2 miliardy poszły na prorządowe media zamiast na onkologię. TVP od trzech dni tłumaczy, że rząd dba o Polaków i przeznaczy na walkę z rakiem dodatkowe nie 2 mld, jak chciała opozycja, ale aż 5 mld zł. Owszem, przeznaczy, ale nie w tym roku, tylko przez kolejne 10 lat, i nie 5 mld, a 2 mld. A na ten rok w budżecie jest dodatkowo... 10 mln zł

PiS wsparło media narodowe niebagatelną kwotą blisko 2 mld zł z budżetu państwa. Opozycja zaprotestowała proponując, by te pieniądze przeznaczyć na niedofinansowaną onkologię. Marszałek Senatu prof. Tomasz Grodzki 12 lutego 2020 tweetował: „Narodowa Strategia Onkologiczna przyjęta. Dobrze się składa, gdyż Senat nie zgodził się na 2 mld zł dla TVP.

Zgłosimy poprawkę do budżetu, aby te środki szybko przekazać na onkologię. Rozumiem, że Sejm jej nie odrzuci, gdyż trudno być przeciw zwiększeniu finansowania onkologii!”

A jednak Sejm odrzucił poprawkę Senatu i przyznał 2 mld zł na mediom publicznym (publicznym w teorii, ale prorządowym w praktyce).

PiS zależało, żeby sprawy nie nagłaśniać, bo odbieranie potencjalnych pieniędzy chorym na raka propagandowo brzmiało bardzo niekorzystnie. Jednak za sprawą wulgarnego gestu Joanny Lichockiej sprawa stała się tak głośna, jak to tylko możliwe. Jak pisaliśmy w OKO.press w piątek 14 lutego wieczorem „f*ck” Lichockiej miał aż 72 mln zasięgu w sieci.

Dziękuję, że te miliardy się znajdują

Od tego czasu PiS próbuje odwrócić narrację. 14 lutego główne wydanie „Wiadomości TVP” poinformowało: „Będzie więcej pieniędzy na onkologię. Do 2030 roku państwo przeznaczy na Narodową Strategię Onkologiczną dodatkowe 5 mld zł”.

„Inicjatorem Narodowej Strategii Onkologicznej jest Andrzej Duda” – dodała prowadząca „Wiadomości” Danuta Holecka.

15 lutego podczas konwencji prezydenckiej Andrzej Duda powiedział:

„To jest program [Narodowa Strategia Onkologiczna] na lata, niezwykle ważny dla przyszłości zdrowia Polaków, który będzie wymagał miliardów i dziękuję, że te miliardy się znajdują”.

Wypowiedź ta również znalazła się tego dnia w głównym wydaniu „Wiadomości”. Uzupełniono ją informacją o tym jak bardzo rosną nakłady na opiekę zdrowotną w naszym kraju.

Nie dodano, że ten wzrost to w przeważającej większości wynik wzrostu gospodarczego, wzrostu naszych pensji i co za tym większych wpływów ze składek zdrowotnych liczonych od pensji. I tak np. wydatki publiczne za zdrowie w roku 2018 zgodnie z raportem OECD wyniosły 4,34 proc. PKB i były znacząco niższe niż w innych krajach europejskich.

Również w niedzielę 16 lutego 2020 główne wydanie „Wiadomości” aż 5 minut poświęciło zdrowiu, w tym chwaleniu Narodowej Strategii Onkologicznej, roli prezydenta Dudy w jej powstaniu, planowanemu wzrostowi nakładów („na leczenie, ale i na wczesną diagnostykę wygospodarowano ponad 5 mld”).

Materiał składał się jednak głównie z krytyki poprzednich rządów w zakresie zdrowia. I dziwnych wykresów:

  • Ilu jest chorych na raka?

    Onkologia jest tą dziedziną medycyny, która wymaga wyjątkowej troski (i nakładów) ze strony rządzących.

    W Polsce na raka zapada rocznie ok. 160 tys. osób, ok. 100 tys. umiera. Liczba chorujących rośnie.

    Wzrost ów spowodowany jest m.in. starzeniem się społeczeństwa. Rak to przede wszystkim choroba ludzi starszych.

    Nowotwory złośliwe to trudny przeciwnik. Ale dzięki wysiłkowi naukowców stale pojawiają się nowe leki, lekarze dobierają nowe terapie, wciąż zmieniają się standardy leczenia. Niestety, terapie te nie są tanie, a Polacy mają od dawna kłopot z dostępem do nich. Kuleje u nas profilaktyka, organizacja leczenia. Raka wykrywa się późno, co zdecydowanie pogarsza rokowanie.

Narodowa Strategia Onkologiczna

Dodatkowe pieniądze na leczenie nowotworów przeznaczono już w 2006 roku – ustanowiono wtedy Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych na lata 2006-2015. Postanowiono, że „nakłady z budżetu państwa na realizację działań przewidzianych w ramach Programu nie mogą być w poszczególnych latach mniejsze niż 250 mln zł”.

Program został przedłużony na lata 2016-2024. Coroczna kwota przeznaczona na program nie mogła być wyższa niż 250 mln zł.

W czerwcu 2014 powstała także, stworzona oddolnie, „Strategia Walki z Rakiem w Polsce na lata 2015-2024”. Prace nad nią koordynował ówczesny przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego prof. Jacek Jassem.

  • Czytaj więcej o Strategii

    „W prace nad »Strategią« zaangażowanych było blisko 200 ekspertów z najrozmaitszych dziedzin, w tym także systemów ochrony zdrowia, ekonomii, psychologii czy socjologii, a także duża grupa chorych na nowotwory i reprezentujących ich towarzystw” – mówił OKO.press prof. Jassem. „Wzorując się na najlepszych światowych wzorach stworzyliśmy dokument zawierający 31 celów szczegółowych, opracowaliśmy plan wdrażania »Strategii« oraz monitorowania i oceny tego procesu”.

    „Strategia” uzyskała dobre oceny w Polsce i za granicą. Jednak nowy rząd jej nie chciał. Dokument nigdy nie doczekał się rangi rządowego i choć niektóre założenia zawarte w „Strategii” po cichu wcielano w życie, całej koncepcji nie zaczęto realizować.

W 2018 roku politycy PiS postanowili, że powstanie coś zupełnie nowego – Narodowa Strategia Onkologiczna. Projekt ustawy na ten temat podpisał 8 stycznia 2019 Andrzej Duda. Prace nad nową strategią miały być początkowo zakończone we wrześniu 2019. Potem termin przesunięto na IV kwartał 2019. Dokument został ostatecznie przyjęty przez Radę Ministrów 4 lutego 2020.

W 2020 prawie nic

Narodowa Strategia Onkologiczna w przyjętym kształcie została ostro skrytykowana m.in. przez Fundację Onkologiczną „Alivia” (o czym niżej). Można się pocieszać tym, że lepsze to niż nic i że być może w trakcie realizacji będzie stopniowo udoskonalana.

Z racji ostatnich wydarzeń w Sejmie OKO.press zwraca jednak uwagę na aspekt finansowy wprowadzania dokumentu w życie.

Otóż wynika z niego jasno, że w 2020 roku na walkę z rakiem w ramach Strategii pójdzie dokładnie tyle samo pieniędzy, co przewidywał dotychczasowy Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych.

Jak czytamy w dokumencie: „Z dniem wejścia w życie uchwały Rady Ministrów w sprawie Narodowej Strategii Onkologicznej na lata 2020–2030 utraci moc uchwała (…) w sprawie ustanowienia programu na lata 2016‒2024 pod nazwą »Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych«.

Jednocześnie środki finansowe dotychczas przeznaczone na realizację NPZChN stają się środkami na realizację NSO (…), z tym że począwszy od 2021 roku, zarówno środki bieżące, jak i majątkowe, zostaną zwiększone do łącznego poziomu 450 mln zł, natomiast od 2024 roku do poziomu 500 mln zł rocznie.

Podsumowując – planowane nakłady z budżetu państwa na realizację działań przewidzianych w ramach NSO nie mogą być w poszczególnych latach wyższe niż:

▪ w roku 2020 – 250 mln zł,

▪ w latach 2021 – 2023 – 450 mln zł rocznie,

▪ w latach 2024 – 2030 – 500 mln zł rocznie”.

W „Wiadomościach TVP” z 14 lutego słyszymy, że „do 2030 roku państwo przeznaczy na Narodową Strategię Onkologiczną dodatkowe 5 mld zł”. W rzeczywistości

  • w roku 2020 budżet nie dołoży do NSO nic (lub tylko 10 mln, o czym za chwilę),
  • w latach 2021-2023 po 200 mln rocznie, czyli razem 600 mln.
  • w kolejnych latach (2023-2030) po 250 mln rocznie.

A zatem (przy założeniu, że gdyby nie NSO, przedłużono by na dotychczasowych zasadach stary Program):

łącznie do roku 2030 na Narodową Strategię Onkologiczną budżet przeznaczy dodatkowo 2,1 mld zł. Niemal dokładnie tyle, ile w jednym roku 2020 posłowie opozycji chcieli dodać na onkologię zamiast oddać je mediom publicznym.

Kwota dofinansowania do 2030 roku wyniesie więc rzeczywiście 5 mld zł, ale w sumie, a nie dodatkowo.

Fundacja ostro krytykuje Strategię

Niezależnie od pieniędzy jest jeszcze pytanie, czy same założenia NSO są dobre. Znana i powszechnie szanowana Fundacja Onkologiczna „Alivia” w dniu przyjmowania Narodowej Strategii przez Radę Ministrów wypowiedziała się o projekcie niezwykle krytycznie.

„Jakość tak ważnego dokumentu, który w perspektywie wielu lat może decydować o życiu i śmierci tysięcy ludzi, jest na nieakceptowalnie niskim poziomie” – czytamy na stronie Fundacji.

I dalej: „Dokument, choć zawiera wartościowe pomysły inicjatyw walki z rakiem, nie stanowi logicznej i spójnej całości. Pełen jest ogólników i nieprecyzyjnie określonych mierników sukcesu. W sposób arbitralny buduje hierarchiczną strukturę ośrodków onkologicznych i nie precyzuje sposobu ich współpracy. Nie dostarcza klarownej wizji osadzenia działań w czasie. Zawiera jedynie szczątkowy plan finansowy”.

„Z dokumentu nie wynika nawet jaka będzie alokacja środków na poszczególne zaplanowane działania, a co za tym idzie nie można stwierdzić, czy w ogóle odpowiada zaplanowanym działaniom. Na podstawie przedstawionych ogólnych planów finansowych nie można określić, czy strategia jest możliwa do realizacji przy zakładanych kosztach.

Przedstawiony budżet jest ponadto źle określony w czasie – brakuje precyzyjnego planu wydatkowania środków finansowych w odniesieniu do harmonogramu działań (którego de facto nie ma)”.

„Skąd będzie wiadomo, co w danym roku miało być zrealizowane?” – pyta Bartosz Poliński, prezes Fundacji.Przy takiej jakości dokumentu nie dziwi mnie niechęć autorów do ujawnienia swoich personaliów. Nie wiadomo, kto napisał strategię ani z kim i w jakim zakresie była konsultowana” – dodaje Poliński.

Fundacja wytyka także autorom strategii brak ambicji w definiowaniu celów i działań.

„Przykładowo autorzy deklarują w dokumencie, że zapewnią »każdemu pacjentowi onkologicznemu dostęp do opieki psychoonkologicznej« do końca 2029 roku, czyli za 9 lat. Przestrzeganie standardów jakościowych w patomorfologii jest zaplanowane na koniec 2026 roku, czyli pacjenci będą musieli poczekać 6 lat. Do 2023 roku ma być opracowany program kształcenia podyplomowego, ale brak jest informacji o tym, czy w ogóle i kiedy ten program zostanie wdrożony”.

Fundacja w efekcie „domaga się gruntownej rewizji Strategii z wykorzystaniem potencjału ekspertów w zakresie zarządzania strategicznego i finansów, a także wstrzymania procesu legislacyjnego do czasu stworzenia nowej wersji dokumentu. Finalny kształt dokumentu powinien być wynikiem pracy zespołowej oraz szerokiego konsensusu”.

Daleko do europejskich standardów

A gdyby udało się przekazać te 2 mld zł na onkologię, a nie na telewizję Kurskiego? Lista potrzeb w onkologii jest długa, trzeba bowiem zmieniać sprzęt, inwestować w kadrę, wspierać profilaktykę. Sporo pieniędzy pochłania chemioterapia, ponieważ – jak wspominaliśmy – nowoczesne leki antynowotworowe są drogie.

W 2017 roku wspomniana Fundacja Onkologiczna Alivia stworzyła tzw. oncoindex, wskaźnik mierzący dostęp do nowoczesnych terapii. Indeks wylicza się porównując to, czym należałoby leczyć raka zgodnie z najnowszymi europejskimi wytycznymi, z tym, co naprawdę jest dostępne dla polskich pacjentów. Wartość oncoindexu „0” oznacza leczenie na poziomie europejskim, „minus 100” – całkowity brak dostępu do terapii.

Wartość oncoindexu, w stosunku do pomiaru z września 2019 roku, podniosła się o 3 punkty i wynosi obecnie -67.

Poprawiła się sytuacja chorych na piersi, płuca, jelita grubego i odbytnicy.

  • Jednak w 17 najbardziej śmiertelnych grupach chorób nowotworowych aż 44 ze 101 terapii lekowych, zarejestrowanych w Europie w ciągu ostatnich 15 lat i rekomendowanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Medycznej (European Society for Medical Oncology, w skrócie ESMO) nie jest w ogóle dostępnych dla polskich pacjentów. NFZ nie zapłaci za leczenie tymi lekami, pomimo że ich zastosowanie jest wskazane na bazie aktualnej wiedzy medycznej.
  • Kolejne 34 terapie są refundowane, ale z poważnymi ograniczeniami. Wynikają one z restrykcyjnych kryteriów przyjętych przez Ministerstwo Zdrowia.
  • Tylko 23 ze 101 analizowanych farmaceutyków może być wykorzystanych przez lekarzy onkologów zgodnie z międzynarodowymi wytycznymi.

„Mimo wprowadzenia nowych leków na listy refundacyjne, chorzy nadal nie są leczeni zgodnie z aktualną wiedzą medyczną” – czytamy na stronie Alivii. „W leczeniu raka płuca na 19 zaleconych substancji tylko 1 jest dostępna zgodnie z wytycznymi ESMO, 9 refundowanych jest z ograniczeniami, a 9 w ogóle. W raku piersi wciąż nie ma dostępu do 6 z 11 leków”.

I dalej: „W leczeniu chorób onkologicznych wciąż daleko nam do europejskich standardów”.

Według wyliczeń Ministerstwa Zdrowia refundujemy dziś ok. 70 proc. innowacyjnych terapii onkologicznych. Tymczasem według danych przedstawianych przez Alivię nie jest to nawet 50 proc.

„Do końca 2030 roku osiągniemy poziom przynajmniej 90 proc. dostępnych terapii onkologicznych wśród wszystkich refundowanych na terenie UE” – zakłada Narodowa Strategia.

Gdyby Sejm przyznał już teraz wspomniane 2 mld zł., realizacja tego celu byłaby z pewnością znacznie łatwiejsza.

Ostatecznie Sejm przyjmując 14 lutego 2020 ustawę budżetową przyjął 15 poprawek autorstwa PiS. Znalazła się tam m.in. autopoprawka przyznająca… 10 mln zł na realizację Narodowej Strategii Onkologicznej. Trudno nazwać to inaczej jak kroplą w morzu potrzeb.

Zostań w domu. Myj ręce. Dbaj o innych.
OKO.press pilnuje zdrowia Polek i Polaków.

Biolog, dziennikarz. Zrobił doktorat na UW, uczył biologii studentów w Algierii. 20 lat spędził w „Gazecie Wyborczej”, założył tam dział nauki i napisał ok. 1000 tekstów. Niedawno przepracował 3,5 roku w Ambasadzie RP w Waszyngtonie, zajmując się współpracą naukową i kulturalną między Stanami a Polską. W OKO.press redaguje i pisze.


Komentarze

    • Jacek Mikołajewski

      dzisiejszy przekaz tvpis: spanikowany min. Szumowski plus pasek grozy, można podsumować tak: z onkologią jest dobrze i dzięki Dudzie będzie wspaniale, a chamstwo Lichockiej to w zasadzie też wina Tuska.

  1. Stanisław Sztuber

    Prof. dr hab. n. med. Cezary Szczylik, między innymi były wieloletni szef Kliniki Onkologii Centralnego Szpitala Klinicznego MON, ocenił, że kwota wydana na szczujnię kurskiego, pozwoliłaby uratować życie ok. 10 000 chorych na raka. Podziękujmy, 10 maja, lichockiej&co za propagandę zamiast leczenia chorych na raka.

  2. Przemek Nies

    Kwota wydana na senat też uratowała by mnóstwo chorych, a przecież obecnie istnienie senatu nie ma sensu, bo i tak zostanie przegłosowany. Podziękujmy Marszałkowi Grodzkiemu za błyszczenie, zamiast leczenia chorych na raka.

    • Stanisław Sztuber

      Senatowi obcięto budżet o 100 mln zł i nikt nie płacze z tego powodu, pomimo tego, że jeśli chodzi o rzetelność debaty przebija sejm wielokrotnie i pisole też tam mogą się swobodnie wypowiadać i nikt im mikrofonu nie wyłącza. Kasa wydana na senat służy więc całemu społeczeństwu.
      2 mld na szczujnię kurskiego to dodatkowa ekstra kasa, bez której ta by nie zginęła. I najważniejsze tvpis zamiast służyć całemu społeczeństwu służy tylko i wyłącznie pis!!!
      Trollować też trzeba umieć…

    • Andrzej Szwed

      Więcej chorych uratowałoby zmniejszenie sejmu do 250 osób . Jak posłowie mają tylko jako dekoracja i sposób na dostatnie życie , to lepiej żeby ich nie było.

    • Krzysztof Skladanowski

      Jeszcze więcej uratowałaby likwidacja Sejmu, bo jego istnienie dziś nie ma sensu, gdyż tam przechodzi wszystko, co rząd i Kaczyński chcą wprowadzić, bez sensownej dyskusji.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press