"Obiecałem odbudowę pozycji TVP i to zwycięstwo jest kulminacją" - mówi Kurski "Wiadomościom" o sukcesie 12-letniej Wiktorii i konkursu Junior Eurowizji w Gliwicach. "Nie czuł pan strachu?" "Nie, realizm może, nie strach". Wybierając Wiktorię uznał, że musi "spytać mojego narodu, sprawdzić, czy moja intuicja się nie myli". Wyjaśniamy, jak on to zrobił

Rozmowa Edyty Lewandowskiej z Jackiem Kurskim „Gościem Wiadomości  TVP” 24 listopada 2019 miałaby szanse na sukces w konkursie Eurowizji na „dziennikarskie wazeliniarstwo” oraz „brednie o misji publicznej”, gdyby taki był organizowany. Dotyczyła jednak konkursu na piosenkę dziecięcą, a wzięła w niej udział także 12-letnia Wiktoria Gabor, która wygrała w niedzielę 24 listopada konkurs Eurowizji Junior w Gliwicach piosenką „Superhero”. Wygrała dzięki regulaminowi, który pozwala głosować internautom na kandydata swego kraju i dzięki zmasowanej autopromocji TVP.

Oto kompletny zapis 17-minutowej rozmowy, gdyby ktoś nie uwierzył w wybrane przez nas cytaty.

  • Cała rozmowa w TVP z Jackiem Kurskim i Wiktorią Gabor

    Edyta Lewandowska: Wiktoria, Wiki Gabor i prezes Telewizji Polskiej Jacek Kurski, witam państwa bardzo serdecznie. Wiktorio, jesteś niesamowita. Kiedy rozmawiałyśmy wczoraj pytałam się, czy jesteś gotowa na zwycięstwo, to chyba jeszcze nie do końca w to wierzyłaś?

    Wiktoria Gabor: Nie wierzyłam i też nie spodziewałam się tego, bo wszyscy mieli takie same szanse do wygrania, ale dziękuję wszystkim moim fanom, którzy mnie wspierali i tak naprawdę, przez nich tak naprawdę wygrałam. Dziękuję wszystkim.

    Ale twój wielki sukces to jest również sukces Telewizji Polskiej, jeśli pozwolisz to pogratuluję swojemu szefowi, panu prezesowi Telewizji Polskiej. Trzy lata temu na Eurowizji Junior nas nie było, a później Polska wygrała drugi raz z rzędu. Jak to się robi?

    Jacek Kurski: Oczywiście przyłączam się do tych wspaniałych gratulacji i tego, co dzieje się na naszych oczach, ale dlatego że nie mamy kompleksów.

    I kiedy zostawałem prezesem telewizji obiecywałem odbudowę siły i prestiżu telewizji publicznej. To podwójne, rok po roku, zwycięstwo w Eurowizji, wydaje mi się esencją i kulminacją właśnie tej odbudowanej pozycji, bo to nie tylko niebanie się takich formatów.

    Trzy lata temu nie było Polski w ogóle w Eurowizji Junior i poprzednicy byli dumni, że wycofali nas na 11 lat z tego konkursu. Pierwszą moją decyzją był powrót do tego, drugą decyzją była rozsądna stawka na dobre, świetne głosy, najpierw Roksany Węgiel, potem Wiki Gabor, a w trzecim kroku aplikacja i zwycięstwo o organizację tego wspaniałego koncertu, który w ocenie EBU, Europejskiej Unii Nadawców, takiej unijnej międzynarodówki telewizji publicznych, jest największy w historii.

    Nie było piękniejszego, większego koncertu dziecięcej telewizji z takim rozmachem, 600 metrów kwadratowych ledu, 17 steli, spiderkamów, realizacja lepsza niż niejednej Eurowizji dla dorosłych. Krótko mówiąc, to jest odbudowa potęgi telewizji, nie tylko w rozrywce, ale również i w sporcie. Nie było przecież reprezentacji Polski w piłce nożnej, nie było Mistrzostw Świata w Siatkówce, czy w koszykówce, myśmy mieli odwagę odbudowywać siłę telewizji publicznej. Ale niech mówi Wiki, bo ona jest dzisiaj królową tego wieczoru.

    Wiktora mówiła wczoraj w rozmowie z nami w serwisie „Wiadomości” o tym, że ona śpiewa od dziecka, ale ty czujesz tak, że poniekąd Telewizja Polska wskazała ci drogę, czy te twoje poprzednie już sukcesy…

    Wiktoria: Na przykład wszystko tak naprawdę się zaczęło od „Voice Kids”, w którym brałam udział i byłam w grupie „Afromental”. To była niesamowita przygoda. Poznałam nowych ludzi, którzy też byli tutaj dzisiaj na Eurowizji i kibicowali, i po prostu było genialnie, było super.

    Pan panie prezesie, kiedy pan poznał Wiki, czuł pan, miał pan taką intuicję, że to może być gwiazda?

    Kurski: To był ten sam moment. My się poznaliśmy, co przywołała Wiki, czyli finał „Voice Kids”, drugiej edycji w lutym tego roku (2019). I kwestia intuicji i pewnej odpowiedzialności jednak w telewizji, w zarządzaniu, to znaczy o ile zwyciężczyni Roksana Węgiel wygrała „Voice Kids” dwa lata temu i weszliśmy z Konradem Smugą do wniosku, że nie robimy preselekcji, które wcześniej się nie udały, to jest ten głos, to jest ta decyzja i ta dziewczyna wygra,

    miałem taką intuicję i podjąłem szczególną, dyktatorską decyzję [nominacji] Roksany Węgiel i ona wygrała.

    Ale rok temu, kiedy spotkaliśmy się w „Voice Kids” widziałem smutną Wiktorię Gabor, która w moim przekonaniu była absolutnie najlepsza w „Voice Kids”. Ludzie wtedy zdecydowali inaczej i powiedziała, nie, skoro tym razem będziemy mieli organizację Eurowizji, bo wygraliśmy, już wtedy w lutym było wiadomo, że ona będzie u nas w Gliwicach, to muszę spytać mojego narodu, muszę spytać Polaków, muszę uspołecznić tę decyzję i czy moja intuicja przypadkiem się nie myli.

    I ludzie zdecydowali. Wprowadziliśmy formę „Szansa na sukces”, cały wrzesień była rywalizacja, potem był odcinek na żywo, Wiki przeszła, wygrała jeden z odcinków i w finale spotkały się trzy dziewczynki. Wiki rozbiła bank, ludzie poparli i wybrali Wiki. Ja chciałem przede wszystkim podziękować widzom telewizji polskiej i szczególnie widzom „Wiadomości”, bo wczoraj w „Gościu Wiadomości” była Wiktoria,

    być może zadecydowały te setki tysięcy głosów, które przyszły, czy nawet miliony, od naszych widzów o tym, że w głosowaniu tym popular vox, czyli tym internetowym głosowaniu w całej Europie, ostatecznie Wiktoria przechyliła szalę swojego zwycięstwa, bo w głosowaniu jurorów nigdy nie mamy szczęścia, tam nigdy nie wygrywamy,

    ale tam, gdzie głosują ludzie tam wygrywa najlepsza muzyka i dziękuję widzom telewizji polskiej za lojalność wobec telewizji i wobec wspaniałej muzyki i formy, jaką prezentuje Wiktoria Gabor.

    Jak ty się teraz czujesz, dociera do ciebie już, że twoja kariera w tej chwili znalazła się w zupełnie innym momencie?

    Wiktoria: Generalnie się bardzo cieszę, bo to było moje marzenie z dzieciństwa i teraz się spełniło. Naprawdę jestem bardzo szczęśliwa. Troszkę jest mi smutno, bo już się skończyła ta fajna przygoda. Mam nadzieję, że z uczestnikami się jeszcze kiedyś spotkamy, że będziemy utrzymywać kontakt, ale ja generalnie jestem bardzo szczęśliwa i jeszcze wprost nie wierzę, ale trzymam to w rękach i jestem szczęśliwa, że jestem tutaj i też dziękuję wszystkim widzom.

    Kurski: Mama wspierała bardzo. Jednego newsa musimy sprzedać, Wiktoria Gabor przyjęła zaproszenie telewizji polskiej na sylwestra w Zakopanem i będzie gwiazdą w sylwestra w Zakopanem.

    Teraz chciałabym zapytać o wagę tego przedsięwzięcia, jak robi się takie widowisko, jak długo trzeba się przygotowywać, ile muszą trwać próby, ile potrzeba nakładów. Najpierw zapytam prezesa, bo to telewizja musiała przygotowywać się przez wiele miesięcy do tego, by twój talent pokazać w takiej oprawie.

    Kurski: Bardzo ta konkurencja i wymagania zwyżkują i trzeba sprostać naprawdę bardzo wysokim standardom. Najważniejsze było miejsce. Hala i ludzie. Bo jeżeli duża hala, to musi być pełna, nie zawsze jest pełna.

    Nie ma gorszej rzeczy niż piękny koncert przy pustej widowni.

    W związku z tym tych różnych propozycji takiego nieformalnego konkursu, który musiała robić Telewizja Polska pomiędzy miastami, kierowaliśmy się jakością hali, to jest najnowocześniejsza w Polsce, ona ma dopiero trzy lata, 17 tys. widzów, po odcięciu na instalację sceny pewnie około 10 tys. przed sceną i musiał być region, region sprawdzony muzycznie i ludny. Województwo śląskie ma prawie 5 mln ludzi [raczej 4,5 mln – red.], a Gliwice 700 tys., ale ta ścisła aglomeracja 3 – 3,5 mln i bardzo takiego widza muzykalnego, tu jest mnóstwo orkiestr, jest mnóstwo tradycji takich pieśniarskich i w ogóle muzycznych zaangażowań. Mnóstwo zespołów pochodzi ze Śląska rozrywkowych, w związku z czym jakość hali, plus region,

    plus to, że stulecie Powstań Śląskich, to czasem być może wielkie słowa, czasem może nie pasują do rozrywkowej atmosfery, ale ludziom trzeba było czasem coś w tym upamiętnieniu tego, co zrobili dla polskości tej ziemi zrobić i stulecie pierwszego powstania śląskiego mieliśmy Eurowizję tutaj, na Śląsku.

    Najpierw hala, potem treningi, zebranie najlepszych specjalistów, bo konkurencja jest bardzo mocna, w związku z czym najlepszego reżysera, Konrada Smugę, któremu serdecznie dziękuję za wyreżyserowanie tego fantastycznego koncertu, najlepszych scenografów, choreografów, Agustin Agurola pomagał, scenograf Giorgos Stylianou, po prostu najlepszą ekipę dostępną na rynku i najlepszą w ogóle w Polsce telewizja zaangażowała, a reszta to już była kwestia talentu Wiktorii Gabor.

    Ty byłaś ulubienicą całej naszej ekipy, to chyba nikogo nie powinno dziwić, ale powiedz, czy ty też polubiłaś się z reżyserem, z choreografami, z ekipą techniczną, miałaś z nimi dobre porozumienie.

    Wiktoria: Tak, to jest taka rodzinka po prostu. I bardzo się fajnie z nimi dogadywałam, są naprawdę super i wszystko bardzo fajnie. Wszyscy są mega, fajnie się z nimi rozmawia, są naprawdę fajnymi ludźmi, super.

    Jak oglądało się to w telewizji polskiej to robiło niesamowite wrażenie. Naprawdę to był zawrót głowy, więc tutaj nie trzeba żadnych dodatkowych słów, nie trzeba tego chwalić, ale ciebie zapytam, jak to wyglądało z tamtej strony.

    Wiktoria: Ja na scenie czułam się, jak w domu, jak zawsze. Scena bardzo mi się podoba, jest naprawdę super. I ludzie też byli świetni, dali mi taką energię, wszyscy tam skakali, tańczyli, to było naprawdę fajne i naprawdę super z ich strony, więc pozdrawiam wszystkich i była naprawdę super, niesamowita zabawa i… swoje życie.

    A kiedy pan postanowił, że telewizja będzie organizowała Eurowizję Junior 2019, to nie miał pan gdzieś z tyłu głowy takiego strachu związanego z tym, że to trzeba będzie wyprodukować na pewno na europejskim, a nawet może światowym poziomie?

    Kurski:

    Nie, nie, nigdy nie miałem. Oczywiście realizm może, nie strach, realizm jest dobrym doradcą i potrafi lepiej podpowiedzieć w zarządzaniu, ale nie można się bać.

    Ja od kiedy przyszedłem do telewizji zawsze słyszałem od tego starego homo-woronicius nie da się, tego się nie da, niczego się nie da. Gdybym wierzył w to, że to się nie da, to nic wtedy by nie było w telewizji.

    Mówiłem już o formatach sportowych, że wrócił sport do telewizji publicznej. Ale wróciły seriale tożsamościowe. Znaczy wróciły, no pojawiły się. Mamy „Koronę Królów”, bo kiedyś były same tureckie seriale, mamy „Dziewczyny wojenne” teraz idą, kiedy rozmawiamy, zaczynają się na jedynce, byliśmy koproducentem filmu „Wołyń”, filmu „Kamerdyner”, mamy nowe seriale oglądane, bo zmierzam do tego, że

    seriale tożsamościowe o polskiej historii, ale oglądane przez ludzi, a nie nudne, oglądane.

    Bardzo ważnym przełamaniem niemocy było wreszcie podejście do rozrywki. Mówiliśmy o formacie Voice Kids, nie chwaląc się, został wprowadzony za mojej prezesury. Podobnie rewitalizacja „Szansy na sukces”. Proszę zwrócić uwagę, Wiktoria przeszła przez te dwa formaty, wprowadzone jeden dwa lata temu, drugi rok temu, „Voice Kids”. Ale i sylwester w Zakopanem, który święci triumf i różni ludzie by chcieli nam go zepsuć.

    Dalej, letnia trasa Dwójki, 13 koncertów life po 2,5 godz., w 13 miastach Polski, na które przychodzą tłumy, Roztańczony Narodowy, festiwal muzyki tanecznej w Kielcach, to wszystko jest dla ludzi. Oczywiście nie wolno zapominać o kulturze wysokiej, ona też jest bardzo obecna Teatrem Telewizji i koncertami ważnymi i ważnymi dyskusjami o kulturze, w związku z czym to wszystko ożyło i cieszę się, że telewizja stała się platformą, na której takie talenty, takie perły jak Wiktoria Gabor, czy Roksana Węgiel mogły wreszcie zaistnieć, bo do tej pory zawsze, nigdy nie miały aż takiej możliwości.

    Już informowaliśmy o tym, a prezes Telewizji Polskiej to potwierdził w rozmowie z tobą i twoją menedżerką, że będziesz gwiazdą w Zakopanem podczas Sylwestra marzeń, to tylko jeszcze się upewnię, na pewno znajdziesz miejsce w kalendarzu dla nas?

    Wiktoria: Oczywiście, że tak, ja z miłą chęcią. To będzie kolejne, wielkie wydarzenie i wielkie wyzwanie, czy w tym roku planuje pan pobić kolejny rekord podczas Sylwestra.

    Kurski: One są już tak wyśrubowane, że pewnie będzie ciężko, ale te 8 mln, które było i dwa lata temu i 8 mln z kawałkiem, o włos przekroczony ten wynik w zeszłym roku (2018), kiedy głównym gościem był Alvaro Soler, ale mieliśmy fantastyczną stawkę polskich wykonawców, Modern Talking, z zagranicy wiele gwiazd i teraz też, ale ja najbardziej będę patrzył na Wiktorię Gabor, Roksanę Węgiel też zaprosiliśmy, więc może się spotkają obie nasze laureatki Eurowizji Junior.

    I kieruję swoje apetyty w stronę dorosłej Eurowizji, bo tutaj niemoc jest straszliwa.

    Telewizja Polska od 25 lat, czyli od wicemistrzostwa Edyty Górniak „To nie ja byłam Ewą”, nie możemy tutaj odnieść żadnego sukcesu, musimy się bardziej skupić, żeby wreszcie tam zaprezentować propozycje, która się ludziom spodoba.

    Ale organizacja takiej imprezy nie byłaby łatwa, bo już Eurowizja Junior to jest niebagatelne przedsięwzięcie. Teraz Wiktora wywalczyła zwycięstwo dla Polski, a pan obiecał, słyszałam dobrze, że będzie się starał…

    Kurski: Obiecałem, bo tak jest… złożyć aplikację, ale rozumiem EBU, to jest jednak organizacja wszystkich telewizji publicznych. Już zwycięstwo rok po roku jest fenomenem, nie zdarzyło się, żeby rok po roku ten sam kraj wygrał, ale tym bardziej się nie zdarzyło, żeby rok po roku ten sam kraj organizował. Oczywiście zgłosimy. Wiem, że EBU się bardzo Polska podoba.

    Zrobiliśmy niesamowitą promocję dla Polski, cały świat się dowiedział, że Polska potrafi robić doskonałe koncerty, ma fantastyczne wykonawczynie i wielu innych wykonawców i

    po prostu ludzie się tu dobrze czują, kochają Polskę, bardzo dobrze mówią wszyscy o Polsce i możemy zerwać z tą pedagogiką wstydu i kompleksów. Jesteśmy dumnymi Europejczykami i sięgamy po największe sukcesy na rynku telewizyjnym, osobiście jestem z tego dumny, ale jeszcze raz gratuluję Wiktorii, bo pani redaktor troszeczkę za dużo ja mówię w tej rozmowie, a powinna Wiktoria.

    Znaleźliśmy się w niesamowitej sytuacji, w której Polska po raz drugi z rzędu wygrała, co właściwie wydawało się niemożliwe, oczywiście było to w sferze naszych marzeń, to ja teraz pójdę jeszcze krok dalej, mam nadzieję, że nie zostanę za to skarcona, czy ty wśród swoich koleżanek, przyjaciółek, znajomych, z którymi miałaś okazję rywalizować w programach telewizji polskiej widzisz swoją następczynię, by wygrać w następnym roku, dużo jest wystarczająco utalentowanych, młodych ludzi.

    Wiktoria: Tak, jest bardzo dużo utalentowanych ludzi i ze wszystkich… wszyscy są super. Zobaczymy, jak to pójdzie w następnym roku, ja będę za wszystkich trzymać kciuki i wszystkie dzieci są bardzo utalentowane, więc mamy duże szanse.

    Jak wiele się od wczoraj zmieniło, czy od wczoraj zmieniły się twoje marzenia, twoje priorytety, co będziesz robić wkrótce, w najbliższych dniach, tygodniach, a później latach.

    Wiktoria: Jeszcze nie zaplanowałam sobie tego, ale zobaczymy jutro. Oczywiście będę dalej tworzyć muzykę, być może wyjdą dwa kawałki, więc obserwujcie wszystko, miejcie na uwadze nowe single, że niedługo się pojawią.

Konkurs dla śpiewających dzieci

Polska dziewczynka wygrała Junior Eurowizję po raz drugi z rzędu: w 2018 w Mińsku na Białorusi zwyciężyła 14-letnia Roksana Węgiel. W Gliwicach 12-letnia Wiktoria Gabor uzbierała (278) punktów i pokonała chłopca z Kazachstanu (227 punktów). Wygrała dzięki internautom, którzy głosowali dwukrotnie (na podstawie klipów przed koncertem i w 15 minut po jego zakończeniu), oddając na wszystkich kandydatów rekordową liczbę 3,77 mln głosów.

W ocenie jury (troje ekspertów i po dwoje dzieci z każdego z 19 krajów biorących udział w konkursie) górą był Kazach, aż o 36 punktów przed Polką. Ale Wiktoria miała dwa razy więcej głosów internautów niż rywale (1,6 razy więcej niż Hiszpania). Co widać na wykresie:

Punktacja pięciu zwycięskich piosenek konkursu Junior Eurowizja 2019

Polska
 
Kazachstan
 
Hiszpania
 
Holandia
 
Francja

Rację miał Kurski, dziękując w „Gościu Wiadomości” „setkom tysiącom głosów, czy nawet milionom od polskich widzów, które zdecydowały, że w popular vote Wiktoria przechyliła szalę swojego zwycięstwa, bo

w głosowaniu jurorów nigdy nie mamy szczęścia, tam nigdy nie wygrywamy, ale tam, gdzie głosują ludzie, tam wygrywa najlepsza muzyka i dziękuję widzom TVP za lojalność wobec telewizji”.

Duży udział w sukcesie Gabor miała jednak intensywna promocja w TVP. Dziewczynka była gościem „Wiadomości” TVP w przeddzień koncertu 23 listopada, transmisja była prowadzona na kilku kanałach.

W konkursie Junior Eurowizji – w odróżnieniu od dorosłego konkursu – można głosować na reprezentanta swojego kraju.

Wiktoria zmieściła się w limicie trzech minut i maksymalnie 40 proc. słów po angielsku. Jeśli ktoś lubi pop w wykonaniu nieletnich, to jej piosenka – o szlachetnej treści proekologicznej i typowo popowym stylu – mogła się podobać. Osiągnęła w poniedziałek o 19.00 2,6 mln wyświetleń na You Tube.

Konkurs dla dzieci (9-14 lat) Eurowizja, czyli sieć niekomercyjnych nadawców z 56 krajów Europy „i okolic”, organizuje od 2003 roku. W Junior Eurowizji jest 39 państw, w tym Polska – od początku. Ale dopiero szósty raz wystawiła swoją przedstawicielkę. W Gliwicach startowało 19 wykonawców.

Prestiż imprezy Junior Eurovision nie jest zbyt wysoki. W ostatnich 10 latach (2009-2018) finały organizowane były tylko raz na Zachodzie Europy (Holandia), poza tym raczej w krajach aspirujących:

  • Ukrainie (dwukrotnie)
  • Białorusi (dwukrotnie);
  • Malcie (dwukrotnie);
  • Armenii;
  • Bułgarii;
  • Gruzji.

I teraz w Polsce.

Kurski: miałem odwagę odbudować potęgę telewizji publicznej. Koniec z kompleksami

Jacek Kurski jako „Gość Wiadomości” był w nastroju euforycznym. Co i rusz sięgał po słowa z najwyższej półki medialnego sukcesu i wartości. Wpisała się w ten zachwyt dziennikarka TVP Edyta Lewandowska, która po wyciśnięciu kilku słów z Wiktorii, zwróciła się do szefa:

„Ale jeśli Wiktorio pozwolisz, to pogratuluję swojemu szefowi, panu prezesowi Telewizji Publicznej. Trzy lata temu na Eurowizji Junior nas nie było, a teraz Polska wygrała drugi raz z rzędu. Jak to się robi?”.

W odpowiedzi Kurski przedstawił wygraną Wiktorii w komercyjnym konkursie o niezbyt niedużej reputacji jako swoje szczytowe osiągnięcie. Pomogło „to, że nie mamy kompleksów”.


Obiecywałem odbudowę siły i prestiżu telewizji publicznej. To podwójne, rok po roku, zwycięstwo w Eurowizji Junior jest esencją i kulminacją właśnie tej odbudowanej pozycji

Jacek Kurski, Gość Wiadomości TVP - 24/11/2019

Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


zbity zegar. Kurski utożsamia siłę i prestiż TVP z oglądalnością. Tymczasem misja telewizji publicznej opiera się głównie na umacnianiu wartości demokratycznych i edukowaniu obywateli


Ustawa o radiofonii i telewizji opisuje zadania mediów publicznych jako służbę wartościom demokratycznym, obiektywizm, przedstawianie różnorodnych opinii, rzetelność, mądrą edukację obywatelską i medialną (zobacz dalej). Trudno byłoby bronić tezy, że taka jest telewizja Kurskiego. Zamiast tego Kurski „odbudowę potęgi telewizji” widzi w programach rozrywkowych i sportowych o wysokiej oglądalności. Wychwala sukcesy swojej TVP:

„nie tylko w rozrywce, ale również i w sporcie.

Nie było przecież kiedyś reprezentacji Polski w piłce nożnej, nie było Mistrzostw Świata w siatkówce, czy w koszykówce, myśmy mieli odwagę odbudowywać siłę telewizji publicznej”.

Intuicja Kurskiego jako źródło dyktatorskiej decyzji

„Pan panie prezesie, kiedy pan poznał Wiki, czuł pan, miał pan prezes taką intuicję, że to może być gwiazda?” – zadaje kolejne trudne pytanie Lewandowska.

Kurski uśmiecha się skromnie. Odpowiada zawile. Bo intuicja była, ale musiała ustąpić zasadom demokracji.

Intuicja prowadziła Kurskiego w przypadku nominacji na Junior Eurowizje 2018 Roksany Węgiel, po jej sukcesie w Voice Kids 2018.

„Doszliśmy do wniosku, że nie robimy preselekcji, które wcześniej się nie udały. To jest ten głos, to jest ta decyzja i ta dziewczyna wygra [w Junior Eurowizji], miałem taką intuicję i podjąłem szczególną, dyktatorską decyzję [nominacji] Roksany. I wygrała.

Ale rok temu, kiedy spotkaliśmy się w »Voice Kids«, widziałem smutną Wiktorię Gabor, która w moim przekonaniu była absolutnie najlepsza” – mówi Kurski. Ale skoro ludzie zdecydowali inaczej (bo najwięcej głosów dostała Węgiel), to Kurski postanowił pójść na rozwiązanie demokratyczne.

„Muszę spytać mojego narodu”

„Muszę spytać mojego narodu, muszę spytać Polaków, muszę uspołecznić tę decyzję i czy moja intuicja przypadkiem się nie myli” – wspominał Kurski sposób selekcji Wiktorii do Junior Eurowizji.

„Wprowadziliśmy format »Szansa na sukces«, cały wrzesień była rywalizacja, potem odcinek na żywo. I ludzie poparli i wybrali Wiki”.

Nagroda za Powstania Śląskie

Lewandowska nie ustaje w dręczeniu Kurskiego: „Chciałabym zapytać o wagę tego przedsięwzięcia, jak robi się takie widowisko?”

Z ust Kurskiego płynie wnikliwa marketingowa refleksja:

„Najważniejsze było miejsce. Hala i ludzie. Bo jeżeli duża hala, to musi być pełna, nie zawsze jest pełna. Nie ma gorszej rzeczy niż piękny koncert przy pustej widowni”.

Dalej uzasadnia wybór Śląska, „regionu sprawdzonego muzycznie i ludnego”.  Nieoczekiwanie okazuje się, że śpiewające dzieci w laserowej scenografii to także nagroda dla potomków powstańców śląskich:

„plus to, że stulecie Powstań Śląskich, to czasem być może wielkie słowa, czasem może nie pasują do rozrywkowej atmosfery, ale

ludziom trzeba było czasem coś w tym upamiętnieniu tego, co zrobili dla polskości tej ziemi, i w stulecie pierwszego powstania śląskiego mieliśmy Eurowizję tutaj, na Śląsku”.

„Nie czuł pan strachu z tyłu głowy?”. Kurski: „Nie, nigdy. Realizm może, nie strach”

Ktoś mógłby (błędnie) pomyśleć, że Lewandowska postanowiła do końca ośmieszyć swego szefa zadając mu kolejne pytanie:

„A kiedy pan postanowił, że telewizja będzie organizowała Eurowizję Junior 2019, to

nie miał pan gdzieś z tyłu głowy takiego strachu, że to trzeba będzie wyprodukować na pewno na europejskim, a nawet może światowym poziomie?”

Kurski:

„Nie, nie, nigdy nie miałem. Oczywiście realizm może, nie strach. Realizm jest dobrym doradcą i potrafi lepiej podpowiedzieć w zarządzaniu, ale nie można się bać.

Ja od kiedy przyszedłem do telewizji zawsze słyszałem od tego starego homo-woronicius, że nie da się, tego się nie da, niczego się nie da. Gdybym wierzył w to, że się nie da, to nic by nie było w telewizji”.

Dalej wymienia to co się da: programy sportowe (znowu), seriale tożsamościowe, Voice Kids, trasa koncertowa TVP2, Roztańczony Narodowy, Sylwester w Zakopanem, „który święci triumf i różni ludzie by chcieli nam go zepsuć”.

Kurski chwali się także festiwalem muzyki tanecznej (disco-polo) w Kielcach. W OKO.press Dominika Sitnicka zwracała uwagę na żenujący poziom imprezy.

Odwaga Kurskiego nie zna granic.

„Kieruję swoje apetyty w stronę dorosłej Eurowizji, bo tutaj niemoc jest straszliwa. Od wicemistrzostwa Edyty Górniak [w 1994 roku, 4,5 mln odsłon na youtube], nie możemy odnieść sukcesu. Musimy się bardziej skupić”.

Kurski został dumnym Europejczykiem. Koniec z pedagogiką wstydu

Sukces Junior Eurowizji ma wymiar europejski:

„Zrobiliśmy niesamowitą promocję dla Polski, cały świat się dowiedział, że Polska potrafi robić doskonałe koncerty, ma fantastyczne wykonawczynie i wielu innych wykonawców i po prostu

ludzie się tu dobrze czują, kochają Polskę, bardzo dobrze mówią wszyscy o Polsce i możemy zerwać z tą pedagogiką wstydu i kompleksów. Nie, jesteśmy dumnymi Europejczykami i sięgamy po największe sukcesy na rynku telewizyjnym, osobiście jestem z tego dumny,

ale jeszcze raz gratuluję Wiktorii, bo pani redaktor troszeczkę za dużo ja mówię w tej rozmowie, a powinna Wiktoria”.

Ta ostatnia myśl Kurskiego była zgodna z prawdą.

Misja telewizji publicznej i wskaźniki oglądalności

Zgodnie z ustawą  o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji zadaniem radiofonii i telewizji jest:

  • dostarczanie informacji;
  • udostępnianie dóbr kultury i sztuki;
  • ułatwianie korzystania z oświaty, sportu i dorobku nauki;
  • upowszechnianie edukacji obywatelskiej;
  • dostarczanie rozrywki;
  • popieranie krajowej twórczości audiowizualnej.

Wydawanie ogromnych środków na konkurs piosenki dziecięcej i jego promocję można uznać za „dostarczanie rozrywki”, choć nie koniecznie wysokiego lotu. Dzieci nie są tu traktowane podmiotowo, są raczej instrumentem w tworzeniu popularnego, komercyjnego tzw. kontentu. Ich rolą jest naśladować dorosłych wykonawców, co niektórym – w tym Wiktorii – świetnie się udaje.

Junior Eurowizja jest też daleko od misji mediów publicznych, które zgodnie z art. 21 powinny:

 „oferować zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu”.

Inne zalecenia dla mediów publicznych to:

  • kierować się odpowiedzialnością za słowo i dbać o dobre imię publicznej radiofonii i telewizji;
  • rzetelnie ukazywać całą różnorodność wydarzeń i zjawisk w kraju i za granicą;
  • sprzyjać swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli oraz formowaniu się opinii publicznej;
  • umożliwiać obywatelom i ich organizacjom uczestniczenie w życiu publicznym poprzez prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk oraz wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej;
  • służyć rozwojowi kultury, nauki i oświaty, ze szczególnym uwzględnieniem polskiego dorobku intelektualnego i artystycznego;
  • sprzyjać integracji społecznej, w tym przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu;
  • respektować chrześcijański system wartości, za podstawę przyjmując uniwersalne zasady etyki;
  • służyć umacnianiu rodziny;
  • służyć kształtowaniu postaw prozdrowotnych;
  • służyć propagowaniu i upowszechnianiu sportu;
  • służyć zwalczaniu patologii społecznych;
  • służyć edukacji medialnej.

Wydaje się, że TVP Kurskiego skutecznie narusza i/lub zaniedbuje większość tych wymogów, bo – wbrew pozorom – trudno uznać nawet transmisje sportowe za „upowszechnianie sportu”. Tymczasem Kurski sprowadza sukces TVP do wskaźników oglądalności, które mają wpływ na ceny reklam i sytuację firmy, która i tak jest fatalna, ale nie oznaczają wypełniania misji publicznej. Raczej zaniżają powszechne gusta.

Na Twitterze prezes TVP skupia uwagę na tym jednym wymiarze: ilu ludzi coś ogląda.

 

 

  • Art. 21 Ustawy o radiofonii i telewizji

    Art. 21. 1. Publiczna radiofonia i telewizja realizuje misję publiczną, oferując, na zasadach określonych w ustawie, całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu.

    1a. Do zadań publicznej radiofonii i telewizji, wynikających z realizacji misji, o której mowa w ust. 1, należy w szczególności:

    1) tworzenie i rozpowszechnianie programów ogólnokrajowych, programów regionalnych, programów dla odbiorców za granicą w języku polskim i innych językach oraz innych programów realizujących demokratyczne, społeczne i kulturalne potrzeby społeczności lokalnych;

    2) tworzenie i rozpowszechnianie programów wyspecjalizowanych określonych w ustawie lub karcie powinności;

    2a) tworzenie i dostarczanie przez sieci telekomunikacyjne audialnych, audiowizualnych i tekstowych usług innych niż programy, związanych z programami, uzupełniających, poszerzających lub wzbogacających je, które realizują demokratyczne, społeczne i kulturalne potrzeby społeczeństwa, w tym audiowizualnych usług medialnych na żądanie;

    2b) rozwijanie kontaktów z odbiorcami programów, o których mowa w pkt 1 i 2, oraz usług, o których mowa w pkt 2a, w tym przy wykorzystaniu środków porozumiewania się na odległość;

    3) budowa lub eksploatacja nadawczych i przekaźnikowych stacji radiowych lub telewizyjnych oraz innych urządzeń służących do dostarczania programów, o których mowa w pkt 1 i 2, i usług, o których mowa w pkt 2a, oraz rozwijania kontaktów zgodnie z pkt 2b;

    4) (uchylony);

    5) prowadzenie prac nad nowymi technikami tworzenia i rozpowszechniania programów radiowych lub telewizyjnych, tworzenia i dostarczania usług, o których mowa w pkt 2a, oraz rozwijania kontaktów zgodnie z pkt 2b, a także zachęcanie do korzystania z takich technik;

    6) prowadzenie działalności w zakresie nabywania, przygotowywania, produkcji lub koprodukcji audycji i innych materiałów na potrzeby programów, o których mowa w pkt 1 i 2, oraz usług, o których mowa w pkt 2a;

    6a) prowadzenie działalności w zakresie zachowywania, ochrony, konserwacji i uzupełniania zbiorów audycji i innych materiałów nabytych lub wytworzonych na potrzeby programów, o których mowa w pkt 1 i 2, oraz usług, o których mowa w pkt 2a;

    7) popieranie twórczości artystycznej, literackiej, naukowej oraz działalności oświatowej i działalności w zakresie sportu;

    8) upowszechnianie wiedzy o języku polskim;

    8a) uwzględnianie potrzeb mniejszości narodowych i etnicznych oraz społeczności posługującej się językiem regionalnym, w tym emitowanie programów informacyjnych w językach mniejszości narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym;

    9) tworzenie i rozpowszechnianie programów oraz tworzenie i dostarczanie usług, o których mowa w pkt 2a, służących przedstawianiu Rzeczypospolitej Polski, jej języka, historii lub kultury za granicą, w tym na użytek środowisk polonijnych oraz Polaków zamieszkałych za granicą, lub przyczynianie się do tworzenia, rozpowszechniania lub dostarczania takich programów lub usług;

    10) zapewnianie dostępności programów lub ich części i innych usług dla osób niepełnosprawnych z powodu dysfunkcji narządu wzroku oraz osób niepełnosprawnych z powodu dysfunkcji narządu słuchu;

    11) upowszechnianie edukacji medialnej.

    1b. Realizując zadania, o których mowa w ust. 1a, jednostki publicznej radiofonii i telewizji mogą korzystać z różnych sposobów dostarczania usług medialnych i innych usług oraz środków porozumiewania się na odległość, w tym systemów teleinformatycznych, dla zapewnienia jak najszerszego dostępu do usług medialnych i innych usług oraz komunikacji z odbiorcami.

    2. Programy i inne usługi jednostek publicznej radiofonii i telewizji w ramach jej misji publicznej powinny:

    1) kierować się odpowiedzialnością za słowo i dbać o dobre imię publicznej radiofonii i telewizji;

    2) rzetelnie ukazywać całą różnorodność wydarzeń i zjawisk w kraju i za granicą;

    3) sprzyjać swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli oraz formowaniu się opinii publicznej;

    4) umożliwiać obywatelom i ich organizacjom uczestniczenie w życiu publicznym poprzez prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk oraz wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej;

    5) służyć rozwojowi kultury, nauki i oświaty, ze szczególnym uwzględnieniem polskiego dorobku intelektualnego i artystycznego;

    5a) sprzyjać integracji społecznej, w tym przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu;

    6) respektować chrześcijański system wartości, za podstawę przyjmując uniwersalne zasady etyki;

    7) służyć umacnianiu rodziny;

    7a) służyć kształtowaniu postaw prozdrowotnych;

    7b) służyć propagowaniu i upowszechnianiu sportu;

    8) służyć zwalczaniu patologii społecznych;

    9) (uchylony);

    10) służyć edukacji medialnej.

    3. (uchylony).

    4. (uchylony).

Polska potrzebuje wolnych mediów.
Wykup Abonament na wolność słowa OKO.press

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Komentarze

  1. Janina Krakowowa

    Powtórne polskie zwycięstwo w tym zorganizowanym na dorosłą modłę konkursie dla dzieci to dar z nieba. Jest okazja, żeby grzać patriotyczne uczucia. Nic dziwnego, że wiadomości o triumfie Viki zamieścili na swoich profilach obecni i byli ministrowie z PiS. Mamy entuzjastyczne wpisy, mamy bałwochwalczy wywiad prezesa Kurskiego. Ale chyba skrajny przykład grzania się w cieple popularności młodej wokalistki stanowi list z wyrazami zachwytu, który wystosował na jej ręce minister Piontkowski. Rok wcześniej w identyczny sposób zachowała się Anna Zalewska… I napisała do Roksany Węgiel, a gratulacyjne pismo kolportowały – tak jak teraz – oficjalne kanały informacyjne MEN. I tu pora zapytać, czy komercyjny konkurs piosenki, powinien skłaniać do żywiołowego okazywania uczuć dwóch kolejnych ministrów edukacji? Czy te dwa listy z gratulacjami to nie jest za wiele? Zwłaszcza, że innych przypadkach ci ministrowie milczeli. Inni wybitni uczniowie, odnoszący naukowe sukcesy, nie mogli liczyć gratulacje z MEN. Dam tylko jeden przykład, choć przykłady można mnożyć. W połowie lipca podczas Międzynarodowej Olimpiady Matematycznej rzeszowianin Jan Fornal znalazł się w gronie sześciu najlepszych matematyków na świecie. Otrzymał maksymalną notę za wszystkie zadania, nie tracąc żadnego punktu. Na tej rangi sukces polska matematyka olimpijska czekała 25 lat – a biorąc pod uwagę obecne rozmiary olimpiady i przewagę zawodników wywodzących się z Azji – jest to największy sukces w tym prestiżowym konkursie w całej historii polskich startów. I teraz pytanie: Czy minister Piontkowski pogratulował Jankowi Fornalowi? Ano, nie znalazł na to czasu. Zapewne uznał też, że nie ma co promować wyczynu, który choć doceniony w świecie, u nas nie ma ogólnopolskiej "oglądalności". Taka wyrachowana kalkulacja, bez baczenia, że MEN ma przecież jakieś obowiązki…

    • Adam Patrzyk

      Za poprzedniej władzy chyba nie było dużo lepiej. Znam przykłady wielu międzynarodowych olimpijczyków w niezwykle trudnych, ale niespektakularnych dziedzinach, którymi się specjalnie nie chwalono. Nierzadko nawet szkoły nie popadały w przesadny zachwyt, skoro sukcesy były wyłączną zasługą uczniów, bez udziału nauczycieli danego przedmiotu. Bardziej liczyło się wstawienie do statystyki olimpiad, niż uhonorowanie wybitnego ucznia. To bardzo przykre i głupie. Pewna w tym wina także mediów i dziennikarzy. Ale nie jest w porządku umniejszać z tego powodu zupełnie innego rodzaju sukces tej dziewczynki i jeszcze zohydzać go mieszając z polityką i propagandą PiS. Wielkie gratulacje dla Janka Fornala. Ale nawet OKO woli pisać o Viki, niż o Janku Fornalu, bo przecież młodzież jest w tym wszystkim najmniej ważna.

      • Janina Krakowowa

        Ja nie zohydzam nikomu estradowych sukcesów dziewczynek. Nie kieruje moich zastrzeżeń do nich, ani do kibicujących im tłumów. Wprawdzie nie bardzo podoba mi się przebieranie 12-latek w piórka pełnoletnich artystek, ale rozumiem, że jest na to popyt i właśnie to się podoba.

        Uważam natomiast, że ministrowi edukacji nie przystoi, by taki sukces wychwalać w osobnym entuzjastycznym liście gratulacyjnym. Szczególnie jeśli ten sam minister nie ruszył długopisem na okoliczność rzeczywiście poważnych sukcesów naukowych polskich uczniów podczas prawdziwie prestiżowych zmagań. I to, że poprzedni ministrowie (przed Anną Zalewską) też nie doceniali olimpijczyków – bo faktycznie nie doceniali – jest słabym usprawiedliwieniem. Bo jednak podobnych listów gratulacyjnych, burzących pewną równowagę, nie było…

  2. Adam Patrzyk

    Wywiad z Kurskim wazeliniarski i żałosny. Ale elaborat Pacewicza równie żałosny. Niepotrzebnie umniejsza talent i rani uczucia dwóch bardzo uzdolnionych dziewczynek – Roksany i Viki. Obraża głosujących na nie widzów. Z promowania Polski i naszej popkultury czyni zarzut. Za wszelką cenę stara się zohydzić ten mały sukces. Twierdzi, że skoro finały odbywają się nie na Zachodzie, tzn. impreza jest mało prestiżowa. Po prostu wylewanie jadu pod pozorem obrony misji telewizji publicznej. Brawo panie redaktorze – znowu udało się Panu zniechęcić miliony zwykłych Polaków do PiS i Kurskiego. Podobno po lekturze tego tekstu masowo przerzucają się na oglądnie TVN, słuchanie tylko Lutosławskiego i głosowanie na Jaśkowiaka. Czasem lepiej pomilczeć.

    • Jan Helak

      Nikt tutaj Roksany i Viki nie obraża. Tu chodzi o to, że TVP pod wodzą Jacka "Ciemny Lud To Kupi" Kurskiego lansuje się niejako na plecach śpiewającej i mającej na pewno szansę na przyszłą karierę młodzieży.

      • Adam Patrzyk

        Ja czytać potrafię, ty chyba nie. Pacewicz pisze, że obie dziewczynki wygrały dzięki głosom internautów, sugerując, że to jakiś gorszy sort wygranej, że wygrały dzięki intensywnej promocji, zaniża rangę konkursu, bo finały rozgrywały się nie na Zachodzie (zapewne rozgrywają się w krajach zwycięzców), że to gorszy rodzaj rozrywki itd. Gdyby się trzymał tematu i "przenikliwie" obnażał samochwalstwo Kurskiego to jeszcze pół biedy, choć po co zaraz umniejszać jego realny sukces. ale tu mamy klasyczną, obrzydliwą sytuację – 12-latka odnosi fantastyczny sukces, a wychyla się stara zrzęda i zaczyna ten sukces nieładnie umniejszać, bo mu to pasuje do politycznej wojenki. Wszystko kosztem dwójki dzieci. Bardzo nieładnie. Żałosne przechwałki Kurskiego – których nikomu objaśniać tu nie potrzeba – to nie powód, żeby krzywdzić fajne dzieciaki.

        • Jan Nowaczek

          Jedyne 'fajne dzieciaki' które są skrzywdzone to ci, którzy powinni zostać laureatami, a nie zostali.
          Oczywiście, że wygrana dzięki głosom internautów to gorszy sort wygranej.
          Chodzi o to, że GŁOSOWANIE NIE JEST OBIEKTYWNE, jeśli można głosować na swój kraj. Szanse na wygraną są wtedy wprost proporcjonalne do ilości internautów w każdym kraju, a nie do jakości wygrywającej piosenki. Każdy internauta będzie głosował ze skrzywieniem narodowym, głosując przede wszystkim na swoich uczestników (gdyby wystąpił Martyniuk, to też by wygrał, mimo dennej muzyki).
          Ja osobiście uważam, że Viki nie była najlepsza, Kazach był o niebo lepszy. Czy boys-band z Holandii.
          Skandalem jest dopuszczenie do głosowania na swoich.

      • Michał Słonimski

        Niestety Pan Adam ma absolutną rację. Mimo dużej dozy dobrej woli i generalnie wiary w "misję" Pana Pacewicza jestem zażenowany tonem tego artykułu. Ubolewam, że w taki sposób potrafi pisać szef OKO, który zapewne ma ogromny wpływ na kulturę pracy swoich pracowników. Jego kuratela ma zatem charakter demoralizujący, a nie szlachetnie dydaktyczny :/ Czy w tym projekcie chodzi o zbudowanie alter ego "Gazety Polskiej" po lewej stronie polityczno-publicystycznej barykady? Jestem w szoku

  3. Jan Helak

    Gdzieś obiła mi się o uszy nieśmiała informacja, jakoby niedzielny indywidualny konkurs skoków w Wiśle odbył się w godzinach wczesnopopołudniowych pod naciskiem TVP – bo rozegranie go, tak jak drużynówki, przy sztucznym świetle wieczorem zbiegłoby się w czasie z konkursem Eurowizji Junior. No i słupki oglądalności spadłyby – czy muszę mówić, dla której z tych transmisji bardziej? W efekcie wyszło w Wiśle kuriozum, bo generalnie jest tak, że albo skocznia ma sztuczne oświetlenie i oba konkursy weekendu rozgrywają się wieczorem, albo go nie ma i wtedy jest to koło południa (może ta zasada nie obowiązuje w 100%, ale jakoś nie mogę sobie przypomnieć tego na innych skoczniach). Poza tym wiadomo, że w Wiśle na Malince w dzień wieje, a wieczorem wiatr się uspokaja – więc w efekcie mieliśmy sytuację, że taki wyga jak Eisenbichler spada na bulę niczym Eddie Edwards. Tak to wygląda promocja sportu w TVP (swoja drogą, ja skoki wolę oglądać na Eurosporcie i nie jest to kryptoreklama, tylko nie chcę na TVP)

  4. Michał Słonimski

    Panie Piotrze, popełnił Pan OHYDNY artykuł. Rozumiem absurd sytuacji i tragedię prezesury Kurskiego w TVP ale to, w jaki sposób umniejszył Pan sukces tej dziewczynki jest wyjątkowo paskudne. Wydawało mi się, że ma być Pan kompasem moralnym dla załogi OKO i wzorem do naśladowania. Wygląda jednak na to, że gra Pan w tej samej lidze co Sakiewicz. Przykre, że ma Pan prawdopodobnie duży wpływ na kulturę pracy całej Redakcji. Wstyd mi, że to w ogóle przeczytałem.

Masz cynk?