Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
31 maja 2021

Staroń się waha, a Gowin liczy szable. Sprawdzamy, na ilu wiernych posłach może polegać wicepremier

Obecnie Porozumienie ma 11 posłów lojalnych wobec Jarosława Gowina w klubie PiS. Przynajmniej na papierze, bo zwolennicy Adama Bielana przekonują, że trwają zakulisowe rozmowy z częścią z nich. Niektórzy mają rozmawiać z samym prezesem Kaczyńskim, inni -  z premierem Morawieckim

Według naszych informacji Lidia Staroń, oficjalna kandydatka PiS na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, ma rozważać wycofanie się z wyścigu o stanowisko zwalniane przez prof. Adama Bodnara. Głównym powodem ma być niechęć do niej części posłów PiS, inspirowanych przez byłego kandydata Bartłomieja Wróblewskiego, który ma za złe senator, że nie zagłosowała za jego kandydaturą w Senacie. Kiedy zadzwoniliśmy do kandydatki z pytaniem, czy to prawda, że rozważa rezygnację, odmówiła odpowiedzi.

Tymczasem już od ubiegłego tygodnia wiadomo, że Staroń nie może liczyć na poparcie Porozumienia, bo jego lider Jarosław Gowin poparł kandydata opozycji Marcina Wiącka i zamierza wraz z lojalnymi wobec siebie posłami wstrzymać się przy głosowaniu nad kandydaturą Staroń. Na ile szabel może liczyć Gowin w grze o Rzecznika Praw Obywatelskich?

OKO.press sprawdziło, kto spośród posłów Porozumienia dotąd lojalnych wobec wicepremiera, może sprzeciwić się liderowi Porozumienia i z jakich powodów.

Ludzie Gowina niezadowoleni z Polskiego Ładu

Od wielu tygodni Adam Bielan i jego zwolennicy wyrzuceni z Porozumienia w lutym nie uznają tej decyzji i planują przejęcie partii oraz części jej posłów. Przekonują, że ostanie działania Gowina irytują polityków jego ugrupowania.

Żeby zrozumieć źródła fermentu w partii wicepremiera, trzeba cofnąć się do momentu podpisania Polskiego Ładu przez liderów Zjednoczonej Prawicy. O tym, że sielankowy obrazek z prezentacji nowego programu obozu władzy bynajmniej nie oznacza, że wewnętrzne spory ucichły, pisaliśmy na początku maja.

Jak ustaliliśmy w naszych źródłach w Porozumieniu, po podpisaniu Polskiego Ładu podniosły się głosy, że jego poparcie przez Gowina było politycznym błędem. Zarzuty wobec rozwiązań uderzających po kieszeni przedsiębiorców formułował i nadal ogłasza na Twitterze radny z Gorzowa Wielkopolskiego i do niedawna wiceprezes Porozumienia Robert Anacki, który niespodziewanie wycofał się z polityki. Z Porozumienia odszedł też do Polski 2050 profesor Wojciech Maksymowicz, który nie zostawiał suchej nitki na planach zmian w systemie opieki zdrowotnej.

Obu polityków poza sprzeciwem wobec Polskiego Ładu łączy również fakt, że byli bezpardonowo atakowani na łamach mediów sympatyzujących z PiS, co politycy Porozumienia nazywali grą hakami. Pomimo że Jarosław Gowin odrzucał wszystkie oskarżenia wobec swoich współpracowników, część polityków jego partii była zawiedziona, że pozostawił bez kontry ataki inspirowane ich zdaniem przez Adama Bielana.

„W partii Gowina większość ma poczucie, że podpisanie się pod Polskim Ładem było błędem. Wiedzą też, że na listach PiS się nie znajdą, jeśli nie stworzą spółdzielni i nie wzmocnią Bielana" - mówi nasze źródło w PiS. Z drugiej strony ludzie Gowina, którzy współpracy z partią Kaczyńskiego sobie nie wyobrażają, suflują liderowi pomysł wyjścia z klubu PiS - pisał o tym Onet.

Dyskusje trwają, a przy okazji gry wokół głosowania na RPO coraz bardziej widać, komu jest bliżej do pierwszego scenariusza, czyli mniej lub bardziej formalnego popierania Bielana.

Ludzie Bielana mówią o buncie, ale sami się nie wzmacniają

Obecnie Porozumienie łącznie ma 13 posłów. Dwoje posłów jest poza klubem sejmowym PiS. Pierwszy to Andrzej Sośnierz, który wyszedł z PiS i założył własne koło poselskie Polskie Sprawy. Druga to Monika Pawłowska, posłanka niezrzeszona, która wstąpiła do partii Porozumienie, ale jest niezrzeszona. W samym klubie sejmowym PiS jest 11 posłów lojalnych wobec Gowina. Przynajmniej na papierze. Bo zwolennicy Adama Bielana przekonują, że trwają zakulisowe rozmowy z częścią Gowinowej jedenastki. Niektórzy o warunkach wyjścia z Porozumienia mają rozmawiać z samym Kaczyńskim, inni - z premierem Mateuszem Morawieckim. Z ustaleń OKO.press wynika, że niemal pewne jest opuszczenie wicepremiera przez posłankę Annę Dąbrowską-Banaszek. W jej przypadku kluczowe są więzy rodzinne. Jej syn to Jakub Banaszek, prezydent Chełma wybrany z poparciem PiS.

„Mama jak to mama, dla syna zrobi wszystko, a ten jest już z PiS dogadany" - przekonują bielanowcy i podkreślają, że dowodem jego lojalności miał być fakt, że właśnie on został wybrany przez partię Kaczyńskiego na prowadzącego prezentację Polskiego Ładu.

Kuszeni według ludzi Bielana są również posłowie Mirosław Baszko i Stanisław Bukowiec. Ich wierności nasi rozmówcy w Porozumieniu są pewni. Ale pierwszy zasilił szeregi Porozumienia, zdradzając PSL, więc zdaniem stronników Bielana nie ma szans, by znaleźć się na ewentualnej wspólnej liście ludowców i Gowina. Drugi kandydował z okręgu, w którym mandat dla PSL wziął Władysław Kosiniak-Kamysz, więc na tym terytorium nie ma czego szukać.

Politycy Zjednoczonej Prawicy, z którymi rozmawialiśmy, przekonują też, że blisko porzucenia wicepremiera Gowina są także dwaj wiceministrowie w rządzie Morawieckiego. Chodzi o Wojciecha Murdzka i Marcina Ociepę.

Murdzek w resorcie edukacji i nauki po wstępnych tarciach z ministrem Czarnkiem ułożył sobie z nim współpracę. Znany z prawicowych poglądów Murdzek jest nazywany przez ludzi Bielana „90 procentowym PiS-owcem", który na pewno byłby już w partii Kaczyńskiego, gdyby nie spory z szefową jego regionu, byłą szefową MEN Anną Zalewską.

Największym ciosem dla Gowina byłoby jednak odejście Marcina Ociepy, wiceministra w resorcie obrony, który jednocześnie pozostaje ostatnim wiceprezesem Porozumienia, bo w ostatnim czasie pięciu z sześciu wiceprezesów opuściło już partię. Jednak mimo zapewnień bielanowców, że Ociepa przystąpi do PiS, trudno w to uwierzyć. W ostatnich tygodniach, szczególnie po odejściu Anackiego, umocnił swoją pozycję w partii, m.in. poprzez wskazanie swojego człowieka na szefa gabinetu politycznego w resorcie Gowina. Tajemnicą poliszynela jest też jego ostry konflikt z popierającym Bielana Kamilem Bortniczukiem, który podobnie jak Ociepa pochodzi z Opola. Ponadto trudno o większy dowód lojalności niż podpisanie się razem z Gowinem pod wnioskiem zgłaszającym Marcina Wiącka na stanowisko RPO.

Choć oficjalnie wicepremier zapowiedział, że nie oczekuje dyscypliny w głosowaniu nad kandydaturą prof. Wiącka wiadomo, że wygrana Staroń byłaby uznana za jego porażkę. Jeśli w głosowaniu ktoś z jedenaściorga posłów i posłanek zawiedzie, będzie to silna wskazówka dla innych, że Porozumienie Jarosława Gowina tonie i czas szukać szalupy ratunkowej.

„Pół partii myśli, jak się uratować i co robić dalej. Gowinowi zrobił się bunt na pokładzie i nie ma go jak ugasić" - mówi nam jeden z liderów frakcji bielanowców.

Nasz rozmówca podkreśla, że ma w otoczeniu wicepremiera wiele źródeł i przekonuje, że Gowin jest niestabilny w swoich decyzjach, co ma także irytować prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i utrudniać współpracę.

Z drugiej strony mimo wielu zapowiedzi stan posiadania Bielana w Sejmie nie zwiększył się od miesięcy. Od czasu wyrzucenia go z partii razem z Włodzimierzem Tomaszewskim, Kamilem Bortniczukiem, Jackiem Żalkiem i Michałem Cieślakiem, innych jawnych buntowników na horyzoncie nie widać, choć o rzekomej rebelii u Gowina bielanowcy mówią dużo i chętnie od wielu tygodni. Wiadomo natomiast, że za suwerennością Porozumienia i przywództwem Gowina murem stoją posłanka Magdalena Sroka, Andrzej Gutt-Mostowy i Iwona Michałek oraz wiceministrowie w jego resorcie.

O co gra Bielan?

Tymczasem Adam Bielan wziął się za organizowanie Partii Republikańskiej - o jej powstawaniu pisała Rzeczpospolita. To właśnie o eurodeputowanym Bielanie mówił Jarosław Kaczyński, kiedy podpisywał razem z dwoma liderami Zjednoczonej Prawicy pod Polskim Ładem. Lider PiS zapowiedział wtedy, że wkrótce może się tam pojawić kolejny podpis.

Oznaczałoby to, że Zjednoczona Prawica, choć faktycznie nie zwiększyłaby swojego posiadania w Sejmie, składałaby się z czterech, a nie trzech partii.

Szkopuł w tym, że Jarosław Gowin wyklucza taki scenariusz: „Porozumienie nie zamierza podpisywać umowy koalicyjnej z żadnym nowym ugrupowaniem. Co zrobi Prawo i Sprawiedliwość, to suwerenna decyzja tej partii” - mówił w czwartek 27 maja Gowin w wywiadzie w Polsat News

Na dodatkowym posiedzeniu Sejmu 15 czerwca, na którym najprawdopodobniej będą głosowane kandydatury na Rzecznika Praw Obywatelskich, okaże się czy Gowin utrzyma dotychczasową liczbę posłów, czy może będzie musiał pogodzić się z faktem, że Bielan faktycznie „inkorporuje" jego partię i w ramach operacji nazywanej przez zwolenników europosła „rebrandingiem", przejmie kilku jego posłów.

Udostępnij:

Radosław Gruca

Pisał m.in. dla "Gazety Wyborczej", "Dziennika" i "Faktu"; współpracuje z kanałem Reset Obywatelski. Autor książki "Hipokryzja. Pedofilia wśród księży i układ, który ją kryje". Od sierpnia 2020 w OKO.press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne