust. 2 i art. 61 ust. 1 - 3 Konstytucji RP.

Cały wniosek datowany na 16 lutego 2021 można przeczytać tutaj.

Te zakusy Manowskiej na nasze (obywatelek i obywateli) prawo do informacji oburzyły wiele redakcji.

Pisaliśmy wtedy:

„Bez ustawy o dostępie do informacji publicznej nie dowiedzielibyśmy się o milionowych dotacjach dla o. Rydzyka, reprywatyzowanych w Warszawie kamienicach, listach poparcia dla neoKRS czy podejrzanym zakupie respiratorów.

Odebranie nam prawa do informacji publicznej to kolejny krok władzy do zmonopolizowania medialnego przekazu, a tym samym kolejnego ograniczenia demokratycznego państwa prawa. Nie możemy się na to zgodzić”.

Apel podpisało 17 redakcji:

Fakt, Forum, Fundacja Grand Press, Gazeta Wyborcza, Gazeta.pl, Magazyn Press, Newsweek, OKO.press, Przegląd, Polityka, Radio TOK FM, Rzeczpospolita, Towarzystwo Dziennikarskie, TVN24, Wirtualna Polska, Wprost.

Rozprawa w sprawie wniosku Manowskiej miała się odbyć 15 grudnia 2021 roku. Została jednak przełożona i do dziś nie wyznaczono nowego terminu.

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Dziennikarka, socjolożka. W OKO.press od 2016. Pisze o polityce polskiej i zagranicznej, mediach, prawach kobiet. Wcześniej wicenaczelna „Krytyki Politycznej”. Pracowała też w „Gazecie Wyborczej”. Współtworzyła satyryczny feministyczny program „Przy kawie o sprawie”. Prowadzi audycję „Jest temat” w radiu TOK FM.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne