Maciej Świrski, Krystyna Pawłowicz i Witold Waszczykowski chcą zastąpić na egzaminach strajkujących nauczycieli. Rzecznik Praw Obywatelskich i ZNP alarmują, że rozporządzenia min. Zalewskiej dopuszczające do komisji egzaminacyjnych pedagogów, którzy nie pracują jako nauczyciele, są sprzeczne z Kartą nauczyciela. Możliwy skutek? Unieważnione egzaminy

Takie ogłoszenie pojawiło się na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej. MEN podaje też maile i telefony do kuratoriów wojewódzkich, gdzie mają zgłaszać się chętni.

Kilku znalazło się już w szeregach Prawa i Sprawiedliwości. Posłanka Krystyna Pawłowicz, profesor prawa na UW i UKSW, zgłosiła się do pracy przy egzaminach i zachęca do tego innych.

Były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski, z wykształcenia historyk, były asystent na Uniwersytecie Łódzkim, chętnie „popilnuje uczniów” lub poprowadzi lekcje „historii lub WOS-u”. Internet widziałby go raczej w roli nauczyciela geografii, objaśniającego zalety państwa San Escobar.

W świetle nowych przepisów – osobnych dla egzaminów ósmoklasisty, osobnych dla egzaminów gimnazjalnych i matur – podpisanych przez minister Zalewską 2 kwietnia, do komisji egzaminacyjnych może zgłosić się każda osoba posiadająca kwalifikacje pedagogiczne. Zgłoszenie wystarczy wysłać mailem, można też zatelefonować lub wypełnić przygotowany przez MEN formularz.

Cel? Ułatwić dyrektorom szkół powoływanie zespołów egzaminacyjnych w przypadku „trudności w sformowaniu zespołu złożonego z nauczycieli danej placówki”. Choć w komunikacie MEN nie pada słowo „strajk”, jasne jest, że możliwe »trudności« dotyczą bezterminowej akcji strajkowej nauczycieli, która rozpoczęła się 8 kwietnia o 8.00 rano.

Egzamin gimnazjalny odbędzie się 10-12 kwietnia, egzamin ośmioklasisty 15-17 kwietnia, a egzamin maturalny 6-25 maja. Politycy PiS nawołują, by pedagodzy masowo zgłaszali się na pomoc szkołom, by „nie poszedł na marne wysiłek dzieci”.

„Wspieranie uczniów” w kontrze do „złych nauczycieli” to zresztą jedna ze strategii deprecjonowania żądań ZNP lansowana przez PiS i prorządowe media.

Jest jednak pewien problem. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich i związkowców ze Związku Nauczycielstwa Polskiego rozporządzenia minister Zalewskiej są sprzeczne z Kartą Nauczyciela oraz prawem oświatowym.

Adam Bodnar i ZNP podkreślają, że:

  • tylko nauczyciele mogą być członkami komisji egzaminacyjnych;
  • zgodnie z Kartą Nauczyciela nauczycielem jest osoba „zatrudniona na stanowisku nauczyciela” – nie wystarczą kwalifikacje pedagogiczne czy doświadczenie w tym zawodzie;
  • nauczyciel nie może być delegowany do nadzorowania egzaminów w szkole, w której nie jest zatrudniony;
  • bezprawne są próby zatrudniania w komisjach osób w ramach pracy tymczasowej lub wolontariatu.

Według  RPO udział w egzaminach osób do tego nieuprawnionych – niebędących nauczycielami i nieposiadających koniecznych kwalifikacji – może doprowadzić do unieważnieniem egzaminów.

Bodnar: „To pogłębianie chaosu”

Adam Bodnar poinformował minister Zalewską o swoich wątpliwościach w poniedziałek 8 kwietnia. Zdaniem RPO rozporządzenia MEN naruszają przepisy ustawy o Karcie Nauczyciela. Dopuszczają bowiem „innych nauczycieli” do egzaminowania – czyli osoby o kwalifikacjach pedagogicznych niepracujące w danej szkole.

Tymczasem Karta definiuje nauczyciela jako osobę zatrudnioną w placówce oświatowej. Posiadanie dyplomu lub doświadczenia na tym stanowisku w przeszłości to zbyt mało.

W dodatku, „nauczycielami w świetle art. 3 pkt 1 Karty nie są np. osoby o kwalifikacjach nauczycielskich zatrudnione na podstawie umowy cywilnoprawnej albo emerytowani pedagodzy” – podkreślił Bodnar.

Rzecznik zwrócił też uwagę na uchybienie proceduralne. Nowelizacje rozporządzeń weszły w życie w dzień po ich ogłoszeniu. MEN tłumaczy to „możliwą koniecznością” skorzystania z nowych przepisów jeszcze w roku szkolnym 2018/2019.

RPO przypomina, że informacja o sposobie przeprowadzania egzaminów powinna być ogłoszona przez CKE najpóźniej 10 września roku szkolnego, w którym te egzaminy się odbywają. Rozporządzenia są więc spóźnione o niemal pół roku.

MEN argumentuje, że nowe przepisy to odpowiedź na „prośby dyrektorów szkół”. RPO jest jednak odmiennego zdania. Dyrektorzy mają bowiem obowiązek powoływać zespoły egzaminacyjne w odpowiednim terminie – np. 2 miesiące przed egzaminem gimnazjalnym. Według RPO rozporządzenia minister Zalewskiej uniemożliwią im pełne i spokojnie realizowanie tych zadań.

„Taki tryb wprowadzania regulacji prawnych jest sprzeczny z zasadą poprawnej legislacji, może podważać zaufanie obywateli do państwa. Oraz wprowadzać atmosferę niepokoju i chaosu w szkołach, które znajdują się obecnie w bardzo trudnej sytuacji ze względu na konieczność przeprowadzenia egzaminów dla podwójnej liczby uczniów ubiegających się o przyjęcie do szkół średnich” – pisze RPO.

Bodnar ostrzega też, ministerstwo nie precyzuje, na jakiej zasadzie „inni nauczyciele” mieliby być zatrudniani do obsługi egzaminów. Rozporządzenia nie wspominają nic na temat ich wynagrodzeń, choć mówią, że nowe prawo nie rodzi dla budżetu państwa finansowych konsekwencji.

Co więcej, rozporządzenia nie nakładają na „innych nauczycieli” wymagań podobnych do tych, które obowiązują nauczycieli zatrudnionych w szkole. Nie ma mowy o badaniach lekarskich czy oświadczeniach o niekaralności. Możliwy rezultat? Podważenie ważności egzaminów nadzorowanych przez takie osoby.

ZNP: „Co ze stosunkiem pracy?”

RPO przypomniał też argumenty Związku Nauczycielstwa Polskiego z pisma do Głównego Inspektora Pracy z 13 marca 2019 roku. ZNP prosił GIP o negatywne zaopiniowanie projektów rozporządzeń MEN.

Związkowcy alarmowali, że dyrektorzy szkół nie mogą delegować swoich nauczycieli do nadzorowania egzaminów w innych placówkach.

Bo zgodnie z przepisami Karty Nauczyciela oraz kodeksu pracy dany pedagog ma obowiązki służbowe tylko wobec placówki, z którą wiąże go stosunek pracy.

Powołanie do komisji egzaminacyjnej w innej szkole nie jest dla nauczyciela wiążące, bo dyrektor innej placówki nie jest jego pracodawcą.

Związkowcy podkreślili też, że dyrektor szkoły nie może zatrudnić nauczycieli wyłącznie do nadzorowania egzaminów. Praca egzaminatora nie jest bowiem osobnym stanowiskiem. Jest rozliczana w ramach godzin pracy nauczycieli już zatrudnionych w danej szkole.

Według ZNP niemożliwe jest też wykonywanie pracy nauczycielskiej – w tym obowiązków egzaminatora – na zasadzie pracy tymczasowej.

„Pracownik tymczasowy nawiązuje umowę z agencją pracy tymczasowej [a nie ze szkołą – red.], a więc niezależnie od posiadanych kwalifikacji nie jest on nauczycielem w rozumieniu art. 3 pkt 1 Karty Nauczyciela. A skoro tak – nie może być członkiem zespołów nadzorujących” – pisali związkowcy.

Swoją argumentację ZNP przypomniał w stanowisku z 8 kwietnia 2019. Związek odniósł się w nim do pojawiających się pomysłów, by do egzaminów delegować pedagogów w ramach wolontariatu. Także i w tym przypadku doszukał się możliwego złamania prawa bądź też próby jego obejścia.

Zdaniem związkowców wolontariusze mogą prowadzić jedynie zajęcia „wzbogacające” działalność statutową szkoły. Nie mogą jednak zastępować nauczycieli w ich pracy – również podczas egzaminów.

Politycy PiS na ratunek

Rozporządzenie minister Zalewskiej uruchomiło pedagogiczne rezerwy wśród polityków Prawa i Sprawiedliwości. Do pomocy przy egzaminach zgłosiła się już m.in. Krystyna Pawłowicz. Na Twitterze posłanka nawoływała, by to samo zrobiły osoby z wykształceniem pedagogicznym, które chcą pomóc szkołom „terroryzowanym przez ZNP”.

Pomoc nadciąga m.in. z Brukseli. Europoseł PiS i wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Zdzisław Krasnodębski na antenie RMF.fm zapewnił, że jest „do wszelkiej dyspozycji”. Zaraz jednak obrócił tę sytuację w żart, mówiąc, że zastąpić może też inne grupy zawodowe – np. taksówkarzy lub kolejarzy.

Swoje wsparcie zadeklarował Witold Waszczykowski w „Kwadransie politycznym” TVP. Poseł PiS i były minister spraw zagranicznych jako nauczyciel akademicki mógłby „przynajmniej popilnować” uczniów. Albo poprowadzić „lekcje historii, WOS-u”.

Chętny do egzaminowania jest również Maciej Świrski, rozpolitykowany przywódca Reduty Dobrego Imienia, dawny wiceprezes Polskiej Fundacji Narodowej.

„Zgłosiłem do pomocy, jako nauczyciel mianowany i były dyrektor szkół. Od lat nie pracuję w zawodzie, ale trzeba pomóc. Nie ma zgody na #SzantażBroniarza!” – napisał Świrski na swoim Twitterze i podał dalej formularz zgłoszeniowy MEN.


"Takie będą rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
OKO pisze o edukacji. Wesprzyj nas.

Absolwentka ILS UW oraz College of Europe. Zdobywała doświadczenie m.in. w Komisji Europejskiej i na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio, a wcześniej w Polskim Instytucie Dyplomacji. W OKO.press pisze o prawie, Unii Europejskiej i polityce zagranicznej.


Masz cynk?