0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Mariusz JałoszewskiFot. Mariusz Jałosze...

Sąd dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Rzeszowie uniewinnił Dariusza Mazura – na zdjęciu u góry – obecnego wiceministra sprawiedliwości 21 czerwca 2024 roku. Jego ukarania chciał zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Lublinie, neo-sędzia Bartosz Kamieniak.

Chodzi o wywiad, jakiego udzielił Mazur portalowi Onet w lipcu 2021 roku. Sędzia wypowiadał się wówczas jako rzecznik stowarzyszenia sędziów Themis, które broniło praworządności. Ostro skomentował decyzję Małgorzaty Manowskiej, neo-sędzi SN na stanowisku I prezesa SN, o odmrożeniu działalności Izby Dyscyplinarnej.

Manowska zrobiła to po wyroku TSUE z 15 lipca 2021 roku, w którym Trybunał orzekł, że Izba nie jest legalnym sądem. Manowska odwiesiła Izbę, bo wraz z wyrokiem upadło zabezpieczenie, które zawieszało pracę orzeczniczą Izby. Ale 14 lipca TSUE wydał drugie zabezpieczenie zawieszające Izbę. Poza tym Manowska powinna wykonać wyrok TSUE i sama zamrozić jej działalność. Bo nigdy nie była ona sądem.

Za odwieszenie Izby skrytykował ją właśnie sędzia Dariusz Mazur w dwóch wywiadach dla Onetu. Mówił, że Manowska popełniła zbrodnię prawniczą. I zrobiła to w pełni świadomie, bo jest profesorem prawa. „Jeśli osoba pełniąca funkcję I Prezesa SN w tak rażący sposób łamie prawo, to jak można wymagać jego przestrzegania od zwykłych obywateli?” – pytał w Onecie Mazur.

Sędzia mówił, że przywracając pracę Izby, Manowska odrzuciła prawo UE. Ostrzegał, że za niewykonanie orzeczeń TSUE Polska straci miliardy unijnych funduszy. Co się potem stało, bo UE zablokowała Polsce KPO i nałożyła za niewykonanie wyroku wysokie kary.

Sędzia mówił jeszcze, że Manowska pomaga TK Julii Przyłębskiej w niekonstytucyjnej zmianie prawa, co określił mianem zbrodni prawniczej. Podkreślał, że w związku z tym nie powinna pełnić funkcji publicznych, w tym urzędu sędziego.

I za to zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Lublinie Bartosz Kamieniak postawił mu zarzut uchybienia godności urzędu sędziego z artykułu 107 paragraf 1 punkt 5 ustawy o ustroju sądów powszechnych. Zarzucał, że Mazur przekroczył ograniczenia w formułowaniu opinii przez sędziów i naruszył dobra osobiste Manowskiej oraz podważył zaufanie do urzędu sędziego.

Przeczytaj także:

Proces dyscyplinarny sędziego Mazura zaczął się tuż przed wyborami w październiku 2023 roku. Sędzia wygłosił wtedy na sali rozpraw oskarżycielską mowę pod adresem Manowskiej. Zarzucił jej udział w zamachu na państwa prawa za czasu rządu PiS. I wypunktował jej działania.

Za Mazurem stanęło wtedy ponad 1100 sędziów i prokuratorów oraz prawnicy z Europy. Jego obrońcami są sędzia TK w stanie spoczynku, prof. Mirosław Wyrzykowski oraz adwokat Michał Wawrykiewicz z Wolnych Sądów i adwokatka Justyna Borucka. Po wyborach odbyła się rozprawa i teraz zapadł nieprawomocny wyrok. Sędzia Mazur został uniewinniony.

Wyrok zapadł już w nowych okolicznościach. Mazur jest obecnie wiceministrem sprawiedliwości odpowiedzialnym za sądy. Z kolei oskarżający go rzecznik dyscyplinarny miał być prezesem Sądu Okręgowego w Lublinie. Został on powołany z przyszłą datą w ostatnich tygodniach władzy PiS. To powołanie cofnął mu już nowy minister sprawiedliwości Adam Bodnar, bo jego kadencja się nie zaczęła.

Wyrok uniewinniający wydał skład orzekający Sądu Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Rzeszowie: sędzia Dariusz Lotycz, przewodniczący składu, neo-sędzia sądu apelacyjnego Grzegorz Zarzycki, sprawozdawca sprawy i sędzia Wioletta Zawora. Nominację dała jej neo-KRS, ale swoją kandydaturę i całą procedurę przeszła za starej KRS, którą PiS, łamiąc Konstytucję, rozwiązał w trakcie kadencji. Neo-KRS dała sędzi Zaworze tylko nominację.

Sąd dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Rzeszowie. W środku sędzi przewodniczący składu orzekającego sędzia Dariusz Lotycz. Po prawej stronie siedzi neo-sędzia Grzegorz Zarzycki, sprawozdawca sprawy. Po lewej siedzi sędzia Wioletta Zawora. Fot. Jacek Mykita.

Sąd: Sędzia Mazur miał rację w krytyce

Uniewinniający wyrok uzasadniał sędzia Dariusz Lotycz. Podkreślał, że zarzut zbrodni prawniczej był dopuszczalny, bo w tej sprawie ważny jest kontekst. Przypomniał, że w lipcu 2021 roku sytuacja w sądach była skomplikowana. A Mazur wypowiadał się jako rzecznik Themis, zna się też na prawie europejskim. Miał wiedzę, jakie będą skutki odmrożenia Izby Dyscyplinarnej, którą zresztą w 2022 roku PiS sam zlikwidował. Mazur ostrzegał przed skutkami finansowymi dla Polski

Sąd dyscyplinarny uznał też, że sędzia nie miał złych intencji. Nie chciał obrazić, czy poniżyć Manowskiej. Tylko chciał zaalarmować społeczeństwo, że podjęła ona złą decyzję. Sędzia Lotycz: „Użył do tego określenia najcięższego przekroczenia, zbrodnia jest najcięższa. Bo wiedział, jakie będą konsekwencje odwieszenia Izby.

I one były. Dalej zawieszano sędziów, jak Macieja Ferka [z Krakowa, za stosowanie prawa UE – red.]. TSUE nałożył kary na Polskę. Nie wydaje się więc, że naruszono zasady funkcjonowania wypowiedzi w dyskusji publicznej. Nie było to intencją sędziego Mazura”.

Sędzia Lotycz dalej uzasadniał, że zawsze jest problem pomiędzy swobodą wypowiedzi a ograniczeniami, jakie wiążą sędziów. Ale sąd dyscyplinarny uznał, że Mazur nie przekroczył granic wypowiedzi. Bo kierował się interesem publicznym i dobrem wymiaru sprawiedliwości. Ostrzegał przed konsekwencjami odmrożenia Izby.

Sędzia Lotycz: „Minister Zbigniew Ziobro mówił, że Polsce nie grożą sankcje. Że to wymysł dziennikarski. Ale to sędzia Mazur miał rację. Więc obecnie ograniczenie możliwości występowania publicznego sędziego i karanie go za to spowodowałoby skutki dla niego i dla całego środowiska sędziowskiego w zakresie możliwości wypowiedzi, w tym dla prasy”.

Przewodniczący składu orzekającego sądu dyscyplinarnego podkreślał: „Gdybyśmy mieli ograniczyć swobodę wypowiedzi, to społeczeństwo mogłoby nie być informowane o niebezpiecznych zjawiskach w wymiarze sprawiedliwości. A sąd tej swobody wypowiedzi nie chce ograniczać. Żeby sędziowie mogli wypowiadać nawet krytyczne stanowisko wobec działań władzy wykonawczej i ustawodawczej. Bo chodzi o alarmowanie społeczeństwa o złych i nieprawidłowych zjawiskach. Ta wypowiedź [sędziego Mazura – red.] byłą nie tylko w interesie sędziów, ale i ogółu społeczeństwa. Uniewinnienie jest słuszne i zasadne”.

Zdanie odrębne do wyroku zgłosił neo-sędzia Grzegorz Zarzycki. Zasadniczo nie był za ukaraniem sędziego Mazura. Ale uważał, że wypowiedział się za ostro. Uznał, że sędzia powinien być powściągliwy. Że nie powinien mówić zbrodnia prawnicza, tylko inaczej. Uznał też, że nie jest rolą sędziego mówić, czy władza wykonawcza zapłaci kary za niewykonanie wyroku TSUE.

Neo-sędzia Zarzycki mówił też, że w tej sprawie wystąpił efekt mrożący. Bo Mazur jest teraz wiceministrem sprawiedliwości i mówi w wywiadach o cofnięciu nominacji dla neo-sędziów i rozliczeniu części z nich. A on ma taki status. Zarzycki podkreślał, że te wypowiedzi Mazura go zmroziły.

Ale chyba nie do końca, bo miał odwagę wydać swoje zdanie odrębne i je wygłosić. Poza tym proces dyscyplinarny zaczął się przed wyborami, gdy jeszcze nikt nie wiedział, czy PiS straci władzę. Mazur nie wywierał też żadnego nacisku na sąd dyscyplinarny, a jego pogląd na neo-sędziów jest znany od wielu lat. I taki sam pogląd ma wielu legalnych sędziów.

Wiceminister Mazur nie był na ogłoszeniu wyroku. Był na nim jego pełnomocnik. Mazur tak skomentował OKO.press uniewinnienie: „Powiedziałem wtedy to, co należało powiedzieć. Dziś powiedziałbym to samo. Poważne naruszenia prawa należy napiętnować”.

Sędzia Dariusz Mazur na rozprawie dyscyplinarnej w październiku 2023 roku (stoi). Obok niego jego obrońcy. Od lewej siedzą: adwokat Michał Wawrykiewicz, adwokatka Justyna Borucka i prof. Mirosław Wyrzykowski. Fot. Jacek Mykita.
Zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Lublinie, neo-sędzia Bartosz Kamieniak. To on ścigał sędziego Mazura i domagał się jego ukarania za krytykę Manowskiej. Fot. Jacek Mykita.
;
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze